Ułamki z małym dzieckiem, dalsze wzbogacanie słownictwa w języku angielskim; im starsze dziecko, tym większe wyzwanie (Maja skończyła 13,5 miesiąca)

MATEMATYKA NA KROPKACH WG DOMANA

UŁAMKI

Tak…tak…ułamki z 13- miesięcznym dzieckiem. Znowu cuda na kiju, ale testuję dalej. Po raz kolejny mam problem z odpowiedzią na pytanie: ile czasu ma trwać ten etap i czy pytać Maję o coś, czy tylko pokazywać. No nic…już zdążyłam się przyzwyczaić do tego, że Doman szczegółowo opisuje pierwsze etapy, a pozostałe tak ogólnikowo i w sumie to są propozycje tego, jak można dalej kontynuować rozwijanie pasji do matematyki, więc działam jak mi intuicja podpowiada.

Idąc tak po kolei za książką „How to Teach Your Baby Maths” („Jak nauczyć swoje dziecko matematyki”) to powinniśmy teraz zajmować się czymś nieco innym, ale doszłam do wniosku, że skoro to są sugestie to zrobię po swojemu. I w sumie z myślą o sobie ominęłam jeden etap (oczywiście wrócimy do niego) i zajęłam się ułamkami z dwóch powodów:

  1. przygotowanie wcześniejszego etapu z porównaniami różnych równań zajmowało mi dość dużo czasu
  2. nie byłam w stanie przygotować wszystkiego dzień wcześniej, bo brakowało mi chociażby znaków = (mój błąd, ale już w połowie tego etapu nie chciało mi się dorabiać :P)

Dlatego też zdecydowałam się na coś mniej obciążającego mnie przygotowaniem. Druga sprawa – Maja potrzebuje teraz naprawdę szybkich, niemalże błyskawicznych „lekcji,” a z ułamkami to możliwe, bo tylko dwie karty mamy w każdym działaniu.

  A jak wygląda taka jedna „lekcja?”

Przykładowo pokazuję kartę z 20 kropkami i mówię „one fifth of twenty equals four” (1/5 z 20 = 4) i pokazuję kartę z 4 kropkami. Potem następne dwa działania i koniec i jeszcze dwa razy w ciągu danego dnia podobna „lekcja”. Za każdym razem korzystam z innych kart. Oczywiście nie da się za pomocą kropek pokazać wszystkich ułamków, ale wybór mamy dość duży.

Przez tydzień w każdej serii trzech działań był ten sam ułamek np. ½ z 20 = 10, ½ z 50 = 25, ½ z 14= 7. W drugim tygodniu, w którym jesteśmy teraz mieszam i mamy np. 1/7 z 7= 1, 1/5 z 30 =6, 1/3 z 9= 3. Daję też Mai dodatkowe działanie z dwoma propozycjami rozwiązania do wyboru na takich samych zasadach, jak we wcześniejszych etapach. (Edit: szczegółowo o sprawdzaniu wiedzy dziecka napisałam w październikowym poście)

Po pierwszym tygodniu wyczerpałyśmy wszystkie opcje z 1/10 i 1/9 🙂

CZYTANIE GLOBALNE METODĄ DOMANA

MAJA NIE MA CZASU NA LEKCJE

W sumie spodziewałam się tego prędzej, czy później, bo Doman opisuje dość szczegółowo specyfikę rozpoczynania czytania, czy to matematyki z niemowlętami i dziećmi w różnym wieku do trzeciego roku życia. Generalnie im dziecko jest starsze, tym dla nas – rodziców większe wyzwanie. Takiemu zupełnie malutkiemu można powiesić wielką czerwoną kropkę, a potem kilka takich kropek i powolutku zaznajamiać z ilością i taki „bejbik” będzie się w te kropki wpatrywał przez dłuższy czas.

Im dziecko bardziej mobilne, tym więcej świata stoi przed nim otworem i nawet czasem wydawać by się mogło, że ma dość kart, a tak ponoć wcale nie jest, bo każde dziecko ma ogromną potrzebę uczenia się wszystkiego. Idąc za Domanem, dziecko nigdy nie ma dość nauki, trzeba tylko się do niego dostosować. Tak, czy tak, jeśli mój eksperyment okaże się skuteczny, przyszłym rodzicom radzę zaczynać z metodą Domana jak najszybciej, a jak komuś się uda zacząć z chodzącym już dzieciaczkiem to mu pogratuluję.

Do tej pory u nas różnie z tą uwagą bywało, ale generalnie dawałyśmy radę. Teraz nastąpił przełom. Majka chodzi i to chodzi dość dobrze i to po panice mojej mamy, że jak jej nie będę porządnie karmić to nawet na dwa lata nie będzie chodzić. Porządne karmienie = wpychanie jedzenia wg mojej mamy, a ja temu jestem przeciwna i robię po swojemu: Maja zjada ½ porcji i już nie chce, kiwa głową na nie i mówi „NIE” (po polsku!) i dla mnie wszystko jest już jasne. A teraz chodzi od dobrych kilku dni nie udaje mi się zrealizować założonych 4 zestawów czytania dziennie. Z matematyką i kartami obrazkowymi dajemy radę.

Szanuję moje dziecko i mam podejście podobnie jak z jedzeniem – na siłę nie cisnę. Próbuję w różnych momentach dnia, ale nie zawsze się da. Przykładowo mam zasadę, że jeśli „bejbik” pochłonięty jest zabawą to chociaż jest już czas na lekcję nie przerywam. Często też chodzimy na dłuższe spacery na piechotę, a na spacerze to już mowy o spojrzeniu na karty nie ma, bo świat wokół jest o wiele bardziej interesujący niż plansze ze słowami. Jeden raz tylko wzięłam karty na spacer, ale stwierdziłam, że to nie ma sensu.

MODYFIKACJA PLANU ZGODNIE Z ZALECENIAMI DOMANA

U nas to nastąpiło dość późno, bo w sumie Maja późno zaczęła chodzić i praktycznie cały program z kartami do czytania mamy przerobiony (z czytaniem zaczynaliśmy, jak miała niecałe 10 miesięcy, z matematyką dużo wcześniej). Podążając w dotychczasowym tempie przewidywałam koniec kart na początek czerwca. Nieco się opóźni, ale zdążę przed powrotem do pracy. U innych dzieci może się to zdarzyć wcześniej, tak, że potrzebna jest obserwacja. Jak z dnia na dzień nie mamy szans wyrobić się z 4, czy 5 zestawami i to wcale nie dlatego, że my nie mamy czasu albo, że akurat nie spędzamy czasu z dzieckiem, ale dlatego, że dziecko nie ma czasu, to oznacza, że plan nauki jest zbyt intensywny jeśli chodzi o częstotliwość. Ja zdecydowałam się „zejść” do 3 zestawów czytania dziennie, a może i mniej, jak będzie trzeba. Oczywiście nie da się tego zrobić z dnia na dzień, tylko stopniowo: zamiast 4 nowych kart, dołożyć tylko 3, a stare karty odkładać jak do tej pory. Zaczęłam wczoraj. Niby zestawy wychodziły znowu 4, tylko ten 4-ty z mniejszą ilością kart, ale dzisiaj zostały mi tylko 3 karty nieprzerobione trzeci raz. Jutro znowu odłożę karty, których „żywotność” była już 5 dni i pojutrze zostaniemy z 3-ma zestawami globalnego czytania i możliwe, że dalej będę zmniejszać.

ZABAWA W CZYTANIE GLOBALNE -INTENSYWNIE RANO I WIECZOREM

Doman rzeczywiście musiał pracować z wieloma dziećmi, bo w naszym przypadku teraz jest dokładnie jak on opisuje w swojej książce. Maja zdaje się wykazywać zainteresowanie naszymi „lekcjami” rano i wieczorem. Resztę dnia powoli będę odpuszczać. Rano spokojnie 5 kart mogę jej szybciutko pokazać i nawet nie spuszcza wzroku, za 15 minut kolejna „lekcja”…jest fajnie. Wieczorem jak karty odłożę stroną zapisaną do spodu gdzieś na macie, na której z nią często siedzę, sama je odwraca i mi przynosi, patrzy na napis, jak czytam. Tupie sobie chodząc po nich itp. Reszta dnia to spacery, książeczki, „rozmowy,” wygłupy, zabawy zabawkami itp. Brak czasu na karty, bo tyle innych ciekawych rzeczy jest wokoło: a to trzeba spróbować kamyka, a to jakaś biedronka na krzaku, a to mamie uczącej się na kocu języka włoskiego trzeba koniecznie zabrać długopis i jakby tego było mało to zapasowy też 😛

NA JAKIM ETAPIE JESTEŚMY TERAZ Z CZYTANIEM GLOBALNYM?

Kontynuujemy dłuższe i krótsze zdania, ale już w najmniejszym możliwym dla dzieci rozmiarze liter. I nawet można powiedzieć, że cały zestaw wyrazów i zdań, który zakupiłam w wydawnictwie WczesnaEdukacja przerobiliśmy. Jednakże wykryłam kilka błędnych zdań i przy okazji reklamacji wydawnictwo zgodziło się wydrukować poprawnie błędne zdania oraz przy okazji wydrukować moje prywatne zdania oparte o nasze pierwsze 15 słów, o których pisałam tutaj: To już mamy za sobą oraz kilka innych, które mi lub tacie wtedy przyszły do głowy. Oczywiście wszystkie zestawy dostępne w sprzedaży zostały poprawione dzięki mnie.

Aktualnie przerabiamy te właśnie zdania. I w sumie szkoda, że teraz bo ze zdobyciem uwagi „bejbika” ciężko. A wydawać by się mogło, że będą dla niej bardziej interesujące, bo większość z nich wcześniej kilka razy słyszała.

Czytanie globalne metodą Domana
Metoda Domana, czytanie globalne, własne zdania

CZY TO JUŻ CAŁY DOMAN OD A DO Z JEŚLI CHODZI O CZYTANIE GLOBALNE?

Oczywiście, że nie. To będzie koniec z kartami, chociaż od czasu do czasu pewnie jej niektóre pokażę. Po przejściu wszystkich etapów z kartami, a nawet można zacząć nieco wcześniej jest czas na spersonalizowane książeczki. Ale to już temat na następny wpis (Edit: o spersonalizowanych książeczkach można poczytać w czerwcowym oraz w wrześniowym wpisie)

POSZERZANIE ZASOBU SŁOWNICTWA, CZYLI JĘZYK ANGIELSKI Z DZIECKIEM

CZĘŚCI CIAŁA

Tak jak pisałam kiedyś, kart obrazkowych mam pod dostatkiem, jako nauczyciel języka obcego, więc korzystam. Skończyliśmy zabawki, przy okazji których powtórzyłam z Mają wprowadzone przy poprzednim zestawie kart DIFFERENT- RÓŻNY pokazując dwie różne karty, THE SAME- TAKI SAM pokazując dwie takie same karty i dodałam jej słówko SIMILAR- PODOBNY, bo akurat mam dwie karty z czerwonymi samochodami, które są inne.

Jako, że ostatnio „bejbik” zaczął się interesować swoimi stopami, częściami ciała innych (często chociażby przy karmieniu pokazuje mój nos, oko itp.), jak również odkryła podczas ostatniej kąpieli, że ma włosy, wybór następnej kategorii słów był jasny – części ciała i wygląd.

Dwujęzyczność nienatywna, rozwój słownictwa
Nauka słownictwa w języku angielskim

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *