Metoda Domana – wpis łopatologiczny dla początkujących rodziców, czyli jak zorganizować program czytania, matematyki i przekazywania wiedzy

Wychodzę z artystycznego nieładu

Wpis ten powstaje na prośbę rodziców, którzy czasem nie mogą się odnaleźć na moim blogu. Poza tym, ja część kwestii chyba uznałam za na tyle oczywiste, że o nich nie pisałam. Wiem teraz, że dla tych, którzy dopiero zaczynają zgłębiać program Domana nie wszystko jest oczywiste. Nadszedł czas poruszyć wszystko – łopatologicznie. Przynajmniej mam taką nadzieję, że tak to wyszło, bo taki był plan. Za chaos na blogu z góry przepraszam, a wpisy będę stopniowo redagować inaczej, bo już wiem, w którym kierunku iść. Zauważyliście, że ostatnie artykuły już są w innym stylu? Mam nadzieję, że tak jest lepiej. Szkoda, że ta konstruktywna krytyka nie pojawiła się wcześniej. Zanim wszystko przerobię miną wieki, ale będę się starać iść małymi kroczkami do przodu.

Wpis jest skierowany głównie do pracujących rodziców, którzy mają ograniczony czas na przygotowanie materiałów oraz do rodziców, najczęściej mam, którzy nie mają wsparcia ze strony partnerów i działają zupełnie sami. Wszystkim jest potrzebna szybka i skuteczna strategia organizacyjna. Nieliczne rodziny, gdzie zarówno mama jak i tata angażują się w pełni we wczesną edukację maluszka na pewno wszystko bez problemu i bez szczegółowych wskazówek ogarniają. To prawda, że sama nauka-zabawa z maluszkiem to zaledwie kilka minut dziennie nawet jak realizujemy wszystkie możliwe programy. Przygotowanie zajmuje o wiele dłużej. To właśnie jest przyczyną frustracji wielu rodziców i często wywołuje poczucie winy, tym bardziej, jeśli się nad czymś napracujemy, a mamy problem, aby w danym momencie maluch zainteresował się kartami, które dla niego stworzyliśmy.

Ustalcie priorytety

Napiszę od siebie, że ja jestem mamą pracującą. Wiadomo, teraz miałam 2 miesiące wakacji, więc dużo nadrobiłam, ale już wrzesień, więc znowu praca na maksa. Wsparcie męża mam tylko takie, że się nie wtrąca w to co robię i jak „przyłapię” Maję w chwili zwiększonej koncentracji, czyta napisy na kartach w języku polskim, które ja prezentuję. Kombinuję jak mogę, żeby go zmotywować, żeby korzystał z fajnego czasu do południa, jak ja jestem w pracy. Córeczkę wychowuję bez kar i nagród, za to męża wprost przeciwnie (śmiech) i staram się go na różne sposoby motywować, żeby jednak swoją część programu czytania wykonywał. Pochwalę się, że niedawno zostałam bardzo miło zaskoczona, bo wróciłam z pracy i okazało się, że sam z siebie zaprezentował Mai wszystkie przygotowane przeze mnie karty. Taka sytuacja jednak należy do rzadkości. Najwięcej słów w języku polskim w przeliczeniu na dzień zaprezentował na … wspólnym wyjeździe do Grecji. 

Wracając do pracy, na dzień dzisiejszy mam prawie 1,5 etatu w szkole, w tym roku poprzedzielane okienkami, więc zwykle dopiero po 14:00 lub 15:00 jestem w domu, bo dojazd zajmuje mi około 40-45 minut. Niektórzy może nie zdają sobie z tego sprawy, ale praca nauczyciela wiąże się z pracą w domu, nawet w weekendy. Kiedy mamy wolne- to wolne, ale jak jest praca to 7 dni w tygodniu. Nie mam żadnych magicznych mocy, jak mi sugerują niektórzy 😛 Czasem czegoś nie zrobię, czasem coś odpuszczę. Nie jest idealnie. Ważne, że niemalże każdego dnia coś się dzieje fajnego.

Po pojawieniu się Mai zrezygnowałam z 9 godzin lekcyjnych, bo prawie dwa etaty byłyby nie do ogarnięcia przy dziecku i tym co robimy. Mniejsza wypłata zabolała, ale w sumie nie żałuję podjętej decyzji. Czekam jeszcze aż się skończy ostatni w moich szkołach projekt Erasmus + i rezygnuję z koordynowania projektów unijnych, dzięki którym brałam udział w wielu szkoleniach zagranicznych, o których możecie przeczytać na stronie O mnie.

Uważam, że każdy powinien tak ustalić priorytety i zdecydować z czego można zrezygnować. Nie radzę rezygnować jednak ze swojego hobby, bo uważam, że mama, która nie ma czasu dla siebie to często sfrustrowana mama, a niezadowolona mama raczej nie przekaże dobrze wiedzy dziecku. Zdaję sobie sprawę, że czas ucieka i jest pokusa, żeby działać maksymalnie. Jednak czasem warto zrobić mniej, ale nie poświęcać się w 100% programom i dziecku, żeby to się nie stało centrum naszego życia, ale znaleźć chociażby tą godzinkę kilka razy w tygodniu dla siebie. Ja wykorzystuję ją na treningi na siłowni. Moje inne hobby np. czytanie realizuję przy Mai, bloga piszę po nocach. Śpię niestety po 5-6 godzin dziennie, ale większość z was zapewne nie ma bloga, więc nie bójcie się. Wczesne rozwijanie maluszka niekoniecznie musi oznaczać niedobór snu. 

Jak to powiedział Doman „bycie nauczycielem własnego dziecka to najgorzej płatna praca ale dająca największą satysfakcję”. Czerpię energię z przebłysków Mai, którymi czasem się z wami dzielę i jadę dalej. Dodatkowa motywacja pochodzi od tego, że tyle rodziców korzysta z tego, co robię. Jak mam fizycznie dość to Maja mnie czymś powali na kolana i znowu mi się chce…i więcej …i jeszcze więcej …..to cała magia.

Nie róbcie sobie wyrzutów, ani nie miejcie poczucia winy, że nie jesteście w stanie np. realizować programu czytania w wersji intensywnej. Tak samo jak każde dziecko jest inne, inny jest każdy rodzic. Dostosujcie program do siebie tak, żebyście nie działali pod presją. Jeśli czujecie, że wszystkie aspekty programu to dla was za dużo, radziłabym skupić się na jednym np. na czytaniu. Zawsze po pewnym czasie możecie stopniowo dorzucić resztę. Cieszcie się tym, co robicie. W chwilach wyrzutów sumienia, porównajcie się z rodzicami w waszym otoczeniu, z których 99% nie robi z dziećmi tego, co wy i z których duża część ogranicza rozwój ruchowy dziecka kierując się zasadami a’la „Nie biegaj, bo się przewrócisz.” Od razu wam poczucie wartości poszybuje do góry.

Przygotowanie i organizacja wczesnej edukacji ze strony rodzica, czyli o tym, że ma być dużo i szybko

Pamiętajcie, że na kartach zarówno do czytania, jak i do matematyki trzeba pokazać mnóstwo przykładów. Naprawdę mnóstwo. Produkując własne materiały nie skupiajmy się na tym, żeby były idealne. Bardziej na tym, jak to zrobić jak najszybciej i jak najszybciej zaprezentować i na tym, żeby nasze materiały były czytelne dla dziecka.

Program czytania:

  1. Dla maluszków do roku polecam zakup gotowego zestawu kart. Nieco nas odciąży i mając gotowe słowa będziemy przygotowywać nowe na zapas. Mając gotowy zestaw będziemy pewniejsi organizując na spokojnie materiały z dużym wyprzedzeniem.
  2. Nowe słowa, wyrażenia itp. do pokazania na papierowych kartach możecie tworzyć na dwa sposoby. Przedstawię oba wraz z plusami i minusami, a wy zdecydujecie co jest dla was najlepsze.
  • komputerowo

– Dla mnie osobiście to był problem i wiązał się z siedzeniem po nocach lub wykorzystywaniem pory drzemki Mai, bo staram się, aby przed komputerem mnie nie widziała.

– Kolejnym minusem jest to, że jeśli już działamy od pewnego czasu, to po pewnym czasie poza sytuacją, gdy wypisujemy słowa do książeczek, ciężko wymyślić słowa, które zainteresują naszego maluszka i ogólnie kolejne słowa.

– Dochodzą nam koszty związane z grubszym papierem i wiadomo z tuszem/tonerem.

– Niby drukuje się samo, ale trzeba doliczyć czas na wycinanie, co możemy w sumie robić przy dziecku, jak nam maluch na to pozwoli (uwaga: zainteresowanie nożyczkami gwarantowane).

– W momencie, gdy dojdziemy do jednej prezentacji na kartę lub realizujemy tzw. ścieżkę prawopółkulową, o której pisałam w artykule poświęconym zmianom w naszym programie czytania globalnego, siedzenie przed komputerem i przygotowywanie słów może nas zniechęcać. Tyle pracy, a pokażemy je tylko raz i odkładamy. Możemy je wykorzystać potem do zabaw o ile w ogóle mamy czas je wymyślać i robić poza prezentacjami (ja zwykle nie mam i ograniczam się do prezentacji), ale tak czy tak mamy poczucie, że pracy tyle, a starczyło na kilka sekund prezentacji.

+ Plusem jest to, że słowa mamy napisane idealnie.

+Na pewno polecam komputer do pisania tych pierwszych wielkich czerwonych liter. Na potrzeby tego wpisu pokusiłam się o ręczne pisanie, więc wiem, co mówię. Jeśli chodzi o etap stymulacji wzroku komputerowo pozostaje nam jedynie drukować pojedyncze litery, bo całe słowa nie zmieszczą się na standardowych kartkach.

  • ręcznie

– Nie jest idealnie, chyba, że ktoś naprawdę jest artystą. Ja do tej pory mam problem z literami „g,” „f” oraz „a.” Zresztą zaraz zobaczycie na zdjęciach. Trzeba się nauczyć pisać drukowanymi, małymi literami.

– Dochodzi koszt papieru lub zmywalnych plansz i markerów. Dla starszych maluchów wystarczą złożone na pół kartki A4.

+ Możemy całość programu związanego z wprowadzaniem nowych słów, zdań i wyrażeń przygotowywać przy dziecku.

+ Jest większa szansa, że wybierzemy idealne słowa dla dziecka, co równa się temu, że będą dla niego o wiele bardziej interesujące. Po prostu piszemy pod wpływem chwili.

+ Zachętą do ręcznego pisania, a nie drukowania może być fakt, że Aneta Czerska w jednej z publikacji pisze, że rodzice, którzy własnoręcznie piszą słowa odnoszą większy sukces (my zaczęliśmy niedawno, w momencie, gdy doszłam do tego, że Maja potrzebuje zaledwie jednego powtórzenia na kartę).

Jeśli chodzi o ręczne tworzenie słów, ale bez opcji ręcznego pisania znajdziecie na rynku m.in. zestaw z magnetycznymi literami MagWords. Jako zastępstwo tradycyjnych kart nie polecam. Sama nie posiadam, ale z opinii jednej mamy w grupie wygląda na to, że karty są dość ciężkie i to uniemożliwia ich szybką prezentację. Natomiast magnetyczne literki świetnie sprawdzają się jako szablony, co jest niezwykle przydatne zwłaszcza przy pisaniu wielkich liter dla kilkumiesięcznych maluszków. Wydaje mi się, że te zestawy mogą być też fajną opcją w przyszłej nauce pisania. 

Program matematyczny:

Jeśli tylko finansowo was stać, polecam zakup gotowego zestawu do wczesnej nauki matematyki niezależnie od wieku. Czas, który moglibyście poświęcić na ręczne, czy komputerowe rysowanie kropek, możecie poświęcić na produkcję słów, książeczek i programów inteligencji. Zwróćcie tylko uwagę, czy kropki są odpowiedniej wielkości.

Program przekazywania wiedzy encyklopedycznej:

Polecam zakup gotowych bitów inteligencji, których na rynku niestety nie ma zbyt wiele. Z czasem tak, czy tak będziecie musieli drukować. Źródła naszych bitów w linku pod artykułem.

Niestety programy dostępne wraz z bitami w większości przypadków nie są zadowalające. Kilka zrobionych przeze mnie znajdziecie na moim blogu i z czasem będzie więcej, ale to kropla w morzu potrzeb. O wiele łatwiej jest jeśli chodzi o język angielski. W mojej grupie na Facebooku znajdziecie link do folderu, w którym mamy z całego świata wymieniają się materiałami (głównie bity inteligencji, programy inteligencji, ale do czytania też coś się znajdzie). Wszystko w języku angielskim, ale z bitów inteligencji, czyli de facto ilustracji może skorzystać każdy niezależnie od języka. Polecam 🙂 

Możemy się też wspomóc prezentacjami komputerowymi. W ten sposób można zaprezentować niezwykle szybko dużą ilość informacji. Zapowiem tutaj, że z programistą, z którym zaczęłam współpracę przygotowujemy program do nauki czytania wraz z bitami inteligencji z wbudowaną bazą słownictwa i dodatkowo z opcją tworzenia własnych lekcji.

Program będzie zupełnie darmowy dla x rodziców, dla kolejnych przez pewien czas będzie po bardzo niskiej cenie, tak, że zapraszam do śledzenia informacji na fanpage i tutaj na blogu. Dodatkowo komputerowo możemy sami tworzyć prezentacje z bitami inteligencji. Wiemy już z wywiadu z Natalią Minge, która jednego z synów uczyła głównie za pomocą prezentacji komputerowych, że same prezentacje nawet małemu dziecku nie zaszkodzą, więc mogą pokusić się o nie również rodzice, którzy nie puszczają dzieciom bajek i generalnie trzymają swoje pociechy z daleka od telewizora, czy komputera.

Zaznaczę tutaj jednak, żeby nie traktować komputera, jako głównego źródła wiedzy: dziecko nie będzie chciało czytać, jeśli nie będzie miało kontaktu z realnymi książkami, a więc przygotujmy też równolegle papierowe karty, pokażmy, że jesteśmy otoczeni matematyką, a wiedzę możemy przekazywać też przy okazji, nawet bez większego przygotowania, bo sami przecież mamy pewny zasób wiedzy o świecie np. widząc słońce powiedzmy dziecku, co o nim wiemy.

Techniczne kwestie przygotowywania kart

Przygotowanie kart do czytania globalnego, matematyki i bitów inteligencji:

Nie będę tutaj powielać wszystkich informacji, jak zacząć w zależności od wieku. Zainteresowanych odsyłam do odpowiednich artykułów (link pod tym artykułem). Jeśli chodzi o kwestie techniczne, prezentują się one następująco:

Program czytania:

– w ramach programu stymulacji wzroku dla maluszka do ok. 3 miesiąca życia słowa powinny mieć rozmiar aż 12,7 cm, a grubość liter powinna wynosić prawie 2 cm. Takie słowo powinno się znaleźć na karcie, na której jeszcze będziemy mieć miejsce na trzymanie palców w taki sposób, żeby nie zasłaniać słowa. Wyrazy piszemy grubym, czarnym markerem na białym tle. Na potrzeby tego wpisu znalazłam taki wielki karton. Przyznam, że napisanie nawet krótkiego słowa w tym stylu zajmuje dobrą chwilę. Na szczęście w tym okresie nie potrzebujemy tych słów dużo. Komputerowo pewnie po jednej literze da się drukować, a potem ewentualnie można wycinać i naklejać na większy karton. Wydaje mi się, że biorąc pod uwagę niewielką ilość słów potrzebną na tym etapie, warto się pokusić o ręczne pisanie.

 

Uczymy od urodzenia
Czytanie globalne od urodzenia

 

– od 3 miesiąca życia lub nieco wcześniej, gdy stymulujemy wzrok od urodzenia, litery zmniejszają się do 8 cm, a ich grubość do 1,3 cm. Słowa piszemy grubym czerwonym markerem na białym tle, jako, że ten kolor Doman uznał za atrakcyjny dla malucha. W tym wypadku zaprezentuję wam ręczną i komputerową wersję. Zaznaczę, że moje pismo ręczne idealne nie jest. Pisząc słowo „mama” byłam przekonana, że mała litera to połowa dużej drukowanej. Jak widzicie na następnym zdjęciu- niekoniecznie.

 

organizacja-metody-domana
Metoda-Domana-tworzenie-kart

 

Jak ogarnąć metodę Domana
Komputerowe przygotowanie kart do czytania

 

– z czasem bardzo stopniowo zmniejszamy wielkość liter dochodząc do ok. 5 cm w okolicach 1 roku życia przechodząc do zdań; oczywiste jest, że grubość też się zmniejsza.

 

Rozmiar liter w czytaniu globalnym
Czcionka na kartach do czytania dla rocznego dziecka

Moim źródłem jest książka o czytaniu „How to Teach Your Baby to Read” („Jak nauczyć małe dziecko czytać”), którą wszystkim polecam. Ciekawostką jest, że książki przeznaczone dla dzieci rocznych, dwu- i trzyletnich napisane przez Glenna Domana i jego córkę Janet Doman, których recenzję u mnie znajdziecie, mają czcionkę wielkości 1,5 cm.

Moja rada: kierujcie się intuicją przy zmniejszaniu czcionki. Róbcie to stopniowo i obserwujcie malucha. 

z dwulatką już wprowadziłam słowa wielkości 2,5 cm, w przypadku języka drukowanego. W sumie już od drukowania słów w czytaniu globalnym odeszłam zupełnie i w przypadku ręcznego pisania zwykle wychodzą mi większe, bo mam dość gruby marker. Z uwagi na rozmiar naszych kart, jak potrzebuję napisać coś więcej niż 1 słowo udaje mi się zejść do ok. 2 cm.

 

Czytanie globalne krok po kroku
Stopniowe zmniejszanie liter w programie czytania

 

Jak szybko przygotować materiały do czytania globalnego
Zmywalne karty w czytaniu globalnym

 

W książkach Anety Czerskiej, których recenzję u mnie znajdziecie litery mają rozmiar 2,5 cm. Książki są przeznaczone dla dzieci już od urodzenia.

 

Format kart

Zwróciliście uwagę na dziwne rozmiary kart na zdjęciach? Wzięłam co miałam pod ręką i przygotowałam na potrzeby wpisu. Te mniejsze słowa, które na zdjęciach są na całej kartce formatu A4, w przypadku druku przygotowywałam je oczywiście w tabelce, żeby było łatwo rozciąć po wydrukowaniu. Możecie zobaczyć jak to wyglądało w przypadku naszych pierwszych słów-rzeczowników w języku włoskim. Jak widzicie zaczęłam od rzeczowników, czyli standardowo, ale już po kilku dniach zaczęłam mieszać różne części mowy- tak jest ciekawiej. Zaczęłam też różowym kolorem włoski, aby odróżnić ten język od angielskiego, który też jest związany z moją osobą. Tata wprowadza język polski. Teraz wszystko piszę czarnym markerem.

Doman sugeruje pisanie na prostokątnych kartach podobnych do tej z napisem „tata” w rozmiarze ok. 15 cm x 56 cm. Na początek potrzebujemy takich kart z uwagi na rozmiar liter dla malucha w wieku 3-6 miesięcy, jednak ze starszymi dziećmi możemy od tego odejść. Ważne, żeby wszystkie plansze miały ten sam rozmiar, niezależnie od tego na jaki format się zdecydujemy. Wiem z doświadczenia, że czasem ciężko jest szybko przekładać takie duże karty. O wiele łatwiej i szybciej będziemy przekładać format A4 lub połowę z A4. Z braku laku możemy po prostu kartkę A4 zgiąć i po jednej stronie zapisać słowo, a po drugiej ściągę dla nas. O właśnie. Ściąga dla nas jest niezbędna. Zdarzyło mi się na zmywalnych kartach z tyłu jej nie zrobić i od razu tempo prezentacji spadało, poza tym patrząc na przód karty, a nie na dziecko tracimy z nim kontakt, który jest tak ważny. Przód karty macie na zdjęciach. Teraz tył, bo jest ważny:

1. Piszemy dane słowo w takim miejscu, żebyśmy sobie nie zasłaniali palcami przy prezentacji. U nas się sprawdza środek karty lub górny lewy róg (jestem praworęczna).

2. Piszemy z tyłu datę (gdzie wam wygodniej) i to po niej rozpoznamy, którą, czy które z kart odłożyć w pierwszej kolejności i zastąpić nowymi.

Przygotowanie kart do czytania
Jak zorganizować wczesną edukację

Program matematyczny:

– w przypadku noworodka i niemowlaka do 3 miesiąca życia przygotowujemy karty z czarnymi kropkami na białym tle lub z białymi kropkami na czarnym tle (jeszcze lepszy kontrast) w ilości 1-14, z których każda powinna mieć średnicę 4 cm

Matematyka od urodzenia
Jak stymulować wzrok noworodka

– w przypadku starszych dzieci tworzymy plansze z czerwonymi kropkami 1-100 oraz jedną pustą symbolizującą 0. Kropki powinny mieć średnicę 19 mm. Doman poleca rozpoczęcie od karty ze 100 kropkami i potem kolejno następnych aż do 1 kropki. Oczywiście wszystko w rozmieszczeniu losowym. Kropki umieszczamy na karcie tak, aby się nie dotykały. Zaczynamy od środka w kierunku krawędzi karty.

 

Plansze matematyczne
Karty do nauki matematyki

Z tyłu kart piszemy dla siebie cyfrę, żeby później nie musieć liczyć kropek. To dla nas taka ściąga. Ważne, żeby napisać tą ściągę we wszystkich 4 rogach. Ja zdałam sobie właśnie sprawę, że pisałam na krawędziach. Pisząc na rogach nie ograniczamy się podświadomie do określonych pozycji trzymaniakart. W przeciwieństwie do kart ze słowami, karty matematyczne prezentujemy w różnych możliwych ustawieniach.

Jeśli zdecydujecie się tworzyć karty to jako, że chyba nie da się wydrukować na kartach w zalecanym przez Domana formacie, chyba że w drukarni (nie wiem), to polecam zakup czystych plansz. Jeśli tworzymy kropki na komputerze dojdzie nam wycinanie i naklejanie na planszę. Jeśli potrafimy narysować ręcznie, zaoszczędzimy nieco czasu. Być może pewnym ułatwieniem będzie drukowanie na papierze samoprzylepnym. 

– na przyszłość można też przygotować cyfry w rozmiarze 15,2 cm i szerokości 7,6 cm, zmniejszając czcionkę w działaniach do 5 cm, a jej szerokość do 2,5 cm (oczywiście, możemy mieć mniejsze cyfry, jeśli zaczynamy ze starszym już maluchem; możemy też intuicyjnie dopasować rozmiar cyfr do rozmiaru naszych liter w czytaniu globalny, o ile realizujemy oba programy jednocześnie).

Tak jak napisałam wcześniej dużo czasu zaoszczędzi nam zakup gotowych plansz. Jeżeli jednak zdecydujemy się na twórczość własną wybierzmy duże białe plansze 38 x 38 cm dla malucha do 3 miesiąca życia oraz  28 x 28 cm dla starszego. Plansze powinny być jednakowej wielkości niezależnie od ilości kropek. Te, co nieraz widzieliście na moim blogu niestety tego wymogu nie spełniały. Nie byłam świadoma co kupuję. 

Program przekazywania wiedzy o świecie:

– tworzymy plansze ze zdjęciami i ilustracjami np. narządów wewnętrznych, ptaków itp. wzbogacone podpisem: można wykorzystać tu gotowe zdjęcia z książek lub drukować (koszty drukowania podliczyłam we najnowszym wpisie o bitach i programach inteligencji). Doman sugeruje plansze w rozmiarze 28 cm x 28 cm, ale my zaczęliśmy pracę z bitami, gdy Maja miała ponad 20 miesięcy, więc nie przeszkadzały nam mniejsze ilustracje. 

Szczegółowo o kryteriach, jakie powinny spełniać bity inteligencji możecie przeczytać w artykule im poświęconym. Tutaj napiszę o tym, że bit to wysokiej rozdzielczości ilustracja, najlepiej zdjęcie, która przedstawia jasno konkretną rzecz. W przypadku gdy chcemy zaprezentować konkretnego ptaka, to dziecko nie może mieć wątpliwości, że chodzi o ptaka, a nie o drzewo, na którym siedzi, ani nie o las wokoło (to dotyczy zwłaszcza dzieci, które nie mają jeszcze wystarczającej wiedzy o świecie). Po wywiadzie z Natalią Minge skłaniam się do tego, żeby rozpocząć prezentację bitów od informacji na temat tego, czym jest dziecko otoczone, z czym ma kontakt na co dzień lub od tego, w kierunku czego wykazało zainteresowanie. Z tego powodu pojawiły się u nas marki samochodów oraz rasy kotów. Jak już wykorzystamy owady, rośliny i inne informacje bliskie dziecku, wyjdźmy poza ten świat prezentując np. znanych malarzy. Warto też wykorzystać prezentacje na zarażenie malucha swoją pasją.

Bity inteligencji
Bity inteligencji kwiaty Polski

– na temat każdego bitu tworzymy 10 programów inteligencji, czyli 10 faktów (staramy się, żeby były to jak najciekawsze informacje): możemy je dziecku odczytywać, możemy też przygotować zdania pisane odpowiednią czcionką lub stworzyć z nich książeczkę,

– program przekazywania dziecku wiedzy, to nie tylko karty:

  • starajmy się nie zostawiać żadnego pytania dziecka bez odpowiedzi nawet jeśli miałoby to być np. podanie godziny dwulatkowi (czułam na sobie dziwne spojrzenia innych mam na placu zabaw); jeśli nie znamy odpowiedzi w danym momencie, sprawdźmy i podajmy później (poinformujmy go, że nie wiemy i musimy sprawdzić)

 

  • nawet bez przygotowania każdy z nas ma pewien zasób wiedzy o świecie, którą możemy swojemu dziecku przekazać. Po prostu to róbmy np. mówiąc, że to owczarek niemiecki, zamiast po prostu „piesek,” czy „hau hau.”

 

Jak w godzinę przygotować się do realizacji programów Domana, czyli o tym, że na początek wystarczy nam 10-15 minut

Do tego, żeby napisać akurat o godzinie zainspirowało mnie pytanie jednej z mam, która ma na to tylko tyle czasu dziennie. W zależności od tego jak jest nam wygodniej możemy też poświęcić więcej czasu i przygotować więcej materiałów na raz np. na cały tydzień, czego w przypadku programu czytania nie polecam przy starszych maluchach, bo to, co je interesowało kilka dni temu, może być już mało interesujące w momencie jak zobaczą dane słowa na kartach. Dla starszych dzieci w wieku 1+ najlepiej przygotowywać karty do czytania z 1-dniowym wyprzedzeniem lub na bieżąco pod wpływem chwili. Jeśli chodzi o matematykę i bity inteligencji spokojnie możemy robić zapasy z dużym wyprzedzeniem. 

Program czytania:

Kierując się wytycznymi rozmiarowymi, które  przedstawiłam wyżej oraz w postach dotyczących specyfiki konkretnego wieku przygotowujemy karty. Przykłady jakie podam wzięłam z naszych początków języka włoskiego, który wprowadziłam do programu czytania około miesiąc temu. Pominę wyjaśnianie czemu takie, a nie inne słowa wybrałam, bo na to będzie miejsce w innym artykule. W każdym razie kierowałam się upodobaniami i zainteresowaniami mojej córeczki. Chciałam wam na naszym włoskim pokazać, że harmonogram zasugerowany przez Domana to jedno, a indywidualna metoda każdego rodzica to drugie. Zresztą weźcie pod uwagę to, że Doman zakłada naukę od urodzenia, więc można z dużą pewnością założyć, że to co zaproponował jest dla dziecka w wieku 3-6 miesięcy. Od tego zaczynamy, ale nie trzymamy się kurczowo. Kombinujemy po swojemu. Pisałam to już wielokrotnie, ale jeszcze raz powtórzę, że każdy rodzic powinien niejako stworzyć własną metodę.

Pierwsze słowa:

(czas przygotowania do 5 minut sortowanie kart z gotowego zestawu; ok. 5-10 minut tworzenie słów komputerowo; tyle samo w przypadku mniejszej czcionki ręcznie)

owieczka

Barbapapa

baranek

skacze

piękna

pyszny

dobrze

Barbottina

Lolita

biedronka

włoski

książka

łóżko

mleko

kot

 

Próbki słów różnej wielkości w zależności od wieku dziecka możecie pobrać tutaj. Glenn Doman w książce How to Teach Your Baby to Read” („Jak nauczyć małe dziecko czytać”) sugeruje określone wprowadzanie poszczególnych słów. Szczegółowy harmonogram i przykłady słów możecie zobaczyć w artykule jak zacząć z dzieckiem w wieku 3-6 miesięcy. Zaczynamy od rzeczowników i dopiero po pewnym czasie wprowadzamy inne części mowy. Wydaje mi się, że ta sugestia wiąże się z tym, że dla 3-miesięcznego malucha rzeczowniki są najbliższymi słowami. Cała reszta jest jeszcze zbyt abstrakcyjna. Nie ma powodu, żeby ze starszym maluchem unikać mieszania różnych części mowy. Jak widać z listy wyżej, my tak robimy.

 

Pomysły na nowe słowa z nieco starszym dzieckiem:

– wybieramy nowe słowa z książeczek spełniających kryteria do czytania globalnego (gotowych lub tych stworzonych przez nas),

– piszemy słowa, których dziecko samo używa,

– słuchamy o czym rozmawia z drugim rodzicem (ja tak podsłuchuję Maję i męża i ostatnio np. mieliśmy wyrażenie „ostrze kosiarki”),

– jeśli wprowadzamy język obcy kierujemy się przynajmniej na początku słowami, które dziecko od nas słyszało,

– piszemy słowa, które dziecko próbuje wypowiedzieć nie do końca poprawnie (szybciej się nauczy mówić),

– wybieramy słowa zgodne z otoczeniem i zainteresowaniami dziecka,

– wykorzystujemy rymy oraz słowa trudne ortograficznie (przykłady znajdziecie tutaj)

Jeśli nie tworzymy kart na bieżąco, przy dziecku, dobrze jest mieć zawsze pod ręką kawałek papieru, na którym możemy zanotować bieżące inspiracje. Polecam stworzenie i bieżące uaktualnianie listy pojedynczych słów przerobionych z dzieckiem. Po przekroczeniu 500 słów nie sprawdzam każdego słowa przed przedstawieniem go Mai. To co na bieżąco napiszę na kartach, spisuję dla siebie gdziekolwiek i potem aktualizuję listę. Zwykle nie powtarza mi się więcej niż 5 słów na 100 niezależnie od języka. Nowe słowa dobieram intuicyjnie i chyba dobrze wyczuwam, które już były, a które nie.

 

Program matematyczny i bity inteligencji:

Szukamy gotowców na początek. Na ich przygotowaniu, czyli posortowaniu, ewentualnym opisaniu z tyłu kart matematycznych spędzamy ok. 5 minut. Dodatkowo możemy poświęcić kilka minut na wyszukanie 1 ciekawej informacji o tym, z czym dziecko będzie miało kontakt np. o Słońcu, o wybranej rasie psa, o szczypawicy, o wybranym gatunku biedronki. 

Dodatkowo w ramach naszej godziny uzupełniamy naszą listę na komputerze o nowe słowa zaprezentowane dziecku.

 

Jak prezentować karty do czytania globalnego, matematyki i bity inteligencji

Doman, który dążył do wzmocnienia więzi pomiędzy dzieckiem, a rodzicem zaleca prezentowanie kart w ustawieniu twarzą do dziecka. Pomaga nam to szybko wykryć spadek zainteresowania i na czas skończyć sesję z kartami. Przed sesją zapamiętujemy co jest na pierwszej karcie. Zawartość kolejnych odczytamy z naszej ściągi z tyłu. Staram się nie prezentować pierwszej karty jeszcze raz, tylko na czas zakończyć. Karty przekładamy tak szybko jak to możliwe.

Z mojego doświadczenia mogę powiedzieć, że w przypadku prezentacji komputerowych też jestem w stanie wyłapać spadek zainteresowania i skończyć w odpowiednim momencie. Maja patrzy na ekran, a ja ją obserwuję. Poza tym w przypadku prezentacji komputerowych z większą dokładnością i pewnością wykrywałam, że potrzebuje mniej powtórek na kartę. W prezentacjach na kartach papierowych ciężko mi było podjąć decyzję o zmniejszeniu ilości powtórek. 

Przykłady prezentacji w czytaniu globalnym i matematycznych (bity prezentujemy na tej samej zasadzie): 

– z dużymi kartami: 

 

 

– z małymi kartami (nasza pierwsza lekcja włoskiego, niestety nie mam filmików tego typu z czasu, gdy Maja była malutka)

 

 

Rodzice podali mi też inne sposoby prezentacji, które u nich się sprawdzają:

– podnoszenie kart z podłogi (Krzysztof Kwiecień i kolejny pomysł, mieszanie różnych programów w jednej sesji)

 

 

– leżenie obok maluszka i prezentacja kart (podobno maluszek jest bardziej zainteresowany mamą niż kartami, gdy mama jest naprzeciwko).

 

Dodatkowo dodam od siebie, że moja córeczka fajnie skupia się na kartach wszelkiego rodzaju, czy to komputerowych, czy papierowych:

– podczas karmienia piersią,

– w samochodzie, gdy siedzi w foteliku.

Wiadomo to już nie są mega szybkie prezentacje jedna karta migiem za drugą (chyba, że przy karmieniu mamy komputer), ale zawsze coś w ten sposób też wejdzie do głowy. Z przepisu na sukces z metodą Domana, który znajdziecie na moim blogu wiecie, że Doman dopuszcza zabawy z kartami i wtedy na pewno tempa nie ma. Nietypowe prezentacje można potraktować jako zabawę.

 

Rozpiska na pierwszy tydzień dla dzieci od 3 miesiąca życia (mamy młodszych niemowląt zapraszam do wpisów o stymulacji wzroku):

 

Program czytania w oparciu o słowa, które zaprezentowałam wyżej:

  1. Wersja tradycyjna, minimalistyczna tj. oparta o 5 kart w sesji, zgodna z sugestiami Domana, gdy działamy jedynie z jednym zestawem kart dziennie (Glenn Doman sugeruje dojście do 5 zestawów):

Dzień 1

Sesja 1:

owieczka (mówimy: „owieczka” itp.)

Barbapapa

baranek

skacze

piękna

Sesja 2 – mieszamy słowa:

Barbapapa

baranek

skacze

owieczka

piękna

Sesja 3 -mieszamy słowa: 

piękna

skacze

owieczka

baranek

Barbapapa

Dzień 2-5 – te same słowa, za każdym razem tasujemy karty.

Dzień 6- odkładamy 1 słowo i zastępujemy nowym (nowe słowo pokazujemy jako ostatnie w pierwszej sesji; potem za każdym razem tasujemy karty jak w dniu 1-szym). Pierwsza sesja będzie wyglądać tak: 

baranek

Barbapapa

skacze

piękna

biedronka

 

Dzień 7- odkładamy kolejne słowo i zastępujemy nowym. Pierwsza sesja może wyglądać tak: 

 

baranek

biedronka

skacze

piękna

książka

 

Od tego czasu codziennie odkładamy jedno słowo i zastępujemy nowym. Gdy już odejdą nam ostatnie 3 z pierwszych słów tj. „baranek,” „piękna” i „skacze” mając datę z tyłu kart, będziemy wiedzieć, że w dalszej kolejności odłożymy  i zastąpimy nowymi słowami wyrazy „biedronka” i „książka.” Jeżeli mamy kilka zestawów kart naraz możemy w sesjach mieszać je między sobą, pamiętając jedynie o tym, aby w pierwszej prezentacji danego dnia nowe karty były ostatnie.

Na początku prezentujemy 1 słowo 3 x dziennie x 5 dni , co równa się 15 powtórzeniom na kartę (przy niektórych pierwszych słowach wyjdzie nieco więcej powtórzeń). Obserwujemy malucha i z czasem zmniejszamy ilość powtórzeń. Jak do tego dojść przeczytacie w artykule o poszukiwaniu złotego środka w metodzie Domana (link niżej). Może się zdarzyć, że nasz maluch od początku potrzebuje mniej powtórzeń. Nie bójmy się iść za głosem serca. W przypadku spadku zainteresowania spróbujcie wymieniać po 2, a nawet 3 i więcej kart dziennie. 

2. Nasze prezentacje na dzień dzisiejszy, inspirowane rozmowami z Krzysztofem Kwietniem oraz azjatyckimi prawopółkulowymi metodami wczesnej edukacji, jak również tym, że Glenn Doman napisał, że dla dziecka nigdy tempo nie będzie za szybkie. Uważam, że Doman podaje jedynie minimum tego, co można pokazać dziecku w danej sesji. Jeżeli dziecko jest zainteresowane, nie widzę przeszkód, żeby pokazać naraz nawet 100 kart. Żałuję, że tej wiedzy, co teraz nie miałam jak Maja miała 9 miesięcy, gdy zaczynałyśmy czytanie globalne. Pomyślcie: zamiast 15 sesji, po 5 kart w każdej mogłam dziennie zrobić tylko 3. Gdy Maja skończyła 13,5 miesiąca to było na pewno niewykonalne.

Jest natomiast wykonalne teraz, gdy ma blisko 2,5 roku. Jak ma moment fajnego skupienia uwagi to jednorazowo jest w stanie przyjąć 20-30 kart w prezentacji ręcznej. Komputerowo nasz rekord to ponad 300, o czym wspomniałam pisząc pierwszy artykuł o programach inteligencji. Średnia ilość na prezentację komputerową to gdzieś pomiędzy 40 a 100 kart jednorazowo. Nie oznacza to jednak, że zawsze tak jest. Czasem ledwo 1-2 karty wejdą. Czasem cały dzień muszę „polować” na jej chwilę wolnego i kiedy już wydaje mi się, że nic z tego często wieczorem przyjmuje wszystkie przygotowane bity, programy, matematykę i karty do czytania, czasem w jednej sesji. Języki staram się oddzielać i prezentować osobno.

Ważne: Jeśli nie jest zainteresowana odpuszczam w tej samej sekundzie. Kiedyś jak miałam więcej czasu kombinowałam z zabawami i to też dobra opcja.

W wakacje zabawy z kartami nie były potrzebne, bo przebywając z moją córeczką cały dzień, zawsze złapałam fajne chwile zainteresowania kartami. Teraz jak przychodzę z pracy staram się nie pokazywać od razu kart, tylko pobyć z nią przynajmniej godzinę, zanim podejmę jakąś próbę. Jeśli nie jest zainteresowana to zamiast zabaw z kartami wolę ją zabrać na plac zabaw lub na rower.

Program matematyczny:

Dzień 1:

Sesja 1:

jedna kropka (mówimy: „jeden” itp.)

dwie kropki

trzy kropki

cztery kropki

pięć kropek

Sesja 2- mieszamy karty:

dwie kropki

cztery kropki

jedna kropka

pięć kropek

trzy kropki

Sesja 3- mieszamy karty:

dwie kropki

jedna kropka

trzy kropki

pięć kropek

cztery kropki

Dzień 2-5 – te same karty z kropkami, tasujemy przed każdą prezentacją.

Dzień 6- odkładamy kartę z najmniejszą ilością kropek i zastępujemy nową- kolejną (nową kartę pokazujemy jako ostatnią w pierwszej sesji; potem za każdym razem tasujemy karty jak w dniu 1-szym). Pierwsza sesja będzie wyglądać tak: 

 

trzy kropki

dwie kropki

pięć kropek

cztery kropki

sześć kropek

 

Dzień 7- odkładamy kolejne słowo i zastępujemy nowym. Pierwsza sesja może wyglądać tak: 

 

pięć kropek

sześć kropek

trzy kropki

cztery kropki

siedem kropek

 

Od tego czasu codziennie odkładamy jedną kartę z kropkami i zastępujemy kolejną nową. Gdy już odejdą nam ostatnie 3 z pierwszych kart tj. reprezentujące ilości „trzy,” „cztery” i „pięć” kolejno dokładamy „osiem,” „dziewięć” i „dziesięć.” Jeżeli działamy na sugerowanych przez Domana 3  zestawach kart naraz możemy w sesjach mieszać je między sobą, pamiętając jedynie o tym, aby w pierwszej prezentacji danego dnia nowe karty były ostatnie.

Na początku prezentujemy 1 kartę 3 x dziennie x 5 dni , co równa się 15 powtórzeniom na każdą ilość kropek (przy niektórych pierwszych kartach wyjdzie nieco więcej powtórzeń). Obserwujemy malucha i z czasem zmniejszamy ilość powtórzeń podobnie jak to ma miejsce w przypadku czytania, o czym pisałam wyżej. Podobnie jak w przypadku czytania możecie dać się ponieść wyobraźni i prezentować więcej kart na raz.

Program przekazywania wiedzy o świecie:

Dzień 1: 

Sesja 1 – 10 powiązanych ze sobą ilustracji-faktów (u nas nazwy kotów) wraz z podpisem (najlepiej z tyłu karty):

Kot rosyjski niebieski

Maine Coon

Kot perski

Kot syjamski

Kot norweski leśny

Kot brytyjski krótkowłosy

Sfinks

Kot amerykański bobtail

Kot abisyński

Ragdoll

Sesja 2 – mieszamy karty:

 

Kot syjamski

Kot abisyński

Ragdoll

Kot norweski leśny

Kot brytyjski krótkowłosy

Sfinks

Kot amerykański bobtail

Kot rosyjski niebieski

Maine Coon

Kot perski

 

Sesja 3 – mieszamy karty:

 

Sfinks

Kot syjamski

Kot abisyński

Kot norweski leśny

Kot brytyjski krótkowłosy

Maine Coon

Kot perski

Ragdoll

Kot amerykański bobtail

Kot rosyjski niebieski

 

Dzień 2-10 – te same karty tasujemy przed każdą prezentacją (3 x dziennie).

 

Dzień 11:

Opcja 1: Według Domana odkładamy wybraną kartę i dodajemy zupełnie nową (nową kartę pokazujemy jako ostatnią w pierwszej sesji; potem za każdym razem tasujemy karty jak w dniu 1-szym). Pierwsza może wyglądać tak: 

 

Kot abisyński

Kot norweski leśny

Sfinks

Maine Coon

Kot perski

Kot syjamski

Kot brytyjski krótkowłosy

Ragdoll

Kot amerykański bobtail

Angora turecka

 

Opcja 2: Ja prezentuję po zaprezentowaniu 10 bitów odpowiednią ilość razy  wszystkie odkładam na rzecz nowej kategorii.

 

Dzień 7:

Gdy wybraliśmy opcję 1 odkładamy kolejną kartę i zastępujemy nową. Pierwsza sesja może wyglądać tak: 

 

Kot abisyński

Angora turecka

Kot norweski leśny

Sfinks

Maine Coon

Kot perski

Kot syjamski

Kot brytyjski krótkowłosy

Ragdoll

Kot bengalski

 

Od tego czasu codziennie odkładamy jedną kartę i zastępujemy kolejną nową.  Logiczne jest, że z czasem zacznie nam brakować ras kotów i będziemy chcieli wprowadzić inną tematykę bitów. W takiej sytuacji codziennie zaczynamy odkładać po jednej karcie (lub więcej) nie dokładając nowych do czasu, aż zestaw nam „zniknie.” Jeżeli działamy na sugerowanych przez Domana od 2 do nawet 10 zestawach kart naraz możemy w sesjach mieszać je między sobą, pamiętając jedynie o tym, aby w pierwszej prezentacji danego dnia nowe karty były ostatnie. 

Gdy wybraliśmy opcję 2 odkładamy wszystkie karty i wprowadzamy nowy zestaw np. samochody – znowu 10 powiązanych ze sobą bitów:

 

Citroen

Mitsubishi

Audi

Skoda

Nissan

Opel

Renault

Ferrari

Mazda

Lancia

Na początku prezentujemy 1 kartę 3 x dziennie x 10 dni , co równa się 30 powtórzeniom na każdą kartę (przy niektórych pierwszych kartach wyjdzie nieco więcej powtórzeń). Obserwujemy malucha i z czasem zmniejszamy ilość powtórzeń podobnie jak to ma miejsce w przypadku czytania i matematyki, o czym pisałam wyżej. Podobnie jak w przypadku czytania możecie dać się ponieść wyobraźni i prezentować więcej kart na raz. 

 

Ilość powtórzeń zasugerowanych przez Domana nie jest wiążąca

My nigdy nie działaliśmy z taką ilością powtórzeń na bitach. Ilość powtórzeń kart z bitami inteligencji dostosowałam do naszej ilości powtórzeń na kartę w czytaniu globalnym w okresie, gdy wprowadzałam bity. Podobnie teraz wprowadzając język włoski nie wracam do początków i do 15 powtórzeń na kartę tylko trzymam się ilości, którą osiągnęłam czytaniem globalnym w języku polskim oraz angielskim, jak również w bitach inteligencji. Tak mi podpowiada intuicja, a za jakiś czas okaże się czy dobrze. Czytałam ostatnio u Anety Czerskiej, że da się nauczyć dziecko czytać prezentując wszystko jednorazowo od samego początku. Dłużej to zajmuje, ale się da. Dobrze mieć taką wiedzę.

Jeśli dopiero zaczynacie zwłaszcza ze starszym maluchem radziłabym wam zacząć z sugerowaną przez Domana ilością powtórzeń i ewentualnie ją zmodyfikować nawet podczas pierwszego tygodnia (u Czerskiej mamy jedynie 3 powtórzenia dla jednej karty od początku). Najpierw jednak zorientujcie się, czy spadek zainteresowania, czy może jego brak wiąże się ze zbyt dużą ilością powtórek, czy może z tym, że treść kart nie jest dla waszego dziecka ciekawa.

Kontynuacja 

Ten artykuł w zamyśle miał być przeznaczony dla początkujących rodziców. Jeśli jednak chcecie wiedzieć co dalej m.in. jak długo prezentować pojedyncze słowa oraz co robimy po zaprezentowaniu wszystkich kart z kropkami wczytajcie się w artykuły „Jak zacząć … w zależności od wieku dziecka,” w wywiad z Natalią Minge oraz w moją relację z kolejnych etapów jak to u nas wyglądało. Tutaj napiszę tylko, że w przypadku programu czytania po etapie pojedynczych słów wchodzimy na kolejne etapy, a jak szybko do nich przejdziemy zależy od wieku dziecka. Na każdym z etapów przewijają się pojedyncze słowa. Wygląda to w skrócie tak:

1. Wyrażenia dwuwyrazowe + pojedyncze słowa.

2. Wyrażenia trzy-  i czterowyrazowe oraz zdania + pojedyncze słowa i wyrażenia dwuwyrazowe.

3. Pierwsze książeczki + pojedyncze słowa, wyrażenia i zdania.

4. Samodzielne czytanie (odchodzimy od kart). 

W matematyce przechodzimy do przedstawiania działań na kartach z kropkami:

1. Dodawania.

2. Odejmowania.

3. Mnożenia.

4. Dzielenia oraz wielu innych ciekawych operacji na ilościach. 

Po zaprezentowaniu pewnej ilości bitów (Doman zaleca 1000) przechodzimy do programów inteligencji, czyli przedstawiania dziecku faktów na temat zaprezentowanych bitów.

Organizacja u nas

Tak jak pisałam wyżej nie mam żadnych magicznych mocy. Chociaż … być może miałam na urlopach macierzyńskim i rodzicielskim, ale w sumie wtedy działałam na gotowych kartach, więc jak coś to wyczynem nie było przygotowanie materiałów, ale ilość sesji, jaką zdołałam robić każdego dnia i to zwykle do południa. Odkryłam, że w zależności od dnia prezentacje najlepiej wchodzą u nas rano lub nieraz nawet późnym wieczorem. W środku dnia różnie z tym jest, ale oczywiście próbuję.

Gdzie tylko się da staram się korzystać z gotowców. Najwięcej materiałów można znaleźć w języku angielskim i stąd w tym języku mamy najwięcej przerobionych słów. Jak się skończyły gotowe karty to pisałam słowa itp. na komputerze i drukowałam, ale to nie tak, że w każdym tygodniu coś było z każdego programu. Mieliśmy przestoje zwłaszcza z językiem polskim, za który de facto odpowiedzialny jest mój mąż. Jedynie z matematyką praktycznie przerw nie było, bo tu cały czas działam na gotowym zestawie kart.

W okolicach drugich urodzin Mai już totalnie nie wyrabiałam pracując, pisząc bloga oraz przygotowując wszystko począwszy od działań matematycznych i bitów inteligencji po karty do czytania globalnego w języku angielskim oraz w języku polskim. Zrobiłam dłuższą przerwę, bo wtedy też u Mai zainteresowanie spadło. Być może wyczuła moją frustrację, że tak mało udało mi się materiałów przygotować i zmęczenie. O tej przerwie pisałam w artykule o tym, jak zmienił się u nas program czytania. Ratunkiem, jeśli chodzi o język angielski okazała się biblioteka prawopółkulowa rightbrainlibrary. Znalazłam tam nie tylko różne opcje nauki czytania, jak również bity inteligencji i matematykę. Wszystko inspirowane metodą Domana, Heguru i Shichidy. Gdybym trafiła wcześniej na Brillkids to bym kupiła program Little Reader. Testowałam swego czasu darmowe lekcje – ok. 10. W mojej ocenie bardzo fajny program, ale już nie dla nas na tym etapie, na którym wtedy byłyśmy. Widziałam na zagranicznych blogach, że dużo ludzi z tego programu korzysta do nauki czytania w różnych językach. Jak trochę zaoszczędzę, planuję kupić wersję hiszpańską.

Na chwilę obecną, prezentuję wszystko jeden raz zachęcona dodatkowo przez Krzysztofa Kwietnia, z którym już dwa wywiady możecie obejrzeć na moim fanpage na Facebooku. To on mnie, że tak powiem popchnął z przejścia od 2 prezentacji na kartę do jednej. Wywiady zostaną kiedyś przepisane jak ten z Natalią Minge. Działam na zmywalnych kartach ze sklepu Karoliny Lubas oraz na segregatorze, który możecie zobaczyć na filmiku poniżej, również zmywalnym z wcześniej wspomnianej strony Brillkids. Karty powstały na moje indywidualne życzenie, bo takich dużych już nie potrzebuję. Wystarczy nam 1/3 arkusza A4. Zmywalne karty, które możecie zobaczyć na filmiku w artykule o tym, jak zacząć czytanie globalne z maluchem w wieku 18-30 miesięcy sprawdzają mi się lepiej, bo karty w segregatorze mają takie dziwne okienka narysowane i niepotrzebne napisy (na szczęście z czasem powoli się zmywają) i musiałam nieco pokombinować. Piszę na tylnej części kart, która jest czysta, ale nieco bardziej śliska. Poza tym na zmywalnych kartach o wiele dłużej się trzyma marker i jest mniejsza szansa rozmazania. To one przetrwały podróż samolotem do Grecji w stanie nienaruszonym pomimo tego, że nie zostawiłam ich do wyschnięcia, a złożyłam w stosik od razu po napisaniu słów, wyrażeń i zdań. Odkąd mam te karty ilość zaprezentowanego materiału ruszyła w górę w każdym z trzech języków, którymi Maja jest otaczana.

 

Do matematyki mam wspomagacz – program Little Math. Skupiamy się jednak na papierowych kartach i z programem działamy dodatkowo i niesystematycznie. Polecam tym, którzy uczą matematyki w języku angielskim. O ile na same kropki Maja nie chce już patrzeć (chyba już przesyt, bo jak są cyfry wymieszane z kropkami to ok) to na inne ilustracje ilości tak. W dziale Filmy oraz w artykule o tym, jak przedłużyć dziecku kontakt z realną wartością liczb, czyli z kropkami możecie zobaczyć wideo. W Little Math możemy działać na kropkach, dinozaurach, świnkach Peppe i czymkolwiek chcemy. Ostatnio w sumie nie muszę nic nowego wrzucać. Maja wybiera sobie, co chce z wgranych obrazków np. zielony kwiatek. 

 

Podsumowanie

  1. Ustalcie priorytety uwzględniając czas dla siebie.
  2. Szukajcie gotowców zwłaszcza jeśli chodzi o matematykę i bity inteligencji (gotowe karty do czytania raczej do roku).
  3. W przypadku czytania globalnego, gdy już zmniejszymy nieco rozmiar czcionki, najlepiej zdecydować się na ręczne pisanie grubym czarnym markerem.
  4. Wspomóżcie się też prezentacjami komputerowymi, gotowymi lub własnego autorstwa.
  5. Zakładając, że zaczynacie z gotowymi zestawami do matematyki i bitów inteligencji lub tylko z programem czytania w jednym języku, przygotowanie zajmie wam od 5 do 15 minut. Dodatkowo możecie poświęcić kilka minut na znalezieniu ciekawych faktów na wybrane tematy. Z czasem, gdy dojdzie np. produkcja książek trzeba będzie poświęcić tego czasu więcej.
  6. Prezentujcie karty szybko, szybciej i jeszcze szybciej. Wybierzcie najlepszy dla was sposób prezentacji. 
  7. Dostosujcie ilość powtórek do waszego dziecka
  8. Nie trzymajcie się kurczowo żadnego systemu, ani harmonogramu – stwórzcie własną metodę (będę wdzięczna jak się podzielicie tym, co wykombinowaliście, a za jakiś czas efektami).
  9. Nie zapomnijcie o rozwoju ruchowym, który jest kluczem do inteligencji. 

Polecam zaglądnąć też tutaj:

O mnie

Spis treści bloga w zakresie artykułów dotyczących czytania globalnego metodą Domana (zwłaszcza polecam serię artykułów „Jak zacząć ..” w zależności od wieku dziecka) 

Spis treści bloga w zakresie artykułów dotyczących wczesnej edukacji matematycznej metodą Domana (zwłaszcza polecam serię artykułów „Jak zacząć …” w zależności od wieku dziecka)

Plansze i karty do czytania globalnego i matmatyki

O naszym nowym podejściu do czytania globalnego, w tym o ścieżce tzw. prawopółkulowej

Artykuł, w którym znajdziecie źródła naszych gotowych bitów inteligencji

Wywiad z Natalią Minge, a w nim między innymi o prezentacjach komputerowych

Program do nauki czytania w języku angielskim, hiszpańskim, chińskim oraz program do nauki matematyki w języku angielskim

Recenzje książek, w tym książek do czytania globalnego

Bity inteligencji – kryteria, jakie powinny spełniać

W poszukiwaniu złotego środka w metodzie Domana, w tym o tym jak rozpoznać, że maluch potrzebuje mniej powtórzeń na kartę

O programach inteligencji

Stymulacja wzroku do 3 miesiąca życia z czytaniem globalnym

Stymulacja wzroku do 3 miesiąca życia z matematyką

Do pobrania: bity i programy inteligencji, materiały do czytania globalnego, działania matematyczne, książki do czytania globalnego itp. 

 

 

Ten artykuł okazał się przydatny? Jeśli tak, udostępnij i podziel się z innymi. Jeśli jeszcze jest coś niejasne -pytajcie.  

Będzie mi  bardzo miło, jeśli zostawisz komentarz i podzielisz się swoim doświadczeniem. Będę też wdzięczna za wszelkie uwagi co do tego, czy nowsze artykuły są czytelniejsze.

Jeśli chcecie być na bieżąco zapraszam do śledzenia fanpage na Facebook’u i do subskrypcji (okienko na stronie głównej bloga i kanał RSS). Od niedawna jest też możliwość zapisu na newsletter (jeśli nie wyskoczyło wam okienko podczas czytania bloga piszcie). W momencie jak będę mieć 100 zapisów na newsletter będę na bieżąco się dzielić informacjami dotyczącymi wczesnej edukacji zanim pojawią się na blogu w tematyce prawopółkulowości, czyli metody Domana, metody Shichidy i metody Heguru oraz dwujęzyczności i nauki języków. 

Jako, że nie znalazłam grupy dla rodziców wplatających metodę Domana w wychowaniu swoich dzieci, sama ją założyłam na Facebook’u. Dołączając do grupy możecie liczyć na naprawdę ciekawą wymianę doświadczeń. 

Agnieszka Basta

Miłośniczka książek i języków obcych. Z zawodu nauczyciel języka angielskiego. Pasjonatka metod wspierania rozwoju dziecka już od urodzenia. Pomysł na bloga zrodził się z praktycznego doświadczenia z córką. Teoria doszła później. Jeśli chcesz maksymalnie rozwinąć potencjał swojego dziecka jesteś we właściwym miejscu. Mamy ten sam cel. Motywem przewodnim bloga jest metoda Domana oraz dwujęzyczność zamierzona wzbogacone o elementy metody Shichidy oraz metody Heguru. Jeśli chcesz być w stałym kontakcie ze mną zapraszam do zapisu na newsletter i dołączenia do grupy oraz polubienia fanpage na Facebooku.

2 odpowiedzi do “Metoda Domana – wpis łopatologiczny dla początkujących rodziców, czyli jak zorganizować program czytania, matematyki i przekazywania wiedzy”

  1. Dzięki jeszcze raz 🙂 To ja powiem, jak jest u nas (Twój blog zachęcił mnie do eksperymentowania).

    Zaczęliśmy od 14. czy 15. miesiąca. Początek standardowe sesje (4 zestawy czytania po polsku), ale szybko córka zaczęła się nudzić. Wtedy złączyłam zestawy po 2, więc miałam 2 zestawy po 10 słów i tak jest lepiej, z czego codziennie wymieniamy zwykle 4 słowa. Tydzień temu dołożyłam 1 zestaw po angielsku (wydaje mi się, że córka od razu załapała), a dzisiaj spróbowałam pierwszej matematyki na prezentacji komputerowej. To ostatnie trochę mnie zastanawia, czy to nie za wcześnie na oglądanie na komputerze… jeszcze muszę się zastanowić, bo w sumie to łącznie tylko chwilka dziennie…

    Także teraz mamy 2 zestawy polskich słów po 10, 1 angielskich po 5, ale chyba będę dążyć do 10, i zaczynamy z matematyką. Córka w ciągu dnia przynosi mi karty i chce, żeby jej pokazywać. Czasem jak prezentuję, opowiadam jej coś o tych słowach, więc prezentacja trwa dłużej, ale samo pokazywanie słowa staram się robić jak najszybciej. Nie wiem, czy tak może być dla prawej półkuli… ale wydaje mi się, że u nas działa.

    Pozdrawiam serdecznie!

  2. Cieszę się, że eksperymentujecie i że nie rozumiecie Domana tak dosłownie, że sesje, że tyle i tyle 😀 Ja coś w tym stylu na początku próbowałam i muszę powiedzieć, że do pewnego wieku się da, a jak długo to pewnie już zależy od dziecka. Natomiast w większości 12 + to już każdy powinien robić po swojemu. Super wymyśliłaś. Brawo! Prawda jest taka, że nawet 100 słów możemy zaprezentować na raz jak maluszek zainteresowany 😀 Co do komputera pewnie czytałaś wywiad z Natalią Minge. Same prezentacje w niczym dzieciom nie zaszkodziły. U nas kontakt z komputerem, ograniczony, ale jest od dawna i nic złego się nie dzieje. Nie namawiam, ale też nie odradzam. Co do prawej półkuli jak się da robimy megaszybko, ale jak dziecko nam spowalnia sesję, bo o coś pyta itp. to nie ma przeszkód, żeby to trwało dłużej. Nasza Maja ostatnio lubi zmazywać różne literki na kartach i jest ciekawa jak to przeczytamy bez nich. Jak coś takiego chce to oczywiste, że sekunda na kartę nieosiągalna. Wszystko, co działa jest dobre 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *