Jak zacząć i kontynuować czytanie globalne z dzieckiem w wieku 18-30 miesięcy

JESZCZE NIE JEST ZA PÓŹNO 

Chciałabym w tym miejscu uspokoić niektórych rodziców. Niektórzy po lekturze wcześniejszych artykułów na moim blogu, w których często podkreślam, że im wcześniej zaczniemy tym lepiej, mają obawy, że jeśli dopiero teraz dowiedzieli się o metodzie Domana, a ich maluch ma np. dwa lata to już za późno. Wręcz przeciwnie. Wcale nie jest za późno. Śmiało zaczynajcie. Nadal macie sporo czasu, aby wykorzystać niesamowicie chłonny umysł waszego dziecka, u którego jeszcze dominuje prawa półkula mózgu. Po prostu w przypadku takiego dziecka trzeba mieć inne podejście niż do niemowlaka i o tym chciałam dzisiaj napisać. Niemowlak wszystko przyjmie, starszak już niekoniecznie.

Czekałam z tym artykułem do czasu, aż przetestuję wprowadzenie mojej córeczce czytania globalnego w języku włoskim właśnie w tym wieku. To nasz trzeci język. Maja ma dokładnie 28 miesięcy. Zaczęliśmy w tym tygodniu, bo zeszło mi sporo czasu zanim przygotowałam karty na początek. Muszę powiedzieć, że jest łatwiej teraz niż to było z kontynuacją czytania globalnego w języku angielskim i polskim jak miała 13,5 miesiąca. To potwierdza, że 13-18 miesięcy to jest najtrudniejszy dla rodzica wiek na wprowadzenie programu czytania, chociaż są rodzice, którym się udaje. Spróbować zawsze warto, bo każde dziecko jest inne. Pewnie nigdy się tego nie wiem, ale u nas mogły mieć wpływ różne czynniki, o których wspominałam pisząc o wcześniejszym etapie wiekowym, czyli to, że Maja bardzo intensywnie się wtedy zaczęła rozwijać ruchowo i powinnam jej na to pozwolić i odłożyć karty lub może nie potrzebowała już takiej ilości powtórzeń na kartę. Po wywiadzie z Natalią Minge mogłabym do tego dodać, że możliwe, że nie była wtedy gotowa na zdania, a właśnie w tym okresie pojawiły nam się zdania w gotowym zestawie kart. Wspomnę jeszcze o tym, że czcionka w tych zdaniach już była dość mała, bo stopniowo się zmniejszała i w sumie nieświadomie podążałam za tym zestawem.

To już jeden z ostatnich wpisów z serii artykułów: „Jak zacząć czytanie globalne.” Wcześniejsze artykuły, do których tutaj będę się odwoływać znajdziecie pod linkami niżej:

 

Jak zacząć czytanie globalne z noworodkiem i niemowlakiem 0-3 miesiące. 

Jak zacząć czytanie globalne z niemowlakiem 3-6 miesięcy.  

Jak zacząć czytanie globalne z noworodkiem i niemowlakiem 7-12 miesięcy. 

Jak zacząć czytanie globalne z noworodkiem i niemowlakiem 12-18 miesięcy. 

 

Żeby zrozumieć dogłębnie istotę programu radziłabym przeczytać też zalecenia dla poprzednich etapów wiekowych. Jedynie wiek 0-3 miesiące możecie sobie odpuścić jeśli nie zamierzacie pracować z dzieckiem w tym wieku, bo tutaj program wygląda zupełnie inaczej. Część zasad przenosi się z wieku na wiek. We wcześniejszych artykułach znajdziecie też sugerowany przez Domana harmonogram wyjściowy. Gdybym go chciała przepisywać w każdym artykule dla każdego wieku z osobna, byłoby dużo powielania tego samego tekstu. Podobnie z informacjami, do których w trakcie pisania tych artykułów dotarłam. Ktoś mi zasugerował, żebym spróbowała tak pisać, żeby nie trzeba było czytać wcześniejszych artykułów i myślę nad wyodrębnieniem w każdym z nich kolorem kwestii wspólnych dla każdego wieku, żebyście mieli szybki dostęp do interesujących was informacji. Byłabym wdzięczna za odpowiedź zwrotną, czy to dobry pomysł.

Oczywiście tych, którzy chcą czytać u źródła zachęcam lektury „How to Teach Your Baby to Read” Glenna Domana („Jak nauczyć małe dziecko czytać”) najlepiej w oryginale. Ostatni gość wywiadu live na Facebooku potwierdził moje podejrzenia po zaledwie kilka fragmentach polskiej wersji, że polskie tłumaczenie obecne w tym momencie na rynku nie jest najlepsze. Dla tych, którzy nie mogli oglądnąć wywiadu napiszę, że jest dostępny na moim fanpage, a za jakiś czas przepiszę go tutaj. Dodam jeszcze, że mój gość tj. Krzysztof Kwiecień zaczął program czytania z synem właśnie jak miał on ok. dwóch lat. 

CO NALEŻY WZIĄĆ POD UWAGĘ ROZPOCZYNAJĄC CZYTANIE GLOBALNE Z DZIECKIEM W WIEKU 18-30 MIESIĘCY

Według Domana rozpoczynanie czegokolwiek nowego lub po prostu innego, czegoś do czego dziecko nie jest przyzwyczajone z prawie dwulatkiem i z dwulatkiem może być wyzwaniem. Przyznam, że język włoski w naszym przypadku nie jest niczym nowym. Maja ma z nim kontakt od ok. 20 miesiąca poprzez bajki i przeze mnie, gdyż staram się do niej mówić ok. 30 minut dziennie w tym języku. Nie zawsze wychodzi 😛 Czytanie globalne jest u nas od ok. 9-10 miesiąca życia Mai, a odkąd skończyła 12 miesięcy w dwóch językach: polskim i angielskim. Być może wprowadzenia trzeciego nie uznała za wielką nowość. To pozostanie niewiadomą. W każdym razie dalszej części niniejszego artykułu możecie oglądnąć naszą pierwszą lekcję z włoskimi słowami. Udało mi się nagrać, chociaż przyznam, że o wiele łatwiej jest nagrać cokolwiek innego niż sesję „domanowania,” bo jak Maja zauważy kamerkę to … koniec sesji. 

Glenn Doman uważa, że dziecko w tym wieku jest niezwykle zdolne i niesamowicie chłonie wiedzę. Gdy dopiero zaczynamy program powinniśmy przechodzić w bardzo szybkim tempie od etapu 1, czyli pojedynczych słów do etapu 5- czytania książek spełniających kryteria Domana. Przechodzenie z etapu na etap zaczynamy gdy wdrożymy systematyczny program czytania. Na tym ostatnim etapie zatrzymamy się najdłużej. W dziale Do pobrania znajdziecie kilka książek na początek lub po prostu inspiracje do tworzenia własnych w języku angielskim oraz w języku polskim, jak również recenzje odpowiednich pozycji, których na naszym rynku jest wciąż za mało. Natalia Minge w ostatnim wywiadzie, który również na dzień dzisiejszy znajdziecie na moim fanpage na Facebooku potwierdziła, że pojedyncze słowa wprowadzamy cały czas, niezależnie od etapu, na którym jesteśmy. Pamiętajmy, że w języku polskim dziecko potrzebuje ich poznać o wiele większą ilość niż w języku angielskim, żeby rozwikłało zasady i było w stanie czytać też słowa, których nigdy wcześniej nie widziało. Tak jak napisałam wcześniej, nie chcę powielać pewnych treści, więc opis poszczególnych etapów czytania metodą Domana znajdziecie we wcześniejszych artykułach tego typu.

JAK ZACZĄĆ WCZESNĄ NAUKĘ CZYTANIA Z DZIECKIEM W WIEKU 12-18 MIESIĘCY

Oprócz tego, że powinniśmy szybko doprowadzić dziecko do etapu 5, powinniśmy wziąć pod uwagę poniższe kwestie:

1. Raczej nie sprawdzą się gotowe zestawy kart do czytania globalnego i to też potwierdza Natalia Minge. W sumie Krzysztof Kwiecień też sam tworzył karty dla swojego dziecka. Żadne z nich nie zdecydowało się na zakup gotowego zestawu. Oczywiście na pewno są dzieci, z którymi fajnie będzie się pracowało na gotowych kartach, ale wolę to napisać, żebyście nie byli rozczarowani. Może się okazać, że wydacie pieniądze, a wasze dziecko nie chce patrzeć na karty, bo nie będą go interesowały.

Jak pisze Doman w książce „How to Teach Your Baby to Read”  („Jak nauczyć małe dziecko czytać”) maluch w tym wieku ma już swoje własne zdanie, zainteresowania i upodobania. Ma prawo niektórych rzeczy po prostu nie lubić. Już dawno wyrósł z okresu, w którym był „czystym intelektualistą.” Doman radzi, aby tak pokombinować, żeby nasz maluch myślał, że program czytania to jego pomysł. To nasz maluch jest w centrum – nie karty, nie my i powinniśmy mieć cały czas to na uwadze.

Przed wprowadzeniem programu poobserwujmy przez kilka dni nasze dziecko. Myślę, że w tym czasie można sobie zrobić notatki, w których uwzględnimy rzeczy, które uwielbia np. zabawki, jedzenie. Na przykład u nas w języku włoskim nie mogło zabraknąć słowa pecora- owca, bo to ulubioną zabawką mojej Mai jest owieczka-przytulanka. Jeśli wasze dziecko już mówi, można skorzystać z jego zasobu słownictwa.

Dalej Doman pisze, że nasz maluch już wyrósł ze słów typu „palce,” a podejrzewam, że każdy gotowy zestaw właśnie takie słowa zawiera, bo takie proponuje sam Doman na początek, gdy zaczynamy z mniejszym dzieckiem. Z niemalże dwulatkiem lub dwulatkiem możemy spokojnie robić prezentacje przymiotników i przysłówków. Te pierwsze są w podstawowym programie wspomniane w dalszej kolejności, o tych drugich nawet nie ma wzmianki. Jeszcze raz przypomnę, że im dziecko starsze, tym bardziej modyfikujemy harmonogram i początkową listę słów według Domana. 

Minge uważa, że gotowe zestawy są dobre dla dzieci do roku czasu, chociaż ona z żadnego nie korzystała, bo nie odpowiadały jej duże rozmiarowo karty. My z gotowców korzystaliśmy nieco dłużej niż do 1 roku życia, bo czytanie globalne w języku polskim dopiero wtedy zaczęliśmy. W każdym razie kierując się tymi zaleceniami, sama stworzyłam włoskie karty dla Mai:

-sama wybrała kolor – dałam jej do wyboru niebieski i różowy, wybór padł na różowy,

-wybrałam słowa, które zna w języku włoskim tj. te, które ode mnie słyszała oraz związane z jej zainteresowaniami i zabawkami. Raczej nie kierujcie się listą i kolejnością wprowadzania słów, którą przepisałam z książki Domana w artykule dotyczącym wieku 3-6 miesięcy. Idźcie za zainteresowaniami dziecka. To nic, że nazwy dinozaurów są dość skomplikowane. Jeśli wasz maluch interesuje się dinozaurami – zacznijcie od takich kart. Jeśli częściami samochodów- dokształćcie się w tym temacie i zróbcie karty z tymi słowami. Ewentualnie jeśli naprawdę jesteście ograniczeni czasowo kupcie gotowy zestaw, ale pomiędzy gotowe plansze wplatajcie słowa waszego dziecka, ale gwarancji sukcesu nie daję. To tylko sugestia, że można tak spróbować. Opcją może być też robienie prezentacji na komputerze.

-wydrukowałam 172 słowa na początek i podobną ilość wyrażeń dwuwyrazowych z tymi słowami, rozcięłam i … na tym koniec. Mam lepszy sposób. Karty od Karoliny Lubas. Kupiłam je w sumie jako zastępstwo innych kart na czas podróży i żeby Maja mogła sobie porysować w samolocie itp. Oświeciło mnie po czwartkowym wywiadzie z Krzysztofem Kwietniem. Wczoraj doszły. Niesamowite, ale możliwe, że pobiję prędkość z filmiku poniżej. Spróbowałam na razie na sucho i bardzo szybko się je przekłada, nie plączą się jak inne. Z tymi przygotowanymi przeze mnie mam delikatny problem: te drukowane na papierze fotograficznym za bardzo się do siebie lepią, a te na grubym papierze po prostu bez rewelacji jeśli chodzi o przekładanie. Dodam, że ten format powstał, bo złożyłam indywidualne zamówienie. Podejrzewam, że jakby ktoś chciał nieco dłuższe to też zostaną wyprodukowane. W sumie nam takie wystarczą tym bardziej, że Kwiecień zasugerował mi zmniejszenie czcionki. Wywiad z Kwietniem za jakiś czas tu przepiszę podobnie jak ten z Minge. Teraz tylko wspomnę jego rady odnośnie przygotowania kart.

Tak jak wspominałam zaczynał z około dwuletnim synem i jest przykładem rodzica, który idealnie szedł za dzieckiem i ufał swojej intuicji. Ja swojej ufam … miesiąc po tym jak mi coś podpowie 😛 Najpierw muszę w to uwierzyć.

Kwiecień przyznaje, że niejednokrotnie wyrzucał całą partię przygotowanych kart, bo nie interesowały syna i przygotowywał inne. I taką radę możemy przeczytać u Domana w „How to Teach Your Baby to Read”  („Jak nauczyć małe dziecko czytać”) dla tego etapu wiekowego: „Throw away the ones he doesn’t like.” („Wyrzuć te, które mu się nie podobają.”) Mowa oczywiście o kartach. Pomyślcie teraz, czy łatwo byłoby wam wyrzucić drogi zestaw kart. Na pewno nie! Jak w coś zainwestowaliśmy duże pieniądze mamy tendencję do tego, aby cisnąć malucha, żeby z tego skorzystał. Jeśli coś stworzymy na szybko, na zwykłych kartkach, z mniejszym żalem wyrzucimy coś co naszemu dziecku nie odpowiada. Teraz wiem, że gdy Maja miała 13,5 miesiąca powinnam albo wyrzucić te karty ze zdaniami z gotowego zestawu albo odłożyć je na później i stworzyć własne z pojedynczymi słowami. 

Oto rada Kwietnia dla tych, którzy tworzą własne karty: liczy się ilość, nie jakość. Szybciej wychodzi pisanie grubym markerem na czym się da. On na początku korzystał ze starych plakatów i z papieru kredowego. Składał na pół, żeby był grubszy. Potem w hurtowni kupował kartony wielkości B1 (70×100 cm), następnie korzystał z usługi cięcia na cyfrowej gilotynie i w ciągu 2 minut miał 3000 gotowych kart do pisania.

Ja na początku pomyślałam o kartkach ksero zadrukowanych jednostronnie, których mam całą stertę. Teraz jestem pewna, że karty wielokrotnego użytku, o których wspomniałam wyżej to szybsza opcja, chociaż nie mam ich w takiej ilości. Jeśli je zapiszemy słowami, które nie zainteresują naszego dziecka możemy je po prostu zmazać i zastąpić innymi. I tak do skutku. Piszemy na nich suchościeralnym markerem, a po wykorzystaniu czyścimy gąbką i możemy wykorzystać od nowa. Więcej w sklepie Karoliny. Jeszcze nie testowałam na Mai, bo muszę najpierw wyczerpać to co przygotowałam do tej pory, ale już czuję, że będzie super. Sprawdzałam na razie „na sucho” i fajnie wychodzi prezentacja. Napiszę jeszcze tutaj, że albo mój marker jest słaby (mąż kupił najtańszy z Tesco) albo tak po prostu jest, że rzeczywiście są jednorazowe, bo po jednej prezentacji napisy zaczynają się rozmazywać. Mi to nie przeszkadza, bo rzeczywiście mają być tylko na raz. Prezentuję, zmazuję i piszę nowe słowa. Bez wycinania, bez drukowania, bez siedzenia przed komputerem. Język włoski zaczęliśmy 4 dni temu i do tej pory zaprezentowałam Mai dokładnie 56 pojedynczych słów (weszły książkowo) oraz 11 wyrażeń dwuwyrazowych (za wcześnie, słabe zainteresowanie, więc nawet nie wiem, czy można uznać za zaprezentowane, machnęłam kartami i odłożyłam) w języku włoskim.

Skoro wspomniałam tutaj o początkach wczesnej edukacji Kwietnia i jego syna dodam jeszcze, że zaczynał od 15 powtórzeń na kartę i podstawowego harmonogramu Domana, a potem kierował się intuicją i szedł za dzieckiem. Zgodnie z intuicją zmniejszał liczbę powtórzeń. Jak jedne słowa nie interesowały syna, wyrzucał je i tworzył inne. Niesamowite 🙂 Ja potrzebowałam tego wywiadu, żeby uwierzyć w swój instynkt. Ponoć instynkt rodzica jest niezawodny. Teraz prezentuję wszystko tylko jeden raz. Wyobraźcie sobie siedzenie przed komputerem i tworzenie coraz to nowych kart po to, żeby je pokazać 1 raz i odłożyć. Zmazywalne karty Karoliny mnie uratowały. 

-słowa na naszych kartach są od razu napisane mniejszą czcionką – Calibri, 80, co daje ok. 2,5 cm wysokości przy wielkich literach. Jeśli dopiero zaczynacie radziłabym zacząć od większych liter, ale nie muszą one być tak duże jak zalecane dla dziecka 3-6 miesięcy. Z drugiej strony w książkach Anety Czerskiej, które są przeznaczone dla dzieci od urodzenia od razu jest czcionka wielkości ok. 2,5 cm. My idąc radą Kwietnia jeszcze zmniejszymy i zacznę pisać na tych uniwersalnych kartach czarnym markerem. 

2. Doman radzi w tym wieku wprowadzić program czytania stopniowo. Twierdzi on, że dziecko w tym wieku pokocha przede wszystkim wyrażenia. Starajmy się też, aby było w nich trochę absurdu i humoru. Nie czekajmy aż wprowadzimy tysiące pojedynczych słów przed przejściem do wyrażeń. Hmmm…. to słowo „thousands” („tysiące”) utkwiło mi w pamięci. Czyżby kolejne odkrycie w książce „How to Teach Your Baby to Read”  („Jak nauczyć małe dziecko czytać”)? Zastanawiałam się już nieraz ile tych pojedynczych słów trzeba wprowadzić. Chyba już wiem, tym bardziej, że Natalia Minge potwierdziła w wywiadzie, że pojedyncze słowa prezentujemy na każdym etapie. W naszym programie czytania w języku angielskim na pewno ich mamy mnóstwo, w polskim na pewno o wiele mniej. 

My zaczęliśmy z 12 kartami, więc nie bardzo to się ma do stopniowego wprowadzania programu 🙂 Miałam przeczucie, że się uda. Zrobiłam trochę błąd, że po przedstawieniu 12 słów x 3 danego dnia, na drugi dzień wprowadziłam wyrażenia dwuwyrazowe (tak sobie kombinuję) zawierające te same słowa, co dzień wcześniej. Teraz wiem, że każdy zestaw to musi być zupełna nowość. Do wyrażeń dwuwyrazowych z tymi słowami wrócimy za jakiś czas albo po prostu Maja jeszcze na wyrażenia dwuwyrazowe w tym języku nie jest gotowa.

Zrobię niedługo próbę z zupełnie nowymi. Piszę to, żeby wam pokazać, że to co proponuje Doman to sugestie. Można więcej. Można mniej. Można inaczej. Wszystko zależy od dziecka i od kreatywności rodzica. Kwiecień potwierdza to co ja pisałam między innymi w artykule o przekazywaniu wiedzy encyklopedycznej: każdy rodzic powinien stworzyć własną metodę w oparciu o program Domana. Jeśli wasz maluch nigdy nie miał do czynienia z czytaniem globalnym w żadnym języku radziłabym rzeczywiście zacząć stopniowo. Jeśli to kolejny język, powinniście już mieć wyczucie w tym względzie.

Już się przekonałam o tym, że jeśli jesteśmy dobrze przygotowani i mamy wytrenowaną dobrą prędkość prezentacji dziecko przyjmie więcej kart. Ciągle mam z tym problem w języku polskim tj. nie ja, ale mąż. Teraz w czasie urlopu staram się prezentować karty, a on tylko czyta. Przenieśliśmy się też trochę na komputer, ale karty wrócą do łask, bo teraz mamy te wielokrotnego użytku. Niesamowitym ich plusem jest również to, że będę mogła napisy robić przy Mai, jak będzie czymś zajęta. Staram się, aby mnie nie widziała przed komputerem, więc produkcja wszystkiego do tej pory szła w ukryciu.

Ta pierwsza prezentacja w języku włoskim wyszła mi całkiem fajnie: 12 kart w 16 sekund, co daje 1,3 sekundy na kartę. Tak to jest jak jest szybko i materiał jest nowością dla dziecka. Jak robimy za dużo powtórek i dziecko kojarzy, że np. dane słowo już widziało zaczyna tracić zainteresowanie i tak u mnie było przy drugiej i trzeciej sesji tego dnia. Czuję, że tylko jedno powtórzenie nam trzeba i już się do tego stosuję. Instynkt to podstawa.

 

 

Od razu was przepraszam za nie pościelone łóżko, ale jak męża nie ma nie jestem w stanie nic nagrać ot tak, na zawołanie, bo akurat mi pasuje tu i tu i w tym, a nie innym momencie. Akurat tam nam wyszła sesja zaraz po tym jak mój „bejbik” się obudził. Rady dotyczące tempa znajdziecie w artykule „Jak zacząć matematykę intuicyjną z dzieckiem 3-6 miesięcy.” Teraz dążę do pobicia tej prędkości z naszej pierwszej „lekcji” czytania po włosku. Jak możecie zobaczyć na nagraniach w tym samym artykule, można osiągnąć tempo nawet 0,5 sekundy na kartę, chociaż dla mnie to na razie niemożliwe. 

JAK KONTYNUOWAĆ CZYTANIE GLOBALNE Z DZIECKIEM W WIEKU 12-18 MIESIĘCY

Dopóki nie jesteście pewni, że wasze dziecko czyta cały czas prezentujecie pojedyncze słowa niezależnie od tego, na który etap dotarliście. Jeśli działacie już z czytaniem globalnym od pewnego czasu jest duża szansa, że macie wyrobione fajne tempo prezentacji o ile od początku byliście świadomi, jakie to ważne i nie zmyliły was filmiki z kartami pokazywanymi zbyt wolno.

Zacytuję jeszcze na koniec Kwietnia z wiadomości prywatnej: „Ty piszesz tylko karty. Maja przeskakuje. Liczy się ilość. Na każdym etapie jak zauważysz, że bierze z półki książki i sama czyta to znaczy, że koniec Domana i możesz zamieszkać w bibliotece miejskiej.” Na moje wątpliwości, że czekałam na jakiś moment czytania na głos odpisał: „Czytanie na głos jest fajne ale to raczej cos bardziej z teatru a nie czystego czytania.”

Moja córeczka od dawna przegląda/ czyta różne książki w języku angielskim. Mam nagrany filmik z czasu, gdy miała 25 miesięcy, ale siedziała nad książkami dużo wcześniej. Oczywiście mi też przynosi do przeczytania, ale od czasu do czasu ją przyłapuję nad lekturą. Książki polskie rozróżnia od angielskich i przynosi tacie, a jak go nie ma odkłada na bok i mówi, że to dla taty. Myślicie, że można uznać, że w języku angielskim już czyta? Na trudniejszy i mniej intensywnie realizowany język polski pewnie poczekamy. Jak nie macie czasu na oglądnięcie całego filmiku poniżej przewińcie do 1 minuty 26 sekund. Będzie zmiana 🙂 

 

W sumie nie wiem, czemu czekam na to głośne czytanie skoro Natalia i Krzysztof Minge w książce „Jak kreatywnie wspierać rozwój dziecka?” też o tym piszą, że dzieciom takie czytanie nie jest potrzebne. Jeśli zmuszamy dziecko do głośnego czytania włącza się w nim „wewnętrzny lektor,” który uniemożliwia szybkie czytanie ze zrozumieniem. Szybkie prezentacje kart w czytaniu globalnym temu zapobiegają. Co innego, gdy dziecko czyta głośno na nasze życzenie, a co innego jak samo powtarza słowa, bo chce. Moja Maja czasem przy prezentacjach tak robi i oczywiście jej pozwalam, bo to jej chęć, nie moja, a poza tym Doman też o tym pisał, że dziecku w tym wieku i w każdym innym należy umożliwić chwalenie się wiedzą kiedy tylko chce i jeśli chce, a jak nie chce, nie testować i nie sprawdzać.

Na koniec jeszcze przypomnę, żebyście na każdym etapie obserwowali swoje maluchy i nie bali się jak ja podążać za swoją intuicją. To znaczy, podążam, ale z małym opóźnieniem, bo do tej pory chwilę mi zajmowało zanim uwierzyłam w to, co mi podpowiadała. Teraz będę działać od razu. Przy jednym powtórzeniu na kartę będzie łatwiej. Mniej się nie da, więc brak zainteresowania jasno wskazuje na mało interesującą treść kart i wtedy trzeba je zastąpić innymi.

Gdy tylko poczujecie, że pora zmniejszyć ilość prezentacji – róbcie to. Być może wam się przyda mini poradnik dla rodzica z artykułu o poszukiwaniu złotego środka w metodzie Domana. O ile czytanie globalne w języku włoskim w wieku 28 miesięcy poszło gładko, to przypomnę, że na niedługo przed tym jak Maja skończyła 2 lata mieliśmy dłuższą przerwę od wszelkiego rodzaju kart spowodowaną spadkiem jej zainteresowania. Pisałam o tym w artykule podsumowującym realizację czytania globalnego i zmiany jakie wprowadziłam w naszym indywidualnym programie. Jeśli działacie od dawna, wam też polecam ścieżkę wolności. Może was zainspirują materiały w dziale Do pobrania.

Jeśli realizujecie program czytania w języku polskim i chcielibyście dołożyć kolejny język, nie zaczynacie od początku. Wdrażając czytanie globalne w języku obcym prezentujecie karty dokładnie tą samą ilość powtórzeń, która wam na dzień dzisiejszy wychodzi w języku polskim. Wprowadzacie też od razu mniejszą czcionkę – najlepiej czarną. 

 

PODSUMOWANIE

Podsumowując początek z niemalże dwulatkiem lub z maluchem, który niedawno skończył dwa lata:

– wychodzimy od podstawowego harmonogramu Glenna Domana, ale lepiej na początku działać tylko z 1 zestawem i jak widzimy, że czytanie się przyjęło dołożyć więcej; jeśli to początek kolejnego języka i dziecko jest już przyzwyczajone do kart, możecie poszaleć jak ja,

– program zaczynamy standardowo od 15 słów, ale dokładamy wszelkich starań, aby to były nazwy rzeczy, które dziecko interesują lub nazwy zabawek, które kocha; możemy też pokusić się o wprowadzanie obok rzeczowników, również przymiotników i przysłówków,

– dopóki dziecko nie zacznie czytać wprowadzamy pojedyncze słowa niezależnie od etapu,

– pamiętamy, że dla naszego malucha najbardziej interesujące są wyrażenia, nie pojedyncze słowa, dlatego jak pisze Doman z wprowadzeniem wyrażeń nie czekamy aż wprowadzimy tysiące pojedynczych słów,

– kartę ze słowem prezentujemy w tempie 1 sekundy, czyli jak najszybciej się da (mi się udało 1.3 sekundy i będę się starać zejść z czasem niżej i myślę, że przy kartach, o których wspominałam wyżej to możliwe),

– zaczynamy od zestawu 5 kart, który prezentujemy 3 razy dziennie x 5 dni, ale jeśli np. po 4 dniach dziecko straci zainteresowanie być może potrzebuje tylko 4 dni powtórzeń. Obserwujmy naszego malucha. Jeśli jest brak zainteresowania od początku – wyrzućmy słowa, które naszego dziecka nie interesują i stwórzmy nowe – pasujące do jego świata. Ja na realnych kartach bym chyba nigdy do tego nie doszła, ale komputerowo już wiem, że jak Maja nie chce po raz trzeci patrzeć na ten sam zestaw kart, a wcześniej patrzyła z zainteresowaniem to już tej 3-ciej powtórki nie potrzebuje. Przetestujcie na swoich maluchach, z którymi już dłużej działacie. W chwili braku zainteresowania odłóżcie wszystko, co mieliście pokazać po raz kolejny i zaprezentujcie coś zupełnie nowego – odlotowego. Jest duża szansa, że zainteresowanie wróci,

– kolejne zestawy dodajemy jak fajnie nam idzie przez dłuższy czas i jesteśmy w miarę pewni, że nasz maluch złapał bakcyla na czytanie, 

– konsekwentnie i systematycznie realizujemy program (przerwy są dopuszczalne, nawet długie, ale tylko w wyjątkowych sytuacjach; staramy się, żeby były jak najrzadziej, chyba, że są spowodowane niechęcią dziecka to oczywiste, że robimy).

Ten artykuł okazał się przydatny? Jeśli tak, udostępnij i podziel się z innymi. Kto zaczyna z dwulatkiem? A może już działacie od dawna i chcecie się pochwalić efektami?

Jeśli tak, to jestem ciekawa jak wam idzie i czy korzystacie z dziećmi w tym wieku z gotowych zestawów kart, a jeśli tak to tych standardowych, czy z obrazkami. A może posiłkujecie się komputerem, jak my teraz? 

Będzie mi  bardzo miło, jeśli zostawisz komentarz i podzielisz się swoim doświadczeniem.

Jeśli chcecie być na bieżąco zapraszam do śledzenia fanpage na Facebook’u i do subskrypcji (okienko na stronie głównej bloga i kanał RSS). Od niedawna jest też możliwość zapisu na newsletter (jeśli nie wyskoczyło wam okienko podczas czytania bloga piszcie). W momencie jak będę mieć 100 zapisów na newsletter będę na bieżąco się dzielić informacjami dotyczącymi wczesnej edukacji zanim pojawią się na blogu w tematyce prawopółkulowości, czyli metody Domana, metody Shichidy i metody Heguru oraz dwujęzyczności i nauki języków. 

Jako, że nie znalazłam grupy dla rodziców wplatających metodę Domana w wychowaniu swoich dzieci, sama ją założyłam na Facebook’u. Dołączając do grupy możecie liczyć na naprawdę ciekawą wymianę doświadczeń. 

Agnieszka Basta

Miłośniczka książek i języków obcych. Z zawodu nauczyciel języka angielskiego. Pasjonatka metod wspierania rozwoju dziecka już od urodzenia. Pomysł na bloga zrodził się z praktycznego doświadczenia z córką. Teoria doszła później. Jeśli chcesz maksymalnie rozwinąć potencjał swojego dziecka jesteś we właściwym miejscu. Mamy ten sam cel. Motywem przewodnim bloga jest metoda Domana oraz dwujęzyczność zamierzona wzbogacone o elementy metody Shichidy oraz metody Heguru. Jeśli chcesz być w stałym kontakcie ze mną zapraszam do zapisu na newsletter i dołączenia do grupy oraz polubienia fanpage na Facebooku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *