fbpx

“Magia tkwi w dziecku, a nie w kartach”

Glenn Doman

Treść poniższego artykułu w skrócie:

  1. Karty to tylko “wisienka na torcie”
  2. Co stymuluje rozwój dziecka
  3. Niezbyt bogate środowisko dla rozwoju dziecka
  4. Przemyślenia z życia wzięte
  5. Kolekcjonujemy doświadczenia
  6. Inspiracje co robić z dzieckiem w domu (45 propozcji)
  7. Inspiracje co robić z dzieckiem poza domem (53 propozycje)
  8. Przykładowe miejsca, gdzie można zabrać dziecko niezależnie od wieku

Metoda Domana to nie metoda czytania

Niemalże każdy na hasło “metoda Domana” ma w oczach wyobraźni ogromne karty z czerwonymi napisami. Oczywiście prawie każdy, kto cokolwiek poczytał o tej metodzie. Została ona przez wielu sprowadzona do sporej ilości papieru do tego stopnia, że przez wielu nazwa metoda Domana jest wręcz utożsamiania z programem czytania globalnego. Większość rodziców (ja też z pierwszą córką – przyznaję się bez bicia) zaczyna przygodę z metodą właśnie od zakupienia kart. U większości są to karty do czytania. Ja akurat wspieranie rozwoju swojego dziecka zaczęłam od matematycznych co i tak mnie umiejscawia tam gdzie większość. Nieliczni od razu wychodzą poza karciane ramki. Mi naprawdę sporo czasu zajęło zrozumienie czym naprawdę jest metoda Domana albo jak ja osobiście lubię ją nazywać filozofia Domana, czy domanowanie.

Pamiętam, ze szkolenia z Bożeną Bejnar- Sławow (link pod artykułem), że karty nieważne, czy do czytania, czy matematyczne, czy bity inteligencji to tylko wisienka na torcie. Przypomnę tutaj, że byłam bardzo zaskoczona tym, że przez pierwsze 3 dni szkolenia od rana do wieczora w ogóle nie było wzmianki o programach intelektualnych Domana opartych na kartach. Jadąc tam spodziewałam się, że od tego będziemy zaczynać i maksymalnie zgłębimy. A zgłębialiśmy zupełnie inne aspekty wpływające na rozwój dziecka. Przy okazji ta wzmianka mi przypomniała, że jeszcze całej wiedzy na blogu nie zdołałam przepisać.

Co stymuluje rozwój dziecka

Pierwotny tytuł tego akapitu brzmiał “Co wpływa na rozwój dziecka,” ale zmieniłam, bo chyba bym się nie zmieściła w jednym artykule. Tak wiele czynników łącznie z tym jak przebiegał poród na to wpływa. Niezależnie od wszystkiego możemy rozwój każdego dziecka przyśpieszyć. Niestety przez brak odpowiednich warunków rozwojowych możemy też go opóźnić. Niektórzy nawet nie zdają sobie sprawy jak ważna jest różnorodność środowiska w którym przebywa dziecko 0-6 lat. Dzisiaj właśnie na tym chcę się skupić. W późniejszym wieku już mamy na to coraz mniejszy wpływ, a poza tym to właśnie do 3 roku życia, a potem kolejno do 6 roku życia mózg rozwija się najszybciej. To od tego z czym kontakt ma dziecko i czym jest otoczone w tym wieku zależy to jak mu będzie szła dalsza edukacja oraz jak sobie ogólnie będzie radzić w życiu.

(…) karty nieważne, czy do czytania, czy matematyczne, czy bity inteligencji to tylko wisienka na torcie.

Owszem wszelkie programy rozwoju intelektualnego niesamowicie wzbogacają środowisko dziecka, ale nie powinien się wokół nich kręcić cały świat. Nigdy nie zapomnę, gdy Bożena Bejnar-Sławow opowiadała o mamie bardzo zaangażowanej we wczesną edukację córeczki. Skupiła się typowo na rozwijaniu jej intelektu. Oczywiście udało się jej, ale pomimo to żałowała. Czemu? Bo 16-latka nie miała potrzeby nigdzie wychodzić ze znajomymi ani w ogóle potrzeby mieć znajomych. Wolała czytać książki.

Muszę kiedyś zgłębić smutną historię Williama James Sidisa – najinteligentniejszego człowieka świata. Podejrzewam, że tutaj też rodzice skupili się tylko na jednym aspekcie rozwoju i zaniedbali wszystko inne. Mam nadzieję, że po tym artykule nigdy nie zapomnisz, że najważniejsza jest różnorodność, dotykanie wszelkich możliwych sfer życia.

Niezbyt bogate środowisko w domu

Od razu z góry przepraszam tych, których poniższe fragmenty urażą, czy wpędzą w poczucie winy. Nie to jest moim celem w żadnym wypadku, ale wiem, że niektórzy zadziwiająco źle reagują na moje Instastories, gdy mówię o swoich prywatnych priorytetach. Moim zamiarem jest uświadamianie rodziców jak ważna jest ich rola w życiu dziecka od urodzenia do 6 roku życia. W późniejszym okresie owszem – też, ale już nie tak kluczowa jak wcześniej.

Nie ma wystarczająco bogatego środowiska dziecko, które większość swojego czasu spędza w domu, a którego rodzic nie ma dla niego czasu. Ciągle tylko musi się zajmować sobą, ewentualnie włącza się mu bajki, żeby nie przeszkadzało a priorytetem jest nieskazitelnie czysty dom, dwudaniowy obiad na czas itp. Znam takie dzieci osobiście. Czasem po 2 minutach wizyty u nas jęczą “Nudzi mi się” i dostają tablet.

Żeby nie było, ja nie jestem przeciwna oglądaniu bajek, ale w innym celu. Żyję nadzieją, że może kiedyś “ogarnę” swój pokój cały w kartach i różnościach i że nasz dom dłużej niż kilka godzin będzie czysty. Czasem się uda posprzątać, ale nigdy kosztem czasu dla dzieci. Nasz czas to jest to co najcenniejszego możemy dać swoim dzieciom.

Niedawno mojej mamie, która na święta wielkanocne skomentowała, że w sumie to ja mogłabym mieszkać w średniowieczu i zamiast podłogi mieć klepisko (nie umyłam podłóg na święta) pokazałam jak to wygląda. Idę do kuchni z zamiarem posprzątania, wyładowania i załadowania zmywarki…cokolwiek…”Mummy, look” no i przerywam i idę patrzeć. I tak co chwilę. A jak nie to to jakieś spięcie pomiędzy dziewczynkami i płacz Anitki, sporadycznie Mai, bo nasze kieszonkowe dziecko nie daje sobie w kaszę dmuchać i potrafi na przykład ugryźć siostrę. A jak nie to to przynoszą mi książki do czytania.

Nie ma wystarczająco bogatego środowiska dziecko, które większość swojego czasu spędza w domu, a którego rodzic nie ma dla niego czasu.

Dla mojej mamy nie do pomyślenia. Powinnam powiedzieć, że muszę zrobić to i to i nie będę patrzeć, tulić żadnej strony konfliktu, czy czytać dopóki tego nie zrobię. Może dla Ciebie też nie do pomyślenia. Z obiadem podobnie…czasem jest o rozsądnej porze, czasem wieczorem. Ważne, żeby był. Rzadko robię coś co wymaga większej ilości poświęconego czasu.

Czas szybko leci. Czas wręcz pędzi. 6 lat minie ot tak. Nam niedawno minęło. Warto w tym okresie mieć dziecko za priorytet. Pamiętam jak Krzysztof Kwiecień, który wydaje się, że od samego początku rozumiał, co jest w tym kluczowym wieku ważne, w jednym z wywiadów wspominał, że o swoje zęby zadbał dopiero, gdy syn już był starszy. Może ekstremalny przypadek i ja takie rzeczy ogarniam jeśli nie chodzę do pracy. Wakacje dopiero się jednak zaczęły i zdałam sobie sprawę, że w tym roku kalendarzowym nie byłam jeszcze u fryzjera (a że tak powiem pasuje chodzić chociaż raz na 2 miesiące), nie miałam pomalowanych paznokci i olałam wizytę u endokrynologa, 1,5 miesiąca walczyłam z jakąś chorobą i zbierałam się, żeby zrobić test na boleriozę, aż w końcu wszystko mi przeszło, a raczej zmieniło się na dziwne problemy z oczami, a problem zatokowy wykryty w marcu czeka na rozwiązanie do teraz. Naprawdę wyjątkowy rok. Nie promuję tu nie dbania o zdrowie. Po prostu wyszło jak wyszło. Wakacje to wybawienie.

Po prostu dwójka maluchów, to co z nimi robię i praca…hmm..nie da się wszystkiego ogarnąć. Mogłabym iść do fryzjera w sobotę, ale ciężko byłoby zdążyć na playdate hiszpański. Mogłabym częściej do lekarzy chodzić, ale to oznacza, że dziewczynki by na mnie dłużej czekały aż wrócę po pracy. Zresztą zdarza się, że od razu po pracy pędzę na playdate, czasem oddalony o kilkadziesiąt km.

Może uznasz, że jestem szalona, ale szkoda mi tego czasu. Co innego jak skaczą po mnie i koło mnie od rana. Dzisiaj kiedy to piszę wstały po 5 i tak jakoś się Mai włączyło, że służyłam jej za audiobooka czytając kolejno różne książki z serii Little Miss i Mr Man i nie miałam żadnych oporów późnym popołudniem jechać do lekarza, a potem na konferencję do pracy. Ale gdy do pracy pędzę rano to staję na głowie, żeby popołudnie spędzić z nimi.

Niektórzy mnie pytają jak ja to wszystko ogarniam. A ja nie ogarniam wszystkiego. Ogarniam wspieranie rozwoju moich dzieci, bo wiem jakie to ważne i po dłuższej przerwie również siebie (nawet na siłownię wróciłam). 6 lat ze starszą córeczką minęło, ale działam dalej. Jak się wkręcisz też będziesz. Nie żałuję ani dnia w bałaganie, kiedy się z nią bawiłam, jeździłam na playdates (spotkania językowe), zwiedzałam miejsca bliższe i dalsze, pokazywałam świat. Jeśli rodzic ma czas dla dziecka zadba o to, żeby było zróżnicowanie, żeby było ciekawie oprócz brania udziału w spontanicznej zabawie.

Nasz czas to jest to co najcenniejszego możemy dać swoim dzieciom.

Wiem, znowu zrobiłam dygresję, ale taka już jestem i taka będę na tym blogu. Kto chce wszystko pięknie, tematycznie bez zbędnych słów zapraszam na kursy, które współtworzę z Martyną Gąsior. Tutaj na blogu oprócz wiedzy zobaczysz po prostu mnie. Nikt nie poprawia moich tekstów, nie edytuje błędów, a jako, że przez większą część dnia mówię głównie w języku angielskim (w pracy też) to ten polski może różnie wyglądać, chociaż miałam same 6 z polskiego w podstawówce (mówię serio). Ciekawe to jest jak się przełożyło na dorosłe życie.

Niezbyt bogate środowisko dziecka żłobkowego/ przedszkolnego

Wracając do ubogiego środowiska dla rozwoju dziecka z jednej strony mamy dziecko w domu, dla którego rodzic nie ma czasu, z drugiej niektórzy myślą, że samo to, że maluch chodzi do żłobka, czy przedszkola wszystko załatwi. To jest dodatek i zawsze jakieś urozmaicenie, ale w wieku 0-6 lat to rodzic ma największy wpływ na to jak rozwinie się dziecko. Wiadomo jednak, że jak tego czasu i wpływu rodzica zabraknie dziecko ukształtują inni, niekoniecznie tak jakbyśmy my sobie tego życzyli.

Niedawno przypadkiem słyszałam, jak jedna mama się dzieliła swoim problemem, że synek nie chce iść spać wieczorem. Do godziny 16:00 jest w żłobku, bo mama pracuje, a potem … “musi się zająć sobą,” bo mama musi ogarnąć dom i inne sprawy. Jak już się z tym upora przychodzi pora usypiania. Moja Maja zawsze się rękami i nogami broni, żeby nie iść spać a ja zawsze daję jej maksymalnie dużo swojego czasu. Zanim pojawiła się Anitka wracałam z pracy i Maja od razu na mnie “wisiała,” bo ją karmiłam do 3,5 roku oficjalnie, a potem jeszcze epizodycznie. Teraz od razu po pracy pędzi do mnie dwuletnia Anitka. A tego malucha z historii, którą przytoczyłam po prostu mi żal. Brak czasu dla dziecka to słabsze relacje z nim. Czasem odkryjemy to dopiero nie mogąc w żaden sposób dogadać się z nastolatkiem. Skoro my nie mieliśmy czasu, gdy miał 5, czy 6 lat to czemu teraz nie miałby się od nas odcinać, zamykać w swoim pokoju kiedy ma “naście” lat?

Moim celem nie jest krytyka żłobków, czy przedszkoli. Różne są sytuacje. Niektórzy muszą dłużej pracować i nie mają babci, czy dziadka, czy kogoś innego kto mógłby się zająć dzieckiem. Zresztą moja Maja chodzi do przedszkola leśnego od 5 roku życia. Gdy jestem w pracy Anitką póki co opiekują się moje “językowe” koleżanki oraz dziadek. Natomiast uważam, że najlepsze dla dziecka jest po całym dniu rozłąki, jeśli rodzic od razu po pracy ma dla niego czas. Dzieci nie mają takiego poczucia czasu jak my. Dla mojej 6-latki takie “5 minut” to czasem dużo czasu skoro mówię, że za 5 minut wychodzimy, a ona zaczyna wymyślać nową zabawę. A co dopiero jak maluch musi czekać nie wiadomo ile jak rodzic posprząta, ugotuje itp.

Jeśli to czytasz i w głębi duszy się bulwersujesz metody, którymi działam raczej nie są dla Ciebie. Powiem to wprost i bez ogródek, że domanowanie jest dla rodziców, którzy mają dla swoich dzieci czas i którzy nie żyją według schematu: praca, sprzątanie, gotowanie, pranie i ewentualnie wieczorem czas dla dziecka. Jestem najlepszym przykładem, że pracując też można dać dziecku sporo czasu. Trzeba tylko pewne rzeczy przewartościować i chcieć. To co robię nie jest dla każdego. Niektórzy wolą mieć czysty dom kosztem czasu dla dziecka. I jeśli czują się z tym dobrze to jak najbardziej ok. Każdy wybiera jak mu pasuje i później będzie zbierał odpowiednie do tego owoce. Bynajmniej nie wykluczam czystego domu i domanowania. Podziwiam tych, którzy ogarniają jedno i drugie i są potwierdzeniem, że tak się da. A może jestem w mniejszości i tak naprawdę łatwo zadbać o idealny dom i o sporo czasu dla dziecka jednocześnie chodząc od poniedziałku do piątku do pracy?

(…) domanowanie jest dla rodziców, (…) którzy nie żyją według schematu: praca, sprzątanie, gotowanie, pranie i ewentualnie wieczorem czas dla dziecka.

Jeśli nie ma innej opcji i musimy koniecznie coś zrobić tu i teraz czyż nie lepiej zaangażować w to dziecko? Posadzić na blacie w kuchni…niech miesza…doprawia. I już mamy czas razem i nowe doświadczenia, bo to jest to co my niemalże kolekcjonujemy w ramach bogatego środowiska rozwojowego. To nic, że z takich doświadczeń będzie jeszcze więcej bałaganu. Wspieranie rozwoju dzieci chyba nie jest dla pedantów.

Kolekcjonujemy doświadczenia

Niezależnie od tego, czy Twoje dziecko chodzi do żłobka/ przedszkola, czy cieszy się wolnością w domu Tobie też polecam kolekcjonowanie doświadczeń. To gwarancja zapewnienia dziecku bogatego środowiska. Kilka podobnych do siebie dni nie zaszkodzi, ale warto, aby dziecku dać maksimum różnych doświadczeń w domu i poza nim. Być może coś dodasz do naszego repertuaru, ale chciałam się podzielić tym, co my robimy. Bo domanowanie to całokształt i zgadzam się z Krzysztofem Kwietniem, który twierdzi, że był domanowany, chociaż jego rodzice o Domanie, ani o kartach do czytania i innych nie słyszeli. W wywiadzie, do którego link znajdziesz pod artykułem Krzysztof zdradza w jakim środowisku się wychował. Było ciekawie: tata miał warsztat projektanta w domu i ogólnie robił wiele rzeczy, w które angażował swoje dzieci, w tym uczył synów grać w szachy, rodzice zadbali o rozwój fizyczny (łyżwiarstwo, judo, turlanie się po trawnikach) oraz językowy (angielski i niemiecki) i na pewno wiele wiele więcej.

(…) polecam kolekcjonowanie doświadczeń. To gwarancja zapewnienia dziecku bogatego środowiska.

A jak jest u nas? Co jeszcze można robić z dzieckiem? Być może kogoś poniższa lista zainspiruje to do poszerzenia wachlarza aktywności z dzieckiem.

W domowym zaciszu:

  1. Od czasu do czasu organizujemy playdates, czyli spotkania językowe z innymi mamami i dziećmi
  2. Korzystamy z bogactwa programów intelektualnych Glenna Domana: pokazujemy karty do czytania, matematyczne, bity inteligencji

(…) programy rozwoju intelektualnego niesamowicie wzbogacają środowisko dziecka, ale nie powinien się wokół nich kręcić cały świat.

  1. Dajemy wolność rozwoju ruchowego, a zwłaszcza na samym początku stwarzamy jak najlepsze warunki do rozwoju naprzemiennego pełzania i raczkowania
  2. Marzy mi się drabinka do brachiacji (mąż obiecał, że zamontuje i nadal nie ma) – tu znowu mamy ważne dla rozwoju mózgu ruchy naprzemienne
  3. Dbamy o urozmaiconą dietę i bogate wrażenia smakowe i węchowe (np. wąchanie przypraw)
  4. Masujemy
  5. Rysujemy
  6. Wycinamy
  7. Lepimy
  8. Kleimy
  9. Piszemy
  10. Gramy na pianinie (Anitka słucha i też się czasem bawi)
  11. Maja miała okres grania na bębnach
  12. Czytamy masę książek rozrywkowych i edukacyjnych
  13. Zarówno Maja jak i Anitka miały program wczesnej stymulacji wzroku, z tym, że Maja nieco później, Anitka od urodzenia
  14. Jazda na rowerku biegowym i rowerze
  15. Jazda na hulajnodze
  16. Zabawa klockami magnetycznymi, Lego i innymi
  17. Zabawa pacynkami (Anitkę bardziej interesują lalki)
  18. Eksperymenty
  19. Układanie puzzli
  20. Zabawy prawopółkulowe
  21. Kilkumiesięczna przygoda z treningiem arytmetyki mentalnej
  22. Robienie mamie kawy (Maja niedawno się nauczyła)
  23. Konstruowanie z pomocą kreatywnych zestawów KiwiCo
  24. Języki osłuchowo (audiobooki, Chameleon Reader) oraz bajki
  25. Języki w domu dzięki mamie: w codziennej komunikacji angielski, w prawie codziennej komunikacji włoski, sporadycznie niemiecki i hiszpański; bajki w tych językach, a od naszego ostatniego webinaru z Martyną Gąsior również pojedyncze zdania w języku francuskim, którego nie znam
  26. Samodzielne robienie kanapek
  27. Bańki mydlane
  28. Dmuchanie
  29. Relaksacja
  30. Pozytywne afirmacje
  31. Modlitwa
  32. Gry planszowe
  33. Plac zabaw w garażu (drabinki, materac, huśtawka)
  34. Malowanie pisanek na Wielkanoc
  35. Ubieranie choinki z tatą na Boże Narodzenie
  36. Zabawa w ogrodowym basenie
  37. Leniuchowanie na kocu
  38. Pikniki
  39. Śpiewanie
  40. Zabawy matematyczne
  41. Quizy
  42. Łamigłówki
  43. Labirynty

To od tego z czym kontakt ma dziecko i czym jest otoczone w tym wieku zależy to jak mu będzie szła dalsza edukacja oraz jak sobie ogólnie będzie radzić w życiu.

Poza domem:

  1. Jedziemy na spotkania językowe tzw. playdates (u nas w języku angielskim, hiszpańskim i niemieckim; po krótkim epizodzie znowu szukamy kogoś do języka włoskiego) – Maja była na pierwszym takim spotkaniu w wieku 2,5 roku, Anitka w wieku 2 tygodni – dla takich dzieci nawet wizyta w czyimś domu to mega ciekawe doświadczenie, choćby przez inne zabawki
  2. Przygoda z gościem anglojęzycznym z workaway (do tej pory Francuzka oraz Angielka)
  3. Zabawa z dziećmi w języku polskim (poza przedszkolem leśnym dość rzadko)
  4. Maja miała dłuższy okres czasu z zajęciami tanecznymi: balet oraz cheerleaders
  5. Chwilowo mamy wakacyjną przerwę, ale przez większą część roku chodzi na wspinaczkę
  6. Kąpiele w błotnych kałużach
  7. Bieganie po łąkach
  8. Nie patrząc na wiek dziecka zwiedzamy ciekawe miejsca. To nic, że nasza Maja nie pamięta wielu wycieczek. Każda ją rozwinęła, a zwłaszcza te dłuższe – skok rozwojowy po każdej. Teraz namawiam męża, żeby chociaż kilka miejsc, w których byłam z Mają odwiedził z obiema dziewczynkami. Dla mnie już nie będzie ciekawie. Wolę nowości i ich szukam.

Kolekcja doświadczeń wyjazdowych 6-letniej Mai (na pewno coś pominęłam):

  1. Centrum Aktywnego Wypoczynku w Borku – jeziorko, w którym można pływać, w tym na kajakach oraz plac zabaw, który wygląda jak skansen (odwiedzamy wielokrotnie, a teraz mamy plan zostać na noc pod namiotami)
  2. Ogrom placów zabaw i bawialni w naszym mieście i poza nim
  3. Wyjazd z mamą i siostrą do Kołobrzegu (niezapomniana podróż pociągiem nocnym z ilością bagażu, której nie zdołałam unieść, na miejscu odebrała nas koleżanka)
  4. Wyjazd z rodzicami i siostrą na Mazury
  5. Wyjazd z mamą i siostrą do Warszawy (udział w spływie kajakowym dzięki Eli Rzeszutko z bloga mamtonakoncujezyka, która nas przyjęła, po tym jak facet z airbnb powiedział nam, że w zarezerwowanym mieszkaniu nie możemy nocować, bo … nie można z dziećmi)
  6. Odwiedzanie miejsc ze świątecznymi iluminacjami z mamą i/lub tatą
  7. Ruchoma szopka w Tuchowie z mamą
  8. Wyjazd do kopalni soli w Wieliczce z mamą (pierwszy raz Maja miała nieco ponad 2 latka i spotkałyśmy Elę Rzeszutko i jej dzieci; kolejny raz już z maleńką siostrą oraz Francuzką z workaway)
  9. Wyjazd do skamieniałego miasteczka oraz do parku zdrojowego w Ciężkowicach oczywiście z mamą (dołączyła koleżanka z dziećmi)
  10. Samodzielny tygodniowy wyjazd na obóz narciarski w wieku 5 lat
  11. Wycieczka do Pacanowa z mamą oraz z mamą i siostrą (plus oczywiście koleżanka z dziećmi)
  12. Wyjazd nad Jezioro Rożnowskie z siostrą oraz z mamą (Anitka miała nieco ponad 3 miesiące) (z koleżankami z dziećmi)
  13. Wielokrotne wycieczki na różne farmy Alpak oraz do mini zoo
  14. Wyprawy leśne
  15. Zwiedzanie zoo w Krakowie (grupowe spotkanie naszej grupy na Facebooku kilka lat temu – link do grupy pod artykułem)
  16. Zwiedzanie Afrykanarium we Wrocławiu (tak się kamuflowałam a i tak mnie ktoś rozpoznał) – na zaproszenie jednej z mam z grupy
  17. Piknik Naukowców na Politechnice Rzeszowskiej z mamą (i oczywiście z koleżanką z synkiem, a na miejscu spotkałyśmy kolejne mamy z playdates)
  18. Noc Naukowców w Tarnowie z mamą, a gdy mama była na L4 w ciąży z ciocią
  19. Lotnicze Mikołajki w Tarnowie z mamą
  20. Farma kóz u koleżanki z mamą i siostrą (Maja z innymi dziećmi obserwowała jak się rodzi koźlątko i o dziwo nie miała traumy i mówi, że lepsze niż cesarka), w tym samym miejscu Maja też piekła kiełbaski na ognisku oraz z sukcesem łowiła ryby
  21. Wyjazd z mamą do Republiki Czeskiej do Pragi (zabrałam też siostrę i szwagra, żeby się opiekowali Mają kiedy ja byłam na zajęciach kursowych z programu Erasmus +)
  22. Wyjazd z rodzicami do Grecji
  23. Place budowy nowych domów
  24. Wycieczka z mamą do Malowanej Wsi Zalipie
  25. Wycieczki pociągiem z mamą (nawet hiszpański kiedyś mieliśmy w pociągu)
  26. Przejażdżka zabytkowym pociągiem z Tarnowa do Tuchowa z tatą i siostrą
  27. Wycieczka do stadniny koni z mamą
  28. Wycieczka do Miniaturowej Wsi Lipiny z mamą
  29. Zwiedzanie Muzeum Lalek w Pilźnie z mamą
  30. Pikniki playdatowe nad rzeką z mamą oraz koleżankami z playdates
  31. Wycieczka z mamą i dziećmi z kl. IV i V, w tym przejazd statkiem, park linowy, Zapora w Czorsztynie
  32. Udział w różnych wydarzeniach z okolicy najczęściej z mamą np. Dzień Baniek Mydlanych, przejazd kolejką papieską (tata dał się namówić)
  33. Wizyta na stadionie piłkarskim z mamą
  34. Wycieczka do Wiosek Świata w Krakowie z mamą
  35. Wielokrotne wycieczki z mamą na Górę Marcina w Tarnowie
  36. Udział w koncertach i innych wydarzeniach muzycznych z mamą
  37. Wyjazd zimowy do Krynicy z siostrą i z mamą (narty dla Mai)
  38. Wspólne zakupy z rodzicami
  39. Udział w dyskotekach i zabawach szkolnych dzięki mamie
  40. Wycieczka do Jaskini Wierzchowskiej koło Krakowa z mamą
  41. Zabawa w parku trampolin z mamą/tatą
  42. Zwiedzanie zamku w Dębnie z mamą i koleżanką z playdates z dziećmi
  43. Zwiedzanie zamku w Niepołomicach z mamą i koleżankami z playdates z dziećmi
  44. Kino z tatą
  45. Teatr z ciocią lub z tatą

Nigdy nie zapomnę jak malutka Maja, bo na pewno miała 2 lub 3 latka skoro nie było Anitki powiedziała mi w pewnym momencie, że bardzo dziękuje, że ją tak wszędzie zabieram. Niektórzy tego nie rozumieją, bo dostałam swego rodzaju reprymendę, gdy stała przy mnie przy pobieraniu krwi. Zapytano mnie czy nie mogłam dziecka zostawić w domu. Dla dzieci nawet coś takiego to ciekawe doświadczenie.

Jeśli ten artykuł był dla Ciebie wartościowy możesz się odwdzięczyć.

Postaw mi kawę na buycoffee.to

Polecam zaglądnąć też tutaj:

Informacje ze szkolenia z Bożeną Bejnar-Sławow

Informacje z konsultacji indywidualnych z Bożeną Bejnar-Sławow

Czym jest metoda Domana

Pierwszy wywiad z Krzysztofem Kwietniem

Relacja z zajęć metodą Shichidy z Anglii

Relacja z zajęć metodą Shichidy w Australii

Wywiad na temat metody Heguru

Prawopółkulowe zabawy oparte o metodę Heguru

szkolenia-dla-rodzicow

Jeśli potrzebujesz wiedzy o tym jak rozkochać dziecko w książkach i utrzymać tą miłość na zawsze zapraszam na kurs “Wychowanie przez czytanie” w Akademii DoMam, którą współtworzę z Martyną Gąsior.

Będzie mi  bardzo miło, jeśli zostawisz komentarz i podzielisz się swoim doświadczeniem i przemyśleniami. Z przyjemnością odpowiem.

Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszam do śledzenia fanpage na Facebook’u: DoMam -uczymy jak wspierać rozwój dziecka, na Instagram @teachyourbaby_pl, na którym wrzucam różności „od kuchni” oraz na Tik Toka @teachyourbaby.pl gdzie znajdziesz wiedzę w krótkiej formie. Zachęcam też do subskrypcji bloga i zapisu newsletter.

Zapraszam też do grupy dla rodziców wplatających metodę Domana w wychowaniu swoich dzieci, którą sama założyłam na Facebook’u: Metoda Domana i nie tylko- grupa wymiany doświadczeń dla rodziców. Dołączając do grupy możesz liczyć na sporą dawkę motywacji, na naprawdę ciekawą wymianę doświadczeń oraz na pomoc w nurtujących Cię kwestiach.

0 CommentsClose Comments

Leave a comment