Jak zacząć czytanie globalne w zależności od wieku dziecka – część 2: jak zacząć czytanie globalne z niemowlakiem w wieku 3-6 miesięcy

Nigdy nie jest za wcześnie

Wiem, że niektórzy już widząc tytuł wpisu mają gotową krytykę, że nauka czytania w tym wieku to zabieranie dzieciństwa, że to męczenie dziecka itp. Pewnie jeszcze większa krytyka czeka czytanie globalne w dwóch, czy więcej językach jednocześnie. 

Ja się na szczęście osobiście z tego typu komentarzami nie spotkałam, ale przynajmniej jedna mama mi zgłaszała, że nawet najbliższa rodzina tak do tego podchodzi. Dla krytykantów napiszę, że nic z tych rzeczy! Po pierwsze nauka –zabawa w czytanie globalne to w wersji bardzo intensywnej kilka minut dziennie tak jak u nas było z gotowym zestawem plansz w języku angielskim. Nie zapominajmy, że przecież możemy realizować cały program mniej intensywnie, jak mój mąż, co zajmuje mniej niż minutę dziennie. Oczywiście to czas „nauki,” w której bierze udział dziecko. Wiadomo, że dodatkowo musimy poświęcić nasz czas na przygotowanie plansz, ale to przy odrobinie organizacji nie zajmuje zbyt długo. Przy okazji zapraszam do artykułu właśnie o tym jak zorganizować wczesną edukację (wszystkie linki niżej). Akurat w przypadku mojego męża to tylko ta minuta dziennie, bo to ja zajmuję się przygotowaniem plansz w obu językach. O szczegółach, jak to do tej pory wyglądało u nas możecie poczytać w innych artykułach, w których znajdziecie szczegółową relację z różnych etapów wraz z opisem reakcji mojej córeczki oraz jak radziłam sobie w sytuacjach trudnych.

Po drugie dziecko w żaden sposób nie odbiera tego jak naukę. Plansze ze słowami są dla niemowlaka jak plansze z ilustracjami. Każda nowa rzecz jest ciekawa i taka plansza też. I dane słowo po prostu samo, bez większego wysiłku dziecka zapisuje się jako obraz w jego pamięci – dlatego właśnie nazywamy tę metodę czytaniem globalnym. Takie zapamiętywanie słowa, jako całości jest możliwe u dzieci, dlatego, że dominuje u nich prawa półkula mózgu, ale to osobny temat i to co napisałam to bardzo duże uproszczenie. Tutaj chciałam się skupić na specyfice początków czytania globalnego z dzieckiem w wieku 3-6 miesięcznym. 

Program czytania globalnego można zaczynać już z noworodkiem i pisałam już o tym w poprzednim artykule tego typu. Gdybym mogła cofnąć czas właśnie wtedy bym zaczęła. Macierzyński, dużo czasu z dzieckiem, można się bawić w realizowanie programu Domana nawet w wersji maksymalnie intensywnej. Jeśli śledzicie bloga od początku lub teraz wczytujecie się w pierwsze posty wiecie, że my zaczęliśmy wczesną naukę matematyki gdy Maja miała 5-6 miesięcy i wydaje mi się, że realizacja programu czytania globalnego w tym wieku idzie tak samo gładko i nie jest żadnym wyzwaniem dla rodzica.

Kilkumiesięczne dziecko według Domana (3-6 miesięcy)

Jako, że mam porównanie reakcji mojej małej córeczki na karty matematyczne w wieku 5-6 miesięcy i na karty do czytania globalnego np. po roku realizacji programu mogę powiedzieć, że Doman miał 100% rację pisząc, że 3-, 4-, 5- i 6-miesięczny maluszek to stuprocentowy intelektualista, żądny wiedzy i to w dodatku jakiejkolwiek wiedzy. Dziecko w tym wieku raczej nie przejawia żadnych specyficznych zainteresowań, chyba, że ktoś zdążył sprawić, żeby się uzależniło od komórki, czy komputera, więc przyjmie każdą wiedzę, czyli napisane słowa też.

Co do komórki, nigdy nie zapomnę, jak kiedyś byłam z Mają u lekarza i musiałam zadzwonić po męża. Wyciągnęłam komórkę i wtedy półroczny a może trochę starszy bobas siedzący obok z mamą zaczął wyciągać rączki, żeby ją złapać. Mama uśmiechając się wyjaśniła, że czasem mu daje się pobawić. Naprawdę szkoda mi słów, więc pozostawię bez dłuższego komentarza!

Doman pisze, że dziecko w wieku 3-6 miesięcy jest jak gąbka, chłonąca każdą wiedzę w niesamowitym tempie. Do nas należy wybór, czy to będzie wiedza dotycząca klikania na komórce, czy wiedza, która w przyszłości ułatwi życie, otworzy drogę do zdobywania nowych informacji i sprawi, że czytanie stanie się jednym z hobby naszego malucha. To oczywiście nie jedyne korzyści, jeśli zdecydujemy się na wczesną domową edukację. Do nas należy wybór, czy posadzimy nasze dziecko przed ekranem komputera, bo możemy się wtedy zająć własnymi sprawami, kiedy nasz maluch bezmyślnie patrzy się w ekran, czy spędzimy z nim produktywnie czas, bawiąc się i od czasu do czasu ucząc czegoś wartościowego.

Ktoś mógłby powiedzieć, że czytanie globalne z dzieckiem, które jeszcze nie mówi nie ma sensu. Doman mówi, że czytanie odbywa się zupełnie inną drogą niż mówienie i jest zupełnie z nim niezwiązane poza tym, że przyśpiesza rozwój mowy, o czym pisałam podsumowując rozwój mowy mojego dwujęzyczka w wieku 18 miesięcy. Po drugie idąc za Natalią i Krzysztofem Minge dzieci nie powinny czytać na głos, o czym pisałam w jednej z recenzji książek do czytania globalnego, z którymi możecie się zapoznać po lekturze tego artykułu. Niezwykle ważna jest umiejętność czytania w ciszy, ze zrozumieniem. Tak więc umiejętność mówienia nie jest do tego potrzebna. Może właśnie przez brak tej umiejętności na przykład 4-miesięczniak tak chłonie wiedzę, bo może się na tym skoncentrować w 100% a tekście.

Na czym się skupić zaczynając czytanie globalne i jak zacząć z 3-6 miesięcznym dzieckiem 

Niezależnie od tego, czy zaczęliśmy program czytania globalnego, a tak naprawdę program wstępny stymulacji wzroku, gdy nasz maluch miał 0-3 miesiące, czy zaczynamy dopiero teraz, zasady będą takie same. Jedyna różnica dla tych, którzy zaczęli wcześniej będzie taka, że ich dzieci poznały już przynajmniej 14 słów, a może nawet 21, jeśli ktoś kontynuował wczesną wersję programu czytania globalnego do 12 tygodnia życia malucha. A może o wiele więcej, gdy ktoś zaobserwował w 8-10 tygodniu życia malucha wykształcenie się u niego odpowiednich zdolności wzrokowych i mając odpowiednią wiedzę zaczął wtedy program, o którym napiszę tutaj. Po szczegóły zapraszam do poprzedniego artykułu w temacie „Jak zacząć czytanie globalne.” Jeśli zaczęliście wcześniej, oczywiście nie powtarzacie już tych samych słów. Doman twierdzi, że dzieci kochają się uczyć, czyli zdobywać nową wiedzę, ale że nie lubią zbyt dużo powtórek. Szukamy nowych słów w naszym niezwykle bogatym języku i te słowa prezentujemy jako kolejne. Zakładamy, że te słowa, które zaprezentowaliśmy do tej pory już są zapisane w pamięci malucha. Zresztą zostaną odświeżone na kolejnych etapach czytania globalnego.

Z dziećmi w wieku 3-6 miesięcy koncentrujemy się przede wszystkim na etapie pojedynczych słów. Jeśli tylko nas na to stać warto kupić gotowy zestaw plansz ze słowami. O ile dla noworodka i niemowlaka do ok. 3 miesięcy raczej nie znajdziemy gotowych plansz do kupienia, gdyż zawarte w nich słowa są za małe (proszę o informację, jakby komuś się jednak udało znaleźć), to dla nieco starszego dziecka właśnie od 3 miesiąca życia np. WczesnaEdukacja ma zestawy w 100% zgodne z zaleceniami Domana. Pierwsze słowa powinny mieć 3’’, czyli prawie 8 cm i być napisane pogrubioną czcionką (wg. Domana pogrubienie powinno wynosić ½’’= 1,3 cm). Jeśli kupujecie inny zestaw lub produkujecie słowa sami trzymajcie się tych wytycznych, bo inaczej dziecko po prostu tych słów nie odczyta. Gdzieś czytałam, że Doman trochę przesadził z rozmiarem liter, ale ja uważam, że lepiej przesadzić niż prezentować za małe. W linkach pod niniejszym artykułem znajdziecie też odnośnik do działu Do pobrania, z którego możecie skopiować odpowiednią czcionkę i słowa w rozmiarze dostosowanym do waszego malucha.

Według Domana pierwsze słowa powinny być w kolorze czerwonym, gdyż to przyciąga uwagę dziecka. Czytałam, że nie ma podstaw naukowych co do tego akurat koloru, więc myślę, że duże, czarne słowa też będą się sprawdzały. Obiektywnie patrząc takie słowa dadzą nam większy kontrast, czyli ułatwią maluchowi odczytanie prezentowanych słów. Najważniejszy jest rozmiar liter. I tu znowu mam uwagę dla tych, którzy tworzą słowa sami na pustych planszach: dbajcie o to, aby wasze pismo było jak najbardziej zbliżone do drukowanego. Jeśli drukujecie, jak ja teraz poczytajcie o odpowiedniej czcionce lub po prostu skopiujcie przykładowe słowa z pliku zamieszczonego tutaj. Doman radzi korzystać z plansz na tyle dużych, żeby było na nich wystarczająco miejsca na nasze palce, którymi je trzymamy podczas prezentacji, tak abyśmy nie zasłaniali tekstu. My takie plansze mieliśmy w języku angielskim i z doświadczenia muszę powiedzieć, że o wiele szybciej i wygodniej prezentuje mi się mniejsze. Wiadomo – trzeba wtedy uważać, żeby nie zasłonić napisu, jednak to jest wykonalne. Teraz mamy o wiele mniejsze słowa niż 8 cm, ale już swego czasu zaczęłam te kartoniki z wielkimi czerwonymi słowami obcinać, żeby były nieco mniejsze. Różne rodzaje plansz i napisów własnej i komputerowej produkcji możecie zobaczyć w artykule o organizacji dla początkujących rodziców.

Z moją córeczką zaczęłam czytanie globalne w wieku 9-10 miesięcy i nie mam doświadczenia praktycznego, jeśli chodzi o wcześniejszy okres, ale wydaje mi się, że jeśli mamy 3 miesiące pracować z samymi pojedynczymi słowami, to gotowy zestaw kart nam nie wystarczy, zwłaszcza, że może się zdarzyć, że nasz maluch zacznie nagle szybciej przyswajać wiedzę (poruszyłam ten temat w artykule o poszukiwaniu złotego środka w metodzie Domana). Po przerobieniu pojedynczych słów zawartych w gotowym zestawie radziłabym się wstrzymać z wprowadzaniem wyrażeń dwuwyrazowych do ukończenia przez dziecko 6 miesiąca, a nawet i dłużej. To, żeby jak najdłużej działać na pojedynczych słowach, nawet do ukończenia przez dziecko roku potwierdza relacja Natalii Minge, która nauczyła synów czytać tą metodą. Zapraszam przy okazji do lektury wywiadu.

Jeśli zaprezentowaliśmy wszystkie pojedyncze słowa z gotowego zestawu, zakupmy czyste plansze i dopiszmy własne. Jeśli nie mamy pomysłu na nowe słowa, możemy pobawić się bitami inteligencji, o których pisałam niedawno. Gdy nasz maluch rozpocznie 7 miesiąc życia, wrócimy do gotowego zestawu, aby kontynuować program z wyrażeniami dwuwyrazowymi. Jeśli przygotowaliśmy pewną ilość własnych słów, przygotujmy sobie z nimi też wyrażenia dwu- i trzy- wyrazowe oraz zdania na przyszłość.

Pierwsze słowa w czytaniu globalnym

Doman radzi, aby zacząć od 15 słów najbliższych dziecku. Nasz maluch jeszcze nie mówi, ale już zaczyna coraz więcej rozumieć. W wyborze słów kierujmy się tym, jakich słów my używamy przy nim najczęściej. Na pewno te słowa kojarzy. Może się zdarzyć, że nawet jeśli kupiliście gotowy zestaw kart, będziecie musieli te pierwsze 15 słów napisać samodzielnie. Na przykład w naszym angielskim zestawie kart nie było słowa „mummy” (mamusia) tylko „mother” (matka), którego w ogóle nie używałam, więc poprosiłam siostrę o wydrukowanie mi wielkiego czerwonego napisu „mummy.” Jeśli jesteście ciekawi, jakie były nasze pierwsze słowa i czym się kierowałam w ich wyborze zapraszam do zaglądnięcia do odpowiedniego artykułu z podlinkowanych niżej. Szczegółowe wymiary i wytyczne co do pierwszych słów znajdziecie w artykule łopatologicznym dla początkujących rodziców.

Po przerobieniu wybranych przeze mnie 15 słów, szliśmy po kolei ze słowami z gotowego zestawu, ale moja Maja była już na tyle duża, że mogliśmy wkroczyć z wyrażeniami dwu- i trzy-wyrazowymi dość szybko. Dla tych, którzy z różnych względów zdecydowali się nie kupować gotowych zestawów dostępnych na rynku i produkują własne karty lub po prostu potrzebują listy słów przepiszę propozycje Domana wraz kategoriami. Zachowałam kolejność przez niego proponowaną.

– rodzina: imię dziecka, mama, tata (i wiadomo dodajemy własne wedle uznania),

– części ciała: ręka, kolano, stopa, głowa, nos, włosy, palce, ucho, ręka, kciuk, noga, oko, usta, łokieć, wargi, ramię, pępek, zęby, język,

– dom: krzesło, okno, wanna, telewizor, stół, ściana, kuchenka, kanapa, drzwi, łóżko, zamrażarka, toaleta,

– rzeczy dziecka: ciężarówka, kubek, buty, szczoteczka, koc, łyżka, piłka, poduszka, skarpetki, piżama, rowerek, butelka,

– jedzenie: sok, chleb, masło, banan, mleko, woda, jajko, ziemniak, pomarańcza, marchewka, jabłko, truskawka,

– zwierzęta: słoń, wieloryb, nosorożec, tygrys, żyrafa, goryl, pająk, wąż, hipopotam, dinozaur, pies, lis,

czynności: pije, je, biegnie, śmieje się, śpi, chodzi, skacze, wspina się, czyta, rzuca, pływa, skrada się (w oryginale w książce, którą znajdziecie tutaj mamy czasowniki typu drinking, eating itp. czyli nie bezokoliczniki, co sugeruje, aby wprowadzić odmienione już słowa w naszym języku; zresztą taka sugestia jest w polskim tłumaczeniu książki Domana dotyczącej czytania globalnego i o ile radzę się wczytać w oryginał, jeśli tylko ktoś ma taką możliwość, to akurat to dostosowanie metody globalnej do języka polskiego w tej książce w pełni popieram),

– kolory: czerwony, pomarańczowy, żółty, zielony, fioletowy, czarny, biały, brązowy, niebieski, różowy, szary, purpurowy (Doman sugeruje, że można z tyłu każdej z kart namalować kwadrat w danym kolorze, przy czym najpierw pokazujemy słowo, potem ilustrację),

– przeciwieństwa: duży, gruby, czysty, gładki, ładny, mały, chudy, brudny, szorstki, brzydki, długi, prawy, lewy, szczęśliwy, pusty, ciemny, krótki, smutny, pełny, jasny,

– dodajemy każde słowo, którym zainteresuje się dziecko (np. pokaże palcem- to tak dawno było, że nie pamiętam, czy taki maluch to umie, ale chyba tak).

Co do pojedynczych słów Doman radzi jeszcze, aby w jednym zestawie nie prezentować słów zaczynających się na tą samą literę, chociaż podobno stanowi to większy problem dla maluchów, które kojarzą już litery niż tych, które ich nie znają. U nas już pod koniec takie słowa pojawiały się obok siebie, bo korzystałam w 100% z gotowego zestawu i tylko takie nam zostały na koniec. Wtedy na to nie wpadłam, a teraz wiem, że dobrze byłoby dorobić kilka własnych słów, żeby jednak zróżnicowanie było. 

Doman wylicza, że do czasu wprowadzenia czasowników dziecko powinno poznać ok. 50 rzeczowników. W języku polskim powinniśmy zaprezentować o wiele więcej słów. Nie na się ukryć, że nasz język jest dość skomplikowany i bodajże 3-ci na liście najtrudniejszych języków świata. Gdzieś czytałam, że mamy więcej wyjątków w naszej gramatyce niż zasad i jakby się tak głębiej zastanowić to chyba prawda. Dlatego też zgadzam się z tym, co napisali państwo Minge w książce, którą od czasu do czasu wspominam na tym blogu,  że aby dziecko było w stanie rozszyfrować zasady naszego języka, powinno dostać o wiele więcej przykładów niż jest to niezbędne w przypadku języka angielskiego. Glenn Doman był Amerykaninem i podstawy swojej metody stworzył wiadomo – w języku angielskim. 

Jak prezentować plansze ze słowami

Zaczynamy od 5 kart. Pamiętajmy, że to minimum, a nie maksimum. Korzystamy z tego, że nasz 3-6 miesięczny maluszek to intelektualista w czystej postaci, jak go określa Doman i prezentujemy karty jak najszybciej się da, jedna po drugiej. Jest to ważne dla rozwoju i stymulacji prawej półkuli mózgu. Jak dokładnie powinny wyglądać prezentacje, czyli filmiki, kilka opcji prezentowania kart oraz szczegółowy opis znajdziecie we wpisie łopatologicznym. Ja prezentowałam karty bardzo szybko, ale ostatnio czytam dużo o metodzie Japończyka- Makoto Shichidy, który zmodyfikował program matematyki Domana i wiem, że nie było to wystarczająco szybko.

Ręczna prezentacja jest wyzwaniem jeśli chodzi o szybkość, ale znalazłam fajną radę na blogu jednej z zagranicznych mam. Aby dosłownie migać kartami przed oczami dziecka, przydają się silikonowe lub gumowe nakładki na kciuka – w stylu tych, z których kasjerki korzystają, aby szybko liczyć pieniądze, chociaż szczerze mówiąc nigdy nic takiego na oczy nie widziałam i do tej pory nie mogę w Polsce znaleźć. Podobnie na moje oko wyglądają takie nakładki na palce dla gitarzystów.

Autorka tego bloga (link pod artykułem) radzi, aby zdobyć najlepiej przeźroczyste, bo takie nie będą odwracały uwagi dziecka. Jednak ona ma zielony i jakoś sobie radzi, żeby malucha nie rozpraszał. Znalazłam takie żelowe nakładki na palec:

i już do mnie idą za sprawą pewnej sympatycznej czytelniczki ze Stanów Zjednoczonych. Pozdrawiam i dziękuję. Znalazłam też odpowiednik na AliExpres, bardzo tani, ale nie wygląda do końca tak i wolałabym jednak przeźroczystą nakładkę, żeby nie zwracać uwagi dziecka. Dam znać jak dojdą. My działamy głównie na kartach i mamy komputer ograniczony do minimum, więc kombinuję jak umiem. Nie sprawdziły się u nas silikonowe rękawiczki, nieco pomaga zwilżanie palców wodą lub po prostu śliną na bieżąco 😛 

Podczas prezentacji nie bójmy się, że dla naszego malucha tempo będzie za szybkie. Doman pisze, że lepiej prezentować materiał za szybko niż za wolno, bo za wolno może doprowadzić do znudzenia dziecka. A jeśli złapiemy uwagę dziecka, to szybka prezentacja kart zajmie nam około 5 sekund, a może nawet mniej. Zdążymy pokazać wszystkie 5 kart zanim maluszek zdąży odwrócić wzrok, jeśli zainteresuje go coś innego. Nasza matematyka w tym okresie szła jak z płatka.

Lepiej jest karty przekładać z tyłu naprzód niż odwrotnie. To rada samego Glenna Domana. Możemy sobie wtedy podglądnąć na naszej ściądze z tyłu, co jest na każdej napisane i w momencie jak odczytujemy słowo dziecku patrzymy na jego twarz, a nie na kartę. To jest według Domana bardzo ważne, gdyż dajemy mu do zrozumienia, że nasz cały entuzjazm i uwaga jest dla niego, a nie dla karty. Prezentując kartę ze słowem odczytujemy dokładnie to, co jest napisane na karcie bez wstawek typu „Tu jest napisane…” Jeśli prezentując na przykład planszę ze słowem „mama” powiemy „Tu jest napisane mama.” nasz maluch zapamięta, że tak odczytujemy wyraz „mama,” czyli „Tu pisze mama,” a nie po prostu „mama.”

Po zakończonej prezentacji przytulamy malucha, bijemy brawo, czy całujemy. Możemy też w jakikolwiek inny sposób go pochwalić, jednak bez dawania nagród rzeczowych. U nas tak często było z mojej strony słowo „bravo” (brawo), że aż Maja sama sobie zaczęła bić. Teraz staram się ją chwalić za każdym razem inaczej, żeby wzbogacić jej słownictwo w tym zakresie.

Szczegółowy harmonogram czytania globalnego

Na początku zacytuję Domana, bo uważam, że to ważne słowa zapisane w książce How to Teach Your Baby to Read” („Jak nauczyć swoje dziecko czytać”): „Whether you decide to do a modest reading program or an extensive program, do whatever suits you consistently,” czyli niezależnie od tego, czy zdecydujemy się na skromny program nauki czytania (1 zestaw jak mój mąż), czy też na intensywny wariant (moje początki w czytaniu globalnym w języku angielskim, czyli 4 zestawy kart) powinniśmy się tego konsekwentnie trzymać. Spotkałam się z krytyką programu Domana w wielu źródłach właśnie ze względu na przymus 20 sesji czytania dziennie, a przecież to tylko podstawowy program Domana rozpisany maksymalnie i przez całą książkę przewija się non stop sugestia, żeby ten program dostosowywać do siebie i do dziecka. Nawet ja, co na urlopie macierzyńskim poświęciłam trochę czasu i realizowałam program wczesnej edukacji Domana dość intensywnie miałam maksymalnie 18 sesji dziennie (15 czytania globalnego + 3 matematyki). Nie ma o tym mowy u rodzica pracującego.

I jeszcze jeden cytat z tej samej lektury: „A modest program done consistently and happily will be infinitely more successful than an over-ambitious program that overwhelmes Mother and therefore occurs very sporadically,” co oznacza, że skromny program, ale realizowany konsekwentnie (Doman wspomina też później o systematyczności) i z radością przyniesie o wiele lepsze efekty niż zbyt ambitny, który przytłoczy Matkę (a tak naprawdę rodzica, bo Doman na początku wyjaśnia, że pisząc „matka” ma na myśli i tatę i mamę) na tyle, że będzie go realizować sporadycznie.

Ja bym jeszcze dodała do tego, że jeśli coś nas przerośnie to towarzyszą temu negatywne emocje, a tych przed dzieckiem nie ukryjemy. Jeśli się denerwujemy, spieszymy, niecierpliwimy lepiej daną sesję odpuścić. Pisałam już o tym w jednym z artykułów dotyczących tego jak u nas wygląda czytanie w języku polskim. Mój mąż do tej pory działa z 1 zestawem 5 kart dziennie, już ponad rok, na pełnym luzie, ale systematycznie, bo niewiele było dni bez żadnej sesji, chociaż dość często nie wyrabiał się z 3 sesjami dziennie, więc kończył dopiero w dniu następnym. Zupełne przerwy są dopuszczalne, nawet dłuższe, ale staramy się oczywiście, aby miały miejsce jak najrzadziej. Ważne jest, aby po przerwie zacząć od momentu, w którym skończyliśmy. W żadnym wypadku nie wracamy do samego początku.

Poniżej prezentuję cały harmonogram według Domana wraz z moim rozumieniem tego, aby nie rzucać się na głęboką wodę, jeśli czujemy, że nie damy rady. Zawsze możemy zwiększyć intensywność programu, gdy zmieni nam się sytuacja życiowa i będziemy mieć więcej czasu, czy po prostu stwierdzimy, że damy radę więcej. Moje wstawki napisałam kursywą. Przykładowy tydzień z jednym zestawem prezentowanym 3 x dziennie ze słowami możecie zobaczyć we wpisie łopatologicznym. 

Dzień 1 (3 sesje)

Zestaw nr 1: 5 kart prezentujemy dziecku 3 razy dziennie. Za każdym razem tasujemy karty, żeby były w innej kolejności i ta zasada będzie dotyczyła każdego nowego zestawu. Przerwa pomiędzy poszczególnymi sesjami powinna wynosić minimum 15 minut i to też dotyczy każdego nowego zestawu. Ważne jest aby po każdej sesji pochwalić malucha.

Dzień 2 (3-6 sesji w zależności od wyboru)

Powtarzamy 3 sesje z Zestawem nr 1. Dodajemy Zestaw nr 2: 5 kart i też prezentujemy 3 razy lub zostajemy tylko z Zestawem nr 1.

Dzień 3 (3-9 sesji w zależności od wyboru)

Kontynuujemy 3 sesje z każdym zestawem który mamy i dodajemy Zestaw 3 lub nie.

Dzień 4 i 5 (3-12 sesji w zależności od wyboru)

Kontynuujemy 3 sesje z każdym zestawem który mamy. 

Dzień 6 – x (3-12 sesji oraz 1-5 nowych słów dziennie w zależności od wyboru)

W każdym zestawie, który mamy już od 5 dni (w dniu 6 będzie to Zestaw 1) odkładamy jedną kartę i dodajemy jedną zupełnie nową. Ważne aby ją umieścić na końcu. W pierwszej prezentacji danego dnia tą kartę pokazujemy jako ostatnią. W następnych sesjach za każdym razem tasujemy karty, żeby za każdym razem były w innej kolejności. Od tej pory tą zamianę karty robimy codziennie.

Jak stwierdzimy, że damy radę możemy dodać Zestaw 4 i Zestaw 5, co da nam właśnie to krytykowane 20 sesji dziennie. Jest to możliwe do osiągnięcia, ale jedynie przez garstkę rodziców. Wymaga to ogromnej motywacji i determinacji rodzica i według mnie jest możliwe właśnie z dzieckiem 0-6 miesięcy. Później chyba tylko z wyjątkowymi dziećmi da się aż tyle pracować. Sam rodzic, niezależnie od chęci, niewiele zdziała w tym względzie.

Nie trzymajcie się harmonogramów

Od razu powiem, żebyście nie tworzyli harmonogramów, ani niczego nie drukowali. To, co Doman napisał to ogólne sugestie, jak można to robić. Każdy rodzic powinien tak zmodyfikować metodę, żeby pasowała do dziecka. Ze sztywnym planem dnia i z harmonogramem się nie da. Idźmy za maluchem. On nam powie, czy w danej chwili chce, czy nie chce i ile kart jest w stanie przyjąć. To co znajdziemy w książkach Domana to jest minimum. Z maluchem w tym wieku możemy szaleć prezentując nawet 100 słów jednorazowo w sesji. Czemu nie? Żałuję, że to co piszę teraz, to wiedza dla mnie dość nowa. Wy szalejcie i cieszcie się tym, że maluszek tak chłonie wiedzę.

Jeśli czujemy, że nasz maluch potrzebuje mniej powtórzeń to prezentujemy karty mniej razy. Jako ciekawostkę podam, że w metodzie Cudowne Dziecko, która jest właśnie taką modyfikacją Domana przez rodzica, Aneta Czerska zaleca prezentację pojedynczych słów jedynie 3 x dziennie i na następny dzień pojawiają się zupełnie nowe. Od początku zaleca odejście od kolejności proponowanej przez Domana i mieszanie różnych części mowy ze sobą w każdym zestawie liczącym tylko 3 słowa. Oczywiście pojedyncze słowa są odświeżane w wyrażeniach dwuwyrazowych i zdaniach. Proponuje również ścieżkę prawopółkulową, która prowadzi do czytania nieznanych słów, a w której dziecko widzi każde ze słów jednorazowo.

Można powiedzieć, że jak się idzie za intuicją i na czas zmniejsza ilość powtórzeń to prędzej, czy później do ścieżki prawopółkulowej się dotrze z Domanem. Przyznam się, że mnie do zupełnego zrezygnowania z powtórzeń z 28 miesięczną Mają popchnął Krzysztof Kwiecień, z którym na Facebookowym fanpage możecie wysłuchać już dwóch wywiadów (wywiad pojawi się na blogu za jakiś czas). Rodzicielska intuicja to jest klucz. Na koniec polecam wywiad z Natalią Minge, w którym świetnie wyjaśniła, że w czytaniu globalnym nie chodzi o to, aby dziecko zapamiętało wszystkie słowa, które mu pokażemy. 

 

PODSUMOWANIE

Podsumowując początek 3-,4-,5- i 6- miesięcznym niemowlakiem według Domana:

– program zaczynamy od 15 słów- rzeczowników najbliższych dziecku,

– skupiamy się na pojedynczych słowach,

– po wprowadzeniu 15 słów najbliższych dziecku, kontynuujemy program z innymi rzeczownikami z otoczenia dziecka, następnie wprowadzamy czasowniki, kolory i przymiotniki,

– pamiętamy o specyfice języka polskiego i wprowadzamy jak najwięcej pojedynczych słów, dużo więcej niż tutaj wypisałam tłumacząc przykłady z książki Domana (pamiętajmy, że język angielski jest prostszy i dziecko nie musi mieć aż tyle przykładów, co w języku polskim, żeby rozwikłać zasady czytania),

– kartę ze słowem prezentujemy w tempie 1 sekundy, czyli jak najszybciej się da (po tym jak ostatnio dokształciłam się w zakresie rozwijania prawej półkuli mózgu u dzieci, radziłabym dążyć do czasu prezentacji mniejszego niż 1 sekunda),

– zaczynamy od zestawu 5 kart, który prezentujemy 3 razy dziennie,

– w kolejnych dniach możemy dodać więcej zestawów, jeśli czujemy, że damy radę; dziecko w tym wieku nie powinno jeszcze nam sprawiać jakichś problemów, jeśli chodzi o zwrócenie uwagi na karty,

– konsekwentnie i systematycznie realizujemy program (przerwy są dopuszczalne, nawet długie, ale tylko w wyjątkowych sytuacjach; staramy się, żeby były jak najrzadziej)

– słuchajmy intuicji, nie wiążmy się z żadnym harmonogramem (nawet tym rozpisanym przez Glenna Domana). 

 

Polecam zaglądnąć też tutaj:

Spis treści bloga w zakresie artykułów dotyczących czytania globalnego metodą Domana (zwłaszcza polecam serię artykułów „Jak zacząć ..” w zależności od wieku dziecka) 

Nasze początki

Nasze pierwsze słowa

Ogólny spis treści bloga

Spis treści bloga w zakresie artykułów dotyczących wczesnej nauki matematyki (tutaj również początki serii artykułów „Jak zacząć …” w zależności od wieku dziecka)

Plansze i karty do czytania globalnego i matematyki

Przykład tego, że czytanie globalne przyśpiesza rozwój mowy w artykule o rozwoju mowy mojej dwujęzycznej córeczki w wieku 1,5 roku (w tym odniesienie do innego dziecka)

Recenzje książek, w tym tych odpowiednich do czytania globalnego

O stymulacji wzroku noworodka poprzez wprowadzenie czytania

Wpis łopatologiczny o tym jak zorganizować programy metody Domana

Materiały wzbogacające program czytania globalnego, w tym przykładowe słowa napisane czcionką różnej wielkości w zależności od wieku do pobrania

Artykuł, w którym znajdziecie informacje o najlepszej czcionce w czytaniu globalnym

W poszukiwaniu złotego środka w metodzie Domana, w tym o tym jak rozpoznać, że maluch potrzebuje mniej powtórzeń na kartę

Wywiad z Natalią Minge, a w nim między innymi o tym jak długo prezentować pojedyncze słowa

O naszym nowym podejściu do czytania globalnego, w tym o ścieżce tzw. prawopółkulowej

Połączenie bitów inteligencji z czytaniem

Metoda Japończyka Makoto Shichidy

Blog jednej z zagranicznych mam m.in. dotyczący metody Shichidy

Artykuł między innymi o tym, żeby nie robić nic na siłę i nie pokazywać dziecku, że nam w jakiś sposób szczególnie zależy na odbyciu „sesji”

 

 

 

Ten artykuł okazał się przydatny? Jeśli tak, udostępnij i podziel się z innymi. Przekonałam cię do rozpoczęcia przygody z maluchem? A może już działacie od dawna? Jak wam idzie?

Będzie mi  bardzo miło, jeśli zostawisz komentarz i podzielisz się swoim doświadczeniem. Będę też wdzięczna za wszelkie uwagi co do tego, czy nowsze artykuły są czytelniejsze, zwłaszcza, jeśli zgubiłeś się w moim blogowym labiryncie.

Jeśli chcecie być na bieżąco zapraszam do śledzenia fanpage na Facebook’u i do subskrypcji (okienko na stronie głównej bloga i kanał RSS). Od niedawna jest też możliwość zapisu na newsletter (jeśli nie wyskoczyło wam okienko podczas czytania bloga piszcie). W momencie jak będę mieć 100 zapisów na newsletter będę na bieżąco się dzielić informacjami dotyczącymi wczesnej edukacji zanim pojawią się na blogu w tematyce prawopółkulowości, czyli metody Domana, metody Shichidy i metody Heguru oraz dwujęzyczności i nauki języków.

Jako, że nie znalazłam grupy dla rodziców wplatających metodę Domana w wychowaniu swoich dzieci, sama ją założyłam na Facebook’u. Dołączając do grupy możecie liczyć na naprawdę ciekawą wymianę doświadczeń.

Agnieszka Basta

Miłośniczka książek i języków obcych. Z zawodu nauczyciel języka angielskiego. Pasjonatka metod wspierania rozwoju dziecka już od urodzenia. Pomysł na bloga zrodził się z praktycznego doświadczenia z córką. Teoria doszła później. Jeśli chcesz maksymalnie rozwinąć potencjał swojego dziecka jesteś we właściwym miejscu. Mamy ten sam cel. Motywem przewodnim bloga jest metoda Domana oraz dwujęzyczność zamierzona wzbogacone o elementy metody Shichidy oraz metody Heguru. Jeśli chcesz być w stałym kontakcie ze mną zapraszam do zapisu na newsletter i dołączenia do grupy oraz polubienia fanpage na Facebooku.

4 odpowiedzi do “Jak zacząć czytanie globalne w zależności od wieku dziecka – część 2: jak zacząć czytanie globalne z niemowlakiem w wieku 3-6 miesięcy”

  1. Witam,
    Rewelacja. Ale za dużo informacji jak na pierwszy raz. Pogubiła się. Pierwsze pytanie: gdzie nożna kupić takie tabaliczki do nauki/zabawy? Corka ma 17 miesięcy i będziemy dopiero zaczynać.
    Pytanie drugie: jak wychować dwujęzyczne dziecko jeżeli żaden z rodziców nie mówi dobrze po angielsku?
    Pozdrawiam i życzę powodzenia.

    1. Dziękuję 🙂 Proszę się na spokojnie i na raty wczytywać. Odpowiedź na pierwsze pytanie jest na blogu: Karty i plansze do czytania globalnego i matematyki metodą Domana Jeszcze nie pisalam o zaczynaniu z dzieckiem w tym wieku i będzie taki post, ale zanim go napiszę to początku są takie same jak opisalam odnosnie 3-6 miesiecy. Jakbym sie nie wyrobila z postem na ten temat w ciagu miesiaca proszę pisać na priv.Co do drugiego pytania: pewnie doczytałaś, że ja jestem anglistą. Jednak nawet jak się dobrze nie mówi po angielsku, to można wychować dwujęzycznie i tu odniosę się do innych źródeł:
      – polecam dołączyć do mojej grupy na Facebooku: Metoda Domana i nie tylko-grupa wsparcia dla rodzicówdotyczy ona wczesnej edukacji i niby wychodzimy od Domana, ale ostatnio dyskusje głównie dotyczące języków,
      – jest też grupa dla rodziców takich jak Ty: Uczę swoje dziecko angielskiego
      – polecam też ten artykuł na innym blogu: Czy da się uczyć dziecko języka, którego się nie zna? Co prawda dotyczy hiszpańskiego, ale język obcy to język obcy.
      Jeszcze o tym nie pisałam na blogu, ale zdradzę, że ten ostatni blog zainspirował mnie do tego, abym ok. 30 minut dziennie mówiła do dziecka po włosku (to mój drugi język, ale na niższym poziomie niż angielski)…oczywiście zaczynałam od 0 z samą kołysanką…potem 5 minut…potem 10 minut. Kolejnego języka chcę się uczyć razem z córeczką i mam dylemat chwilowo, czy rzucić się na głęboką wodę na mandaryński (muszę siebie przetestować, czy dam radę), czy iść na łatwiznę i wybrać hiszpański (przy znajomości włoskiego będzie łatwo).
      Moja rada co do nauki języka na początek: osłuchuj z dźwiękami…puszczaj piosenki…sama naucz się angielskiej kołysanki i wieczorem śpiewaj. Może ta, którą zamieściłam tutaj się spodoba: Angielski repertuar na początek
      – ewentualnie można też wspierać naukę angielskiego programem do czytania Little Reader – do pobrania wersja darmowa tak, że można sobie zobaczyć co to.
      Pozdrawiam i również trzymam kciuki. Proszę się czasem oddzywać jak idzie.

    1. Po prostu optymistycznie wierzę w to, że opanowało i nie chociaż jestem nauczycielem nie myślę o tym w kategoriach szkolnych. Glenn Doman nie spędził pół życia na opracowywaniu swojej metody, gdyby to nie miało sensu. Zresztą czytanie globalne to nie tylko nauka czytania, bo gdyby to się tylko do tego sprowadzało to nie widziałabym głębszego sensu zaczynania z takim maluchem, bo tego każdy prędzej, czy później się nauczy. To rozwój mózgu, wykorzystanie maksymalnego potencjału dziecka, ułatwienie dziecku startu w szkole i wiele innych korzyści. Do 3 roku życia nie sprawdzamy, chyba, że mamy czas, więc podczas zabawy może nam maluch coś pokaże, jak np. na filmiku tutaj. Ale to jak ktoś chce. Sprawdzanie wiedzy dziecka jest dla rodzica- nie dla dziecka. Pisałam o tym szczegółowo tutaj. Odkąd wróciłam do pracy nie daję nawet możliwości pokazania właściwej karty, bo mam czas ograniczony i wolę go poświęcić na wprowadzanie nowego materiału niż na sprawdzanie jej wiedzy. W przypływie wolnego czasu i chwilami coś tam Maję „przetestuję,” jeśli w ogóle można to tak nazwać, ale to bardzo rzadko się zdarza. Jestem bardzo zadowolona z tego, jak się rozwija. Dzieci „domanowane” rozwijają się o wiele szybciej i to nie tylko moja opinia. Myślę, że w ciągu najbliższego roku moja córeczka pokaże nam coś niesamowitego. Zresztą już teraz mamy nasze „olśnienia.”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *