W Krainie Zabawy cz. 3, czyli czytanie globalne i matematyka metodą Domana inaczej (Maja ma 22 miesiące)

PROGRAM DOMANA ZE STARSZYM DZIECKIEM WYMAGA MODYFIKACJI

Jeśli śledzicie naszą przygodę z wczesną edukacją, już wiecie, że nie zawsze i nie z każdym dzieckiem da się realizować pierwowzór programu Glenna Domana, który opiera się na niezwykle szybkiej prezentacji serii plansz. Ja już dawno doszłam do wniosku, że zalecenia Domana da się wdrożyć w 100% gdy dziecko jest jeszcze malutkie. O tym jak zacząć z noworodkiem i maluchem 1-,2- i 3- miesięcznym pisałam tutaj.

U nas standardowe prezentacje, czyli miganie kartami a’la Doman sprawdzały się dopóki Maja nie zaczęła chodzić, co z korzyścią dla czytania globalnego w języku angielskim, które wprowadziliśmy wcześniej niż język polski, nastąpiło dopiero w okolicach 13 miesiąca, czyli stosunkowo późno. Dzięki temu jedynie w końcówce prezentacji gotowych zestawów ponad 400 kart wydawnictwa WczesnaEdukacja mieliśmy pewne problemy, o których pisałam tutaj. W momencie gdy Maja zaczęła mieć większy dostęp do otaczającego ją świata zaczęła robić wszystko, żebym myślała, że ma plansze wyrazowe, a czasem nawet matematyczne w głębokim poważaniu.

Bardzo możliwe, że okres nauki chodzenia będzie wywoływał podobną reakcję na nasze próby wczesnej edukacji u większości maluszków. Jest to w pełni zrozumiałe, bo chodzenie jest bardzo ważną umiejętnością, a jej rozwój sprawia, że świat staje się przed maluszkiem otworem. Według Domana zachowanie dzieci nie świadczy jednak o tym, że już nie chcą się uczyć. On uważa, że one nadal chcą, ale po prostu nagle stały się bardziej zajęte i nie mają czasu na naukę. I wtedy przychodzi czas na modyfikacje  programu szczegółowo opisanego przez Domana w książkach: How to Teach Your Baby Math (The Gentle Revolution Series) („Jak nauczyć swoje dziecko matematyki”) oraz How to Teach Your Baby to Read (The Gentle Revolution Series)(„Jak nauczyć swoje dziecko czytać”). 

ZABAWY DLA RUCHLIWYCH, CZYLI CHODZĄCYCH I SKACZĄCYCH MALUSZKÓW

Ten post piszę między innymi dla mamy, która zainspirowana tym blogiem zdecydowała się zacząć naukę matematyki i czytania globalnego z synkiem w wieku zbliżonym do obecnego wieku mojej córeczki. Dziękuję za przyśpieszenie tego wpisu, bo czekał niedokończony, zresztą jak wiele innych.

Jeśli kierując się moim doświadczeniem z Mają miałabym wybrać najlepszy wiek na rozpoczęcie wczesnej edukacji metodą Domana to czas od narodzin do momentu, gdy dziecko zacznie chodzić. Nie oznacza to jednak, że jakiś kryzys na pewno nie nadejdzie wcześniej, bo każde dziecko jest inne.

Natomiast jakbym miała wybierać rozpoczęcie nauki z rocznym dzieckiem, a z 22-miesięcznym, pomimo tego, że Doman pisze i ja się z nim zgadzam, że im wcześniej, tym lepiej, wybrałabym 22-miesięcznego malucha. Dość niedawno pisałam, że najlepszy wiek na metodę Domana, jeśli chodzi o satysfakcję rodzica, to u nas 17-19 miesięcy. Teraz powiem, że kolejnym takim okresem, chociaż już zwykle bez upominania się o więcej kart jest u nas 21- 22 miesiące i tyle obecnie ma moja córeczka.

Na dzień dzisiejszy nie są nam potrzebne nawet ilustracje do kart do czytania globalnego w języku polskim, a jeszcze niedawno pisałam, że są niezbędne. Tata prezentuje zdanie po zdaniu metodą standardową, czyli jak najszybciej, a ostatnie karty w jego zestawie mają sam tekst i Maja nie spuszcza wzroku z kart jak akurat mój mąż trafi na dobry moment, a to zdarza się dość często. Nie są niezbędne też zabawy z kartami i jakieś wyszukane ich prezentowanie. Jednak jak w danej chwili Maja nie jest zainteresowana, to nie oznacza, że nie będzie zainteresowana w ogóle danego dnia. Po pewnym czasie zwykle dajemy radę zrobić normalną prezentację.

Jednakże ciesząc się, że większość sesji jesteśmy w stanie z mężem przeprowadzić bardzo szybko, co jest korzystne dla rozwoju prawej półkuli mózgu, co jakiś czas wymyślam coś nowego albo odświeżam stare pomysły, żeby było ciekawiej. Lubię mojego maluszka zaskakiwać i chcę w niej wyrobić pozytywne skojarzenia ze słowami i cyframi.

W wymyślaniu nowych zabaw warto wziąć pod uwagę nowe umiejętności dziecka i je wykorzystać. Na przykład moja córeczka od niedawna potrafi samodzielnie podskakiwać i ta umiejętność niezwykle ją cieszy. Oczywiście od razu zostało to wykorzystane w zabawie. Po artykule Krzysztofa Kwietnia dotyczącym wspierania rozwoju fizycznego dziecka, dostałam poważny zastrzyk inspiracji, żeby wykorzystać chęć mojej Mai do wspinania się i połączyć ją z prezentacjami kart matematycznych i do czytania globalnego. Artykuł o którym mówię można znaleźć tutaj.

Oto co u nas się sprawdza (rozmiarem liter u mnie niekoniecznie się kierujcie, bo my z Domanem działamy już w sumie 1,5 roku i intuicyjnie czuję, że Maja nie potrzebuje ogromnych wyrazów):

1. Skoki na karty.

Układam całe równanie z kart z cyframi i kropkami na kanapie i Maja, która stoi na parapecie na to równanie wskakuje. Oczywiście zanim to zrobi zdążę jej całe odczytać i pokazać. Potem biję jej brawo i mówię na jaką kartę wpadła. Skoki Mai wyglądają dość ekstremalnie. Moja dziewczynka nie ma jeszcze żadnego poczucia strachu.

2. Memory z kartami.

Inspiracją do tego była książka „Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka” Natalii i Krzysztofa Minge. Grę memory znałam wcześniej, ale sama bym w życiu nie wpadła na to, że można bawić się w memory z takim maluszkiem. A autorzy zalecają wdrażanie tej gry już z takimi małymi dziećmi sugerując rozpoczęcie od 2-ch par kart. U nas oczywiście połączenie z czytaniem globalnym, co jest moim pomysłem. Tak się składa, że jako nauczyciel mam często po 2 zestawy tych samych kart obrazkowych. Jak wiecie prezentowałam część Mai w ramach wzbogacania jej słownictwa, a po pewnym czasie wpadłam na to, aby je opisywać z tyłu wystarczająco dużym napisem i w ten sposób łączyć nasze prezentacje z czytaniem globalnym. Te karty zaczęłam wykorzystywać do zabawy w memory. Jedna z kart w parze jest podpisana, druga nie. Kładę je oczywiście obrazkiem do dołu i w ten sposób Maja widzi tył karty z napisem i pusty tył drugiej. Zadaniem Mai jest odkryć 2 takie same karty. Po kilku sesjach chyba rozumie już o co chodzi. Do Memory wykorzystuję odłożone dawno karty, w celu ich odświeżenia.

Małe dziecko i memory
Zabawa w memory
Gra memory
Zabawa w memory
Memory z małym dzieckiem
Zabawa w memory

3. Ścieżka z kartami – wersja 1.

To nasze ostatnie odkrycie: układam równanie matematyczne na podłodze. Maja skacze z karty na kartę, a ja odczytuję po kolei co dodajemy, bo akurat na dodawaniu z cyframi jesteśmy i na końcu wynik. Udało mi się nawet nagrać dwa filmiki. Jeden co prawda nie do końca wyszedł jak chciałam, ale tak jak już wielokrotnie pisałam nie ma nic na zawołanie, jednakże pokazuje zainteresowanie matematyką Mai. Zaczęła o każdą kartę pytać: „What’s this?,” czyli „Co to jest?” w języku angielskim (wymawia nadal „dodys”). Na drugim skacze z jednej karty na drugą. Wyjątkowo dwa razy to samo działanie, bo na potrzeby filmiku. Poprosiłam ją, żeby przeszła jeszcze raz i się udało. Normalnie żadne działanie nam się nie powtarza. Skreślam z listy te wykorzystane. Wkrótce zamieszczę listę działań tutaj w dziale Do pobrania. To duże ułatwienie, bo z większymi cyframi nie możemy być pewni, że dobrze policzymy w pamięci, a przy dziecku nie wypada się pomylić. Lista przyda się zarówno tym, którzy są przy kartach z kropkami, jak i tym, co zaczynają cyfry.

4. Ścieżka z kartami – wersja 2.

Podobnie jak wyżej układam równanie na podłodze, ale to ja skaczę po kartach, odczytuję po kolei, a Maja zaciekawiona patrzy. Nawet raz jak się zapytałam, kto skacze powiedziała, że ja.

5. Zadawanie pytań – wersja 1.

Przy tzw. bitach inteligencji, o których jeszcze nie pisałam, ale napiszę wkrótce, bo to od niedawna część naszego programu wczesnego wspierania rozwoju Mai zadaję pytania np. o to, który ptaszek jest dla niej najsłodszy. I Maja z zainteresowaniem ogląda prezentowane ptaki mówiąc „cute” albo „nie cute.” Dzisiaj pytałam o to, ile ptaszki mają nóg i po prezentacji Maja liczyła. 

6. Zadawanie pytań- wersja 2.

Z dzieckiem w tym wieku w przypadku kart do czytania globalnego można też zacząć prezentację pytaniem np. „Co robi sowa?” i tym wzbudzamy zainteresowanie dziecka, które zaczyna się rozglądać w poszukiwaniu sowy. Wtedy łapiemy jego wzrok kartą „Mądra sowa siedzi wysoko.” W języku angielskim mogę podać taki przykład do kart z emocjami, bo takie niedawno Mai prezentowałam. Aby zainteresować ją kartą pytałam „What is Maja scared of?” (Czego się Maja boi?) i wtedy pokazywałam kartę mówiąc jedynie słowo „scared,” które dodatkowo wskazywałam palcem. Maja zwykle odpowiadała, że „fireworks” (fajerwerków). Oczywiście wypowiadała to słowo w stylu „fałełeks.”

Pamiętajmy tutaj o dostosowywaniu pytań do wieku dziecka oraz o tym, żeby nie wymuszać odpowiedzi. Jak dziecko odpowie, w porządku, jak nie, też w porządku. W drugiej sytuacji możemy pokusić się o odpowiadanie za dziecko.

7. Najpierw rysunek, potem tekst – trik na duży kryzys.

Takim trikiem, który pomagał, jak mieliśmy kryzys w języku polskim gdy Maja miała 20 miesięcy niektóre prezentacje mieliśmy niezgodne z zasadami Domana, ale działały w sensie, że skupiały jej uwagę na kartach, a to w końcu o to chodzi. Otóż w przypadku kart z ilustracjami, najpierw powinniśmy prezentować zapisaną stronę, a potem rysunek. U nas był krótki okres, gdy niezbędne było pokazanie rysunku, a później szybkie odwrócenie karty, żeby pokazać napis. Pisałam o tym tutaj opisując jak idzie mojemu mężowi z czytaniem globalnym w języku polskim.

Sugeruję jednak, aby takie działanie stosować jedynie, gdy nic innego nie działa i jak najkrócej, bo nie jestem skutków długoterminowych i tego, czy w takiej sytuacji tekst zostaje w głowie. Uznałam po prostu, że lepiej zrobić prezentację tak niż w ogóle. Zresztą Doman nawet w swojej książce wspomina o tym, że nawet jak coś robimy z dzieckiem, a coś nie wyjdzie i tak dziecko z tego coś wyniesie. A jak nic nie robimy z dzieckiem to nie odniesie żadnych korzyści.

8. Rysowanie z tyłu kart.

Już o tym wspomniałam tutaj, ale napiszę raz jeszcze, bo naprawdę to się dość długo u nas sprawdza: pozwalam Mai rysować na kartach matematycznych z tyłu. Plansze z cyframi są dość duże, co możecie zobaczyć na zdjęciach tutaj i zupełnie czyste z tyłu. Czasem jak ma ustawione równanie to wysłucha, spojrzy, biegnie do kart i mówi od razu, że chce rysować. Odwracam wtedy karty i daję jej długopis albo kredki i Maja rysuje. W ten sposób między innymi chcę wyrobić w niej pozytywne skojarzenia z matematyką.

Rysowanie
Pierwsze rysunki

9. Rysunki z tyłu kart.

Na wybranych kartach matematycznych zrobiłam rysunki. Oczywiście niektóre przez naszą zabawę z punktu 8 są porysowane też przez samą Maję, jak zresztą możecie zobaczyć na zdjęciu wyżej. Prezentuję równanie, a potem mówię Mai, żeby poszukała np. pająka. Szuka patrząc na drugą stronę każdej z kart i w końcu znajduje. Razem się z tego cieszymy. Czasem przy odkrywaniu kart odkrywa również swoje własne arcydzieła.

10. Próby przeskakiwania kart.

Ten sposób prezentacji wypróbowałam na kartach do czytania globalnego w języku polskim akurat w momencie, gdy Maja nie była nimi zbyt zainteresowana. Położyłam zdanie na podłodze i pokazałam Mai, że przeskakuję. Mai się spodobało i też próbowała przeskakiwać, oczywiście ze słabym skutkiem, bo jeszcze malutka jest, ale zabawa była przednia. Zwykle ląduje na karcie i przechodzi dalej. Tata w międzyczasie zdąży odczytać zdanie.

Zmodyfikowana wersja tej zabawy w przeskakiwanie to ułożenie rzędu kart na podłodze w dość dużych odstępach od siebie. Maja „skacze” z karty na kartę lub przeskakuje karty z pomocą moją lub męża, a tata obserwując, czy patrzy na daną kartę jej odczytuje napis.

11. Odbieranie kart.

Tata trzyma kartę, Maja do niego biegnie, bo chce mu ją odebrać. Zanim to jednak zrobi ja udaję, że próbuję ją powstrzymać, co oczywiście mi się nie udaje, bo w końcu się wyrywa i biegnie do taty. Dużo śmiechu przy tym było.

12. Ścieżka słów

Inspirujecie mnie niesamowicie. I jest was coraz więcej i to ostatnio nie tylko mam polskojęzycznych. Mam jeszcze większą motywację do pisania iż do tej pory i do tłumaczenia moich postów na język angielski.

Akurat w trakcie redagowania tego postu miałam przyjemność rozmawiać z mamą, która rozpoczęła czytanie globalne z 28-miesięcznym synkiem i przy okazji rozmowy poddała mi kilka nowych dla nas zabaw. Wzorem naszej zabawy z równaniem ułożonym na podłodze, zrobiłam dla Mai ścieżkę słów po której miała przejść. Ja kontrolując czy patrzy na karty odczytywałam poszczególne słowa.

13. Szukanie słów po domu

To też pomysł wyżej wspomnianej mamy. Jako, że moja Maja ma dopiero 22 miesiące, nie mogę tych kart jakoś bardziej schować, bo po prostu ich nie znajdzie. Chcąc przetestować pomysł dostosowany do mojej córeczki odświeżyłam wielkie czerwone słowa, które robiliśmy ponad rok temu i w liczbie dwie, maksymalnie trzy karty jednocześnie rozłożyłam w różnych miejscach w salonie, tak, żeby widziała wszystkie. Prosiłam ją o znalezienie i przyniesienie mi np. banana i często przynosiła dobrą. Wiem jednak, że w Domanie nie mierzymy sukcesu miarami szkolnymi, więc takie sprawdzanie traktuję tylko jako dodatek, dodatkową zabawę, a nie wyznacznik czegokolwiek. To może być ciężkie na początku, bo każdy chce mieć szybko efekty i często też lubimy się chwalić swoimi dziećmi. My już z Domanem działamy prawie 1,5 roku i jakoś tak mi już weszło w krew, że wierzę, że to działa i zwykle nawet nie kontroluję efektów. Widzę to, co wychodzi niespodziewanie, z inicjatywy Mai, przy jakiejś okazji.

Jako, że w kartach z tzw. bitami inteligencji, które nabyłam tutaj mamy osobno kartę ze słowem i osobno ilustrację, a całość mamy w przeźroczystej koszulce, układam dany bit na stole albo w jakimkolwiek miejscu, gdzie się da, które jest nieco wyżej wzroku Mai. Część bitu z napisem zwisa i ta część jest w zasięgu jej wzroku. Ciężko to wytłumaczyć, więc zrobiłam zdjęcia. Maja zainteresowana podchodzi, ja jej odczytuję, co jest napisane, a ona ściąga całość, bo chce zobaczyć ilustrację ptaka. 

Nazwy ptaków
Bity inteligencji ptaki
Rozwoj inteligencji dziecka
Bity inteligencji – ptaki
Ptaki na bitach inteligencji
Bity inteligencji – ptaki
Nazwy ptaków w bitach
Bity inteligencji – ptaki

14. A-ku-ku z kartami

To kolejny pomysł tej samej mamy: karty rozłożone na podłodze i dziecko podchodzi z zamkniętymi oczami. Ja Maję prowadziłam i zakrywałam jej oczy, bo sama nie chciała zamknąć. Maluch otwiera oczy i widzi kartę, którą odczytuję. Wcześniej mówię „peek-a-boo,” czyli angielski odpowiednik „a-ku-ku.” Przetestujcie zwłaszcza ze starszym maluchem. 

15. Naklejki do czytania globalnego

To nasz hit od pierwszego dnia, czyli od ostatniego poniedziałku. Akurat w czasie ostatecznego dopracowywania tego wpisu wpadłam na pomysł, aby w końcu zakupić naklejki wspomagające dodatkowo czytanie globalne. Znalazłam je na stronie tego samego wydawnictwa- WczesnaEdukacja, z którego miałam zestaw kart do czytania w języku angielskim oraz zestaw matematyczny z cyframi (zdjęcia i opis znajdziecie w dziale Niezbędnik rodzica). Obkleiłam z miejsca pół domu 🙂 Szaleństwo. Maja biega od jednej do drugiej, „czyta,” potem jeszcze raz i jeszcze raz. Niestety trochę za późno pobiegłam po kamerkę, bo kolejna runda po domu zakończyła się upadkiem, na szczęście niegroźnym, ale już potem nie dało się nagrać nic fajnego. Filmik delikatnie obcięty, bo po upadku Maję przejęła zatroskana babcia wstawiam, żebyście zobaczyli chociaż fragment tego szaleństwa z pierwszego dnia. Jak skończymy wersję angielską, planuję kupić naklejki w języku polskim.

Naklejki do czytania globalnego
Czytanie globalne-naklejki
Nauka czytania
Czytanie globalne-naklejki
Naklejane słowa
Czytanie globalne-naklejki

16. Zabawa z pudełkiem

I znowu inspiracja od mamy 28-miesięcznego synka, ale nadaje się też dla młodszych maluchów. Trzeba przetestować. Do zabaw w czytanie globalne wykorzystała pudełko z otworami z dwóch stron. Dziecko wkłada kartę z jednej strony, a wyciąga z drugiej, czyli „czyta” ją dwa razy. Modyfikacją może być na przykład wsuwanie jej pod drzwi. 

Czytanie globalne inaczej
Zabawa w czytanie
Nauka czytania
Zabawa w czytanie
Jak nauczyć dziecko czytać
Zabawa w czytanie

17. Idziemy wspak

Kolejny pomysł mamy Natalii. Niestety jeszcze nie odkryłam jak z wiadomości na Facebook’u pobrać film, bo bym tu zamieściła (mam zgodę). Może wrzucę, jak uda mi się do tego dojść, a tymczasem opis. Mamy karty rozłożone na podłodze zygzakiem: raz po lewej stronie, raz po prawej. Bierzemy dziecko na ręce i idziemy do tyłu z dzieckiem na rękach. Chodzi o to, aby każda nowa karta była dla niego zaskoczeniem. Nie spodziewa się jaką zobaczy. Przy każdej kolejnej karcie odczytujemy i umożliwiamy dziecku jej zobaczenie. W mojej ocenie jeden z fajniejszych pomysłów, bo da się to zrobić naprawdę szybko, a szybkość prezentacji jest kluczowa dla stymulacji prawej półkuli mózgu, bo w czytaniu globalnym z prawdziwego zdarzenia nie chodzi tylko o samą umiejętność czytania, bo tą przecież każdy prędzej, czy później posiądzie. Ale to już temat na inny post.

18. Wspinaczka

To dość szalone, jak na szaloną mamę przystało, ale zainspirowana artykułem, o którym wspomniałam wcześniej, zanim zaczęłam wymieniać zabawy pozwalam Mai się wspinać, gdzie tylko chce. Wiem, że to dobre dla jej rozwoju. Oczywiście zawsze z moją asekuracją. Czasem łączę to też z bitami inteligencji, czy z czytaniem globalnym. Na górnej półce umieszczam kartę i pomagam się jej podciągnąć, żeby zobaczyła. Przyznam się, że Maja bardzo szybko załapała o co chodzi we wspinaczce po półkach w garderobie. Ostatnio wyszła na tyle wysoko, że ja miałam problemy z jej utrzymaniem, a co dopiero ściągnięciem. Na szczęście mój mąż jest wyższy 😛

19. Karty w szufladzie

To pomysł mojej siostry, z którą Maja została jak pojechaliśmy z mężem na snowboard. Wkładała poszczególne karty do szuflady, a Maja zaciekawiona co tam jest otwierała, wtedy moja siostra szybko czytała co jest napisane na planszy i zamykała szufladę, żeby za chwilę zmienić na inną.

.14. Karty do plecaka

Kolejny pomysł mamy dwóch chłopców – 9-miesięcznego i 28-miesięcznego, z którą wymieniam się spostrzeżeniami i pomysłami. Starszy syn pakuje karty do plecaka, a potem do pustego opakowania po pieluchach. Myślę, że można do tego wykorzystać jakiekolwiek pudełko. Oczywiście mama czuwa i w odpowiednim czasie szybko odczytuje plansze. Dla urozmaicenia czasem jest wykorzystywany kuferek, czy pudełko po klockach.

15. Komu damy koparkę

Kolejny pomysł tej samej mamy i według mnie fajna alternatywa dla standardowej możliwości wyboru jednej kart z dwóch, która na pewno jest o wiele ciekawsza dla dziecka. Dodatkowo stanowi łagodne przejście z pojedynczych słów na wyrażenia dwuwyrazowe. Zasugerowałam jej, żeby z 28-miesięcznym synkiem zrobiła to o wiele szybciej niż Doman zaleca w swoim podstawowym programie. Na podłodze leżą dwie karty ze słowami, oczywiście na potrzeby języka polskiego odpowiednio odmienionymi, czyli na przykład:  „mamy” i „taty” i dziecko decyduje komu da kartę „koparka.” Tworzymy wyrażenia typu „koparka mamy,” czy „koparka taty.” Można też poprosić dziecko, żeby dało koparkę mamie i wtedy może nam pokaże, że wie, które z dwóch słów to „mama.” Przy języku polskim musimy pokombinować z tą drugą opcją, bo jak powiemy „mamie” to tak naprawdę na żadnej karcie tak nie jest napisane, bo mamy kartę „mamy.” Dla nas to logiczne, dla dziecka niekoniecznie. Myślę, że lepiej powiedzieć, że to jest „koparka mamy” i poprosić o położenie przy odpowiedniej karcie. 

16. Oddawanie młodszemu

To kolejny pomysł nie mojego autorstwa, ale mam zgodę na publikację. Słowa, które mają być odłożone starsze dziecko może przekazywać młodszemu rodzeństwu.

Poprzednie wpisy dotyczące zabaw z kartami znajdziecie w dziale Modyfikacje i Ulepszenia Metody Domana.

Moje pomysły okazały się przydatne? A może zainspirowały Cię do zupełnie nowych zabaw? Jeśli tak, udostępnij i podziel się z innymi. Będzie mi  bardzo miło, jeśli zostawisz komentarz i podzielisz się swoją opinią i/lub pomysłem na inną zabawę. 

Jeśli chcecie być na bieżąco zapraszam do śledzenia fanpage na Facebook’u i do subskrypcji (okienko na stronie głównej tego bloga).

Jako, że nie znalazłam grupy dla rodziców wplatających metodę Domana w wychowaniu swoich dzieci, sama ją założyłam na Facebook’u. Na razie „raczkujemy,” ale liczę na to, że niedługo nasze grono się rozrośnie i będziemy mogli wymieniać się doświadczeniami. Widząc, ilu rodziców dołączyło w ciągu dwóch dni od jej powstania, zapowiada się ciekawie.

2 odpowiedzi do “W Krainie Zabawy cz. 3, czyli czytanie globalne i matematyka metodą Domana inaczej (Maja ma 22 miesiące)”

  1. Naklejki do czytania globalnego sa swietne! Zastanawiam sie czy nie wykorzystac ich w nauce hiszpanskiego? Mozna by bylo wymieniac slowa poszczegolnych przedmiotow w domu o wiele czesciej niz tylko podczas czytania. Wyglada zachecajaco!

    1. U nas hit tak jak napisałam. Zastanawiam się, czy samej trochę nie wyprodukować. Ktoś mi podsunął pomysł z papierem samoprzylepnym do drukarki. Tylko nie jestem pewna, czy takie naklejki nie niszczyłyby mebli. Te, co mam ponoć nie zostawiają śladów. Jeszcze nie testowałam zrywania 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *