Wrzesień 2017 – kontynuacja czytania globalnego w języku angielskim: książeczki indywidualne, zabawa słowami (Maja skończyła 17,5 miesiąca)

NOWE KSIĄŻECZKI INDYWIDUALNE
Kontynuujemy czytanie spersonalizowanych książeczek, o których pisałam w czerwcu wymiennie z układaniem zdań z rozsypanki wyrazów, o czym pisałam w tym samym wpisie. Pierwsza nasza książeczka skupiała się na tym, co Maja robi i zaczynała się pytaniem: What is Maja doing in the pictures? (Co Maja robi na obrazkach), po czym zamiast strony ze zdjęciem był wielki pytajnik. Kolejne strony to opis czynności np. She is playing with the car. (Bawi się autkiem) i na następnej stronie zdjęcie Majki bawiącej się autem.

Przyznaję się, że ostatnio wykorzystałam ją w pracy na lekcji z kl. VI omawiając czas Present Continuous. Uczniowie byli maksymalnie zaangażowani w dopasowywanie zdjęć do zdań, a wcześniej w odpowiadanie na pytanie, co Maja robi w oparciu jedynie o zdjęcie.
Kolejno wymyśliłam mini-książeczkę dotyczącą uczuć „bejbika” i analogicznie pierwsze dwie strony to pytanie o to, jak się Maja czuje na zdjęciach, strona z wielkim pytajnikiem, a na kolejnych już same odpowiedzi. Tutaj na koniec dodałam jeszcze pytanie o samopoczucie na dany dzień i zamiast zdjęcia odpowiedź: I’m fine, thank you. (Dobrze, dziękuję). W pierwszym poście o książeczkach pokazałam zdjęcia pierwszej wersji. Tutaj zdjęcia dwóch kolejnych edycji. Oczywiście karty rozłożyłam na podłodze jedynie na potrzeby zdjęcia. W każdej zrobiłam dziurkaczem odpowiednie otwory i jak czytam Mai są związane razem, tworząc prawdziwą książkę.

Książki w metodzie Domana
Indywidualne książeczki dla dziecka
Książki do czytania globalnego
Indywidualne książeczki dla dziecka

Przed nami jeszcze  w podobnym stylu tworzona, jak widać na zdjęciu wyżej książeczka o tym, jak Maja wygląda i na razie mam brak pomysłów na nowe. Może ktoś z moich czytelników mi coś podsunie? Do tej pory jakoś tak pomysły na książeczki same wpadały do głowy na podstawie zdjęć Majki, które mam.

UWAGA NA CZCIONKĘ  W CZYTANIU GLOBALNYM
Niedawno wzięłam udział w konkursie, w którym należało zaprezentować wakacyjne zabawy w czytanie globalne. Wysłałam na stronę Czytanie globalne na Facebook’u filmik z Mają bawiącą się w czytanie globalne z tatą w języku polskim (ten filmik wkrótce się tu pojawi, jak tata dołączy do niego angielską część naszych zabaw metodą Domana) oraz zdjęcia Mai oglądającej jedną ze zrobionych przeze mnie książeczek w języku angielskim. Pojawiły się głosy, że stosuję nieodpowiednią czcionkę oraz że spacje między słowami powinny być większe. Według autorki polskiej wersji czytania globalnego czcionka powinna być bez żadnych ozdobników, tzw. bezszeryfowa i ktoś polecił Verdanę, a ja chyba wzięłam Times New Roman kierując się jedynie tym, żeby powiększyć i jak najbardziej pogrubić litery. Niedawno w innym wpisie na tej samej stronie pojawiła się także aprobata dla czcionki Century Gothic. Dla mnie ma to jak najbardziej sens i jak się pojawią następne mini-książeczki, czy nowe słowa u nas to się do tego zastosuję, jednakże tych dotychczasowych raczej nie będę już zmieniać. Metoda Domana narodziła się w czasach „niekomputerowych” i pewnie dlatego autor w swojej książce How toTeach Your Baby to Read (Jak nauczyć swoje dziecko czytać) o rodzaju czcionek nie wspomina. W tamtych czasach rodzice pewnie sami pisali słowa tak, jak umieli i też było dobrze i mieli efekty. Ważne jest też aby nie pisać wersalikami, czyli wielkimi literami oprócz nazw własnych i imion i jak piszemy ręcznie staramy się odzwierciedlać pismo drukowane.

ciekawości zerknęłam, jak to wygląda w książkach do czytania globalnego, które Glenn Doman sam poleca na następny etap. Jedną z nich sam napisał. Czcionka rzeczywiście bez ozdobników, na co zupełnie nie zwróciłam uwagi wcześniej, ale nie jestem w stanie powiedzieć, czy to Verdana, czy coś innego. Jednakże spacje są wcale nie jakieś większe od tych moich.

JESTEŚMY PO TO, ŻEBY SIĘ RÓŻNIĆ
Od razu napiszę, że nie zgadzam się ze wszystkim, co proponuje autorka zmodyfikowanego czytania globalnego w języku polskim z wyżej wspomnianej przeze mnie strony, o czym można też poczytać na jej blogu, ale jest tam mnóstwo fajnych pomysłów m.in. na zabawy słowami, więc zapraszam do lektury. Wymieniłam z autorką kilka maili i wiem, że ten model globalnego czytania niewiele z Domanem ma wspólnego poza pokazywaniem plansz ze słowami. Przede wszystkim nie jest wymagana systematyczność i określona ilość powtórzeń jednego słowa. Poza tym wg tej wersji czytania globalnego przy planszach z obrazkami najpierw dziecku należy pokazać stronę z napisem i rysunkiem, a potem stronę karty z samym napisem. Mi, jako nauczycielowi jest jednak bliższe podejście Domana, jeśli chodzi o systematyczność w czytaniu globalnym i sposób prezentowania kart. Nie wierzę, że niesystematyczny kontakt ze słowami sprawi, że dziecko będzie te słowa kojarzyć. Poza tym, Doman w przypadku pierwszych książek proponuje, żeby najpierw dziecko widziało tekst, a dopiero potem ilustrację i tym kieruję się również w przypadku kart z ilustracjami. Ale jesteśmy po to, żeby się różnić, żeby mieć odmienne opinie, więc wy też możecie zdecydować, która z wersji czytania globalnego bardziej wam odpowiada.  Natomiast w pełni popieram np. to, że nie należy uczyć alfabetu 2-i 3- latków i to, że pojedyncze słowa powinniśmy pisać drukowanymi małymi literami, z wyjątkiem nazw własnych. Ciekawa wydaje mi się też idea tzw. prysznica emocji, którą stworzył niemiecki neurobiolog Gerald Hüther,  a która wiąże się z tym, że nauczaniu małego dziecka powinny towarzyszyć emocje, bo gdy nowa wiedza nie wywołuje żadnych emocji w pamięci nic nie zostaje. Oczywiście my koncentrujemy się na emocjach pozytywnych i dbamy o dużą dawkę śmiechu podczas naszych zabaw w czytanie globalne.  Z drugiej strony nie każda nasza „sesja” czytania globalnego, czy matematyki jest pełna śmiechu, a ja nadal uważam, że też na pewno przynosi pozytywne efekty i stymuluje mózg mojego maluszka.
A z czym jeszcze się nie zgadzam? Podobno w opinii logopedów i psychologów nie powinno się uczyć dzieci poniżej 3 roku życia czytania globalnego w dwóch językach jednocześnie. To nie dotyczy mówienia. Jak dotąd nie zdołałam znaleźć żadnych badań w tym temacie. Podejrzewam, że może chodzić głównie o to, że np. mama prezentuje słowa zarówno w języku angielskim, jak i polskim. U nas jest rozdzielność językowa, bo zdecydowałam się na metodę OPOL w naszej dwujęzyczności tj. one parent, one language (jeden rodzic, jeden język), ale przeszukując Internet w poszukiwaniu badań potwierdzających negatywne skutki wprowadzania globalnego czytania w dwóch językach jednocześnie natknęłam się na bloga jednej mamy ze Stanów Zjednoczonych, która zadbała o to, żeby jej syn w wieku 3,5 roku znał aż 4 języki. Sama znała język angielski i hiszpański, więc ona sama zajęła się czytaniem globalnym w tych językach, przy czym angielski zestaw słów miała w innym kolorze, a hiszpański w innym. Twierdzi ona, że najlepiej zacząć naukę języka obcego, gdy dziecko nie ma jeszcze skończonych 2 lat. Zastanawiam się teraz, czy nie brać Majki na moje lekcje języka włoskiego, żeby się już osłuchiwała, bo mam konwersacje z rodowitą Włoszką. Na razie nie udało mi się znaleźć nic naukowego w tym temacie. Sama opinia bez jasnych dowodów do mnie nie przemawia. A do was?

UKŁADANIE ZDAŃ Z RÓŻNYCH SŁÓW
Wspominałam w czerwcowym wpisie, do którego często się tutaj odwołuję, że już zaczęliśmy ten etap i w sumie niewiele się zmieniło od tej pory. Najczęściej to ja układam zdania. Maja tylko zerka, ale jak ją poproszę, żeby mi podała jedną z kart, to zwykle mi podaje i z tą kartą układam następne zdanie. Po ostatnich pięciu dniach z układaniem zdań, doszłam do wniosku, że już po 3 dniach to dla mnie mega nudne, więc dla Mai pewnie też ciągle powtarzać te same słowa. Tym bardziej, że wszystkie już wcześniej pojedynczo poznała.

   W sumie Doman nie daje szczegółowej instrukcji jak często się tak bawić, więc sama założyłam, że zasady podobne, jak we wszystkim innym. Teraz zmieniam. Przygotowałam już kolejny zestaw do układania zdań, ale zaczniemy go z myślą, że codziennie odkładam wszystkie użyte w danym dniu słowa kluczowe i na ich miejsce codziennie daję nowe. Oczywiście słowa typu „a” czy „the” (angielskie przedimki) będą się powtarzać.
  Układanie zdań zaczęliśmy od opisywania, co kto robi. Doman w swojej publikacji jedynie taki przykład podaje. Jakiś czas temu tutaj wstawiłam zdjęcie jednego z naszych pierwszych zdań. Jeśli tylko się dało czynność pokazywałam. Wtedy jeszcze w 100% korzystałam ze „starych” słów i dlatego nasze zdania zaczynały się małymi literami. Potem mieliśmy zdania zaczynające się od słowa „touch” np. Touch blue. (Dotknij niebieskiego). Oczywiście po zobaczeniu zdania dotykałyśmy różnych rzeczy i kolorów. Do tej pory to „touch” siedzi w głowie „bejbika” i dość często tego słowa używa. Nawet ostatnio na naszej wyprawie w celu pokazania jej prawdziwej krowy mówiła, że chce jej dotknąć.
  Wymyśliłam, że kolejne układane zdania będą się zaczynać od „This is” (To jest) i wybieram takie przedmioty, które łatwo w naszym otoczeniu znajdziemy. Przykładowe zdanie prezentuje zdjęcie główne do tego wpisu.

  Pomimo to, że mam naprawdę bogaty zestaw słów i wyrażeń (ok. 400 kart) musiałam dorobić kilka, bo w zestawie nie ma na na przykład słowa this (to), angielskich przedimków (a, an, the) oraz czasownika „is” (jest). Jako, że nie mam czarnego markera, słowa zrobiłam czerwone, czyli kolorystycznie powróciłam do początków, ale nie sądzę, żeby był to problem, bo przerobieniu wszystkich kart. Zresztą Doman nic nie wspomina, że do rozsypanki wyrazowej należy tworzyć osobne karty w rozmiarze i kolorze zgodnym z tym, co robimy aktualnie. A skoro o tym nie wspomina zakładam, że korzystamy z tego co mamy, czyli misz-masz rozmiarowy, bo kolorystycznie raczej czerwono, bo wszystkie pojedyncze wyrazy były w takim kolorze. Staram się żeby pismo, jak najbardziej przypominało to drukowane. Przyznaję się otwarcie, że o literkę „a”poprosiłam szwagra, bo mi nie wychodziła.

MODYFIKACJA KART DO CZYTANIA GLOBALNEGO W JĘZYKU ANGIELSKIM
Pozazdrościłam mężowi małych kart, które szybko się przekłada, co przyśpiesza prezentację i postanowiłam zmienić swoje. W moim zestawie karty są przeogromne. Zwykle jest nadmiar wolnej przestrzeni wokół napisu. Zaczęłam wszystkie po kolei obcinać i te obcięte karty stały się o wiele wygodniejsze w użyciu. Małe tekturki z bocznych części zachowuję. Może się przydadzą do przyszłych słów, które będę chciała zapisać. A tak wygląda jedna z kart po modyfikacji. 

Czytanie z małym dzieckiem
Karta do czytania globalnego
Czytanie globalne, plansze
Karta do czytania globalnego

„Hat” na zdjęciu głównym do tego wpisu to też obcięta karta, bo wszystkie karty niezależnie od długości słowa mam tej samej wielkości.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *