Przedostatni etap czytania globalnego metodą Domana (Maja skończyła 19,5 miesiąca)

KSIĄŻKI DO CZYTANIA GLOBALNEGO POSZUKIWANE I NA WAGĘ ZŁOTA

Z tyłu jednej z książek do czytania globalnego, której autorem jest sam pomysłodawca tej metody nauki czytania małych dzieci, czyli Glenn Doman, jest napisane, że kiedy ta książeczka powstała, czyli w 1963 roku nie było na rynku żadnych książek, które mogłyby być czytane przez roczne, dwuletnie i trzyletnie maluchy. Owszem książki dla dzieci były wydawane tak jak dzieje się to obecnie, ale były to książki przeznaczone do czytania dzieciom przez dorosłych. Rolą tak małych dzieci było tylko słuchanie, ewentualnie oglądanie ilustracji. 

Pierwszą książką, która powstała, jako książka przeznaczona do bycia czytaną przez malutkie dzieciaczki jest „Nose is not Toes” autorstwa Doman’a. 

Z przykrością muszę powiedzieć, że sytuacja na rynku książek opracowanych w taki sposób, aby malutkie dzieci były w stanie je przeczytać, czyli dostosowanych do ich możliwości przede wszystkim wzrokowych niewiele się zmieniła od tego czasu. Owszem jest tych książeczek więcej, ale spędziłam ogrom czasu nad ich znalezieniem zarówno w języku polskim, jak i w języku angielskim. „Przekopałam” dosłownie cały Internet: cały rynek polski w poszukiwaniu książeczek w języku polskim i cały rynek międzynarodowy w poszukiwaniu odpowiednich książeczek w języku angielskim.

Oczywiście swoimi znaleziskami się z wami podzielę już wkrótce. Następny wpis poświęcę książkom do czytania globalnego w języku angielskim, a dotarłam do prawdziwych skarbów, które w kilku aspektach przerosły dzieła samego „mistrza,” czyli Glenn’a Doman’a. Wkrótce też planuję wpis o podobnych książeczkach w języku polskim.

KRYTERIA WYBORU KSIĄŻKI DLA MALUCHA, ABY SŁUŻYŁA CZYTANIU GLOBALNEMU

Jako, że wszystkie poprzednie etapy czytania globalnego w języku angielskim są już za nami, zaczęłam szukać książek spełniających kryteria, jakie sugeruje Glenn Doman w swojej książce „How to Teach Your Baby to Read” (Jak nauczyć swoje dziecko czytać). Jeśli chcecie prześledzić jak wyglądał każdy z tych etapów zapraszam do spisu treści tego bloga.

Dzisiejszy wpis jest poświęcony wyłącznie przedostatniemu etapowi czytania globalnego, czyli książkom przystosowanym do tego, aby mogły je przeczytać roczne, dwuletnie i trzyletnie maluchy, w tym moja 19-miesięczna córeczka.

Według Glenna Domana kryteria, które powinna spełniać idealna książka do czytania globalnego są następujące:

1. Książeczka powinna mieć litery wielkości ok. 1’’= 2,5 cm lub nawet 2’’ = 5 cm, a jak zaczynamy etap książek z dzieckiem, które ukończyło 3 lata 7/8’’ = 2,1 cm.

W mojej opinii Doman trochę przesadził z sugerowanym rozmiarem liter, chyba, że miał na myśli naprawdę kilkumiesięczne malutkie dzieci, z którymi rodzice zaczęli czytanie globalne wraz z stymulacją wzroku od urodzenia i niesamowicie szybko przerobili wszystkie poprzednie etapy. W przypadku takich maluchów z rozmiarem liter bym się zgodziła.

Wspominałam już w dziale Do pobrania, że moja Maja potrafi rozpoznać psa wielkości niecałych 5 mm i to niezbyt wyraźnego na ilustracji na okładce jednej z książek. Nie widzę powodu, żeby stosować tak ogromne litery. Zresztą w książkach do czytania globalnego autorstwa Domana lub jego córki litery mają 1,5 cm (zmierzyłam), więc jest niespójność pomiędzy tym, co zaleca, a tym jaką książkę dla takich dzieci napisał.

Myślę, że w tym wypadku kierujemy się wiekiem dziecka, własną intuicją i tym, czy dopiero zaczynamy z czytaniem globalnym, czy to robimy to już od dawna i czy stymulowaliśmy wzrok dziecka po urodzeniu. Wiadomo też, że obserwujemy dziecko. Myślę, że większość rodziców wyczuje, jaka czcionka będzie dla dziecka najlepsza. Oczywiście, jak ktoś się boi, że źle wyczuje to bezpieczniej jest zawsze mieć większą niż mniejszą.

2. Książka dla małych dzieci nie powinna się składać z więcej niż 50-100 słów

3. Na jednej stronie książeczki dla maluchów powinno się znajdować maksymalnie jedno zdanie

Ja bym w tym miejscu dodała, że z mniejszymi dziećmi można też zacząć od książeczek składających się z pojedynczych słów i wtedy trzymamy się tego, że na jednej stronie mamy maksymalnie jedno słowo.

4. Książeczka powinna być ciekawa dla dziecka pod względem treści.

Z mojej strony dodam, że dla rodzica też, bo jak rodzic nie jest przekonany i czyta bez entuzjazmu to dziecko od razu to wyczuje. Na wielu szkoleniach tych w Polsce i tych zagranicznych, o których pisałam na stronie O mnie, słyszałam, że dzieci mają małe „radarki” wykrywające emocje dorosłych. Doman w sumie też dodaje, że najłatwiej podążać za naszą własną opinią, jako rodziców w wyborze książek, co oznacza, że dla nas książka jest ciekawa to jest duża szansa, że dla dziecka też będzie.

5. Żeby nasz mały geniusz się nie nudził lepiej jest mierzyć nieco wyżej tzn. lepiej wybierać książki bardziej ambitnie pod względem treści niż czytać książeczki o zbyt prostej fabule. Myślę, że treść dobieramy intuicyjnie do wieku i stopnia rozwoju dziecka, a potem obserwujemy. Podobnie jak w przypadku kart ze słowami zakładaliśmy, że jak dziecko się traci zainteresowanie, jak moje w maju, to znaczy, że się nudzi i za wolno wprowadzamy nowy materiał, w przypadku książek analogicznie zakładamy, że jeśli dziecko nie jest zainteresowane to są za proste i że dziecko potrzebuje bardziej zaawansowanych. Poświęcę temu osobny post, ale zainteresowania na pewno nie mierzymy tym, czy dziecko grzecznie siedzi obok nas przez cały czas czytania i cały czas patrzy w książkę.

6. W książkach do czytania globalnego tekst powinien być całkowicie oddzielony od ilustracji, co oznacza, że dziecko najpierw powinno zobaczyć tekst, a później ilustrację. 

Pewnie zastanawiacie się teraz, czy macie w swojej biblioteczce taką książkę. Biorąc pod uwagę, jak ciężko je znaleźć jestem pewna, że większość z was nie posiada żadnej książki spełniającej wszystkie powyższe kryteria. Wnioski z moich poszukiwań są następujące: na rynku są dostępne ciekawe książki z dużą czcionką, większość książek dla małych dzieci mieści się w limicie słów podanym przez Domana, limit maksymalnie jednego zdania na stronie też jest przestrzegany w wielu książkach.

No to w czym problem? Otóż z punktem nr 6. W swojej biblioteczce mamy mnóstwo książek, chociaż do tej pory zdołałam zrobić recenzje czterech różnych serii, które możecie przeczytać we wrześniowych i listopadowych wpisach. Niektóre są naprawdę niesamowite i Maja je dosłownie kocha, ale z czystym sumieniem i szczerze napiszę, że 99% z nich nie nadaje się na ten etap nauki czytania metodą Domana.

Problemem jest to, że tekst nie jest oddzielony od ilustracji. Wiadomo, że ilustracja jest bardziej interesująca dla dziecka niż czarne litery, więc gdy czytamy książkę, dziecko ogląda obrazki i słucha. To też jest fajne i bardzo rozwojowe dla dziecka. Nie mówię, że nie. Zresztą nasza biblioteczka mówi sama za siebie. Przeważają w niej standardowe książki. Ponadto, gdy podczas czytania tradycyjnych książek chcemy dziecku pokazać palcem tekst zakrywamy obrazek, co może doprowadzić do protestu malucha.

Niemniej jednak, jeśli chcemy, żeby książki służyły podwójnemu celowi tj. przyjemności i czytaniu globalnemu potrzeba, aby podczas czytania dziecko najpierw widziało tekst, a dopiero po zapoznaniu się z tekstem zobaczyło ilustrację. I takie są książki autorstwa Doman’ów oraz książki, które sprowadzałam aż zza oceanu dla siebie i kilku innych rodziców, aby obniżyć koszty wysyłki. Prezentuje je zdjęcie główne do tego posta oraz zdjęcia poniżej. Celowo fotografowałam jedynie wnętrze, aby tytułami się podzielić następnym razem, chociaż i tak co nieco zdradziłam w tym wpisie.

Czytanie globalne w języku angielskim
Idealne książki do czytania globalnego
Czytanie książek metodą Domana
Idealne książki do czytania globalnego

 

Do kryteriów domanowskich dodałabym jeszcze własne stworzone na podstawie różnych internetowych źródeł. Otóż dzieci szybciej zapamiętują nowe informacje, jeśli są rymowane lub oparte na absurdach. Nie mówię tutaj o tym, że każda książeczka ma być rymowana, czy absurdalna, ale dobrze by było, żeby w naszej biblioteczce książek przeznaczonych do czytania globalnego oraz wszelkich innych znalazły się książeczki zawierające te elementy.

Na pewno, jako dorośli do dzisiaj pamiętacie nie mające większego sensu wyliczanki typu „Wpadła bomba do piwnicy, napisała na tablicy SOS głupi pies.” Absurdalne, co nie? I do tego jeszcze się rymuje, czyli dwa w jednym.

Przyznam się, że moja cała szkolna wiedza z historii zupełnie uleciała w niepamięć pomimo, że to był w szkole podstawowej mój ulubiony przedmiot i znałam wszystkie zeszyty na pamięć i nieświadomie, ale stosowałam zasadę powtórek, która mówi bodajże, że jak coś powtórzymy na drugi dzień, potem za jakiś czas i jeszcze za jakiś czas to zostanie nam to na zawsze. Nieprawda! Po kilku latach braku kontaktu z tym przedmiotem mam wrażenie, że nie pamiętam nic. A tą rymowankę z przedszkola pamiętam jakbym się nauczyła wczoraj.

Na koniec jeszcze informacja, której w książce Domana „How to Teach Your Baby to Read” (Jak nauczyć swoje dziecko czytać) nie ma, a jednak książki przez niego polecane stosują taką czcionkę: książka powinna być napisana czcionką bez ozdobników tzw. bezszeryfową, o której więcej pisałam tutaj.

JAK CZYTAMY KSIĄŻECZKI DO CZYTANIA GLOBALNEGO

Oczywiście poniższe zasady stosujemy jedynie do momentu, kiedy nasze dziecko samo z siebie zacznie nam czytać, bo po tym etapie jest już etap czytania samodzielnego i w założeniu Domana pochłaniania coraz to nowych książek. Jako, że moja Maja ma dopiero 19,5 miesięcy podejrzewam, że ten
etap potrwa u nas dość długo, chociaż….kto wie…widziałam na YouTube nagrania, na których już 20-miesięczne dzieci zaczynają czytać. Poniżej wklejam przykładowe wideo z nadzieją, że za jakiś czas nagram podobne z moją Mają. Chłopczyk na wideo ma 20 miesięcy:

 

Wracając do zasad obowiązujących na tym etapie czytania globalnego:

1. Przed wprowadzeniem nowej książeczki należy wprowadzić wszystkie słowa, których dziecko do tej pory nie poznało na poprzednich etapach czytania globalnego. Wszystkie nowe słowa wprowadzamy podobnie jak na pierwszym etapie, o którym pisałam tutaj

Jest to ułatwione w przypadku książek autorstwa Doman’ów, gdyż z tyłu mamy listę wszystkich pojawiających się w książce słów. Nie musimy wprowadzać słów, które bez kontekstu nie mają znaczenia tak jak w języku angielskim przedimki „a,” „an,” „the.” Ja zdecydowałam już kiedyś, że czasowniki „is” oraz „are” też wprowadzam tylko w kontekście – nie jako pojedyncze słowa na kartach.

Przyznam się, że książki do czytania globalnego autorstwa Doman’a goszczą u nas od dawna, więc traktowałam je tak samo jak inne i do tej pory po prostu czytałam tak samo jak inne książki pomijając ten etap. Dopiero niedawno wydrukowałam pojedyncze słowa, które pojawiają się w książce „Nose is not Toes” Doman’a, a które do tej pory nie pojawiły się u nas i kończę prezentować Mai.

Czytanie globalne darmowe plansze do ściągnięcia
Słowa z książki „Nose is Not Toes” Domana

 

Jeśli też zaczynacie czytanie globalne w języku angielskim od tej książeczki to w dziale Do pobrania wkrótce będzie na was czekać gotowa lista słów z tej książeczki do wydrukowania. Oczywiście usuwamy z niej wszystkie słowa, które pojawiły się na wcześniejszych etapach.

2. Po tym jak już dziecko zobaczyło wszystkie słowa pojedynczo, zasiadamy do czytania książeczki. Czytamy normalnym tempem, z entuzjazmem w głosie starając się wyrazić jak najbardziej, powiedziałabym nawet „aktorsko” to co się dzieje w książce.

3. Według Domana nie ma potrzeby wskazywać palcem na każde słowo i w sumie tu przyznam mu rację, bo jak książka jest odpowiednio skonstruowana, to dziecko poza słowami nic nie widzi, „czytając” czeka na odwrócenie strony i na ilustrację. Jednakże inne źródło zaleca początkowo przesuwać palcem pod wyrazami w tempie czytania, aby pokazać dziecku właściwy kierunek czytania.  Ma to też na celu ułatwienie dziecku śledzenia tekstu sylaba po sylabie. Dzięki temu maluch uświadamia sobie związek pomiędzy literami odpowiadającymi ich dźwiękami, co przypadku języka angielskiego stanowi doskonałą podstawę pod naukę dźwięków fonetycznych tzw. phonics. Dla mnie ma to sens, ale będę tak robić tylko na początku czytania każdej z książeczek.

4. Doman zaleca czytać książeczki według zasad do prezentacji kart, czyli 3 razy dziennie przez 5 dni. Trzymam się tych zasad ze słowami, ale już mi się zbyt sztywne to wydaje, jeśli chodzi o książki. Czytamy jak nam pasuje i w zależności od chęci. Zresztą teraz pracuję, więc wygląda to trochę inaczej u nas niż jak byłam na macierzyńskim z 6 różnymi zestawami (czytanie, matematyka i karty obrazkowe). Teraz mam jeden zestaw słów wprowadzających do książeczki (drukuję tylko te, których do tej pory nie mieliśmy) i 1-3 razy dziennie w zależności od dnia prezentuję porównania matematyczne, które możecie obejrzeć na filmiku zamieszczonym tutaj. Do tego dochodzi nam czytanie różnych książek w różnej ilości w zależności od dnia, w tym książek do czytania globalnego. Niemniej jednak spróbuję co najmniej jedną książeczkę przeczytać według tych samych zasad, co prezentacja kart.

Informacje zebrane przeze mnie okazały się przydatne? Jeśli tak, podziel się z innymi.  Jestem ciekawa, czy macie w swoich zbiorach książeczki anglojęzyczne spełniające powyższe kryteria, a jeśli tak to proszę o tytuły. Ciekawa jestem, czy wśród nich znajdą się moje skarby, o których będzie następny wpis. Będzie mi  bardzo miło, jeśli zostawisz komentarz i podzielisz się swoim doświadczeniem.

Jeśli chcecie być na bieżąco zapraszam do śledzenia fanpage na Facebook’u i do subskrypcji.

Jako, że nie znalazłam grupy dla rodziców wplatających metodę Domana w wychowaniu swoich dzieci, sama ją założyłam na Facebook’u. Na razie „raczkujemy,” ale liczę na to, że niedługo nasze grono się rozrośnie i będziemy mogli wymieniać się doświadczeniami. Widząc, ilu rodziców dołączyło w ciągu dwóch dni od jej powstania, zapowiada się ciekawie.

4 odpowiedzi do “Przedostatni etap czytania globalnego metodą Domana (Maja skończyła 19,5 miesiąca)”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *