fbpx
Wychowanie z metodą Domana
Metoda Domana działa

„Magia tkwi w dziecku, a nie w kartach”

Glenn Doman

Treść poniższego artykułu w skrócie:

  1. Umiejętność czytania rozwija się jak mowa, stopniowo
  2. O samodzielnym czytaniu
  3. Wczesna nauka czytania w jednym języku vs w kilku językach: doświadczenie moje i innych
  4. Nasza prywatna droga do samodzielnego czytania: skrót naszej przygody z czytaniem globalnym w pięciu językach, pierwsze książki przeczytane w języku polskim, okres „udawania,” 3-miesięczny powrót do kart w wersji intensywnej w każdym z języków, sugestia z metody Shichidy, coraz więcej słów oraz nowych zdań przeczytanych w języku angielskim, pierwsze angielskie książki przeczytane na głos, testowanie na całego, pierwsze nowe, nie widziane wcześniej książki przeczytane po angielsku i po polsku, pierwsza książka po niemiecku, wpadki na drodze do samodzielnego czytania
  5. O czteroletniej Mai jako samodzielnym czytelniku czytającym z pełnym zrozumieniem nowe, niewidziane wcześniej książki w języku polskim i angielskim oraz o czytelniczych początkach w pozostałych trzech językach
  6. Zbiór nagrań czytającej Mai w języku polskim, angielskim oraz niemieckim

Czytanie rozwija się jak mowa

Pewnie tytuł tego artykułu niektórych zaskoczył, ale właśnie tak to jest. Gdy dziecko zaczyna czytać to nie jest to jeszcze takie właściwe docelowe czytanie. Jestem bardzo ciekawa jakie zdanie mają na ten temat rodzice dzieci nauczonych czytać globalnie. Moje, po prawie 4 latach doświadczenia z czytaniem globalnym metodą Domana jest takie: dziecko, które nie czyta (albo nie pokazuje, że czyta) nie zaczyna nagle z dnia na dzień samodzielnie czytać wszystkiego co mu tylko w ręce wpadnie.

Według mnie umiejętność czytania rozwija się podobnie jak mowa. To nie jest tak, że jednego dnia dziecko nagle zaczyna czytać i ….już wiemy, że przeczyta wszystko. Do tego jeszcze prowadzi dłuższa lub krótsza droga w zależności od dziecka albo od różnych czynników zewnętrznych. Tak samo jak jedno dziecko mówi zdaniami na rok, a inne dopiero na dwa lata wypowiada pierwsze słowa, tak samo jedno będzie samodzielnym czytelnikiem w wieku 3 lat, a inne nieco później.

Gdy dziecko zaczyna czytać to nie jest to jeszcze takie właściwe docelowe czytanie. (…)dziecko, które nie czyta (albo nie pokazuje, że czyta) nie zaczyna nagle z dnia na dzień czytać wszystkiego co mu tylko w ręce wpadnie.

Kiedy dzieci zaczynają samodzielnie czytać

Nota bene wiek 3 lat najczęściej się przewija w różnych publikacjach na temat czytania globalnego o czym zresztą wspominałam w innych artykułach na tym blogu. Przykładowo według publikacji Anety Czerskiej, której program czytania jest modyfikacją zaleceń Domana, jakiej tak naprawdę powinien dokonać każdy rodzic starszego niż niemowlę dziecka, większość wspomnianych dzieci zaczynała czytać w wieku 3 lat. Ale czy to było samodzielne czytanie? Nie wiadomo.

Włoskojęzyczna wersja książki Glenna Domana, o której zresztą wspominałam w poprzednim artykule o czytaniu globalnym nie bez powodu ma tytuł sugerujący małego czytelnika w wieku 3 lat. Co ciekawe tak się składa, że ta książka to tłumaczenie pierwszej wersji metody i Doman początkowo wcale nie propagował programu czytania od urodzenia, ale raczej późniejsze wprowadzenie. Natomiast Spencer Doman- wnuk autora metody podzielił się ze mną informacją, że średnia wieku samodzielnych czytelników uczonych czytać metodą globalną to…4 -5 lat, co niektórych pewnie zdziwi. On sam zaczął czytać w wieku 3 lat. Jak sam mówi czytał od urodzenia (bo od urodzenia miał program czytania), ale w wieku 3 lat zaczął samodzielnie czytać pierwsze książki.

To, że czytanie nie oznacza jeszcze samodzielnego czytania jest według mnie tym o czym nikt nie mówi. Nikt poza znawcami metody, czyli chociażby Spencerem Domanem z Doman International. W Instytutach założonych w Stanach przez Glenna Domana, których bliźniaczym, ale międzynarodowym odpowiednikiem jest Doman International jest nawet publikacja dotycząca tego jak doprowadzić dziecko do poziomu samodzielnego czytania. Podejrzewam, że to ich wewnętrzne materiały jako, że nie znalazłam jej na rynku. Zastanawiam się czemu rodzice, którzy zakończyli program czytania sukcesem o tym nie mówią tylko raczej skupiają się na końcowym efekcie i komunikują, że nauczyli swoje dziecko czytać dzięki czytaniu globalnemu i że to działa.

Te informacje z Instytutów, czy z Doman International są wiadomo- dostępne tylko po angielsku. Natomiast ja pytam czemu ci co piszą po polsku…mają blogi…prezentują małych czytelników nie podzielą się też tym co na tej drodze od przeczytania pierwszej książki do samodzielnego czytania się działo? Niektórzy się zatrzymują na pokazaniu dziecka czytającego coś prostego i kończą działalność a są informacje, które zaoszczędziłyby wielu rodzicom tysiąca rozkmin, przemyśleń i wątpliwości. Możliwe, że nawet ta wiedza zapobiegłaby rezygnacji z domanowania w przypadku wielu z nich wątpiących w rezultaty.

Szukając informacji o metodzie Domana w Internecie zwłaszcza w kontekście rezultatów znajdujemy z jednej strony artykuły, że szkoda czasu, że to nie działa (a przecież każdy rodzic, który realizuje całość metody Domana w miarę systematycznie i jest otwarty na modyfikacje wie, że nie ma innej opcji i że to działa…ba…rodzic zdrowego dziecka obserwuje efekty nawet wybiórczo stosując tylko program czytania), a po drugiej stronie są rodzice, którzy dotrwali do końca i ich dzieci zaczęły czytać. Fajnie i cieszę się razem z nimi tylko szkoda, że nie opisują szczegółowo drogi do tego co osiągnęli poza oczywiście tym, co i tak już napisał Glenn Doman w swoich książkach. Nawet w wywiadach, które znajdziecie na tym blogu nikt nie omieszkał wspomnieć o kwestiach, które chciałam poruszyć w tym artykule.

Jeśli ktoś pokazuje dziecko czytające bardziej zaawansowane pozycje (czytaj: niedomanowe książki, z większą ilością mniejszego tekstu) zawsze płynie z tego informacja, że takie są efekty czytania globalnego i zwykle koniec. Tak nagle zaczęło czytać? Wcale nie. No chyba, że to tylko u mnie pomiędzy czytaniem, a takim prawdziwym czytaniem różności po drodze. Jesteśmy jakimś wyjątkiem? Dajcie znać. Zapraszam do komentowania wszystkich, którym udało się dzieci doprowadzić do czytania metodą Domana.

Jeśli pokazują dwulatka czytającego bardzo proste książki, czy też ich wersje zgodne z wytycznymi Glenna Domana to płynie z tego podobna informacja. A prawda jest taka, że to dane dziecko mogło akurat się na pamięć danej książki nauczyć i to wcale nie jest czytanie o jakie nam chodzi. Same mamy wśród znajomych taką dziewczynkę. Wszystkie dzieci mają świetną pamięć, ale nie wszystkie to pokazują. Ona akurat „czytała” jeden raz przeczytaną przez kogoś książkę. Oczywiście z pamięci, ale …tak to się zaczyna i teraz czyta samodzielnie.

Wczesna nauka czytania w jednym języku czy w kilku?

Jeśli jeszcze nie czytaliście polecam poprzedni artykuł o czytaniu, bo w nim też znajdziecie dawkę ważnych informacji. Tymczasem krótko przypomnę, że moja Maja- nie bardzo pokazująca, że ogarnia czytanie, w wieku 3,5 roku na głos przeczytała pierwszą książkę. Co ciekawe była to książka w języku polskim, pomimo tego, że są głosy, że po polsku nie da się nauczyć czytać globalnie. Oczywiście, że się da. Język polski i czytanie globalne się nie wykluczają. Ba…w przypadku dziecka z jakimikolwiek uszkodzeniami mózgu często tylko w ten sposób da się nauczyć.

Maja (…) w wieku 3,5 roku na głos przeczytała pierwszą książkę.

A’propos polskiego mam feedback od kilku mam, których dzieci zaczęły pokazywać, że czytają o wiele wcześniej niż moja Maja…nawet rok wcześniej. Po rozmowach z nimi dochodzę do wniosku, że bardzo możliwe, że dzieci, które mają intensywny program tylko w jednym języku- akurat w przypadku tych wszystkich mam chodzi o język polski-zaczynają czytać wcześniej. Możliwe też, że szybciej dojdą do samodzielnego czytania.

Chociaż w jednej publikacji czytałam, że jeden język wspiera drugi w czytaniu to z mojego doświadczenia i doświadczenia innych wynika, że tak jest, ale gdy dziecko jest już nieco starsze. Maluszki muszą sobie w głowie wszystko ułożyć. Możliwe też, że tu chodzi o intensywność programu. Jeśli dacie radę robić program czytania w kilku językach dokładnie tak samo intensywnie jak byście działali z jednym to Wam naprawdę pogratuluję. Zwykle skupienie na jednym daje większą intensywność i to jest właśnie potrzebne, żeby dziecko szybciej załapało. Córeczka autorki bloga Domanowane Dziecko (link pod artykułem) zaczęła zaczęła czytać na głos książki na 2,5 roku. O rok wcześniej niż moja Maja i nieco bardziej zaawansowane niż pierwsza książka mojej córeczki, bo z recenzowanych przeze mnie książek z bajkami Disneya. Jej mama realizowała z nią program czytania globalnego tylko w języku polskim (chociaż w mowie mają też inne języki) od 15 miesiąca życia, ale bardzo intensywnie. Wystarczyło rok i dwa miesiące, aby dziecko pokazało, że czyta.

(…) bardzo możliwe, że dzieci, które mają intensywny program tylko w jednym języku- akurat w przypadku tych wszystkich mam chodzi o język polski-zaczynają czytać wcześniej.

Oczywiście ja nadal zachęcam do czytania globalnego w tylu językach naraz, w ilu dacie radę. Wolę czytającą w 5 językach czterolatkę niż czytającą tylko w jednym dwulatkę, nawet jeśli na to czytanie trzeba było trochę dłużej poczekać. Osobiście uważam, że rodzic dwulatka, który ogarnął jeden język w czytaniu np. język polski może spróbować z kolejnym i kolejnym i dziecko opanuje je o wiele szybciej, jeśli tylko będzie zainteresowane i też będzie czytającym w kilku językach czterolatkiem. Z najnowszych wieści wynika, że wspomniana przeze mnie czytająca 2,5 latka sama zainteresowała się czytaniem w języku angielskim. Ten język był obecny w komunikacji, teraz został dodany do programu czytania.

Natomiast nie od dzisiaj wiadomo, że nie zawsze jest łatwo wprowadzić język obcy dwulatkowi, czy starszemu dziecku. Czasem trzeba pokombinować. Dlatego ja z malutką Anitką-moją drugą córeczką zaczęłam 3 języki w czytaniu niemalże od urodzenia. Chociaż działanie z jednym językiem oznaczałoby o wiele mniej pracy dla mnie to wolę nie ryzykować, że później dziecko nie będzie zainteresowane innymi. W sumie to samo dotyczy rozpoczynania czytania globalnego ze starszym dzieckiem. Im bardziej wyluzowany i chętny dostosować metodę rodzic, tym większa szansa na sukces.

Decyzję, czy zacząć z jednym językiem, czy z większą ilością pozostawiam Wam. Efekt końcowy może być dokładnie taki sam niezależnie od tego, czy wprowadzacie dwa i więcej języków naraz, czy działacie z jednym i jak dziecko już czyta wprowadzacie kolejne. W drugim przypadku na pewno od początku jest potrzebna modyfikacja metody Domana pod dziecko i całkowite otwarcie się na jego potrzeby chociaż na pewno zdarzą się wyjątki. Jeśli zaczniemy opcję pierwszą z niemowlakiem to możemy przez jakiś czas działać harmonogramowo i stopniowo od tego odchodzić, niejako przyzwyczajać się do modyfikacji i podążania za dzieckiem.

Nasza prywatna droga od czytania do samodzielnego czytania

Czytanie globalne w pięciu językach

Wczesna nauka czytania Mai zaczęła się w wieku 8/9 miesięcy od języka angielskiego. Dość szybko bo gdy skończyła pierwszy rok doszedł język polski, po czym włoski (28 miesięcy) i jednocześnie niemiecki i hiszpański (33 miesiące). W sumie 5 języków. Jako szósty przewinął się epizodycznie chiński.

Najbardziej intensywnie był realizowany język angielski. Polski to tylko jeden zestaw dziennie prezentowany przez tatę do ok. 31 miesiąca życia Mai (nieco ponad 2,5 roku). We włoskim, hiszpańskim i niemieckim na pewno zdecydowanie za mało pokazanych słów. Program czytania na kartach w języku włoskim ledwo się zaczął i już się skończył (trwał ok. pół roku), bo przerabiając program do wczesnej nauki czytania w języku hiszpańskim Brillkids Maja pokazywała, że rozpoznaje hiszpańskie słowa i założyłam, że po włosku na pewno czyta, bo to podobne języki tylko nie pokazuje.

Ogólnie żaden język nie miał takiej intensywności jak sam polski w programie czytania tych mam, w tym autorki bloga Domanowane Dziecko, o którym wspominałam wyżej. Może tyle kart co one w polskim miałyśmy ale we wszystkich pięciu językach w sumie.

W wieku 2,5 roku Maja została zdiagnozowana jako początkujący czytelnik i w sumie pokaz jaki odstawiła podczas tej konsultacji z kimś, kto znał osobiście Glenna Domana i pracował w Instytucie długo się potem nie powtórzył (na temat konsultacji napisałam inny artykuł- jest w linkach poniżej). Wcześniej nic takiego nie pokazała. Wbrew temu co możemy nieraz zaobserwować na nagraniach rodziców, którzy mają dzieci od razu chwalące się umiejętnościami, w metodzie Domana to nie jest tak, że każdy 2- czy nawet 3-latek nam pokaże, że już czyta. A czytają tylko rodzic musi w to uwierzyć. Wiem, że ciężko to zrobić. Sama przez to przechodziłam i po cichutku liczę na to, że moja druga córka będzie jednak „pokazywaczem.”

Są dzieci, które jesteśmy w stanie jakoś przez zabawę przetestować i one chętnie w to idą np. dopasowują figurki zwierząt do odpowiednich kart z napisami. Są takie które już na drugi dzień po kilku sesjach z kartami odczytują na głos słowa ku radości rodziców. A są takie jak Maja…na które trzeba poczekać. Teraz się cieszę, że taka jest, ale był czas kiedy mi było żal, że nie mogę Wam nic motywacyjnego w tym zakresie nagrać. Musiało wystarczyć dzielenie się wiedzą. Teraz mamy dowody.

U nas zabawy były bardziej na zasadzie zwrócenia uwagi na prezentację kart w okresach zmniejszonego zainteresowania. Poza tym opieraliśmy się typowo na szybkich sesjach z kartami. Są karty…nie ma kart…koniec tematu. Żadne dopasowywanie zwierzątek do kart, żadne wybieranie zwykle nie wchodziło w grę. Gdyby nie ktoś z zupełnie z zewnątrz nie mielibyśmy zielonego pojęcia, że Maja już zaczyna czytać na 2,5 roku. A większość rodziców, którzy mają „niepokazywaczy” może mieć spore wątpliwości, czy to działa. Pewnie musicie poczekać aż dziecko samo pokaże. Może to będzie na 3, może na 4 lata…może nieco później w zależności od różnych czynników. Zapewniam Was- warto być cierpliwym i czekać aż nas maluch zaskoczy.

(…) opieraliśmy się typowo na szybkich sesjach z kartami. Są karty…nie ma kart…koniec tematu.

Ważne, żeby mieć w głowie,że TO DZIAŁA i UWIERZYĆ WE WŁASNE DZIECKO. Ważne, żeby wycofać się ze sprawdzania po pierwszych nieudanych próbach. W Doman International sprawdzają dzieci nawet co ….6 miesięcy, żeby nie zniechęcić. To bardzo delikatna sprawa. I przede wszystkim nie zachęcamy do czytania na głos tylko czekamy aż dziecko samo będzie na takie czytanie gotowe. Czytanie na głos nie jest do niczego potrzebne. To tylko dla nas, żeby potwierdzić, że NAPRAWDĘ CZYTA.

U nas zaczęło się od pojedynczych słów. To tu to tam, ale pomiędzy jakimś jednym przebłyskiem a drugim nieraz miesiące sprzecznych informacji. Opcji wyboru jednej karty z dwóch nie było od bardzo dawna.

Pierwsze przeczytane książki w języku polskim

W wieku 3,5 roku po opanowaniu zaledwie 9 liter, które w mojej Mai coś wyzwoliły przeczytała pierwszą książkę w języku polskim na głos i …chciałoby się powiedzieć, że zaczęła czytać na dobre, ale u nas wcale tak nie było. Zanim napiszę jak było to jeszcze skomentuję, że z jeśli chodzi o to pierwsze czytanie na głos to utożsamiam się z tym komentarzem autorki bloga Domanowane Dziecko, który napisała pod postem z nagraniem jej czytającej córeczki w naszej grupie na Facebook’u: Metoda Domana i nie tylko- grupa wymiany doświadczeń dla rodziców:

„Wiem że nie jest to jeszcze czytanie takie jak powinno być, ale widzę że córka czyta słowa, nie zna na pamięć.”

Ważne, żeby mieć w głowie,że TO DZIAŁA i UWIERZYĆ WE WŁASNE DZIECKO.

Książki, które zaczęła czytać Maja to typowe domanowe książki z dużą czcionką, z jednym zdaniem na stronie, w których obrazek nie przyćmiewa tekstu. Możecie je zobaczyć na nagraniach w poprzednim artykule o naszej przygodzie z czytaniem globalnym. Zarówno te w języku polskim, jak i jedna po hiszpańsku były Mai znane. Wtedy nie umiałam odpowiedzieć na pytania, czy czyta nieznane słowa, które do mnie napływały po opublikowaniu nagrania, na którym czyta. Wierzyłam, że tak, ale nie miałam dowodu. Pisałam szczerze, że nie wiem. Nie dało się tego sprawdzić.

Okres przejściowego „nieczytania”

Pewnie Was zdziwi to co tutaj napiszę, ale nawet nie wyobrażacie sobie radości domanującej mamy, której dziecko zaczyna oficjalnie czytać. A moja radość była mega głośna, szalona i okazało się, że blokuje Maję. Może chwalona zgodnie z zaleceniami Glenna Domana za samo patrzenie na karty miała już dość.

W każdym razie zamknęła się i …przestała czytać na nieco ponad miesiąc. W tym okresie było tzw. „udawanie,” czyli książka i mówienie bzdur na zasadzie „bla, bla, bla, ciap, pap, lap, latka, papatka.” Bez sensu. Co nie? Nie wiem czy to tylko u nas. Liczę na to, że ktoś podzieli się komentarzu. Co byście powiedzieli jakbym po ogłoszeniu, że Maja czyta wrzuciła takie nagranie?

Postanowiłam nie wrzucać, tylko po prostu w odpowiednim momencie o tym napisać. Jeśli moje dziecko nie jest jakimś dziwnym wyjątkiem to taki okres może zniechęcić niejednego rodzica. Niejeden by stwierdził, że metoda Domana nie działa, a już na pewno nie działa na nasz trudny rodzimy polski.

Wyobraźcie sobie, że przez calutki miesiąc Maja nie bardzo pozwała też czytać sobie (a do tej pory czytaliśmy codziennie, od urodzenia, sama przynosiła mnóstwo książek, żeby jej przeczytać). Koniecznie chciała sama „poudawać.” Plusem tego było to, że potrafiła tak siedzieć nawet godzinę i miałam czas wolny.

Na pierwszy po przerwie przebłysk czytania znowu zareagowałam zbyt głośno i entuzjastycznie. Aż się skuliła. Nauczyłam się kontrolować emocje. Nie chwalić. Komentować z zimną krwią. O matko! Jak to brzmi!

Udawanie nadal trwało w najlepsze, ale zdarzyło mi się, że wyłapałam pojedyncze słowa w książce z całkiem małym drukiem. Czyli jednak pomiędzy „udawaniem” coś się działo. A działo się coś na zasadzie „bla, bla, bla, ciapska, kapska, Roszpunka, ele, mele, popele, Matka Gertruda…”

Początek czytania może wyglądać też tak, jak wynika z relacji innej mamy z naszej grupy. Chłopczyk był uczony czytania jedynie w języku polskim. Nie zapytałam o okres udawania, bo nie chciałam zdradzać treści niniejszego artykułu przed publikacją:

„Ważne by wierzyć / wiedzieć, że dziecko czyta. Hugo lubi gdy mu się czyta, często wyłapuje słowa i woła „ZOBACZYMY.. …”

Prosty przykład, czytamy w tekście zdanie :”… I skierował swoje myśli do Boga”, Hugo wola ZOBACZYMY BOGA, ZOBACZYMY BOGA.Albo zdanie „Wczoraj nie mogłem odwiedzić dziadka, bo później wróciłem ze szkoły ” Hugo przerywa i woła ZOBACZYMY DZIADKA, ZOBACZYMY DZIADKA”.

My wiemy, że trzeba przerwać czytanie i pokazać mu palcem słowo, ale wyobraźcie sobie reakcje innych. Babcia czyta ostatnio w jakimś opowiadaniu „Lubię spotykać dziadka”, a Hugo ZOBACZYMY DZIADKA, ZOBACZYMY DZIADKA na co babcia „no tam jest dziadek, przy stole siedzi”.

W oczach dziecka niezrozumienie sytuacji, a babcia brnie, aż Hugo jej książki prawie nie wyrwał. Na szczęście u nas już etap, że dziadkowie wychodzą z szoku, że 2 latek czyta i z radością babcia pokazała w końcu wyraz.”

Jako, że mi chwilę zajęło zrozumienie tej relacji napiszę, że chodzi o to, że jak dwulatek mówi „Zobaczymy dziadka” to oznacza, że chce, żeby zobaczyć to słowo w książce i żeby mu ktoś pokazał.

„Kiedy czytamy i widzi czytany tekst, sam wyszukuje różne słowa i je mówi, powtarza aż my nie znajdziemy i nie pokażemy.”

Tutaj mamy bardzo fajną sytuację: to dziecko testuje rodzica.

Intensywny program czytania w wielu językach

Od początku okresu „udawania” działałam z nową strategią, którą sama sobie wymyśliłam, wierząc całą sobą, że Maja czyta tylko trzeba w niej to wyzwolić i mając świadomość, że ją zablokowałam radością. Dziwne, ale prawdziwe. Skupiałam się najpierw co kilka dni, a potem co tydzień na innym języku. Tak na maksa. Było bardzo chaotycznie. Nacisk położyłam na polski i angielski, bo to nasze języki główne. Tak- ja, która z dzieckiem po polsku nie rozmawia, bo jakby ktoś nie wiedział mamy dwujęzyczność zamierzoną ze sztywną strategią OPOL działałam też z programem czytania w języku polskim. Żeby było więcej szaleństwa dodam, że oprócz odczytywania prostych kart i prostych książek w języku polskim cały czas nadal do córki mówiłam i mówię w języku angielskim (i czasem też po włosku, a na spotkaniach językowych „kaleczę” hiszpański i niemiecki, których się uczę razem z nią). Jednym słowem wielu z Was pewnie stwierdzi, że fundowałam i funduję swojej córce niezłą mieszankę językową.

Z kilku dni skupionych tylko i wyłącznie na danym języku przeszłam do całego tygodnia działając według schematu:

język polski

język hiszpański

język angielski

język niemiecki

język polski

język włoski

język angielski

i potem powtórka od początku.

Działałam tak do czasu przeczytania przez Maję zdania w języku angielskim z nigdy wcześniej nie widzianej książki. Trwało to około 3 miesiące. Mnie chyba sukcesy demotywują, bo rezygnuję zupełnie z kart, ze wszystkiego, robię sobie totalną przerwę. W chwilach kryzysowych (tutaj ten okres „udawania”) działam na maksa.

Żeby Wam zobrazować jak wyglądało z tym intensywnym programem czytania dla przykładu opiszę nasze główne języki. Gdy wypadła kolej na polski jednorazowo, chaotycznie, bez planu cały dzień kiedy tylko była okazja prezentowałam polskie słowa, wyrażenia, zdania, nawet zaczęłam czytać proste polskie książki z dużymi literami (żeby nie było- mama czyta tylko te proste, trudniejsze tylko tata). Korzystałam z platformy, która powstała z mojej inicjatywy Maluch Czyta, ściągałam wszystko, co wrzucacie do naszej grupy, czasem coś sama napisałam, ale bardzo rzadko, generalnie 99% na komputerze, jeśli chodzi o karty i proste domanowe książki. Nic nie notowałam, nie sprawdzałam, czy któreś słowo się powtórzyło czy nie. I tak wszystko było tylko jeden raz. Jak macie podejrzenia, że Wasz maluch już czyta, ale jeszcze z jakiegoś powodu się tym przed Wami nie chwali- spróbujcie tak działać. Pamiętajcie, żeby każdego dnia pokazać naprawdę mnóstwo słów.

Gdy wypadła kolej na język angielski korzystałam z gotowych pdfów z prezentacjami Doman Learning, z materiałów z naszej grupy i ogólnie z jakiegokolwiek tekstu, który wpadał w ręce. W dni skupienia na czytaniu angielskim starałam się też czytać dużo domanowych książek w tym języku.

Analogicznie działałam w innych językach, z tym że w nich już musiałam tworzyć karty. Pisałam na małych kawałkach papieru. Wiedziałam, że Maja nie potrzebuje już bardzo dużych liter. Po prostu większe niż standardowo w książkach. Skupienie było przede wszystkim na pojedynczych słowach prezentowanych nieraz w dużej ilości. Maja chętnie się takiemu intensywnemu domanowaniu poddawała.

Gdy jakiś czas po zakończeniu naszego wznowienia prezentacji i dość intensywnego programu czytania przeczytałam te słowa autorki bloga Domanowane Dziecko wydały mi się bardzo bliskie, bo u nas te ostatnie 3 miesiące kart po przerwie też głównie komputerowe i bardzo intensywne:

„Zasady były pierwsze 2 tygodnie, a potem córka wprowadziła swoje : pokazywałam jej po 50-100 słów na raz bo ciągle chciała jeszcze. Działałyśmy na komputerze prawie od początku. Chyba za dużo powtórek robiłam i podejrzewam że zbyt wolno pokazywałam i córka straciła zainteresowanie. Na komputerze migałam słowami i córka była zachwycona. (…) Rekord był 190 słów na raz, nie licząc obrazów, bo pokazywałam wszystko co miałam. Maluch Czyta nam bardzo pomógł, skarbnica dla maluchów.

Co nas różni to to, że ja nic nie przygotowywałam pod Maję w czasie mojej intensywnej strategii wyzwalającej czytanie jeśli chodzi o nasze języki główne. Prezentowałam cokolwiek miałam. Moja córeczka przyjmowała wszystko jak leci. Ale tutaj mówimy o 3,5-latce i o 15-miesięcznym dziecku, czyli bez porównania. Mama tej dziewczynki działała tak:

„Najpierw sama robiłam prezentacje, potem korzystałam z Maluch Czyta a następnie coraz więcej było książek i bitów dostosowanych do tego co interesowało córeczkę i plików grupy.”

Maluch Czyta nam bardzo pomógł, skarbnica dla maluchów.

U niej było bardziej planowe i zorganizowane, u mnie totalny chaos. Co nas łączy to duża ilość prezentowanych słów, za jednym razem też. I to że obie korzystałyśmy z bogactwa plików w naszej grupie. W jej imieniu i w swoim chciałam podziękować wszystkim rodzicom, którzy się do tego przyczynili tworząc swoje materiały i dzieląc się z innymi.

(..) duża ilość prezentowanych słów, za jednym razem też.

Pięciominutowa sugestia Shichidy

Pod koniec naszego intensywnego programu czytania jeszcze wdrożyłam autosugestię z metody Shichidy przed snem. Zbierałam się do tego od dawna, ale gdy Maja była mniejsza często „odpływałam” w objęcia Morfeusza razem z nią podczas karmienia. W ciąży o dziwo w dzień spałam a po nocach spać nie mogłam. Działałam na całego.

Jednakże i tym razem nie doprowadziłam autosugestii do końca- działałam tylko kilka dni, czym i tak pobiłam mój wcześniejszy „rekord.” Było łatwiej, bo mówimy do dziecka w ciągu pierwszych 5 minut snu, a Maja nauczona zasypiać na piersi miała problem z zasypianiem po odstawieniu w wieku 3,5 roku. Uparcie trzymała oczy szeroko otwarte póki się same nie zamknęły. Wtedy było wiadomo, że na dobre śpi, a ja przystępowałam do działania będąc pewna, że łapię się w to okienko 5 pierwszych minut snu.

Pomysł na sugestię zaczerpnęłam z bloga Figure8 (znajdziecie w linkach pod artykułem). W mojej wersji były słowa w tym stylu:

„Mummy loves you and daddy loves you. We love you so much. You are our treasure. (…) I know you can read in all the languages we have and soon you will show off your reading in all of them.”

(„Mama i tata cię kochają. Bardzo cię kochamy. Jesteś naszym skarbem. (…) Wiem, że czytasz we wszystkich językach, które mamy i wkrótce pokażesz, że tak jest.”)

Widzicie do czego się ucieka matka czytającego, ale jeszcze nie czytającego świadomie i samodzielnie dziecka?

Coraz więcej nowych pojedynczych słów odczytywanych w języku angielskim

Po około miesiącu od rozpoczęcia intensywnego programu czytania pojawiło się coraz więcej słów angielskich odczytanych na głos w książkach, na różnych przedmiotach i w różnych miejscach. Raz taki spontan i karta, którą widzicie na zdjęciu prezentowana z laptopa z plików Doman Learning: „black motorcycle” i pytanie po angielsku, czy tato ma motor takiego koloru, czy innego. Maja zerknęła i powiedziała, że przecież nie jest „black” tylko „yellow.” Eureka! Idę w zakład, że poproszona o czytanie powiedziałaby, że nie umie, czy coś w tym stylu. Eureka w duchu – trzeba było się nauczyć nie cieszyć zbyt głośno. Janet Doman miała rację pisząc, że dzieci czytają o wiele wcześniej niż są tego świadome.

karty z doman learning
Domanowe karty

Było też włoskie słowo „bella” zauważone i odczytane na kawałku papieru, który leżał na chodniku za sklepem.

Czytam globalnie
Efekty czytania globalnego
Pierwsze nowe nigdy nie widziane zdanie przeczytane po angielsku

Moja córeczka to typowy „niepokazywacz” (był o tym osoby artykuł, również podlinkowany poniżej), ale jakby otwiera się przed obcymi. Pierwszy pokaz, że rozpoznaje słowa, jako dwulatka przed Bożeną Bejnar-Sławow, którą widziała pierwszy raz. Tak jak wspomniałam wcześniej o konsultacjach z nią jest osobny artykuł. Pierwsze przeczytane na głos niewidziane wcześniej zdanie (chociaż nie wykluczam, że słowa mogły być znane) przy autorce bloga Domanka (link pod artykułem), którą miałam przyjemność poznać osobiście. Miało to miejsce około 3 miesiące po tym jak pierwszy raz przeczytała na głos proste domanowe książki w języku polskim. Poniżej na zdjęciu macie stronę z tej książki. Maja miała dokładnie 3 lata i 9 miesięcy.

Od czytania do samodzielnego czytania
Pierwsze nowe zdanie

I to od tej mamy usłyszeliśmy, że Maja czyta po angielsku. A Maja chyba zrozumiała, że faktycznie czyta w tym języku, bo wkrótce pokazała czytanie książki „Wacky Wednesday” Dr Seuss. Znana książka, ale nie taka prosta.

W tym okresie w kółko czytaliśmy te same książki o księżniczkach, aż obca kobieta w pociągu zwróciła na nas uwagę i pytała jak mi się udało wychować takie dziecko, że przez 5 godzin w tym wieku się skupia na czytaniu i …nie chce robić nic innego tylko czytać. Maja w pociągu praktycznie cały czas prosiła o czytanie.

Totalne nieróbstwo i lenistwo

A co było potem? Mnie chyba sukcesy demotywują, bo rezygnuję zupełnie z kart, ze wszystkiego, robię sobie totalną przerwę. Tak jak już pisałam, w chwilach kryzysowych (tutaj ten okres „udawania”) działam na maksa. W  momencie przeczytania przez Maję całej książki po angielsku- znanej, ale jednak nie takiej domanowej i prostej, jak również zupełnie nowego zdania z niewidzianej nigdy wcześniej książki zaprzestałam i Shichidy i mojej strategii czytania. Zrobiłam sobie tak ze 2 miesiące przerwy od wszystkiego poza czytaniem książek. Coś tam czasem jedynie próbowałam działać z szorstkimi literami Montessori, które akurat wtedy mi doszły, bo wszystko wskazywało na to, że Maja nie zna wszystkich liter, a do pisania by pasowało. Niestety spotkało się to z brakiem większego zainteresowania, więc tabliczki zostały odłożone na półkę.

Dyskretne testowanie

Około miesiąc później miał miejsce test z angielską kartą na laptopie jak na zdjęciu poniżej i pytaniem: „What does dad eat?” (Co je tata?) Zwróćcie uwagę, że nie było tutaj prośby o czytanie. Po prostu pokazałam zdanie. Maja bez wahania odpowiedziała „apples,” co jasno mi potwierdziło, że musiała przeczytać zdanie skoro potrafiła na nie odpowiedzieć.

czytanie globalne metodą Domana
Karta z plików Doman Learning

Innego dnia Maja wzięła zupełnie nową książeczkę z serii Little Miss i przeczytała dwa pierwsze słowa: „Here comes…” i jakby coś ją zablokowało. W tej książeczce jest dość mały tekst. Zresztą sami zobaczcie:

Biblioteczka malucha
Pierwsze angielskie książki
Seria Little Miss
Pierwsze książki czytane po angielsku

Końcem lutego (Maja miała już 3 lata 10 miesięcy) wyszedł spontaniczny test czytania po włosku. Mieliśmy już wtedy miesiąc przerwy od wszystkiego. Tak nas motywuje sukces- robimy sobie przerwę.

Jedna mama z naszej grupy miała fajny pomysł. Zresztą ta mama ma same fajne pomysły jak przeczytacie w wywiadzie z nią (link pod artykułem). Plan był taki: napisać zdanie po włosku, przeczytać Mai, zostawić na x dni w widocznym miejscu, żeby się „opatrzyła” i …po prostu zmienić jedno słowo i zobaczyć, czy zwróci na to uwagę.

Zdanie, które przygotowałam widzicie na pierwszym zdjęciu. W polskim tłumaczeniu to będzie: „Księżniczka bierze kąpiel.”

Czytanie globalne w kilku językach
Czytanie globalne po włosku

Plan planem, a wyszło inaczej. Coś mnie naszło z rana, wzięłam przygotowaną kartę i …zamiast odczytać zdanie, zapytałam po włosku: „Che cosa sta facendo la principessa?” (Co robi księżniczka?) Maja zaskoczona, bo dawno żadnych kart nie było patrzyła…i patrzyła i nic. Po tej długiej chwili ja zaczęłam czytać, ale zdążyłam przeczytać tylko do momentu z „il…” a Maja dokończyła „bagnetto.” Szok. Potem zachodziłam w głowę, czy to słowo widziała kiedykolwiek na kartach. Muszę uzupełnić listy. A jeśli w ogóle widziała to słowo to….w 2018 roku (2 lata wcześniej), ale mam przeczucie, że nie widziała nigdy. Druga sprawa była taka, że założę się, że poproszona o przeczytanie albo zapytana o to co tu pisze Maja by zamilkła i spojrzała na mnie, poprosiła, żeby odczytać lub skomentowałaby, że …nie wie.

Był włoski no to czemu nie sprawdzić hiszpańskiego. Też wyszło bez planu. Potrzebna mi była karta do zanotowania piosenkowej listy życzeń Mai. Wpadła mi w ręce stara karta z hiszpańskim słowem „lluvia” – deszcz. W dodatku jak się okazało…źle napisanym, ale co tam…zdjęcie pokażę tego co faktycznie było. Pod wpływem chwili zapytałam Maję, czy pamięta tą kartę, a ona przeczytała na głos pamiętając o tym, że „ll” po hiszpańsku czytamy inaczej. To słowo widziała…w sierpniu (ponad pół roku wcześniej), bo wtedy takie karty na kolanie się robiło:

Wielojęzyczność zamierzona
Czytanie globalne w wielu językach

Była też taka sytuacja: czytałam książkę z małym tekstem po włosku…oczywiście nic innego tylko „Kopciuszka” bo wtedy była całkowita księżniczkomania. Maja zadała pytanie, o to czy siostry i macocha nie chciały, żeby ona szła na bal. Odpowiedziałam, że nie chciały. A Maja która często zadaje pytania, na które zna odpowiedź nagle przekartkowała książkę do tyłu…wskazała słowo „certo” – oczywiście, które padło z ust macochy i mówi, że się zgodziła, bo tak powiedziała…i miała rację, bo zgoda była tylko jak wykona wszystkie prace. Zresztą historię znacie.

Pierwsze książki przeczytane w języku angielskim

Wydawałoby się, że to polski, w którym swoje pierwsze książki przeczytała Maja ruszy jak burza. Wcale nie. Minęło kolejne 2 miesiące i na miesiąc przed 4 urodzinami Maja zaczęła czytać na głos całe książki w języku angielskim. Nie będę ukrywać: znane ksiązki, wyczytane milion razy, ale…sami zobaczcie na nagraniu z jaką ilością tekstu. Od tego czasu zaczął się też rozwijać język polski, który do tej pory oceniam na około 3 miesiące opóźniony względem angielskiego. Co ciekawe podobne zdanie tj. że Maja jest bardziej zaawansowana w czytaniu angielskim niż polskim ma Francuzka z workaway, która przez pewien czas u nas mieszkała. Maja jej czytała w obu językach. Ona sama znając rosyjski była w stanie też coś z polskiego zrozumieć.

Jeśli chodzi o język angielski to Maja coraz bardziej ogarniała książki pisane małym drukiem. W polskim wtedy preferowała druk wielkości elementarzowego, chociaż zdarzyło się, że bawiła się wynajdywaniem pojedynczych słów w malutkim tekście. Generalnie niedługo przed 4 urodzinami, czyli jeszcze się załapała do czytających 3-latków było pewne, że świadomie czyta, bo na całego pokazywała, że czyta, kiedy tylko jej się zachciało (nie na zawołanie…co to to nie) po polsku i angielsku. Najlepsze jest to, że jakby celowo często czytała w innych językach niż słuchacze np. przy położnej, która nas odwiedziła po angielsku, tak samo przy moim tacie, czy sąsiadce – Kolumbijce.

(…)jeszcze się załapała do czytających samodzielnie 3-latków (…)

Okazało się, że w czasie, gdy byłam w szpitalu tata bawił się z Mają w pisanie na laptopie. Zaskoczyła mnie chętnym czytaniem pojedynczych prostych słów, które sama potrafiła napisać. Kilka miesięcy wcześniej umiała napisać tylko „Maja” i „tata.” Teraz o wiele więcej, przy czym skomentowała, że „zoo” czytamy inaczej po angielsku, a inaczej po polsku.

Czytanie globalne w języku polskim
Czytanie globalne działa
Czytanie globalne a język polski
Czytanie globalne w języku polskim
Wczesna nauka czytania
Nauka czytania metodą globalną

Dokładnie 3 miesiące po tym jak Maja przeczytała pierwsze nowe, nigdy nie widziane zdanie po angielsku, poszłam na żywioł i napisałam na ekranie:

Nauka czytania globalnie
Czytam globalnie

Chwila napięcia i …Maja odczytała na głos jak gdyby nigdy nic. Łojejku! Czyta nowe zdania. A ja prawie zeszłam na zawał próbując zachować spokój. W końcu cieszyć się nie można.

Od czytania do samodzielnego czytania metodą Domana

Tak wyglądały pierwsze kroki w czytaniu. Jakbyście mi zarzucili, że znała te pierwsze książki na pamięć to powiem, że … możliwe, że tak. Wydaje mi się, że te pierwsze książki to zwykle dziecko zna już na pamięć i jakby na nich się upewnia, że czyta. Potem były kolejne i kolejne po angielsku. Jeszcze przed czwartymi urodzinami Maja się wzięła za dwa Elementarze w języku polskim, podejrzewam, że z uwagi na czcionkę. Polski nadal pozostawał o 3 miesiące w tyle za angielskim. W języku angielskim czytała już całkiem małą czcionkę.

Czy kolejne książki znała na pamięć? Nie wiem. Jeśli tak to zaczęło się ich robić coraz więcej i naprawdę można było jej pogratulować pamięci o ile to rzeczywiście była pamięciówka.

W wieku 4 lat 2 miesięcy wiedząc już, że czyta też nowe słowa (zauważała w różnych miejscach np. na opakowaniach produktów) dałam Mai w samochodzie nigdy nie widzianą wcześniej książkę z biblioteki. Książka bardzo prosta, „Odd Animals” z serii National Geographic Kids, poziom pre-reader, ale ważne, że Maja widziała ją po raz pierwszy. Moja córeczka wzięła, przeczytała i … odpowiedziała na pytania do niej, które jej zadałam (zaglądnęłam szybko do książki wcześniej, żeby wiedzieć o czym jest). Miałam najlepszy dowód na to, że czyta po angielsku zupełnie nowe teksty z pełnym zrozumieniem.

Wartościowe książki dla dzieci
Proste książki po angielsku
Książki-bity-inteligencji
Książki z faktami
Książki angielskie dla dzieci
Książki z ciekawostkami o świecie
książki angielskie
Angielskie pre-readers

Dokładnie 3 miesiące później, w wieku 4 lat i 5 miesięcy postanowiłam przetestować Maję w języku polskim. Czemu nie wcześniej? Wtedy już dawno wyzbyłam się parcia na sprawdzenie, czy testowanie, a poza tym po prostu czułam, że to odpowiedni moment. Test był znowu na prostej książce z biblioteki z serii, którą pokochała Maja, ale akurat tą książkę widziała po raz pierwszy: „Zły Kocurek nie lubi cukierków.” Akurat musiałam wyjść z domu więc dałam jej książkę, a męża poprosiłam, żeby zadał jej kilka pytań sprawdzających zrozumienie gdy skończy. Jeszcze zanim wyszłam słyszałam jak głośno czyta. Naprawdę czytała! Po polsku! Nigdy nie widzianą książkę! Mąż zdał mi później relację, że ze zrozumieniem.

Seria dla początkujących czytelników
Zły Kocurek
Język polski a metoda Domana
Czytanie nieznanych słów metodą Domana
Samodzielne czytanie metodą Domana
Czytanie globalne- samodzielne czytanie nowych książek
Pierwsze książki po polsku
Książki dla przedszkolaków
Seria zły kocurek
Zabawne książki

(…) czyta po angielsku zupełnie nowe teksty z pełnym zrozumieniem (…) Naprawdę czytała! Po polsku! Nigdy nie widzianą książkę! Mąż zdał mi później relację, że ze zrozumieniem.

Niedługo po tym niespodziewanie przeczytała całą książkę po niemiecku, a to nasz piąty język w czytaniu. Czytałam ją kilka razy małej Anitce. Zaczyna się…Niemiecki jest ok. 5 miesięcy do tyłu względem angielskiego. Najpierw znana książka. Już tego nie umiejscowię w czasie, ale około miesiąc-dwa wcześniej Maja przeczytała na opakowaniu czipsów warzywnych niemieckie słowo Gemüse- warzywa. Owe chipsy kupiłam pierwszy raz, testowo, więc nie mogła wiedzieć jaka jest zawartość opakowania. Jest możlwość, że tego słowa nigdy nie widziała na kartach. Kiedyś to potwierdzę lub zaprzeczę jak ogarnę listy.

A gdzie hiszpański i włoski? Pewnie gdzieś pomiędzy. Nie chcę paść na zawał z radości. Aż się boję testować. Czekam aż sama weźmie hiszpańską, czy włoską książkę i przeczyta.

Jedyne co mi pokazała to, że rozpoznaje wszystkie 5 języków bezbłędnie nawet na małej czcionce. Spontanicznie ją zapytałam przy okazji zakupu maszynki do domowych lodów. Zainteresowała się instrukcją, a wiadomo instrukcje zwykle są w kilku językach. Bezbłędnie określiła który to jest polski, włoski, angielski, hiszpański i niemiecki. Zdziwiła się widząc arabski i inne i…od tej pory mówi, że chce się nauczyć wszystkich języków świata.

Ciekawostki i wpadki na drodze do samodzielnego czytania

Teraz napiszę kilka przykładów tego, co się działo pomiędzy czytaniem znanego tekstu a samodzielnym czytaniem. W żadnym wypadku się nie martwcie, jeśli Wasze dziecko:

  1. robi błędy np. zamiast „wtorek” czyta „stworek,” zamiast „dziąsła” – „gąska,” zamiast „huge” czyta synonim „large” i podobnie zamiast „wonderful” jest „beautiful.” Pamiętam, że już dawno kiedyś mi wypadła karta z napisem „Artur” a Maja skomentowała „tata”
  2. gubi lub przekręca końcówki
  3. zacina się przy nowych, nieznanych nawet w mowie słowach (u nas np. „liofilizowany”, bo Maja znała tylko angielskie „freeze-dried”) lub czyta zdanie i w miejsce takiego słowa mówi coś typu „bla bla” lub niewyraźnie pod nosem i dalej czyta normalnie
  4. zniechęca się po przeczytaniu pewnej ilości tekstu (tak jakby męczy)

Nie martwcie się tym. To minie. Pomagajcie, podpowiadajcie, w żadnym wypadku nie krytykujcie i …wyczujcie jak dużo radości z Waszej strony zniesie Wasze dziecko. Bo ta radość będzie. Pamiętajcie…samodzielne czytanie nieznanych słów i książek zaczyna się od czytania znanych książek. Gdy tylko maluch uświadomi sobie, że naprawdę czyta będzie pędził jak burza.

Maja jest samodzielnym czytelnikiem

Dzisiaj jestem pewna na 100%, że moja 4-latka czyta samodzielnie, nowe teksty i książki w języku angielskim oraz w języku polskim. W międzyczasie pojawiło się też spontanicznie odczytane słowo po polsku na okładce książki, którą akurat czytałam. Temat dość kontrowersyjny, więc żeby zachować chociaż początek tego słowa ze zwróceniem uwagi na typowo polskie dwuznaki przyjmijmy, że to słowo „Szczepan.” Zapytała tatę co to znaczy. Takiego słowa na 100% nigdy jej nie pokazywałam na kartach.

Na podstawie tego co pokazała wiem, że czyta pojedyncze słowa i zwroty w języku włoskim i hiszpańskim, jak również w niemieckim, z tym, że w tym ostatnim pokazała też czytanie znanej książki (tak właściwie to przeczytanej kilka razy przeze mnie), po czym mogę założyć, że w pozostałych językach też czyta, tylko nie pokazuje. Niemiecki jest u nas najsłabszym językiem, w czytaniu też. Włoskiego jakoś nie miałam okazji sprawdzić. Hiszpański kontynuujemy z Monkey Junior, żeby coś robić do przodu i tam w opcji wyboru zawsze Maja ma 100% skuteczność.

Co ciekawe sama zainteresowana zapytana przez tatę czy czyta odpowiada, że zgaduje. I naprawdę to wygląda od początku jak zgadywanie…takie jakby skanowanie słów jako całości i zgadywanie co znaczą. Najciekawsze jest to, że Maja do tej pory nie zna wszystkich liter, ale te co zna wcale jej to jakoś nie pomagały w czytaniu bo zamiast „puścił” zdarzyło się „upuścił.” Przy błędach i próbie zwrócenia uwagi na litery niecierpliwiła się. A może zna tylko nie pokazuje? W każdym razie po kilku kolejnych próbach tabliczki z szorstkimi literami powędrowały na wypożyczenie do innej mamy.

(…) moja 4-latka czyta samodzielnie, nowe teksty i książki w języku angielskim oraz w języku polskim.

Na koniec mam dla Was kilka nagrań w języku polskim i angielskim. Nagrałam też czytanie po niemiecku. Może niektórzy widzieli pierwszą nieidealną wersję, którą kiedyś wrzuciłam spontanicznie na Instastories. Tak kiedyś zaczynało się czytanie po polsku i angielsku. Wrzucam to niemieckie bez obaw, że kogoś zniechęci, bo teraz wiem, że to tylko taki etap tymczasowy. Przypomnę tutaj, że język niemiecki to nasz 5 język w czytaniu globalnym. Uważam, że to ważne.

Nawet nie wyobrażacie sobie ile to szczęścia i satysfakcji daje. Taka czterolatka czytająca młodszej siostrze całe książki w dwóch językach, bo jeszcze tego niemieckiego nie zaliczam jako trzeciego i czytająca pojedyncze słowa i wyrażenia w pozostałych trzech.

Poniżej nagrania z próbkami czytania w miarę aktualnymi, może sprzed miesiąca czy dwóch:

  1. język polski

2. język angielski

3. język niemiecki

4.wybór w języku hiszpańskim nagrany już dawno w kontekście programu Brillkids Little Reader (wtedy jednak różnie bywało, teraz Maja pokazuje co potrafi)

Ten artykuł okazał się przydatny? Jeśli tak, udostępnij i podziel się z innymi.

Zapraszam do lektury dalszej części bloga.

Polecam zaglądnąć też tutaj:

Trzylatka zaczyna czytać globalnie

O książkach w metodzie Domana

Blog Domanowane Dziecko

Recenzja książek do wczesnej nauki czytania z postaciami Disneya

Konsultacje podczas których Maja została zdiagnozowana jako początkująca czytelniczka

O chwaleniu w metodzie Domana

O pokazywaczach i niepokazywaczach

Blog Domanka

O naszej strategii dwujęzycznego wychowania

Platforma Maluch Czyta

Zbiór kart do czytania globalnego Doman Learning

Blog Figure 8 z metodą sugestii Shichidy

Wywiad z mamą, która dała mi pomysł na sprawdzenie czytania dziecka

Program Monkey Junior

Recenzja programu Brillkids Little Reader

Będzie mi  bardzo miło, jeśli zostawisz komentarz i podzielisz się swoim doświadczeniem i przemyśleniami.

Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszam do śledzenia fanpage na Facebook’u: Wszechstronne wspieranie rozwoju dziecka, na Instagram @teachyourbaby_pl, na którym wrzucam różności „od kuchni” oraz do subskrypcji (okienko na stronie głównej bloga i kanał RSS). Jest też możliwość zapisu na newsletter, który ruszy w ciągu miesiąca.

Zapraszam też do grupy dla rodziców wplatających metodę Domana w wychowaniu swoich dzieci, którą sama założyłam na Facebook’u: Metoda Domana i nie tylko- grupa wymiany doświadczeń dla rodziców. Dołączając do grupy możecie liczyć na sporą dawkę motywacji, na naprawdę ciekawą wymianę doświadczeń oraz na pomoc w nurtujących Was kwestiach.

U mnie możecie też kupić książki wydawnictwa Usborne. Zapraszam na fanpage sprzedażowy Teachyourbaby- angielskie książki dla dzieci oraz na Instagram @teachyourbabyksiazki.

5 CommentsClose Comments

5 Comments

  • Jadwiga R
    Posted 3 października 2020 at 21:30 0Likes

    dziekuje za wersje audio ! dosluchalam do konca. Troche jest podobnie jak u nas. Mialam wrazenie ze Isabell (prawie 3 lata) potrafi odczytac przerobione ksiazeczki (moze z pamieci???), ale nie jestem pewna na 100%. Nagle przestala chciec czytac ksiazki domanowe ktorych mam mnostwo, wolala normalne ksiazki a tak nigdy nie bylo, bo moje Domanowe ksiazki zawsze byly hitem. Karty troche u nas ciezko od zawsze ida, wiec co jakis czas robimy przerwe by miec znow zapal. Dorobilam nowe ksiazeczki Domanowe i znowu przerabiamy ksiazki i karty po tej przerwie. Generalnie nie sprawdzam jej bo ona nie chce i sama nie chce sprawdzac. Musimy dalej dzialac i efekty pewnie przyjda. Jestem szczesliwa bo stymulujemy mozg a samodzielne czytanie to dla mnie efekt uboczny i dla nas daleka droga bo w sumie malo dzialamy. Malo pokazuje kart, tylko ksiazki Domanowe. My na razie skupiamy sie na trzecim jezyku czyli angielskim, bylo to juz dawno temu zaplanowane plus ta nagle niechec do kart i ksiazek Domana. Idzie nam z angielskim swietnie, potrafi lepiej powtorzyc jak ja, jakby lepszy akcent. Po jakims czasie nagle zwraca uwage wiecej na tekst w ksiazkach i pokazuje palcem i odczytuje , te ksiazki moze znac na pamiec wiec sama nie wiem. czy czyta czy zna na pamiec. Podobnie jak u was jak pochwalisz za mocno to wymysla i robi sobie zarty ale jest to zabawne i po waszych doswiadczeniach ja jej na to pozwalam i sie smiejemy i dalej wymyslamy. Dzis pokazala na tekst w znanej jej ksiazce „schreien” i powiedziala „weinen” wiec podobnie, bo czy dziecko krzyczy czy placze to dla mnie to samo. Dziwi mnie ze pokazuje palcem na tekst ktory jej nigdy nie interesowal.Gratulacje dla corki, Maja wymiata z czytanie i tyloma jezykami, ale tez pokazuje ze sama chce. Brawa dla determinacji mamy bo wiem ile to checi w sobie trzeba miec. Co wy jesczze dziewczyny wymyslicie? chinski ?

    • Posted 5 października 2020 at 01:28 0Likes

      Cieszę się, że wersja audio się przydaje. Według mnie to się zaczyna od książek trochę na pamięć, ale …..jak już tak jest czytana n-ta z kolei książka to już zaczyna zastanawiać, czy to możliwe tyle się na pamięć nauczyć, aż w końcu przychodzi czas na nieznaną książkę i wiesz na 100%, ze czyta. Nie wiem jak u Was językowo, ale mnie najbardziej zadziwia niemiecki bo na co dzień nie używamy (i to nasz piąty)….może ze 3 razy przeczytałam tą książkę, którą czyta na nagraniu….ja w życiu tak bym nie zapamiętała z języka którym nie mówię (ba…ja treści tej książki nie rozumiem w całości, jakieś tam pojedyncze słowa), a raczej komunikuję się jak muszę, więc musiała już „rozkminić” zasady i nie sądzę, że to czysta pamięciówka. Przypomniałaś mi!!! O pokazywaniu palcem chyba nie wspomniałam…może ktoś doczyta w komentarzu….tak się zaczęło czytanie tych dłuższych tekstów. Pamiętam, jak mnie to irytowało, ale cóż poradzić. No i głośne czytanie…ciche i świadome zaczęło się niedawno. Dziękuję za końcowe słowa. Tak…trzeba determinacji i wiary, ale teraz z perspektywy czasu cieszę się z tego, że było tak a nie inaczej. Podejrzewam, że w przypadku większości dzieci po prostu robimy swoje i czekamy na efekty. One czytają, ale nie pokazują. Dziwne, ale prawdziwe. A my….tak…chiński…wykupiłam dostęp na miesiąc do Monkey Junior bo myślałam, że nam wzbogaci hiszpański, ale teraz widzę, że to bez sensu, bo ona w tym języku też czyta. Zmieniam na chiński bo jak się uda to może wpadnie właśnie ten język…koleżanka kogoś znalazła….Maja tak sama z siebie też chce poznać francuzki, bo tym jak mieszkała u nas Francuzka z workaway no i jak mówi wszystkie języki świata chce poznać odkąd się dowiedziała, że są jeszcze jakieś, których nie zna, więc …to pozostawię może bez komentarza 😀

  • Justyna
    Posted 15 października 2020 at 14:41 0Likes

    Witam trafiłam na twojego bloga jak moja córka skończyła rok,wtedy wprowadziłam czytanie, a 2 miesiące później matematyke. Szkoda że tak późno bo niestety moje dziecko nie pełzało, a ja nic z tym nie zrobiłam. Na szczęście raczkowanie było prawidłowo dosyć długie bo od 6.5 do praktycznie ponad roku. Zaczela chodzić ale często jeszcze się przewraca ma 13.5. I tu wielka prośba do Ciebie. Czy znasz jakiś sposób na rozwiniecie pominiętych etapów mózgu za które odpowiada pełzanie. Bardzo lubię czytać twojego bloga. Życzę Ci samych sukcesow.

    • Posted 19 października 2020 at 00:28 0Likes

      Witam serdecznie 🙂 Dziękuję za pozytywny feedback. Moja starsza też pierwsze kroki postawiła na 13,5 mca. Co do pełzania- teraz się nie martw. Obserwuj…czekaj. W Doman International radzą zaczekać do ok. 4-5 roku życia i po prostu wdrożyć program pełzania lub poczekać do pojawienia się ewentualnych problemów. To nie jest tak, że nie pełza = problem na 100%. Czasem to może powodować np. mniejsze zorganizowanie, czy coś co uznajemy za cechę charakteru. To raczej tak, że jest problem i wtedy zastanawiamy się, czy dziecko pełzało. Np. niedawno zapytałam mamę dziecka z dysleksją, czy dziecko pełzało i raczkowało. Odpowiedź: nie. I w takiej sytuacji nawet ze starszym dzieckiem możemy wdrożyć program pełzania. Natomiast…UWAGA…ja się nauczyłam chodzić w łóżeczku…2 metry może na 1 m…nie pełzałam…nie raczkowałam, bo jak. Żyję i mam się całkiem dobrze 🙂 Tutaj myślę, że ma znaczenie, czy dziecko samo z siebie opuściło etap, czy nie miało warunków. Ja oczywiście widzę braki np. mam zero orientacji w terenie, gubię się nawet z GPSem, jestem bardzo chaotyczna i pewnie by sporo doszło, ale ….to mi jakoś życia specjalnie nie utrudnia. Podejrzewam, że dużo ludzi z mojego pokolenia nie pełzało i nie raczkowało- takie czasy. Natomiast teraz jak już mamy świadomość tego warto o to zadbać, a jeśli nam się nie udało to po prostu się nie przejmuj tylko rób swoje. Ruchy naprzemienne też ćwiczy bieganie i tzw. brachiacja (wiesz o co chodzi)? Do tego stopnia, że mama z jednego wywiadu twierdzi, że jej córka nadrobiła braki spowodowane brakiem pełzania i raczkowania właśnie dużą ilością brachiacji na placach zabaw. Ja marzę o takiej drabince koło domu. Inna znowu podzieliła się ze mną informacją, że jej córka dopiero w okresie nastoletnim zaczęła mieć problemy. Zresztą przeczytaj podlinkowane wywiady.

      • Justyna
        Posted 22 października 2020 at 08:42 0Likes

        Dziękuję Ci za wszystkie rady i za to, że odpowiedziałaś. W takim razie później tata będzie miał pole do popisu i będą się bawić w czołganie jak zolnierz😁. Twój blog to skarbnica wiedzy dla mnie.

Leave a comment