Rozwój dziecka
Rozwijane dziecko-szczęśliwe dziecko

„Magia tkwi w dziecku, a nie w kartach”

Glenn Doman

Treść poniższego artykułu w skrócie:

  1. Optymistyczne nastawienie to klucz: z drugim dzieckiem domanowanie będzie łatwiejsze
  2. Moje priorytety
  3. Każdy nasz dzień jest inny, czyli kluczem do organizacji jest jej brak

Pięć języków, metoda Domana i pozytywne oczekiwanie na drugiego maluszka

Bliźniaczy wpis organizacyjny z serii „z pamiętnika mamy,” z tym, że z relacją dwóch tygodni z perspektywy pracującej mamy cieszył się dużą popularnością. Jeśli jeszcze ktoś z Was nie czytał zapraszam do linków pod niniejszym artykułem. Oczywiście, jeśli interesuje Was temat organizacji czasu domanowej mamy.

Tak na ostatni dzwonek, bo dwa tygodnie przed pojawieniem się „bejbika” numer dwa zdecydowałam, że powstaną dwa kolejne artykuły, żeby Wam pokazać jak ja to wszystko ogarniam, a raczej jak wszystko się ogarnia samo z moją małą interwencją:

  • Jak to u nas wyglądało z jednym dzieckiem gdy nie pracowałam? (o tym przeczytacie dzisiaj)
  • Jak to wszystko zorganizuję przy niemowlaku i przy Mai? (z tym poczekam może do czasu aż 8-tygodniowa obecnie Anitka skończy 3 miesiące i będzie bardziej aktywna. Na razie nie widzę większych problemów. Gdy nie śpi i trzeba ją nosić i jednocześnie się z Mają bawić to ….kopię z nią w piłkę w ogrodzie jednocześnie trzymając malucha na jednej ręce, brzuszkiem do dołu, bo tak lubi).

W dalszej przyszłości pewnie będzie organizacja domanującej i pracującej mamy przy dwójce dzieci, ale to jak już wrócę do pracy na pełen etat. Przy okazji niniejszego artykułu spisałam też nasze posiłki w ciągu każdego dnia, ale stwierdziłam, że wyjdzie już za długi, więc to się kiedyś pojawi osobno. Jeśli Was to jakoś szczególnie interesuje, napiszcie w komentarzach to artykuł pojawi się wcześniej niż inne tematy na mojej liście. Artykuł o zasadach żywieniowych, którymi się kieruję już jest.

Wiele osób mnie straszyło, że przy dwójce dzieci już nie dam rady domanować. Nieraz widziałam komentarze, że łatwo mi tak robić co robię, bo mam jedno dziecko, że przy dwójce się nie da. Oczywiście nie w naszej grupie, bo tu rodzice mają moc nawet gdy dzieci jest piątka, ale takie komentarze pojawiały się od czasu do czasu w innych miejscach na Facebooku i poza nim. Nigdy w to nie wierzyłam. Raczej jestem optymistką i wierzę, że jak się chce to wszystko się da. Na razie sobie radzę. Zobaczymy za kilka miesięcy. Na pewno dam Wam znać.

Wiele osób mnie straszyło, że przy dwójce dzieci już nie dam rady domanować. (…) jestem optymistką i wierzę, że jak się chce to wszystko się da.

Teachyourbaby

Poza tym…mamy taki mały domanowy, ale zupełnie nieplanowany zbieg okoliczności, bo różnica pomiędzy maluszkiem i Mają wynosi 4 lata. Tak się składa, że Glenn Doman w swojej książce dotyczącej rozwoju w pierwszym roku życia „How Smart is Your Baby” („Jak mądre jest twoje dziecko”) sugeruje właśnie taką różnicę wieku jako optymalną z punktu widzenia edukacyjnego. Coś w tym jest, bo nasza mała już na całego pokazuje, że czyta po polsku i angielsku ogarniając całkiem małe litery i spontanicznie sprawdzona ujawniła, że przynajmniej pojedyncze słowa włoskie i hiszpańskie też umie przeczytać. To mnie skłania do założenia, że intensywne programy czytania, regularną produkcję kart dla niej itp. mamy z głowy niezależnie od języka.

” (…) nasza mała już na całego pokazuje, że czyta po polsku i angielsku ogarniając całkiem małe litery i spontanicznie sprawdzona ujawniła, że przynajmniej pojedyncze słowa włoskie i hiszpańskie też umie przeczytać

Teachyourbaby

Za tym, że z drugim dzieckiem będzie wręcz łatwiej przemawia też w naszym przypadku to, że:

  1. mamy już mnóstwo gotowych materiałów: kart do czytania i bitów inteligencji (chociaż tu wciąż za mało drukowanych, bo z Mają szybko przeszłam na komputer), książeczek do czytania globalnego, materiałów elektronicznych (te ostatnie oczywiście na przyszłość)
  2. nauczyłam się w pełni podążać za intuicją, obserwować dziecko i uwolniłam się od harmonogramów, nie boję się modyfikacji (z Mają to nastąpiło dopiero gdy miała 2 lata i znajdziecie w tym temacie osobny wpis, ale nawet później nachodziły mnie wątpliwości)
  3. mamy pomysły na wszelkie kryzysy (a może tym razem ich nie będzie)
  4. jest przykład starszej siostry, która już czyta oficjalnie w dwóch językach, mówi w trzech językach, a w pozostałych dwóch się komunikuje kiedy chce i też się bawi

„Uwolniłam się od harmonogramów, nie boję się modyfikacji.”

Teachyourbaby

Tutaj wypada też podkreślić to, że w momencie pojawienia się maluszka miałam już prawie 4-letnie doświadczenie w wychowaniu dziecka w dwujęzyczności zamierzonej oraz prawie 3,5-letnie doświadczenie z metodą Domana. Do doświadczenia należy dodać lekturę wielu wartościowych książek, które zmieniły mój sposób myślenia bądź też potwierdziły, że to co zawsze czułam jest jak najbardziej właściwe pomimo to, że otoczenie próbowało mi wmówić coś zupełnie innego. Niezwykle cenne informacje mam też od rodziców, którzy zgodzili się udzielić wywiadu na bloga, czy też z którymi miałam okazję zupełnie prywatnie wymienić się doświadczeniami i przemyśleniami i z którymi nadal się różnościami wymieniam. Biorę poprawkę na to, że każde dziecko jest inne, ale teraz jestem w pełni otwarta, żeby się do tego dostosować.

„W momencie pojawienia się drugiej córeczki miałam już prawie 4-letnie doświadczenie w wychowaniu dziecka w dwujęzyczności zamierzonej oraz prawie 3,5-letnie doświadczenie z metodą Domana.”

Teachyourbaby

Końcówka ciąży, wielojęzyczność, metoda Domana i organizacja czasu mamy z jednym dzieckiem

Dwa tygodnie, które godzina po godzinie spisywałam w formie „pamiętnika mamy”, żebyście mogli zobaczyć jak wyglądały moje dni z Mają, kiedy nie pracuję dotyczą czasu z prawie 4-latką, która:

  1. czyta już całe książki po polsku i angielsku
  2. ma przebłyski matematyczne i ogólnie kocha matematykę
  3. jest w pełni dwujęzyczna, a pokusiłabym się nawet o stwierdzenie, że trzyjęzyczna, gdyby nie to, że o ile język włoski rozumie to nie zawsze ma ochotę się w nim komunikować
  4. od kilku miesięcy spędza zdecydowanie więcej czasu z mamą niż z tatą, co w naszym przypadku oznacza więcej języków, mniej języka polskiego
  5. jest otwarta na nowe języki

Na skutek powyższych w odstawkę poszły karty do czytania globalnego. Czasem coś jeszcze zdarzy mi się pokazać, w językach, w których jeszcze całych książek nie czyta (przynajmniej nie czyta na głos) tj. we włoskim, w hiszpańskim i niemieckim, ale nie jest to nic regularnego. Od czasu do czasu pokazuję też bity inteligencji w języku polskim lub angielskim. Niemniej jednak skupiam się przede wszystkim na czytaniu książek, zwłaszcza, że Maja już nie potrzebuje takiej dużej czcionki. Jedynie książeczki z prostymi faktami tworzone zgodnie z zasadami Glenna Domana nadal wykorzystujemy chociaż już nie do wsparcia czytania ale jako programy inteligencji poszerzające wiedzę dziecka. Inwestuję też w otaczanie jej językami i siebie przy okazji też. Zastanawiam się też w którym kierunku iść dalej i już pewna koncepcja się narodziła, ale to temat na inny artykuł.

Jako, że Maja już oficjalnie czyta „(…)w odstawkę poszły karty do czytania globalnego. Czasem coś jeszcze zdarzy mi się pokazać w językach, w których jeszcze całych książek nie czyta (przynajmniej nie czyta na głos) tj. we włoskim, hiszpańskim i niemieckim, ale nie jest to nic regularnego.”

Teachyourbaby

Na moim koncie na  Instagramie możecie zobaczyć, że u nas takiej typowo szkolnej edukacji nie ma praktycznie w ogóle. Karty pracy, tak popularne wśród rodziców inwestujących we wczesną edukację swoich dzieci u nas praktycznie nie mają racji bytu poza sporadycznym pojawieniem się, najlepiej w postaci jakiejś książki. Przykładowo bywają dni, kiedy Maja robi jedną stronę za drugą w książce do matematyki dla 5-6-latków. Jednak w żadnym wypadku nie to jest kwintesencją naszych dni razem.

„U nas takiej typowo szkolnej edukacji nie ma praktycznie w ogóle.”

Teachyourbaby

Pod artykułem, w którym opisałam swoje 2 tygodnie jako pracującej mamy pojawił się komentarz kogoś kto zdaje się mieć więcej czasu wolnego niż ja, ale twierdzi, że robi znacznie mniej. Założę się, że robi więcej, ale w innym kierunku.

Ja mam swoje priorytety:

  1. Zawsze mam dla Mai czas jak tego potrzebuje (a z wiekiem potrzebuje coraz mniej). Można powiedzieć, że jestem mamą niemalże na każde zawołanie. Mam problem z odmową, nawet jak wewnętrznie mi się czegoś nie chce, czy po prostu potrzebuję odpocząć.
  2. Nigdy nie odmawiam jej czytania książek, choćbym miała czytać od rana do wieczora. Najwyżej robimy przerwy.
  3. Idąc za Domanem, uważam, że zabawa jest nauką, a nauka zabawą i świetnie się bawię otaczając Maję (i siebie ) językami.

„Jestem mamą niemalże na każde zawołanie.”

Teachyourbaby

„Idąc za Domanem, uważam, że zabawa jest nauką, a nauka zabawą i świetnie się bawię otaczając Maję ( i siebie) językami.”

Teachyourbaby

Przyznam się bez bicia, że często zaniedbuję obowiązki domowe. Ze sprzątaniem zwykle jestem totalnie na bakier. Gotowanie ograniczam do minimum i bardzo rzadko robię coś, czego się nie da szybko zrobić. Pranie często robię jak już nie mamy co ubrać. W sumie w ciąży byłam zmotywowana robić częściej, bo ubrań dla siebie miałam znacznie mniej. Zwłaszcza w tej końcówce coś więcej w tej kwestii ogarniałam, ale to w żadnym wypadku nie jest normą. Po prostu w końcówce robiłam pranie niemalże codziennie, żeby ogarnąć przed nowym maluszkiem, bo tyle się tego uzbierało.

„(…) często zaniedbuję obowiązki domowe.”

Teachyourbaby

Co do prania jeszcze taka ciekawostka, że piorę tylko ubrania swoje i Mai. Mąż musi mieć pachnące chemią ubrania, więc sobie ogarnia sam. Gotuję też zwykle dla siebie i Mai. Mąż czasem się przyłącza, ale zwykle je u swojej mamy, czasem coś zamawia, czasem narzeka, że nie ma co jeść, bo oczywiście zakupy też robię pode mnie i pod Maję, chyba, że mnie „przyłapie” na wychodzeniu do sklepu i o coś poprosi. Generalnie niechętnie kupuję coś co uważam za niezdrowe nawet jeśli to nie jest przeznaczone dla nas. Tata niestety nie bardzo ma ochotę jeść nasze produkty, chyba, że chodzi o owoce.

Zanim przeczytacie relację z z pamiętnika mamy z dwóch edukacyjnych tygodni z dzieckiem

Od czasu poprzedniej relacji tego typu minęło około 8 miesięcy i od tego czasu zaszły pewne zmiany:

  1. Po tym jak przestałam karmić Maję piersią podzieliliśmy się z mężem, że raz usypiam ją ja, raz on. Nie bardzo mu to wychodziło, więc jako, że jedyne spięcia jakie mieliśmy były w temacie porządku, a raczej bałaganu w domu złożyłam mu propozycję nie do odrzucenia: ja usypiam Maję i wkrótce drugiego malucha, a on sprząta cały dom bez żadnej krytyki w moim kierunku. Po dwóch, może trzech tygodniach męczenia się przez godzinę, czy dwie z usypianiem Mai, po których i tak ostatecznie przychodziła po mnie (ja miałam w tym czasie czas wolny) się zgodził. Jupi!
  2. Po wysłuchaniu wykładów DobraNocki Agnieszki Piotrowskiej (dziękuję jednej z mam z naszej grupy za polecenie) opracowałam pewną rutynę i o ile wcześniej z zasypianiem był totalny chaos to teraz Maja chodzi spać codziennie pomiędzy 20:30 a 21:30 i najczęściej zajmuje mi to około godziny, łącznie z kąpielą. Podejrzewam, że zasypiałaby o wiele szybciej, bo tak jest jak czasem muszę część rutyny odpuścić, ale chcę jeszcze wykorzystać cenne chwile przed snem, chociażby na odrobinę języka (tu mowa o innych niż angielski), na który w ciągu dnia nie było czasu. Czasem jakaś książka czeka na poranek, bo w ramach naszej wieczornej rutyny zaraz przed snem zrobiłam ograniczenie do jednej, bo inaczej musiałabym czytać do rana 😛 Maja już dawno przestała zasypiać podczas czytania, a działo się to, jeśli już tylko przy książkach w języku włoskim i niemieckim. Dzięki temu, że została wprowadzona regularność chodzenia spać wieczorem, jest też względna regularność porannych pobudek.

Nadal niezmienne jest to, że każdy dzień u nas jest inny. Uważam, że najlepszą organizacją zwłaszcza ze starszym maluchem jest …jej zupełny brak. Planowane są tylko ewentualne spotkania językowe tzw. playdates, chociaż akurat w tych opisanych 2 tygodniach garstka, bo wszechobecny koronawirus wymusił izolację społeczeństwa, a raczej nasz rząd wymusił. W normalnej sytuacji mielibyśmy jeszcze angielskie spotkanie, jeszcze jedno niemieckie i hiszpańskie oraz możliwe, że coś jeszcze. W moim chaosie pewnie i tak nie wszystko zanotowałam, ale to co jest pewnie da Wam ogólny pogląd na to, jak to u nas wygląda. Generalnie jestem nastawiona na to, że każdy moment z dzieckiem jest edukacyjny. Kiedyś do tego co napisałam dochodziło regularne wyskakiwanie z kartami. Teraz tego nie ma i pojawia się więcej innych rzeczy, ale raczej nie spinam się, żeby po nocach przygotowywać karty edukacyjne i inne pomoce. Działam bez planu, w znacznej mierze opieram się na gotowcach i cokolwiek mi przyjdzie do głowy w danym momencie to to realizuję.

(…) każdy dzień jest u nas inny. (…) najlepszą organizacją (…) jest…jej zupełny brak.”

Teachyourbaby

„(…) każdy moment z dzieckiem jest edukacyjny.”

Teachyourbaby

Co robiła domanowa mama w końcówce ciąży

Ktoś może pomyśleć, że oszalałam, że się tak angażowałam nawet w ostatnim trymestrze, a dla mnie właśnie ta końcówka n o wiele lepsza niż pierwsze 6-7 miesięcy, kiedy to czasem z łóżka nie mogłam się podnieść przez cały dzień marząc o tym, żeby cały przespać. Nawet na playdates, czyli językowych spotkaniach leżałam lub siedziałam na wpół leżąc walcząc z odruchem wymiotnym. Niemniej jednak ich nie odpuściłam i korzystałam z każdej okazji.

W końcówce ciąży byłam jak słoń i ledwo chodziłam. Maluch mi coś uciskał, czasem mnie przy jakimś bardziej gwałtownym kroku skurcze łapały lub bolał dół brzucha. Znowu musiałam często leżeć albo przebywać w pozycji półsiedzącej. Przestałam brać aktywny udział w playdates (byłam duchowo siedząc sobie i odpoczywając), ale wewnętrznej energii miałam mnóstwo, chociaż czasem w nocy nie mogłam zasnąć po jakimś dziwnym przebudzeniu o nieludzkiej porze i potrzebowałam drzemki w dzień, a czasem nawet więcej niż drzemki.

Czwartek 05.03.2020: język polski, angielski, włoski i niemiecki

8:30- 10:15- czas Mai z mamą- język włoski, język angielski (tata w pracy, wpadł tylko na chwilę w przerwie, więc polskiego praktycznie nie było):

  • komunikacja w języku włoskim z inicjatywy mamy (oczywiście jak Maja chciała to też mówiła po angielsku; natomiast chętnie powtarzała włoskie tłumaczenie) – jeśli pamiętacie wpis o tym jak wprowadzałam trzeci język wiecie, że przez wiele czasu mieliśmy ok. 30 minut tego języka dziennie, od niedawna jest różnie, generalnie dopóki się nie zapomnę czasem dochodzę nawet do 2 godzin, chociaż nadal zdarzają się też dni, kiedy nie mówimy po włosku w ogóle
  • już zaraz po przebudzeniu Maja prosiła o czytanie tekstu na okładce włoskiej wersji książki Julii Donaldson „Dov’e la mia mamma?” ale nie miałam soczewek więc tylko to w sumie z trudem przeczytałam
  • mały kryzys i trochę płaczu, bo się okazało, że nie ma już czystych sukienek, a księżniczkowa Maja nie lubi spodni
  • gdy robiłam śniadanie Maja sobie „udawała po chińsku” czytanie książeczki „Moo Baa Baa Quack,” którą czytałyśmy już jak miała dwa latka i nawet o niej wspominałam w artykule o tym jak ważny jest wczesny kontakt z książką, który znajdziecie oczywiście w linkach poniżej. Dziwię się, że ta książeczka nie doczekała się u nas osobnej recenzji, bo jest godna uwagi, chociażby ze względu na to, że słowa są napisane nieco większą czcionką niż w przeciętnych książkach. W związku z tym mam recenzję w planach. Mam też w planach kolejny artykuł o czytaniu.
  • jako, że śniadanie zjadłam pierwsza przeczytałam kilka fragmentów mojej najnowszej lektury „Science of Intelligence and Creativity” autorstwa Makoto Shichidy (niestety nie zalinkuję tutaj do miejsca, gdzie można kupić, bo nie jest dostępna w żadnym sklepie internetowym; trzeba pisać do centrum metody Shichidy w Japonii- link znajdziecie pod artykułem)
  • długo nie poczytałam, bo przyszła Maja i prosiła o przeczytanie kolejnej książki Julii Donaldson, którą mamy po włosku „Pesciolino,” po czym przeczytałam jedną historię z wspomnianej wyżej „Moo Baa Baa Quack”

10:15-10:35– kontynuacja czasu z mamą, ale przejście na język angielski:

  • była ładna pogoda i Maja trochę pobiegała po ogrodzie

10:35-13:00 – czas Mai z dziadkiem (taką niespodziankę przyszykowała Maja na pierwszy dzień notowania co robimy; zapytałam ją, czy może chciałaby iść z dziadkiem na spacer, a ja w tym czasie się przygotuję, bo jeszcze w piżamie byłam i spodziewając się tradycyjnego NIE usłyszałam TAK; ostatnio tak w ciągu dnia u dziadka może w wakacje była):

  • czas w ogrodzie: hulajnoga, huśtawka
  • mama w tym czasie oczywiście się ubrała, a wcześniej masaż całego ciała olejkiem makadamia; była też dalsza lektura książki Shichidy oraz czas komputerowy
  • czas u dziadka miał być krótszy, ale Maja ponoć nie chciała wracać (przyszła jedynie po czapkę, której nie chciała wcześniej ubrać, więc jeszcze jakaś minimalna wymiana zdań po angielsku była)

13:00-14:40 – czas Mai z mamą po angielsku z tym, że Maja dość dużo się zajmowała sobą:

  • Maja bawi się sama (znalazła naklejki Little Pony i obkleja różności w salonie)
  • stwierdziłam (co mi się rzadko zdarza!), że chyba coś się da posprzątać. Zapytałam Maję jaką muzykę chce tj. w jakim języku, bo będę sprzątać. Wybrała „Mam tę moc” po polsku, a jako, że nasz najnowszy gadżet tj. Chameleon Reader którym stworzyliśmy też playlisty w 5 językach akurat się ładował, bo jest dość eksploatowany codziennie puściłam z YouTube wersję angielską tj. „Let it go.” Raczej unikam polskiego w takich sytuacjach.
  • Maja poszła do swojego pokoju, a ja nie wiedząc co tam robi i jako, że mnie tak naszło zaczęłam sprzątać parter tj. kuchnię, salon i mini łazienkę. W międzyczasie zeszła informując mnie, że okleiła swoje łóżko oraz schody naklejkami. słuchając piosenek po angielsku: dwie piosenki z „Krainy Lodu,” potem „Hallelujah” Pentatonix którą Maja zaczęła śpiewać oraz różności Eda Sheerana.
  • Kontynuowałam sprzątanie, a Maja wyleciała bez kurtki i boso, w samych rajstopach do ogrodu. Było słonecznie, ale tylko 9 stopni. Przerywała mi czasem sprzątanie wspinając się na okno i dając mi znak, żebym oknem ją wpuściła do domu, co robiłam. Pomimo obaw o jej zdrowie pozwalam jej na takie akcje.
  • Na jej prośbę znowu musiałam przerwać sprzątanie na czytanie, tym razem przyniosła jedną książeczkę z angielskiej serii Little Miss tj. „Little Miss Curious” (wydaje mi się, że ta seria jest też dostępna w języku polskim). Jako, że zostało mi malutko do ogarnięcia w kuchni i chciałam puścić odkurzacz- robota, poprosiłam, żeby przygotowała, co jeszcze mam jej przeczytać i zrobiłam małą przerwę. Maja przygotowała kolejne książki z serii tj. Little Miss Star, Little Miss Twins, Little Miss Greedy, Little Miss Wise oraz Little Miss Tidy. Na czytaniu trochę czasu zeszło, bo to już nie kilkuzdaniowe książki. Zresztą zobaczcie przykładową stronę ze środka. Gdyby wcześniej wyskoczyła z tymi książeczkami możliwe, że w południe jeszcze bym była w piżamie.
seria Little Miss
Little Miss Hug

14:40- 16:10 – czas Mai z tatą- język polski, ale też czytanie po angielsku (od razu zauważył porządek, taka niespodzianka, która rzadko się zdarza, a teraz jeszcze rzadziej skoro się dogadaliśmy w tej sprawie):

  • mama w tym czasie robi sobie 30 minut drzemki, a potem obiad
  • tata robi sobie kawę i czyta…po angielsku „Giraffes can’t dance,” którą wygraliśmy jakiś czas temu w konkursie @dzieci_w_domu (dziękujemy). Maja poprawiała czytanie taty np. przy słowach „leapt,” czy „penguin.” Przy okazji tata też się uczy, bo np. nie wiedział co to „cricket.” Pyta Mai czy to konik polny, a Maja, że konik to „grasshopper.” W końcu sprawdził w słowniku.
  • zabawy i akrobacje taty i Mai w garażu (mamy tam różne drabinki)
  • czas samotnej zabawy Mai w swoim pokoju, a tata bierze kąpiel

16:10 – 17:00 – czas Mai z mamą- język angielski:

  • obiad i wyjazd na kryty plac zabaw na playdate niemiecki

17:00-19:50 – czas Mai z niespełna dwuletnim chłopczykiem i jego mamą po niemiecku (oczywiście bez minimum angielskiego się nie obyło):

  • cała zabawa na krytym placu zabaw, który odwiedziliśmy po raz pierwszy
  • mama w tym czasie niemalże leży rozłożona na wygodnej kanapie, czasem wstaje zrobić fotkę, czy coś fajnego nagrać

19:50-21:25 – czas Mai z mamą – język angielski:

  • powrót do domu i od razu rutyna przed snem opóźniona o jakieś 10 min: kąpiel, pożegnanie z Aniołem Stróżem: modlitwa, prośba do aniołka, podziękowanie; czytanie jednej historii z książki, która była hitem tego dnia „Moo Baa Baa Quack;” byłyby jeszcze kołysanki, gdyby nie to, że padła mi bateria w telefonie, więc sama odśpiewałam włoskie „Ninna Nanna” i „Stella stellina” oraz angielską „Twinkle, Twinkle Little Star” i tyle ile zapamiętałam niemieckiej „Funkel Funkel Kleine Stern.” Gdyby nie problem z telefonem byłaby też muzyka poważna.

21:25 – 02:05- czas komputerowy mamy (testuję, czy późniejsze pójście spać przełoży się na to, że się nie obudzę w środku nocy).

Piątek 06.03.2020: język polski, angielski, włoski (tylko książka i kołysanka)

8:15 – 11:10 – czas z mamą – język angielski:

  • słuchamy piosenek z wspomnianego wyżej Chameleon Reader: „Let it go” z anglojęzycznej wersji „Krainy Lodu.” Okazało się, że jednej piosenki nie nagraliśmy, więc puszczamy z YouTube, słuchamy i nagrywamy „Can’t Stop the Feeling” z bajki Trolle. Potem lecą kolejne tj. „Lemon Tree,” „Hallelujah” Pentatonix oraz włoskie „Ci vuole un fiore,” „Se sei felice.”
  • przy piosenkach jemy śniadanie
  • w czasie gdy robię jajecznicę (drugą część śniadania) Maja przegląda/ czyta po cichu polską książkę „Zaplątani.” Czasem też „udaje czytanie po chińsku.” Spędziła w ten sposób 45 minut. Nauczyłam się doceniać „udawanie,” bo mam wtedy czas wolny i w sumie odkąd czyta jest tego coraz mniej. Dla niej to chyba coś dla relaksu, jak medytacja.
  • rozmowa po angielsku przy polskiej książce „Zaplątani”
  • chwila przerwy dla mamy na ubranie się, makijaż itp.
  • Maja chciała mi przedstawić treść polskiej książki z okienkami „Jak to działa” i to niestety musiałam przerwać, bo byłyśmy umówione
  • Maja poszła się ubrać, a ja dokończyć przygotowanie siebie do wyjścia

11:10-12:55 – czas z 4 dzieci z edukacji domowej – język polski, z odrobiną angielskiego, gdy Maja zwraca się do mamy:

  • zabawa w ogrodzie
  • akrobacje na linie zwisającej z sufitu w pokoju dzieci

12:55-14:10- czas z mamą- język angielski:

  • w samochodzie Maja przegląda/ cicho czyta „Tabliczkę mnożenia w wierszykach,” którą odzyskaliśmy po pożyczeniu, po czym kontynuuje też w domu
  • robię w tym czasie obiad i jemy razem
  • w pewnym momencie Maja poszła na piętro do swojego pokoju i w tym czasie udało mi się zdrzemnąć na 40 minut (nie mam zielonego pojęcia, co wtedy robiła, ale dopiero po tym czasie przyszła mnie obudzić; tata też spał po pracy w sypialni)
  • Maja czyta na głos bajkę o Królewnie Śnieżce po angielsku „Snow White and the Seven Dwarfs,” którą mamy z biblioteki i nie udało mi się w internecie znaleźć z taką samą okładką więc nie zalinkuję. Nagrałam prawie 20 minut czytania (po wycięciu części dyskusji i komentarzy możecie obejrzeć tutaj), po czym pilnie musiałam coś zrobić na komputerze, co mi zupełnie wyleciało z głowy. Jako, że z reguły nie korzystam z komputera przy Mai pokombinowałam, żeby ją czymś zająć dając jej zupełnie nową książeczkę „The Gingerbread Man,” która ma nagrany dźwięk i niejako sama się czyta. Książeczkę mamy od konsultantki Usborne Anety Łukasik, ale zdradzę Wam tu, że dzięki niej książeczki tego wydawnictwa możecie zamawiać bezpośrednio u mnie. Szybko usłyszałam narzekanie Mai, czemu taka krótka. Potem Maja odkryła kolejną anglojęzyczną wersję Śnieżki, którą też mamy z biblioteki i prosiła o czytanie. Niestety nie mogłam dokończyć, bo byłam umówiona.
  • Maja wzięła książeczkę „Zaplątani” i poszła obudzić tatę

16:10-19:55 – czas Mai z tatą- język polski (ja w tym czasie miałam pogaduchy z mamą 3-miesięcznego chłopczyka; to nasze drugie spotkanie, więc myślę, że mogę ją nazwać koleżanką, bo świetnie się dogadujemy. Jak się pojawi mój drugi maluch zaczynamy spotkania anglojęzyczne, bo ona zaczęła wprowadzać dwujęzyczność zamierzoną.) :

  • ponagrywali za pomocą Chameleon Reader trochę czytania „Elementarza” Falskiego przez Maję (po polsku tak najchętniej czyta, do nagrania jak możecie zobaczyć tutaj)

19:55-20:10 – czas z mamą i tatą przy książce „The Gingerbread Man,” o której wspomniałam wcześniej. Maja raz odsłuchała, po czym prosiła, żebym jej przeczytała.

20:10-21:00 – rutyna przed snem: kąpiel, pożegnanie z Aniołem Stróżem: modlitwa, prośba do aniołka, podziękowanie; czytanie włoskiej książki Julii Donaldson „La Strega Rossella,” długa, bo ponad 16-minutowa kołysanka po włosku „Dormi, dormi…”

21:00-01:00- czas komputerowy mamy

Sobota 07.03.2020: język polski, angielski, włoski (tylko piosenki przed snem)

7:15-8:45 – czas komputerowy mamy

9:05-11:45- czas Mai z mamą, język angielski

  • Maja siedzi z książką „Gingerbread Man” przegląda czasem normalnie, czasem od tyłu i eksperymentuje (ja w tym czasie robię dla nas śniadanie i kawę dla siebie)
  • Maja przyniosła książkę „Elephants” Usborne z faktami na temat słoni i czytamy
  • podczas gdy Maja się ubierała poleżałam trochę i powalczyłam z nudnościami

W tym czasie z Mają było też 30 minut mojej drzemki. Maja sobie śpiewała z Chameleon Reader. Potem w sumie gdy mnie obudziła nadal kontynuowała.

11:45 – 19:50 – czas u babci -bardzo nietypowe zachowanie Mai, chociaż ostatnio jest tam nowa atrakcja- tenis stołowy, więc łatwiej ją namówić, żeby odwiedziła dziadków- w sumie widziała, że się źle czuję i może dlatego się zgodziła…kilka miesięcy temu w końcu miała nawet przedszkolną przygodę w czasie, gdy leżałam całe dnie:

  • Maja poszła do dziadka z hulajnogą (koło domu u nas nie ma odpowiedniego terenu na jazdę- kamienie, trawnik)

W tym czasie jak już udało mi się zwlec z łóżka spędziłam trochę czasu w ogrodzie. Potem oglądnęliśmy serial z mężem i był czas na pogaduchy sam na sam, czyli to co kocham najbardziej. Maja jest tak absorbująca i tak zabiega o uwagę, że w jej obecności ciężko jest sobie cokolwiek przekazać, a co dopiero chwilę porozmawiać.

W sumie w ten dzień więcej energii mi przybyło dopiero późnym popołudniem. W międzyczasie mąż mi zrobił masaż nóg i brzucha i poszłam spać na dwie godziny. Potem znowu czas z mężem.

19:50 – 21:25 – chwila czasu z mamą, język angielski:

  • czytanie „Princess and the Wizard,” którą przyniosła Maja. Mamy tą książeczkę dzięki księgarni Kangurek.
  • rutyna przed snem: kąpiel, modlitwa, prośby, podziękowania i książeczka wybrana przez Maję „Farm Animals” wydawnictwa Usborne, podczas masowania Mai słuchamy: „Ti amo” Umberto Tozzi, „Strani amori” Laury Pausini oraz „Preghiera” Andrea Bocelli po włosku oraz już do zaśnięcia Mai muzyka klasyczna – Mozart.

21:25 -23:10 – czas z komórką oraz czas z mężem (masaż pleców i brzucha)

Niedziela 08.03.2020: język polski, angielski, włoski, hiszpański, niemiecki (tylko czytanie przed snem)

7:40-11:00 – czas z mamą i tatą- język angielski, język polski:

  • Maja zeszła na parter i coś tam sobie rysowała w książeczce matematycznej

Tatę szyja coś bolała więc został wymasowany. Masaż głowy gratis.

  • wspólne śniadanie
  • sesyjka z programem Maluch Czyta – pokaz bitów inteligencji z kilku kategorii

11:00-13:50 – hiszpańskie playdate z inną mamą i jej o rok młodszą od Mai córeczką:

  • z dziewczynami bawi się chłopak, który urodził się w Hiszpanii i spędził tam ponad 20 lat
  • mamy mają pogaduchy w salonie

13:50-18:20 – czas Mai u babci z tatą- język polski

18:20-19:30 – msza z rodzicami- język polski

19:30-20:34- Rutyna przed snem: kąpiel Mai, pożegnanie z Aniołem Stróżem: modlitwa, prośba do aniołka, podziękowanie; czytanie niemieckiej książki do czytania globalnego z Your Baby Can Learn, masowanie Mai przy polskich modlitwach odtwarzanych z Youtube: „Aniele Boży Stróżu mój,” „Ojcze nasz” oraz „Do Ciebie Boże rączki podnoszę” i kolejno przy hiszpańskich kołysankach: „Nanita nana” oraz „Arroro mi niño.” Do zaśnięcia Mai muzyka klasyczna – Beethoven.

Poniedziałek 9.03.2020: język angielski, polski, włoski (tylko piosenki)

9:00-13:35- czas z mamą- język angielski:

  • Image Play z rightbrainlibrary: przytulone i z zamkniętymi oczami słuchamy nagrania i przenosimy się do morza
  • powidok (z ang. after-image) z tej samej strony: trzy ilustracje
  • dużo samodzielnej zabawy Mai (ponad godzina): Good Wood, o którym pisałam dość niedawno (link pod artykułem) ; klocki magnetyczne, zabawkowa wkrętarka (ja w tym czasie wywiesiłam pranie i zaczęłam robić następne, zrobiłam też ćwiczenia mięśni twarzy- coś co robię prawie codziennie oraz przygotowałam się na nowy dzień: przebranie, makijaż)
  • czas razem w ogrodzie i śpiewanie z Chameleon Reader piosenek angielskich, włoskich i polskich: „Kulfon, co z ciebie wyrośnie,” „Wiosna, ach to ty,” „Whiskey, ragnetto,” „Itsy bitsy spider,” „My heart will go on.”
  • „udawanie” czyli mówienie bzdur przez Maję przy magazynie „National Geographic for kids”, który kiedyś kupiła babcia

13:35 -15:10- czas z mamą i tatą- język polski, język angielski:

  • tata czyta wspomniany wyżej magazyn „National Geographic for kids” o kotach, ja robię koktail, a potem wyłączam się na czytanie Shichidy (dobry przykład dla Mai – mama czyta praktycznie za każdym razem jak tata ma czas dla Mai, często się łapię na postawie: „jest polski to nic tu po mnie”)
  • Maja czyta na głos angojęzyczną wersję Kopciuszka , którą mamy z biblioteki
  • zgadywanka wymyślona na szybko (to takie coś inspirowane metodą Shichidy, zakryłam kropki na rajstopach Mai i miała zgadnąć jakiego są koloru)
  • czas z tatą w garażu, a ja wtedy wieszam pranie
  • Maja czyta na głos „Elementarz” Falskiego

15:10-20:00- czas Mai z babcią- język polski:

  • hulajnoga
  • plac zabaw

20:00-20:35 – czas Mai z tatą-język polski:

  • tata czyta „Złotą Księgę Bajek,” którą mamy z biblioteki, ale to taki hit, że chyba Mai kupię i jako, że już późno to zostało zaliczone jako czytanie przed snem
  • rutyna przed snem: pożegnanie z aniołkiem, modlitwa po angielsku do Anioła Stróża, piosenki angielskie „Hallelujah” Pentatonix oraz „My Heart Goes On” Celine Dion; modlitwa „Ojcze Nasz” po angielsku puszczona z YouTube, piosenki po chińsku a na koniec muzyka klasyczna – Czajkowski.
Wtorek 10.03.2020: język angielski, język polski, język włoski, język hiszpański (tylko czytanie), język niemiecki (tylko piosenki)

8:50-10:00- czas z mamą-język włoski dopóki nie przerwała Maja:

  • Maja przyniosła też książkę po hiszpańsku „No escuchas Juan?” z Newmark Learning, przy okazji wyszła komunikacja w tym języku: kilka zdań
  • śniadanie z Chameleon Reader i piosenkami „Can’t Stop the Feeling,” „Alleluja” i „Five Little Ducks”
  • Maja chce nagrać więcej, więc słuchamy i nagrywamy: „Mam tę moc”
  • Maja czyta na głos anglojęzyczną wersję Śnieżki
  • śpiewanie „Lemon tree” z Chameleon Reader

10:00 -13:50- czas z mamą, ale przejście na język angielski (język polski Mai w opowiadaniu):

  • czytanie na głos bardzo prostej angielskiej książki „Hug,” którą recenzowałam jakiś czas temu wraz z innymi książeczkami z serii o przygodach sympatycznej małpki Bobo
  • Maja sama do siebie opowiada historię po polsku bazgrząc po używanej książce
  • kilka zestawów bitów inteligencji z wcześniej wspomnianej platformy Maluch Czyta
  • bajka „Barbapapapa” w języku włoskim – 40 minut

13:50-14:50- tata w domu, ale minimum polskiego i czas z mamą: język angielski, język włoski:

  • po 5 minutach włoskiego zainicjowanego przez Maję powiedziała po angielsku: „I don’t want to speak Italian.” (Nie chcę mówić po włosku), potem była próba przejścia na włoski zakończona sukcesem w postaci kolejnych 40 minut czasu z tym językiem tego dnia
  • Maja się nie mogła doczekać obiadu i była płaczliwa
  • mąż ma zły dzień: stwierdził, że płaczliwość Mai jest z winy takiej ilości włoskiego, wypełnił dokumenty do przedszkola (pisząc to wiem, że się nie dostała i dobrze)
  • Maja czyta anglojęzyczną wersję Śnieżki na głos, a ja w tym czasie zgłębiam lekturę Shichidy na raty
  • czytam Mai „Be Brave Little Penguin,” którą wygrałyśmy we wcześniej wspomnianym konkursie
  • udało mi się wziąć kąpiel i się ogarnąć na resztę dnia
  • czytam Mai książeczki o potworach dla maluszków co prawda, ale takie przyniosła: „Boris Babysits,” „Hello, Dudley” oraz „Calm down, Boris” Sama Lloyda. Wszystkie przyszły do nas z Bookdepository. Podlinkowałam Wam tutaj jedną, tą najpopularniejszą do całej serii.
  • czytam Mai „Nose is not Toes” Glenna Domana, którą też tu recenzowałam
  • słuchanie i śpiewanie z Chameleon Reader – dominują polskie piosenki np. „Alleluja,” czy „Mam tę moc,” ale Maja włącza też angielskie „Lemon tree.” W tym czasie robię obiad. Potem przy jedzeniu też piosenki, które kiedyś nagrałyśmy do Kameleona (Chameleon Reader)

14:50-15:25- spacer Mai z dziadkiem: język polski, a ja sobie czytam książkę Shichidy na ogrodzie i mam czas na wywieszenie prania.

15:25-19:00- czas u babci- język polski

Ja w tym czasie mam konwersacje z języka włoskiego.

19:00-19:30 – zabawa w garażu z tatą – język polski

19:30-20:45- rutyna przed snem: czytanie jednego rozdziału niemieckiej książki „Bobo Siebenschläfer,” kąpiel, pożegnanie z aniołkiem, modlitwa po angielsku do Anioła Stróża, piosenki włoskie „Ti amo” Umberto Tozzi oraz „Strani Amori” Laury Pausini, modlitwa „Padre nostro” po włosku, piosenki po niemiecku „Funkel, funkel, kleine stern” oraz „Schlaf kindlein schlaf,” a na koniec muzyka klasyczna – Pachelbel

Środa 11.03.2020: język angielski, język polski, język hiszpański (tylko czytanie)

8:30-13:30 – czas z mamą i tatą: język polski i angielski (z przewagą angielskiego) oraz hiszpański w czytaniu:

  • 30 minut Mai z tatą w sypialni, gdy mama robi śniadanie
  • jeszcze przed śniadaniem Image Play z rightbrainlibrary – zamykamy oczy i udajemy się w wyobraźni w góry słuchając nagrania, po czym bawimy się tzw. powidokiem (po ang. after image) z trzema ilustracjami, w międzyczasie cichutko leci muzyka alfa
  • jemy śniadanie we trójkę, co rzadko się zdarza
  • Maja bawi się Chameleon Reader, więc musiałam wyłączyć muzykę alfa
  • czytamy hiszpańską książeczkę „No es justo” z wspomnianego wcześniej Newmark Learning
  • Maja czyta na głos anglojęzyczną wersję Kopciuszka
  • prowadzi dyskusje na temat książki po polsku z tatą, a mama w tym czasie wiesza pranie
  • puszczam muzykę alfa, a po pewnym czasie robimy kilka mandal z rightbrainlibrary
  • samodzielny czas Mai z Good Wood oraz zabawkową wkrętarką, a ja w tym czasie sprzątam swój pokój

13:30- 15:50 – czas z mamą – język angielski:

  • zakupy z Mają: spożywcze, jak również kupiłam jej buty
  • tankowanie samochodu na stacji

15:50-16:20 – czas z mamą- język włoski:

  • na szybko wieszanie kolejnego prania, bo wyprana została owca, z którą Maja zasypia

16:20-16:35- tata wrócił, więc trochę polskiego

16:35-17:25 – Maja zniknęła w pokoju. Nie mam pojęcia co robiła. Przyszłam dopiero w reakcji na płacz, bo jej się rozwaliła wieża, którą budowała.

17:25-19:25- czas z tatą- język polski:

  • zabawa klockami magnetycznymi
  • czytanie „Złotej Księgi Bajek”
  • Maja ogląda bajkę o kucykach w języku polskim ok. 20 minut (tak wyszło, ale generalnie staram się, aby oglądała jedynie w językach obcych, tata jednak tego nie rozumie)

19:25-19:55- czas z mamą- język angielski:

  • zabawa klockami magnetycznymi
  • zabawa z Good Wood
  • trochę sprzątania w pokoju Mai

19:55-20:10 – czas z mamą i tatą- język polski, język angielski

20:10-21:00- rutyna przed snem: kąpiel, czytanie „Questions and Answers about Science” wydawnictwa Usborne (recenzję znajdziecie w linkach pod artykułem) pożegnanie z aniołkiem, polskie modlitwy odtwarzane z Youtube: „Aniele Boży Stróżu mój,” „Ojcze nasz” oraz „Do Ciebie Boże rączki podnoszę” i hiszpańskie kołysanki „Nanita nana” oraz „Arroro mi niño.” Do zaśnięcia Mai muzyka klasyczna – Chopin.

Czwartek 12.03.2020: język angielski, język polski, włoski, hiszpański (tylko książeczka i bajka)

6:50 -14:10 -czas z mamą i tatą -język angielski, język włoski, język polski, język hiszpański (tylko bajka):

  • Maja przegląda „Najpiękniejsze opowieści o wróżkach,” które mamy z biblioteki, a tata w tym czasie robi jajecznicę i resztę śniadania
  • zabawa klockami magnetycznymi (Maja opowiada historię po angielsku) – udało mi się nagrać ok. 15 minut tego monologu i będzie do podsumowania rozwoju mowy, które chcę przygotować inaczej niż zwykle
  • znalazła malutkie zdjęcia legitymacyjne, w tym też swoje i od razu wykorzystałam ją do zabawy pamięciowej, którą normalnie robimy z innymi kartami
  • czyta bajkę o Śnieżce w wersji angielskiej na głos; w pewnym momencie pyta: „What is stepdaughter?” („Co to jest „pasierbica?”)
  • Maja ubrała swoją ulubioną owcę w sukienkę i poszła na górę, prawdopodobnie do swojego pokoju na jakiś czas
  • komunikacja ok. 1 h 20 min po włosku
  • zabawa z zestawem Good Wood
  • słuchamy muzyki alfa z rightbrainlibrary i Maja robi trzy mandale pokazując gdzie ma być który kolor (ona nie lubi kolorować)
  • tata czyta angielską książkę „The Bike Race” z serii LeapFrog z mówiącym długopisem, której recenzję linkuję pod artykułem
  • odcinek TweedleWink
  • 30 minut drzemki mamy, a Maja w tym czasie ogląda hiszpańską wersję „Pocoyo”

14:10-15:20- czas z tatą- język polski:

  • zabawy piłką w ogrodzie
  • zabawa w garażu
  • czytanie „Złotej księgi bajek”

15:20-17:00- czas z mamą- język angielski, hiszpański (tylko czytanie):

  • zabawa na zjeżdżalni Good Wood
  • zabawa Chameleon Reader
  • czytamy po hiszpańsku „Tengo envidia de Elsa” z Newmark Learning
  • Maja znika w swoim pokoju z Chameleon Reader na dłużej
  • zabawa z Good Wood oraz Chameleon Reader w ogrodzie
  • Maja czyta anglojęzyczną wersję bajki o Śnieżce na głos, po czym również anglojęzyczną wersję bajki o Kopciuszku

17:00-19:20 – czas z mamą i tatą- język polski i angielski (więcej czasu z tata, gdyż jak to się często zdarza, gdy Maja mi da chwilę wolnego czytam sobie; ona się bawi z tatą, ale widzi,że czytam, więc ma dobry przykład)

19:20 -20:00 – czas z tatą: język polski:

  • tata czyta „Złotą Księgę Bajek” i to zostało uznane za lekturę przed snem
  • skakanie, różne wygłupy w sypialni

Ja w tym czasie zgłębiam lekturę Shichidy oraz mam czas komórkowy.

20:00-21:05 -rutyna przed snem: pożegnanie z aniołkiem, modlitwa po angielsku do Anioła Stróża, piosenki angielskie „Hallelujah” Pentatonix oraz „My Heart Goes On” Celine Dion; modlitwa „Ojcze Nasz” po angielsku puszczona z YouTube, piosenki po chińsku a na koniec muzyka klasyczna – Czajkowski.

Piątek 13.03.2020 : język angielski, polski, włoski (tylko czytanie)

8:30- 9:15- czas mamy dla siebie z komórką, śniadanie

9:15- 11:10- czas z mamą- język angielski

11:10-14:20- spotkanie z 4 dzieci z rodziny w edukacji domowej: język polski, w komunikacji z mamą język angielski, w czytaniu włoski:

  • zabawa w ogrodzie
  • zabawa z zestawem Good Wood
  • kurier przyniósł włoską wersję bajki o Roszpunce „Rapunzel” z serii „Il fantastico mondo delle principesse.” Oczywiście usiałam przeczytać (nie zalinkuję, bo kupiona przez ebay)
  • potem Maja bawiła się w tzw. „udawanie,” czyli mówienie bzdur przy przeglądaniu książki, niemniej jednak tym razem czasem wplatała słowa, które rzeczywiście przeczytała

14:20-16:00- czas z mamą- język angielski:

  • czytamy książeczki z serii o kocie o imieniu Mog – każdą dwa razy na życzenie Mai: „Mog the Forgetful Cat” oraz „Mog and the Baby”
  • Maja słucha różnych piosenek z Chamelon Reader

16:00- 16:40 – 30 minut snu mamy; Maja śpiewa z Kameleonem czyli Chameleon Reader, po czym budzi tatę

16:40-20:00- czas z mamą i tatą: język polski i angielski (więcej czasu z mamą):

  • ja dosypiam, a przylepa Maja czyta mi angielską wersję bajki o Śnieżce, którą mamy z biblioteki
  • robimy chleb
  • Maja znika na 30 minut, a mama dalej śpi
  • tata czyta książki z biblioteki: „Pinokio” oraz „Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków”
  • Maja bawi się w „udawanie” czytania angielskiej wersji bajki o Śnieżce po polsku

20:00-21:15 – rutyna przed snem: czytanie kilku książeczek do czytania globalnego z faktami o emocjach, które stworzyłam we współpracy z Anetą Łukasik (jakiś czas temu były w sprzedaży i pewnie za jakiś czas znowu się pojawią), modlitwa, prośby, podziękowania, odtworzone z YouTube: piosenki po włosku: „Ti amo” Umberto Tozzi oraz „Strani amori” Laury Pausini; modlitwa „Padre nostro” po włosku; kołysanki niemieckie: „Funkel, funkel kleine sterne” oraz „Schlaf kindlein Schlaf;” muzyka klasyczna (Mozart).

Sobota 14.03.2020: język polski, angielski, włoski (tylko kołysanka), hiszpański (zdanie Mai)

7:30-9:20 – czas mamy z tatą, czas komórkowy mamy- Maja śpi

9:20- 18:00 -czas z mamą- język angielski, język włoski, język polski:

  • śpiewanie z Chameleon Reader
  • kilka kategorii bitów inteligencji z Maluch Czyta
  • 40 minut „Krainy Lodu” w języku angielskim (z uwagi na to, że bajka jest długa dzielę na części)
  • 25 minut języka włoskiego- przerwała Maja
  • spacer
  • czytanie książek z serii „Il Fantastico Mondo delle Principesse” w języku włoskim: o Roszpunce i Śpiącej Królewnie (kupiłam w aukcji na ebay)
  • czytanie książek z wspomnianej wcześniej serii „Questions and Answers” o kosmosie oraz o jedzeniu
  • czytanie książek z wcześniej wspomnianej serii Little Miss. Tym razem: „Little Miss Whoops,” „Little Miss Tiny” oraz „Little Miss Twins”
  • jeden odcinek TweedleWink
  • 40 minut bajki w języku niemieckim „Caillou”
  • zabawa z piłką w ogrodzie
  • bazgranie po używanej książce i monolog Mai -różne historie w języku polskim
  • robimy chlebek bananowy

18:00-19:45 -kąpiel wyjątkowo dużo wcześniej. Potem czas z tatą m.in. zabawa klockami magnetycznymi, zadania matematyczne z książki „Matematyka” z serii Edukacja Domowa Katarzyny Trojańskiej, którą zakupiłam w Biedronce.

19:45-20:40 -samodzielna zabawa Mai w pokoju. Wiem, że wzięła niemiecką książkę „Alle müssen gähnen ” i bawiła się w swoje „udawanie,” czyli gadanie „po chińsku.” Budowała też z klocków magnetycznych. Resztę wie tylko ona sama.

Mama w czasie wolnym ma czas komputerowy. Robi też trochę ogromne pierwsze karty do czytania dla przyszłego maluszka.

Rutyna przed snem: kąpiel, modlitwa, podziękowania, prośby, książka „The Princess and the Wizard.” Kołysanka włoska „Dormi, dormi…,” a potem muzyka klasyczna – Pachelbel. Masaż Mai. Podczas zasypiania Maja, która zawsze twierdzi, że nie jest śpiąca nagle powiedziała po hiszpańsku „No es justo.” (To niesprawiedliwe). To zdanie z jednej z ostatnich książeczek, które jej czytałam.

Niedziela 15.03.2020: język polski, angielski, włoski, niemiecki (w dwóch ostatnich tylko muzyka)

8:25-13:30 – trochę czasu z mamą, trochę z tatą- język polski i angielski

  • zabawa z Good Wood
  • od śniadania piosenki z Chameleon Reader (trzeba nagrać nowe, bo ciągle te same): Maja śpiewa „Alleluja” (już zna prawie całą polską wersję)
  • bajka po angielsku „Little Einsteins” – ok. 20 minut
  • 3 piosenki z tekstem do czytania globalnego stworzone przez rodziców z naszej grupy Metoda Domana i nie tylko- grupa wsparcia dla rodziców: 2 po polsku, 1 po angielsku

13:30- 18:40 Maja z tatą u babci. Wcześniej spakowała kilka książek po polsku, żeby pochwalić się babci jak czyta oraz playlistę wraz z Kameleonem (Chameleon Reader).

W tym czasie czas komputerowy mamy plus zrobiła kilka ogromnych kart do programu czytania dla nowego maluszka.

18:40 – 20:00 -czas z tatą głównie w garażu:

  • hulajnoga
  • stary plastikowy motorek
  • wspinaczka
  • huśtanie się i wygłupy na drążkach/ drabinkach

19:55- 20:50 – czas z mamą przed snem -język angielski:

  • wspólna kolacja
  • Maja dorwała się do książek, które muszę schować, żeby poczekały na maluszka, bo dla niej zdecydowanie poniżej poziomu. Znalazła kiedyś w swoim pokoju i na komentarz, że to dla maluszka zaczęła czytać na głos. Chodzi o serię o małpce Bobo kiedyś recenzowaną (link pod artykułem). W każdej zaledwie 1-3 słowa w całej książce.
  • zainteresowanie i odczytanie na głos kart przygotowanych dla maluszka z własnej inicjatywy Mai (i pomyśleć, że jeszcze kilka miesięcy temu taka „pokazówa” nie byłaby możliwa)
  • nowa książka „Maisy Goes to Preschool” (Maja samodzielnie przeczytała tytuł, chociaż słowo „preschool” jako „school” ze zdziwieniem, bo to tego słowa nie znała nawet w mowie; używamy „kindergarten.” Chwila „udawania” czytania, czyli gadania bzdur z książką.)
  • rutyna przed snem: modlitwa, czytanie wyżej wspomnianej książki, odtworzone z YouTube: piosenki po włosku: „Ti amo” Umberto Tozzi oraz „Strani amori” Laury Pausini; modlitwa „Padre nostro” po włosku; kołysanki niemieckie: „Funkel, funkel kleine sterne” oraz „Schlaf kindlein Schlaf;” muzyka klasyczna (Beethoven).

Mama idzie spać z Mają.

Poniedziałek 16.03.2020: język polski, angielski, włoski, hiszpański (w ostatnim tylko piosenki)

7:25 – 8:30-czas z tatą-język polski

Mama na badaniach.

8:30-9:35 -czas z mamą i tatą (więcej angielskiego i czasu z mamą):

  • śniadanie i słuchanie piosenek z Kameleona (Chameleon Reader)
  • zabawa z Good Wood
  • 15 minut drzemki mamy
  • zabawa w garażu

9:35- 12:30- czas z mamą-angielski, włoski:

  • czas z włoskim: najpierw ok. 20 minut przerwane przez przełączenie się mamy na angielski; w tym czasie czytanie włoskiej wersji bajki o Roszpunce z serii książek „Il fantastico mondo delle Principesse” (niestety tutaj nie zalinkuję, bo to pojedyncza aukcja na ebay)
  • pijemy koktail na tarasie
  • Maja znika na ok. pół godziny w swoim pokoju (nie wiem co robiła); mama posprzątała ok. 1/3 kuchni
  • ok. godzina po włosku
  • czytanie książeczek z serii Little Miss tj. „Little Miss Curious,” „Little Miss Stubborn, ” „Little Miss Wise” oraz „Little Miss Giggle”

12:30- 14:25- czas Mai z tatą-język polski

  • czytanie „Złotej księgi bajek” Egmont

Mama w tym czasie śpi w sypialni.

14:25 – 15:30- czas z mamą i tatą-polski, angielski:

  • jemy kanapki
  • skakanie, wygłupy

15:30-16:25- czas z tatą:

  • zabawa w garażu

Mama u spowiedzi i na zakupach kosmetycznych.

16:25 – 20:55 -czas z mamą- język angielski i odrobina włoskiego przed snem:

  • kolacja
  • nowa książka z inicjatywy mamy „Telling the Time” wydawnictwa Usborne od Anety Łukasik z naszej grupy (teraz dzięki Anecie możecie zamawiać książeczki Usborne też u mnie))
  • dwie strony z książki „Matematyka” z serii Edukacja Domowa Katarzyny Trojańskiej, o której wspominałam wcześniej
  • rutyna przed snem: kąpiel, modlitwa po angielsku, książka z serii Little Miss tj. Little Miss Tidy, modlitwy polskie odtworzone z YouTube: „Aniele Boży,” „Do Ciebie Boże rączki podnoszę” oraz „Ojcze nasz,” kołysanki hiszpańskie: „Arroro mi niño,” „Nanita nana;” masażyk

W ciągu całego dnia zrobiłam kilka ogromnych kart do czytania globalnego dla maluszka. Oczywiście na raty, ale też nie poświęcając dodatkowego czasu na to, przy Mai. Zresztą Maja bardzo się tymi kartami interesuje i je odczytuje.

20:55- 0:30 Czas komputerowy mamy.

Wtorek 17.03.2020: język polski, angielski, włoski, hiszpański (w ostatnim tylko książka)

8:35 – 16:00- czas z mamą- język włoski, angielski plus wymiana zdań po polsku z tatą, który na chwilę wpadł w trakcie pracy i po pracy:

  • czytanie książeczki z serii Little Miss, tym razem padło na „Little Miss Late”
  • Maja przegląda/ czyta „Little Miss Scatterbrain”
  • skakanie po śpiącym na parterze tacie, który miał przerwę w pracy
  • śniadanie z mamą
  • Maja przegląda/ czyta „Złotą księgę bajek” Egmont, „Legendę o smoku Wawelskim” (tutaj co chwilę mnie woła, żeby różności skomentować; wypatrzyła też inne książki na okładce i wyraziła życzenie, że chciałaby je mieć)
  • „udawanie” po polsku z anglojęzyczną książką o Śnieżce
  • czytanie „To nic strasznego. Będę mieć rodzeństwo” przez Maję na głos (dostaliśmy używaną)

W czasie indywidualnej aktywności Mai mama masuje się olejkiem makadamia, robi sobie makijaż i ogólnie się przygotowuje do rozpoczęcia dnia.

  • dyskusja przy „Złotej księdze bajek” po angielsku
  • pokazałam Mai kolejne 7 kart dla maluszka, tym razem po angielsku i sama z siebie zaczęła je odczytywać (leżały przez noc do wyschnięcia)
  • pijemy koktail
  • 1 godzina 20 minut języka włoskiego: większość w ogrodzie, poszliśmy też do babci i jakieś 15 minut też dodatkowo polskiego było, w tym jedzenie
  • Maja przyniosła inną wersję Śnieżki o angielsku i czas włoski został przerwany, bo musiałam przeczytać, ale zostałyśmy w ogrodzie
  • „udawanie” i mówienie bzdur ze „Złotą księgą bajek” ale przysłuchałam się i od czasu do czasu słyszałam czytanie pojedynczych słów (w tej książce jest za mała czcionka, mega mała). W pewnym momencie Maja sama przekartkowała i wskazała na zdanie „Zabić Bestię!”
  • zrobiłam jedną kartę dla maluszka po włosku i pokazałam Mai informując ją jaki język. Odczytała: „gatto” (kot). Mega!
  • jemy kanapki
  • 40 minut włoskiego z inicjatywy Mai, bo przyniosła włoską wersję Roszpunki- „Rapunzel” z serii „Il Fantastico Mondo delle Principesse” (też nie zalinkuję bo to pojedyncza aukcja na ebay)- tyle zajęło przeczytanie…połowy!…bo co zdanie praktycznie zadawała mnóstwo pytań…głównie perché, czyli dlaczego. Oczywiście przy czytaniu po włosku odpowiadam tylko po włosku.

16:00-20:00- Maja dała się namówić na wizytę u babci, do której chodzi raczej niechętnie. Skusiła ją propozycja jazdy na hulajnodze (u nas trawnik więc się nie da) – język polski:

  • mnóstwo czasu na zewnątrz, spacer itp.

W tym czasie tata jeździ na longboardzie i dostał zlecenie zakupów. Mama posprzątała…uwaga…cały parter 🙂 Potem czas komputerowy, w tym 30 minut konwersacji z Włoszką przez Skype (normalnie mamy na żywo, ale wiadomo kwarantanna w czasie koronawirusa). Potem godzina pogaduch z mężem, w tym masaż brzucha mamy.

20:00-20:55 – czas z mamą-język angielski, czytanie po hiszpańsku:

  • rutyna przed snem: kąpiel, modlitwa po angielsku do Anioła Stróża, książka po hiszpańsku: „Puedo mirar tu pañal?”, piosenki angielskie „Hallelujah” Pentatonix oraz „My Heart Goes On” Celine Dion; modlitwa „Ojcze Nasz” po angielsku puszczona z YouTube, piosenki po chińsku a na koniec muzyka Mozarta.

21:00-21:45 – czas z mężem.

21:45 – 01:00- czas komputerowy mamy (chyba lepiej iść późno spać i dospać do rana niż budzić się o 4-5 i leżeć bezczynnie do rana).

Środa 18.03.2020: język polski, angielski, włoski, hiszpański (w ostatnim tylko książka)

8:40- 11:55 czas z mamą i tatą (ale głównie komunikacja z mamą, więc język włoski i angielski):

  • odtwarzanie nagrania z hiszpańskiej książki „Puedo mirar tu pañal?” z Chameleon Reader (kiedyś głos wgrał nasz chłopak od hiszpańskiego)
  • śniadanie
  • od rana z mini- przerwami na polski i wiadomo angielskimi wtrąceniami Mai- język włoski – 2 godziny 15 minut
  • czas w ogrodzie

11:55-12:45- czas z mamą-język angielski:

  • czas w ogrodzie
  • Maja pod koniec przyniosła włoską książkę o Roszpunce, o której wspominałam wcześniej i zdążyłam przeczytać kilka stron zanim zjawił się dziadek

12:45 -15:05 – czas Mai z dziadkiem, potem z babcią-język polski:

  • pogaduchy w ogrodzie
  • wziął Maję do garażu u siebie, w którym tata działa z motorem
  • wizyta u babci

Mama w czasie, gdy Maja widziała i była w ogrodzie czytałam kolejne fragmenty z książki Makoto Shichidy. Potem czas komputerowy, zakupy.

15:05-16:15 – czas z mamą-język angielski:

  • mini zakupy (tylko chleb)
  • czas w ogrodzie

16:15 – 17:40 – czas z mamą i ciocią-język angielski, język polski:

  • czas w ogrodzie
  • trochę samodzielnej zabawy Mai, bo ciocia zmywała mamie paznokcie (ciężki orzech do zgryzienia pozbyć się hybrydy przed szpitalem, kiedy koleżanka, która to robi siedzi w kwarantannie)
  • „udawanie,” czyli mówienie bzdur z książką „Złota księga bajek” ze słowem sensownym od czasu do czasu jak w tekście
  • czytanie angielskiej wersji Kopciuszka „Cinderella” na pokaz (z biblioteki, tej serii nie ma w sprzedaży już, więc nie zalinkuję), pod koniec jednoczesne ślizganie się na zjeżdżalni Good Wood
  • zabawa z ciocią na Good Wood
  • czytanie na głos fragmentów bajki o Śnieżce ze „Złotej Księgi Bajek”

17:40-18:15 – czas z mamą (język angielski), w którym mama próbuje zrobić sobie drzemkę, ale bez skutku. Maja narzeka i pyta czemu nie ma nikogo kto mógłby się z nią pobawić. Tata na motorze prawie cały dzień. Telefon do taty, który mówi, że już jest w drodze do domu.

18:15-19:40- czas z tatą-język polski:

  • zabawa w pokoju Mai: klocki magnetyczne
  • granie z książką-pianinem Big Keyboard Book wydawnictwo Usborne od Anety Łukasik

19:40-21:20 – czas z mamą-język angielski:

  • kolacja
  • rutyna przed snem: kąpiel, modlitwa po angielsku, książka wybrana przez Maję „Alladin and the Magic Lamp” wydawnictwa Egis z moich nauczycielskich zbiorów, masażyk i kołysanka „Dormi, dormi,” potem Maja chciała chińskie kołysanki oraz „My Heart will go on” Celine Dion, po czym puściłam Beethovena

21:20-01:30- czas wolny mamy (po tak późnej drzemce można było przewidzieć siedzenie do późna): czas komputerowy

Komentarz na zakończenie

Wiem, że pojawią się pytania więc od razu napiszę, że nie powiem Wam na jakiej zasadzie wybieram piosenki czy kołysanki przed snem. Po prostu staram się, żeby były różne języki i wybieram co mi się podoba. Nie kieruję się tutaj żadnymi wytycznymi. Pewnie za jakiś czas to zmienię i będzie nowy zestaw. To taki mój chaos, bez żadnego rozkminiania.

Gdy Maja była malutka przed snem śpiewałam jej „Twinkle, twinkle little star” i inne. Teraz jest już większa więc się to zmieniło w kierunku też takich bardziej dorosłych piosenek, chociaż np. w przypadku języka niemieckiego to nadal piosenki dla dzieci. Ja próbuję się czegoś nauczyć, żeby śpiewać drugiej córeczce.

Ten artykuł okazał się przydatny? Jeśli tak, udostępnij i podziel się z innymi.

Zapraszam do lektury dalszej części bloga.

Polecam zaglądnąć też tutaj:

Bliźniaczy wpis z relacją z dwóch tygodni pracującej mamy (wersja audio)

Zasady żywieniowe, którymi się kieruję

Przełom we wczesnej edukacji metodą Domana, czyli o uwierzeniu w intuicję

Spis treści artykułów dotyczących czytania globalnego, w tym lista wywiadów z rodzicami

O programach inteligencji

O bitach i programach inteligencji – nasze podejście

Link do strony DobraNocki

O tym jak ważny jest wczesny kontakt z książką

Link do centrum metody Shichidy w Japonii

Link do sklepu z Chameleon Reader (kod TEACHYOURBABY da wam gratisy)

Jak wprowadzałam trzeci język

Recenzja serii dla maluszków o małpce Bobo (kiedyś u nas hit)

Spis artykułów dotyczących czytania globalnego metodą Domana

Good Wood- opis i recenzja

Link do Bookdepository gdzie podlinkowałam wymienione w artykule książki, które stamtąd mamy

Link do rightbrainlibary

Link do Newmark Learning skąd mamy serię książeczek hiszpańskich

Recenzja książeczek- maskotek o potworach

Recenzja książek dla dzieci autorstwa Glenna Domana, w tym wspomnianej w artykule „Nose is not Toes”

Recenzja wspomnianej w artykule serii książek z czytającym pisakiem LeapFrog

Link do platformy z bitami inteligencji i kartami do czytania Maluch Czyta

Link do Your Baby Can Learn – karty i książki do czytania globalnego w wielu językach

Link do TweedleWink

Recenzja książek Usborne z serii Questions and Answers

Uważasz artykuł za przydatny? Podziel się z innymi. Jeśli masz do mnie jakieś pytania, napisz w komentarzu. Chętnie odpowiem.

Będzie mi  bardzo miło, jeśli zostawisz komentarz i podzielisz się swoim doświadczeniem i przemyśleniami.

Jeśli chcesz być na bieżąco zapraszam do śledzenia fanpage na Facebook’u: Wszechstronne wspieranie rozwoju dziecka, na Instagram @teachyourbaby.pl, na którym wrzucam różności „od kuchni” oraz do subskrypcji (okienko na stronie głównej bloga i kanał RSS). Jest też możliwość zapisu na newsletter. W momencie jak będę mieć 100 zapisów na newsletter będę na bieżąco się dzielić informacjami dotyczącymi wczesnej edukacji zanim pojawią się na blogu w tematyce prawopółkulowości, czyli metody Domana, metody Shichidy i metody Heguru oraz dwujęzyczności i nauki języków.

Zapraszam też do grupy dla rodziców wplatających metodę Domana w wychowaniu swoich dzieci, sama ją założyłam na Facebook’u: Metoda Domana i nie tylko- grupa wymiany doświadczeń dla rodziców. Dołączając do grupy możecie liczyć na sporą dawkę motywacji, na naprawdę ciekawą wymianę doświadczeń oraz na pomoc w nurtujących Was kwestiach.

4 CommentsClose Comments

4 Comments

  • B....
    Posted 25 maja 2020 at 05:31 0Likes

    Preschool – przedszkole ; Kindergarten- tzw. „Zerówka” przed 1 klasą (przynajmniej w USA)

    • Posted 27 maja 2020 at 23:20 0Likes

      Dzięki za wyjaśnienie 😀 A ja właśnie zerknęłam do słownika i ….chociaż staram się British to „kindergarten” American English 😛 To tak na nieświadomce. Muszę zmienić u nas na „preschool” w takim razie. Heh…nie brakuje takich wpadek. Np. słownikowe „titty” na cycusia zmieniłam po jednym z playdates na „book” i „boobie time.” Człowiek cały czas się uczy.

  • Marzena
    Posted 28 maja 2020 at 02:19 0Likes

    Witaj. Od wczoraj zapoznaje się z postami i jestem bardzo podekscytowana. Mam 5 latka, ktorego od roku ucze czytania I matematyki metoda Domana. Twoje podejscie bardzo mi sie podoba. Jestem zainteresowana nauka języka angielskiego i hiszpańskiego. Jeśli możesz podpowiedź mi jaka będzie najlepsza metoda. Mysle raczej o metodzie komputerowej. Znam angielski średni natomiast hiszpański zna moja 23 letnia córka ( ona uczy swoje dziecka czytania, ale zamierza wprowadzić hiszpański). To właśnie ten fakt spowodował, że weszłam na Twoją stronę. Czekam na podpowiedz….

    • Posted 28 maja 2020 at 22:15 0Likes

      Gratuluję domanowania 🙂 Tak się składa, że artykuł dotyczący tego jak ogarniam nasze 5 języków jeszcze w przygotowaniu, ale z doświadczenia coś mogę tutaj podpowiedzieć. Samego komputera bym nie polecała bez wsparcia w żywej osobie. U nas największe efekty dają spotkania z innymi dziećmi podczas których jest dany język. Ostatnio nieco zmodyfikowałam swoje podejście z uwagi na obecną sytuację, bo nie wszyscy chcą się spotkać dbam aby każdy język komputerowo szedł nie rzadziej niż raz na 3 dni. Czasem uda się dwa razy dziennie, więc dwa różne języki. Pomijając nasz angielski, bo mamy go na co dzień- ja zaczęłam nieco ogarniać niemiecki dzięki temu, że mamy spotkania w 100% niemieckie…i od niedawna jeszcze Muzzy i Little Pim po niemiecku (są też w innych językach). W listopadzie 2019 umiałam się zaledwie przywitać, 2-3 zdania i kilka słów 😛 Wchodzę w to razem z Mają. Nie wiem na ile trzeba kombinować, żeby zachęcić 5-latka, ale szłabym w kierunku uczenia się razem z nim…U nas przykładowo Muzzy’iego Maja się kiedyś bała. Zrobiłam kolejne podejście. Chciała niby coś innego. Mówię, że w takim razie ona sobie oglądnie w swoim czasie coś innego, a ja się teraz pouczę niemieckiego. I co? Została ze mną. Teraz się upomina. Uważam, że najlepiej działa komputer + chociaż raz w tygodniu całkowite zanurzenie w języku. Cały czas daję za przykład nasz 5-ty, czyli niemiecki, bo pomimo to, że niewiele byłam w stanie powiedzieć od pierwszego spotkania ustaliłyśmy zero polskiego, zero angielskiego. Było na migi, było na kartce…jakkolwiek…ja łapię a Maja wiadomo…1000 razy szybciej. Jeśli chodzi o naukę czytania po angielsku to nasz Maluch Czyta ma teraz angielską wersję (hiszpańska w przygotowaniu). Jak Twoja córka zna hiszpański to róbcie z nią hiszpański czas…w 100% hiszpański. Ty też się możesz bawić próbując się porozumieć. Może być też tak, że jakaś super maskotka będzie hiszpańska. Wymyśl własną metodę. 5-latka jeszcze można wrzucić na głęboką wodę, bez tłumaczenia, ale trzeba to zrobić sprytnie, żeby chciał. Powodzenia i proszę się odezwać za jakiś czas jak idzie.

Leave a comment