Czym jest metoda Domana, czyli o tym jak wszechstronnie wspierać rozwój dziecka (wersja audio)

Metoda Domana w pigułce

Miało być o czymś innym, ale przyszła wena na artykuł, o który blog od dawna się prosił i … macie go przed sobą. Tak się składa, że do tej pory czytelnik wpadał na mojego bloga i zostawał rzucony w wir artykułów o różnych aspektach „domanowania,” a jeśli po prostu chciał się o metodzie Domana czegoś ogólnie dowiedzieć to nie bardzo miał możliwość. Stosunkowo niedawno pojawił się Wpis łopatologiczny dla początkujących rodziców streszczający w pigułce programy intelektualne według Glenna Domana, ale to w żadnym wypadku nie jest opis metody w pigułce. Ewidentnie brakowało przedstawienia metody Domana jako całości, chociaż myślę, że jakby ktoś pozbierał różne fragmenty z różnych artykułów to utworzyłyby one taki właśnie ogólny obraz.

Teraz wszyscy rodzice zaczynający przygodę z Domanem rodzice, jak również inni działający tylko z jednym aspektem tej metody lub po prostu chcący polecić ją innym będą mieć informacje w jednym miejscu. Od razu napiszę, że niniejszy tekst nie ma w żadnym wypadku na celu zastąpienie lektury książek autorstwa Glenna Domana, czy zgłębiania szczegółów, moich przemyśleń i doświadczeń, jak również doświadczeń innych prezentowanych na tym blogu. Jego celem jest przede wszystkim przedstawienie głównych założeń oraz właściwego rozumienia metody Domana jako całości. Został stworzony na bazie mojego już ponad 3-letniego doświadczenia oraz na podstawie obserwacji pytań i dyskusji w naszej grupie na Facebooku: Metoda Domana i nie tylko-grupa wsparcia dla rodziców.

Na czym nie polega metoda Domana

W związku z różnymi obserwacjami, doświadczeniami i dyskusjami postanowiłam zacząć od napisania o tym, czym metoda Domana nie jest. Wiem, że jest kojarzona głównie z wczesną nauką czytania, z kartami dużych rozmiarów, z ogromem pracy dla rodzica, z działaniem jak w zegarku według określonego harmonogramu… Pewnie można by dodać coś do tej listy. Zanim napiszę, co jest tak naprawdę ważne we wczesnym wsparciu rozwoju dziecka według filozofii Glenna Domana chciałam zwrócić uwagę na to, że w metodzie Domana nie chodzi o:

  1. wyłącznie wczesną naukę czytania-czytanie globalne oraz o wczesną edukację w szerokim tego słowa znaczeniu
  2. sesje z kartami odbywane równo co 15 minut bez żadnych odstępstw zgodnie ze sztywnym harmonogramem
  3. spędzenie 6 najcenniejszych lat w życiu dziecka na produkcji lub pokazywaniu kart (noce na produkcję, dni na pokazywanie i ewentualną frustrację, bo jak to…zarwaliśmy noc a maluch nie chce patrzeć!).
  4. spędzenie tych 6 lat na wyszukiwaniu tylko edukacyjnych zabawek, na masowej produkcji edukacyjnego DIY i wymyślaniu edukacyjnych aktywności dla malucha, bo „musi być edukacyjnie” (jakżeby inaczej!)
  5. obsesyjne dbanie aby każda chwila z maluchem miała walory edukacyjne
  6. produkcję geniuszy na pokaz
  7. natychmiastowe zauważalne efekty na żądanie
  8. identyczne rezultaty jakie osiągnął ktoś inny
  9. wyścig szczurów
  10. spełnienie ambicji rodziców
  11. zakup kosztownych pomocy edukacyjnych.

Powyższą listę uważam za niekompletną i liczę na to, że ktoś coś jeszcze doda. Po prostu tyle punktów mi teraz przyszło do głowy. Poza listą chciałabym nadmienić, że wczesne rozwijanie dziecka metodą Domana nie jest w żadnym wypadku obciążaniem malucha, ani odbieraniem mu dzieciństwa jak myślą niektórzy.

Zgadzacie się? A może nie? Jeśli nie to wyobraźcie sobie co by było gdyby metoda Domana jednak oznaczała to wszystko, co wypisałam wyżej. Moja wyobraźnia podpowiada mi taki scenariusz:

Nasz maluch skończył 6 lat i porzucamy wszelkie „domanowe” działania z ogromnym poczuciem ulgi. W końcu mamy czas dla siebie. Zrobiliśmy co należało…może nawet nam się udało przed światem pochwalić jakiego mamy geniusza. Teraz rolę w 100% przejmie szkoła, a my możemy sobie odpocząć i powspominać te 6 lat wyjętych z życia:

-te nieprzespane noce spędzone na przygotowywaniu kart i dni z sesjami odmierzanymi zegarkiem, bo to jest mega ważne, żeby było co 15 minut, a nie na przykład co 30

-ten bałagan przy codziennej produkcji kreatywnego DIY, bo przecież wszystkie zabawki muszą być edukacyjne i w ogóle wszystko musi być edukacyjne, każda aktywność

-tą frustrację, gdy maluch nie chciał patrzeć na tak pieczołowicie i idealnie przygotowane karty, czy pomoce edukacyjne.

i…dodajcie sobie co tam wam wasza wyobraźnia podpowiada.

Oczywiście raczej nikt nie przetrwa 6 lat czegoś takiego. Realistycznie myśląc będą to wspomnienia rodziców, którzy ledwo co zaczęli z zapałem działać metodą Domana i przetrwali 2 tygodnie, bo po takim czasie przeciętnie rozstają się z metodą Domana rodzice, jak wyczytałam w publikacji Anety Czerskiej, która tą metodę krytykuje. Oni nawet nie będą mieć poczucia, że zrobili co należało, tylko poczucie rozczarowania, że nie wyszło.. Może nawet powiedzą, że metoda nie działa, żeby się usprawiedliwić.

Nie żyjcie edukacją, ale „zafiksujcie” się na wszechstronny rozwój

Wszystko powyższe napisałam, aby wszystkich uczulić, żeby nie żyli tylko kartami i pomocami edukacyjnymi.Zafiksowanie” na rozwój dziecka-jak najbardziej popieram. Korzystanie z kart również jak najbardziej popieram. Jeśli chodzi o „zafiksowanie” na to, żeby wszystko było edukacyjne-jestem na nie. Piszę o tym, bo sama po sobie wiem, jak łatwo wpaść w „karcianą pułapkę,” jeśli nie do końca rozumiemy filozofię Domana. Jeśli wam to grozi to uruchomcie wyobraźnię i pomyślcie o tym, czy przy tym jak działacie teraz będziecie mieć fajne wspomnienia z czasu spędzonego z waszym maluchem. Jeśli nie-pora coś zmienić. A co do punktów wyżej:

1.Karty oczywiście tworzymy, czasem i po nocach. Sama się do tego przyznaję, ale podkreślam tu słowo czasem. Jeśli już mamy zarwać z ich powodu noc to zróbmy większą ilość.

2. Programy intelektualne w tym program czytania globalnego są jedynie częścią metody Domana, a nie jednym elementem, który realizujemy nie stosując się do reszty założeń.

3. Harmonogramy traktujemy tylko poglądowo i najlepiej wyrzucamy.

4. Nie musimy naszego malucha zamęczać kreatywnymi zabawkami – ważniejszy jest nasz czas z nim spędzony. Żadna chwila z rodzicem nie jest czasem zmarnowanym.

5. Każda nasza chwila z maluchem sama z siebie ma walory edukacyjne. Zamiast tworzyć, czy kupować kolejną edukacyjną zabawkę, wybierzcie się razem w fajne miejsce: może to być mega wypasiona wycieczka, jeśli możemy sobie na to pozwolić, ale nie umniejszam tutaj walorów edukacyjnych zwykłej łąki.

6. Nie każde dziecko pokaże swój geniusz wtedy kiedy my tego oczekujemy.

7. To, że maluch źle pokazuje odpowiedzi, mówi bzdury, źle wybiera karty w żadnym wypadku nie oznacza, że metoda nie działa. Dzieci czasem robią to celowo, chcą nas wypróbować, a inne po prostu nie lubią być sprawdzane. Doman też o tym pisze. Jeśli jesteście ciekawi szczegółów zapraszam do artykułu o sprawdzaniu i testowaniu dziecka według Domana.

8. To, że czyjeś dziecko zaczęło głośno czytać w wieku 2 lat nie oznacza, że jeśli będziesz działać dokładnie tak samo jak ta osoba twoje dziecko też będzie w tym samym wieku głośno czytać. Może zacznie czytać o wiele wcześniej tylko będzie długo trzymało rodziców w niepewności, a może z powodów neurologicznych później, ale i tak przed wiekiem szkolnym albo będzie tutaj potrzebne wspomaganie w postaci pełzania i raczkowania o którym pisałam w artykule po szkoleniu z Bożeną Bejnar-Sławow.

9. Nie powinniśmy porównywać naszego dziecka z innymi, każde rozwija się w swoim tempie. Wiadomo…wychwytujemy rażące nieprawidłowości np. 2-latek nie mówi ani jednego słowa, ale nie porównujemy na zasadzie: „Ojejku. Ja domanuję, a dziecko sąsiada- niedomanowane, już mówi, a moje jeszcze nie.” Akurat co do mówienia wychowanie malucha z metodą Domana przyśpiesza rozwój mowy, ale to nie oznacza, że każdy maluch będzie mówił w tym samym czasie. Poza tym w tej metodzie jest tak, że jak wspieramy jeden obszar w rozwoju to przy okazji rozwijają się inne. To nie jest tak, że każde dziecko rozwinie dokładnie te same umiejętności w tym samym czasie.

Przykładowo, moja Maja jak wiecie od dawna całkiem fajnie mówi w 2-ch językach. Jeszcze nie robiłam podsumowania mowy na 3 lata, ale pochwalę się, że zaczyna w 3-cim tworzyć zdania. Natomiast spotykamy się z prawie rok młodszą dziewczynką, która mówi o wiele mniej niż Maja w jej wieku. Można powiedzieć, że dziewczynka też „domanowana,” bo rozwijana od urodzenia, chociaż jej mama o Domanie dowiedziała się ode mnie i nieco zmodyfikowała swoje działania. Niemniej jednak jest nauka czytania i już 4 języki. Owa dziewczynka bije moją córeczkę na głowę, jeśli chodzi o rysowanie. Rysunki Mai zwykle niczego nie przypominają, a jak przypominają to mówi, że to jest coś innego np. zgaduję, że to kałuże, a ona na to, że to zera. Raz, jedyny raz przynajmniej przy mnie narysowała coś co przypominało postać. To pierwszy rysunek taty, który możecie podziwiać na moim Instagramie. Od tej pory nie widziałam nic podobnego, aż do wczoraj i powstał rysunek numer dwa, który również opublikowałam na Instagramie, żeby został zachowany. Owa dziewczynka, o której wspominam od bardzo dawna już całą rodzinę umie narysować. I ta rodzina naprawdę wygląda jak rodzina. No i sama zrobiłam porównanie, ale chodzi mi tutaj o pokazanie, że jak wasz maluch, z którym tyle rzeczy robicie nie przoduje we wszystkim, czy może nawet jest nieco do tyłu w stosunku do rówieśników to jeśli to bardzo nie odbiega od normy to nie powinniśmy się przejmować.

10. W żadnym wypadku nie powinniśmy się kierować własnymi niespełnionymi ambicjami zaczynając wychowanie dziecka z metodą Domana. Wprost przeciwnie, ambicje odkładamy na bok, bo będą nam tylko przeszkadzać: „Czemu on jeszcze nie czyta?” Kierujemy się tylko obecnym i przyszłym dobrem maluszka i nie czekamy na efekty. Niech one na nas po prostu spadną jak grom z jasnego nieba. Mówię wam z doświadczenia swojego i nie tylko- tak jest najlepiej.

11. Realizacja metody Domana nie musi być kosztowna. To od nas zależy, czy kupimy gotowy zestaw kart, czy będziemy przygotowywać je sami. To od nas zależy, czy będziemy kupować książki, czy pożyczać z biblioteki.

Na czym polega metoda Domana

Po tej pierwszej części mogę w końcu przejść do próby wyjaśnienia, czym jest metoda Domana. Jakbym miała tak krótko i w jednym zdaniu streścić sedno metody to bym powiedziała, że: „Jest to program organizacji neurologicznej oraz filozofia wychowania dziecka, która wspiera jego wszechstronny rozwój i maksymalnie wyzwala jego potencjał niezależnie od tego, czy jest to dziecko zdrowe, czy chore, której przyświeca motto, że magia tkwi w dziecku, a nie w kartach.Tak jak pisałam wcześniej to nie jest metoda skupiająca się tylko i wyłącznie na edukacji i programach intelektualnych, chociaż one są jej częścią. Jakbym miała odpowiedzieć na pytanie o co dokładnie chodzi w metodzie Domana, co jest najważniejsze dla rozwoju dziecka to już musiałabym się rozpisać i tak też zrobię.

Metoda Domana obejmuje wszystkie aspekty związane z rozwojem dziecka, z których najważniejsze są opisane na Profilu Rozwoju Człowieka, który znajdziecie w artykułach o tym co jest najważniejsze dla rozwoju dziecka oraz podsumowującym konsultacje indywidualne z Bożeną Bejnar-Sławow. Oba podlinkowałam poniżej. Można by powiedzieć, że głównym założeniem jest, że to środowisko determinuje w jakim stopniu rozwinie się potencjał danego człowieka. Chodzi tutaj zarówno o środowisko wewnętrzne (właściwa dieta), jak i zewnętrzne (urozmaicenie, stymulacja, okazje do nauki, odpowiednia „dieta intelektualna”). Niezależnie od genów jakie każdy z nas dziedziczy to, jak dane dziecko się rozwinie zależy przede wszystkim od tego w jakim stopniu będzie stymulowane tj. na ile urozmaicone będzie jego środowisko. Tutaj ogromne pole do popisu mają rodzice, bo to przede wszystkim od nich zależy w jakim środowisku wychowa się mały człowiek np. czy spędzi kilka miesięcy w kojcu na plecach tracąc cenne chwile, w których mógłby się rozwijać, czy na brzuchu na podłodze. Genetyka -owszem, ma znaczenie, ale daje nam tylko pewne predyspozycje, które mogą, ale nie muszą się ujawnić. Przykładowo, ma genu na grę na pianinie. Ktoś kto nie będzie miał pianina, nie będzie umiał grać. To od od rodziców zależy, czy dziecko będzie miało okazje do rozwoju w danym kierunku, czy nie.

Metoda Domana rozwija, a w razie potrzeby poprawia:

  1. sprawność manualną
  2. mowę
  3. sprawność ruchową
  4. sprawność dotykową
  5. słuch
  6. sprawność wzrokową

Ze słuchem oraz ze sprawnością wzrokową wiążą się umiejętności czytania oraz matematyczne, jak również zdolności przyswajania wiedzy o świecie. Z kolei po szkoleniu z Bożeną Bejnar-Sławow, po rozmowie z przedstawicielem Instytutu Osiągania Potencjału Ludzkich Możliwości w Stanach Zjednoczonych oraz z przedstawicielem Doman International wiem, że z umiejętnościami, które wymieniłam wiąże się ściśle pełzanie i raczkowanie. Okazuje się, że najważniejszy w metodzie Domana jest rozwój ruchowy, gdyż zarówno etap pełzania jak i raczkowania do niego należą. Jeśli dziecko przejdzie te etapy ma znacznie większe szanse na sukces edukacyjny. Nie znaczy to jednak, że dziecko, które nie pełzało, czy nie raczkowało jest skazane na porażkę. Jak pokazują moje ostatnie dwa wywiady- niekoniecznie, chociaż nie wiadomo co by było gdyby te dzieci nie miały takich cudownych mam. Niemniej jednak jedna z zagranicznych mam (tutaj też wywiad w planie) zdradziła mi, że z jednym dzieckiem skupiła się na programach intelektualnych, a z drugim na ruchu i z tym pierwszym musiała później wiele nadrobić. W sumie nie od dzisiaj wiadomo, że najlepiej uczymy się w ruchu, więc logiczne jest, że ruchu powinniśmy mieć jak najwięcej.

Wychowując dziecko od urodzenia zgodnie z założeniami metody Domana od urodzenia stymulujemy te 6 sprawności, które wypunktowałam. Zaraz po ocenie stanu noworodka przez matkę, podkreślę tutaj, że przez matkę w oparciu o Profil stworzony przez Domana, a nie przez lekarza, można już przystąpić do programu stymulacji sensorycznej, który sprawi, że nasz maluch będzie szybciej widział, słyszał i czuł, dzięki czemu sprawimy mu ogromną radość. Jak możemy przeczytać w książce „How Smart is Your Baby? Develop and Nurture Your Newborn’s Full Potential” („Subtelna Rewolucja-wykorzystaj potencjał swojego malucha od pierwszego dnia życia”) sprawność wzrokowa, słuchowa i dotykowa jest niezbędna, aby dziecko mogło poznawać świat.

Niezwykle ważny, jeśli nie najważniejszy, bo wpływa na pozostałe sprawności jest też program umożliwiający rozwój motoryczny dziecka, z którym wiąże się pełzanie i raczkowanie, które przyczynia się do właściwej organizacji neurologicznej mózgu. Dobrą wiadomością tutaj jest to, że jeśli maluch nie pełzał lub nie raczkował kiedy był na to najlepszy czas, może to nadrobić. Jak się dowiedziałam od przedstawiciela Doman International można z tym czekać do czasu, aż pojawią się ewentualne problemy i wtedy nawet ze starszym dzieckiem wdrożyć program pełzania i raczkowania. Niejednokrotnie pomaga on n.p w szybszym opanowaniu umiejętności czytania, a zdarza się, że jest niezbędny. Jeśli widzieliście zdjęcie do artykułu po szkoleniu z Bożeną Bejnar-Sławow wiecie, że jedna dziewczynka po programie pełzania i raczkowania stwierdziła, że „tak łatwo jest czytać, kiedy literki nie skaczą.” Z tego samego szkolenia wiem, że często dzieci niegrzeczne i agresywne nie pełzały wzorcem naprzemiennym oraz mają brak lateralizacji.

Działając metodą Domana wspomagamy również rozwój językowy dziecka rozmawiając z nim od pierwszych dni i starając się też wsłuchiwać w to, co ono ma nam do powiedzenia, bo chociaż jeszcze nie mówi to ma bardzo dużo, tylko nie wszyscy rodzice są tego świadomi.

Każdy z programów zaczynamy od bardzo podstawowych kroków, po czym realizujemy coraz to bardziej zaawansowaną wersję. Co jakiś czas dokonujemy ponownej ewaluacji dziecka na Profilu. Według Domana jeśli jest jakiś problem rozwojowy z dzieckiem to analiza na Profilu go wynajdzie.

A gdzie w tym wszystkim karty?

Podejrzewam, że niektórym od razu nasunie się pytanie o karty, bo to z nimi, a zwłaszcza z kartami do nauki czytania jest kojarzona metoda Domana. Bożena Bejnar-Sławow, która nas w sumie nieco oszukała znikając zupełnie po szkoleniu (pisałam o tym m.in. w artykule poszkoleniowym) zdołała jednak przekazać dość rzetelną wiedzę. Między innymi mówiła, że programy intelektualne, od których większość rodziców (w tym ja) zaczyna przygodę z Domanem nie są podstawą metody, ale wisienką na torcie. To programy intelektualne, czyli program wczesnej nauki czytania, matematyki i wiedzy encyklopedycznej opierają się na kartach. Do ich właściwej realizacji potrzebujemy dobrze przygotowanej ścieżki wzrokowej dziecka na którą wpływa niesamowicie dużo czynników. Okazuje się, że nawet karmienie piersią ma na nią pozytywny wpływ nie wspominając o pełzaniu i raczkowaniu. Kartami też tą ścieżkę przygotowujemy. Są to karty do stymulacji wzroku. Ale karty są tutaj cennym dodatkiem, a nie fundamentem metody. Fundamentem jest odpowiednia postawa rodzica, bo prezentowanie kart nie przyniesie oczekiwanych rezultatów, jeśli np. poza sesjami rodzic nie będzie do dziecka wystarczająco dużo mówił, czy spędzał z nim czasu. Jeśli ograniczy jego rozwój ruchowy, karty też mogą nie zdać egzaminu.

Dekalog domanującego rodzica

Może pamiętacie mój pierwszy wywiad z Krzysztofem Kwietniem, który twierdzi, że był wychowywany z metodą Domana, chociaż jego rodzice żadnych kart mu nie pokazywali? Jak mówi Krzysztof parafrazując Domana: „Kropki i karty to tylko prosta technika a jak mówi Doman „magia nie leży w technice, magia leży w Dziecku, i w Tobie.” I ma świętą rację. Tutaj nie chodzi o karty, ale o właściwą postawę i otwartość rodzica na dziecko.

Pokusiłam się o stworzenie dla was dekalogu domanującego rodzica:

  • Priorytetem jest dziecko. Należy mu od najmłodszych lat zapewnić jak największą ilość doświadczeń działających na jak najwięcej zmysłów. To mogą być wizyty w muzeach, na koncertach, wycieczki, ale również zwłaszcza na początku raczkowanie po łąkach i lasach, słuchanie muzyki poważnej, a ze starszakiem jazda na rowerze, bieganie, wspinaczka i co tam nam jeszcze przyjdzie do głowy. Jeśli nie możemy sobie finansowo pozwolić na kosztowne podróżowanie to choćby wizyta dziecka na pobliskim złomowisku też będzie cennym doświadczeniem. Staramy się dać dziecku to co mamy najcenniejsze, czyli nasz czas. Czasu z rodzicem nie zastąpi tablet, czy telefon komórkowy.
  • Stawiamy przede wszystkim na rozwój ruchowy, w dalszej kolejności zgłębiamy programy intelektualne i przygotowujemy karty zbliżone do wytycznych, jakie dał Glenn Doman, ale niekoniecznie w 100% idealne.
  • Czynimy edukację dziecka naszym priorytetem, ale nie opieramy jej tylko i wyłącznie o karty. Każde nowe doświadczenie to edukacja. Nie potrzebujemy kart, żeby coś miało walory edukacyjne. Zresztą ja sobie nie wyobrażam organizować dnia tylko pod prezentacje kart, czy inne aktywności z edukacyjnymi pomocami. Tyle innych ciekawych rzeczy można pokazać i co najważniejsze, na spontanie, bez przygotowania. Do wprowadzania języków obcych, jeśli sami się nimi posługujemy w stopniu komunikatywnym też niekoniecznie musimy mieć materiały. Kiedyś w grupie Instytutów Domana przeczytałam taką wypowiedź:

„Please keep in mind that ANY MOMENT IS A TEACHABLE MOMENT, regardless if that moment has been structured with materials or not. Just going to the market can be a chance for a child to learn math, reading, and problem solving. All of our programs should be fun and transmit the joy of learning to the tiny children. When a mom is feeling stressed, the tiny child will sense that and learning will not be as joyous as intended. „

(„Proszę mieć na uwadze, że KAŻDA CHWILA MA WALOR EDUKACYJNY niezależnie od tego, czy korzystamy z jakichś materiałów czy nie. Już samo wyjście do marketu może być okazją dla dziecka do nauki matematyki, czytania i rozwiązywania problemów. Wszystkie z naszych programów mają być zabawą i przynosić radość maluchom. Kiedy mama się stresuje, maluch to wyczuje i przyswajanie wiedzy nie będzie już tak radosne, jak planowaliśmy.”)

Oczywiście Jennifer Canepa, bo to ona jest autorką tych słów chodziło o każdą chwilę z rodzicem, czy też chwilę interakcji z innymi członkami rodziny, innymi dziećmi, czy nawet z obcymi. Jednakże kluczową rolę odgrywa tutaj w pierwszych latach rodzic. Z kart korzystamy, ale nie na siłę i jeśli nie dajemy rady robić intensywnego programu, działamy systematycznie, ale mniej intensywnie.

  • Wierzymy w naszego malucha i w to, że osiągniemy z nim sukces niezależnie od tego co nam w danym momencie pokazuje. Mamy ambitne cele, jednakże nie czekamy niecierpliwie na efekty. Nie testujemy, aby się upewnić, czy metoda działa.
  • Pozwalamy, żeby dziecko weszło nam na głowę. Bardzo mi się podobają te słowa Krzysztofa Kwietnia z drugiego wywiadu, którego jeszcze nie zdołałam w całości przepisać, a który możecie oglądnąć na fanpage bloga: Wszechstronne wspieranie rozwoju dziecka na Facebooku. Według niego, jeśli to zrobimy w pierwszych latach życia dziecka to później nie będziemy mieć z nim problemów.
  • Od początku traktujemy malucha jak pełnoprawnego człowieka i normalnie z nim rozmawiamy pokazując świat. Dajemy dziecku mnóstwo wolności, gdy robi się niebezpiecznie asekurujemy, ale nie hamujemy.
  • Nie przejmujemy się innymi, którzy mówią, że nie rozumie i pytają po co, skoro i tak nie będzie pamiętać.
  • Utrzymując wrodzoną kreatywność dziecka staramy się nie organizować mu maksymalnie czasu.
  • Sami staramy się być kreatywni i podążać za dzieckiem pamiętając o tym, że wytyczne Glenna Domana z jego książek zwykle da się w 100% realizować z dziećmi młodymi neurologicznie, czyli do ok. 7 miesiąca życia. Rodzice, którzy próbują harmonogramowo działać ze starszymi dziećmi są często skazani na porażkę.
  • Czerpiemy radość z czasu z naszym maluchem, słuchamy intuicji i motywacyjnie zapisujemy każdy spontaniczny przebłysk geniuszu.

Czerpiemy z Domana i doświadczeń innych, ale działamy po swojemu

Na koniec dodam, że nie powinno być dwóch rodziców realizujących metodę Domana w dokładnie ten sam sposób. Każde dziecko jest inne i każdy rodzic powinien obserwować swojego własnego malucha i tak modyfikować metodę, żeby oboje byli zadowoleni i świetnie się bawili. Aby to pokazać zapraszam do wywiadów różnych domanujących rodziców, którzy już mają pewien bagaż doświadczeń i potwierdzają skuteczność metody Domana. Wśród rodziców, którzy odnieśli sukces z metodą Domana jest znana psycholog Natalia Minge, niesamowity tata, o którym już tutaj wspominałam, czyli Krzysztof Kwiecień oraz cudowne domanujące mamy: Paulina, pani Basia i Dąbrówka, która sama była domanowana w dzieciństwie. Zapraszam do lektury zapisu rozmów z nimi, jak również do wysłuchania nagrań audio lub wideo. Oczywiście nie zapominajcie, że niniejszy blog to głównie zapis mojego doświadczenia z córeczką Mają, która z „bejbika” z pierwszych artykułów zmieniła się w rezolutną dwujęzyczną, czytającą i jeżdżącą na rowerku z pedałami trzylatkę. Zdaje się, że pomimo to, że każdy z nas działa inaczej łączy nas miłość do książek, do własnych dzieci oraz chęć poświęcenia im naszego czasu i wiara w moc wczesnej edukacji metodą Domana.

Jeśli ktoś z was czytających ten artykuł jest nowy w temacie i od tego tekstu rozpoczął przygodę z Domanem zapraszam serdecznie do lektury reszty bloga. Znajdziecie na nim opis krok po kroku jak działać z każdym z programów Domana oraz szczegóły różnych kwestii, o których wspominałam na potrzeby tego artykułu, jak również moje doświadczenie z dwujęzycznością zamierzoną z trzecim językiem oraz z metodą Domana.

Polecam zaglądnąć też tutaj:

Wpis łopatologiczny dla początkujących rodziców

Lista polecanych książek Glenna Domana

O sprawdzaniu i testowaniu dziecka według Domana

Podsumowanie konsultacji indywidualnych z Bożeną Bejnar-Sławow

Co jest najważniejsze dla rozwoju dziecka-artykuł poszkoleniowy z Bożeną Bejnar-Sławow

Informacje z Instytutu w Filadelfii

Wskazówki z Doman International

Wywiad z mamą, której Doman daje moc

Wywiad z mamą, która wychowuje dwie córki zgodnie z filozofią Domana

Wywiad z Krzysztofem Kwietniem- tatą, który został wychowany zgodnie z filozofią Domana

Wywiad z Natalią Minge cz.1

Wywiad z Natalią Minge cz.2

Od czego zacząć lekturę bloga

Jeśli uznałeś artykuł za przydatny podziel się z innymi. A może chciałbyś coś dodać do list, które w nim zamieściłam?

Będzie mi  bardzo miło, jeśli zostawisz komentarz i podzielisz się swoim doświadczeniem i przemyśleniami.

Jeśli chcecie być na bieżąco zapraszam do śledzenia fanpage na Facebook’u: Wszechstronne wspieranie rozwoju dziecka, na Instagram @teachyourbaby.pl, na którym wrzucam różności „od kuchni” oraz do subskrypcji (okienko na stronie głównej bloga i kanał RSS). Jest też możliwość zapisu na newsletter. W momencie jak będę mieć 100 zapisów na newsletter będę na bieżąco się dzielić informacjami dotyczącymi wczesnej edukacji zanim pojawią się na blogu w tematyce prawopółkulowości, czyli metody Domana, metody Shichidy i metody Heguru oraz dwujęzyczności i nauki języków.

Zapraszam też do grupy dla rodziców wplatających metodę Domana w wychowaniu swoich dzieci, sama ją założyłam na Facebook’u: Metoda Domana i nie tylko- grupa wsparcia dla rodziców. Dołączając do grupy możecie liczyć na naprawdę ciekawą wymianę doświadczeń.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *