Wywiad z mamą, która brała z córką udział w zajęciach azjatyckiej metody Heguru (artykuł z wersją audio)

Kilka słów o tym jak doszło do wywiadu z Justyną Łazor – mamą, która jako jedna z nielicznych a być może nawet jedyna Polka poznała tajniki metody Heguru

Moja znajomość z Justyną to znajomość drogą online, jak zresztą z większością mam. Z tego co pamiętam zaczęło się od tego, że dość niefortunnie wrzuciłam posta do jednej z Facebookowych grup nastawionej negatywnie do dwujęzyczności zamierzonej. Justyna oczywiście mojego podejścia nie krytykowała ani w kwestii wprowadzania języków, ani wczesnej edukacji metodą Domana. Jakoś tak się złożyło, że zaczęłyśmy rozmawiać też prywatnie. O metodzie Heguru i o jej słowach sugerujących wyższość systemu edukacji krajów azjatyckich nad europejskimi wspomniałam po raz pierwszy w artykule o tym, jak zmieniłam nasz program czytania w oparciu o moją wiedzę na temat metody Cudowne Dziecko, dość fragmentaryczną na temat metody Shichidy i dość szczątkową na temat metody Heguru, bo bez tej zmiany praktycznie nie dałoby dalej działać z moją córeczką. Zaznaczę, że to nadal jest program Glenna Domana tylko inne metody otworzyły mi oczy i popchnęły do realizacji tego, o czym on też pisał. 

Odkąd odkryłam prawopółkulowość metody azjatyckie zaczęły mnie interesować. Jednak w Internecie nie ma o nich wiele informacji, a w języku polskim to już praktycznie w ogóle. Myślę, że to oczywiste, że skoro los dał mi kontakt z mamą, która miała doświadczenie z metodą Heguru wypytam o co się da. Żeby nie było jak moją rozmową z jedną mamą na temat metody Cudowne Dziecko, której niestety opublikować nie mogę, od razu zapytałam jasno o możliwość wywiadu na bloga. Tym bardziej, że o tej metodzie w polskim internecie nie znajdziecie kompletnie nic, pomijając oczywiście małą wzmiankę na moim blogu. Jak nie wierzycie to sprawdźcie, chociażby w Google.

Od zapowiedzi wywiadu to jego realizacji sporo minęło, bo moje komentarze dotyczą 27-miesięcznej Mai, ale czekałam cierpliwie na wszystkie odpowiedzi i się doczekałam. Zapraszam do lektury. Wywiad też planujemy nagrać do odsłuchania w najbliższym czasie. Powiadomię was o tym.

 

Rozmowa na temat metody Heguru, właściwego podejścia do edukacji oraz na temat wspomnień z Singapuru

Teachyourbaby: Jak byś miała komuś od zera wyjaśnić na czym polega metoda Heguru to jakbyś to wyjaśniła? Taka regułka w pigułce. Niewiele jest informacji na jej temat w Internecie. 

Justyna: W Europie nie ma żadnej sensownej szkoły. Cała Azja i Bliski Wschód tak, ale od Uralu zero. W Internecie nie ma zbyt wielu informacji na temat tej metody, natomiast rodzice dzieci uczestniczących w zajęciach są zobligowani do obecności na jednym seminarium organizowanym specjalnie dla nich podczas którego dyrektor centrum pokrótce objaśnia założenia i cele metody Heguru. Nam uświadomiono, ze metoda to zestaw aktywności dla dziecka, które wykonywane wspólnie i regularnie dają efekty nawet na resztę całego życia. Ja sama jestem przykładem, że po jednej sesji moja zdolność do zapamiętywania ciągów liczb wzrastała, zdolność odtwarzania tychże także.

Teachyourbaby: Czy wiesz jakie były początki metody tj. kim byli twórcy, jakie mieli wykształcenie/ doświadczenie zawodowe, co ich zainspirowało?

Justyna: Pod względem autorów i pochodzenia metody byłam i chyba jestem ignorantką o ogromnym zaufaniu do azjatyckich metod, wystarczyło mi wiedzieć, że metoda Heguru pochodzi z Japonii.

Teachyourbaby: Metoda Heguru obejmuje tylko trening prawopółkulowy, czy też czytanie, matematykę i muzykę? 

Justyna:  Metoda Heguru traktuje dziecko holistycznie, podczas 50 minutowych zajęć były elementy treningu półkulowego, matematyki, czytania opowiadań, dramy, treningu spostrzegawczości, śpiewania, tańca, nauki alfabetu czy też ćwiczeń fizycznych, a wszystko to w towarzystwie rodziców, którzy zapewniali dzieciom opiekę, ale też wsparcie, dzięki czemu dzieci mogły czuć się swobodnie i czerpać nieograniczoną radość ze wspólnej zabawy.

Teachyourbaby: Czy oprócz rozwoju intelektualnego w metodzie bierze się pod uwagę ruch, dietę, czy też rozwój emocjonalny?

Justyna: Bardzo dużo mówi się w metodzie o wspieraniu dziecka przez rodziców, którzy po każdych zajęciach otrzymują podsumowanie działań, oraz informacje zwrotne o postępach dziecka i wskazówki co można robić, aby utrzymać lub pogłębić występujący progres. Istotnym elementem, było także uświadamianie rodziców o istocie wsparcia emocjonalnego dzieci w zakresie treningów lub aktywności praktykowanych w domu. Same trenerki nie stroniły od okazywania radości, kiedy dana czynność przychodziła dzieciom z łatwością, był także czas na przytulenie się z nauczycielem, czy to w grupie z innymi dziećmi czy indywidualnie na zakończenie zajęć.

Teachyourbaby:  Dla dzieci w jakim wieku jest przeznaczona metoda? Czy zajęcia są jakoś podzielone na grupy wiekowe, a jeśli tak to czy program zajęć jest taki sam dla wszystkich grup?

Justyna: Metoda jest przeznaczona dla dzieci od wieku prenatalnego (przed urodzeniem) aż do szkoły podstawowej. Zajęcia są podzielone na grupy wiekowe, a program znacząco różni się na każdym etapie.

Teachyourbaby: W jakim wieku była twoja córeczka, jak chodziłyście na zajęcia Heguru?

Justyna: Moja córka uczestniczyła w zajęciach przez pół roku odkąd skończyła 18 miesięcy.

Teachyourbaby: W jakim wieku jest teraz? Możesz coś więcej o niej napisać?

Justyna: Obecnie skończyła trzy lata, jest bardzo spostrzegawcza, zwłaszcza w kwestii ciągów przyczynowo skutkowych, ma dobrą koncentrację i pamięć, potrafi w krótkim czasie, po dwóch, trzech powtórzeniach zapamiętać sześciocyfrowe ciągi liczb, potrafi przywołać z pamięci bardzo odlegle wydarzenia i skojarzyć fakty na pozór ze sobą nie powiązane, nie pozwala się oszukać i bardzo szybko stwierdza fakty związane z codziennym życiem, rzadko zadaje pytania, zazwyczaj upewnia się w swoich spostrzeżeniach, ma bardzo dobry słuch i poczucie rytmu. Czy to są cechy, które w jakikolwiek ją wyróżniają – nie wiem. Nie wiem też czy to też jest bezpośrednia konsekwencja udziału w metodzie, czy po prostu moja córka taka już po prostu jest. Kwestia nie zadawania pytań na początku nas zastanawiała, bo to jeden z etapów rozwoju dziecka, który u nas wygląda zdecydowanie inaczej. Też nie wiem, czy to dobrze…

Teachyourbaby: Skąd wziął się pomysł, żeby posłać dziecko na zajęcia do właśnie tego centrum edukacji? Dlaczego zdecydowaliście się na metodę Heguru a nie Shichidy?

Justyna: Jesteśmy przekonani ze posyłanie (rozumiemy to jako uczestniczenie w tych zajęciach razem; o ile było to możliwe, w zajęciach braliśmy udział wspólnie: nasza córka, mąż i ja) dziecka od najmłodszych lat (w naszym przypadku miesięcy) na zróżnicowane zajęcia jest pozytywnym bodźcem i pomaga dziecku rozwinąć się na wielu płaszczyznach. Jesteśmy bliscy edukacji domowej. Córka odkąd skończyła 3 miesiące chodziła na basen, Gordonki, poźniej kiedy miała niespełna rok zaczęła język migowy. Będąc w Singapurze staraliśmy się zapewnić jej to samo, co jak się okazało było to banalnie proste. Dodatkowym atutem był język angielski, w którym córka zaczęła mówić, wybierając go świadomie i woląc od polskiego, którym posługujemy się z mężem. Zajęcia Heguru były jednymi z kilku które wybraliśmy dla córki. Na początku nie wiedziałam że to konkretna metoda wyróżniająca się na tle innych oferowanych zajęć dla dzieci. Oprócz tych zajęć córka uczęszczała do dwujęzycznego klubu zabaw, chodziła na zajęcia teatralne i trójjęzyczne zajęcia rozwijające, których metoda była zbliżona do Heguru oraz kontynuowała naukę pływania.

Teachyourbaby: Jak długo dziecko powinno/ może uczęszczać na zajęcia tj. czy program składa się z kursów/ semestrów, czy dziecko chodzi póki nie osiągnie jakiegoś wieku, czy poziomu umiejętności?

Justyna: Zajęcia Heguru odbywały się raz w tygodniu. Do grupy można było dołączyć w dowolnym momencie, niemniej program realizowany był w następujących po sobie dwumiesięcznych cyklach. Zapisy trwały cały czas, natomiast zapisywało się na nie na dwa miesiące, można było chodzić przez dowolny czas, oczywiście przestrzegając zapisów w umowie dotyczących wypowiedzenia umowy itp. W zależności od wieku dziecka zostaje ono przypisane do konkretnej grupy.

Teachyourbaby: Jak zorganizowane są zajęcia? Już wiemy, że dziecko uczestniczy w zajęciach z rodzicem, a najlepiej z obojgiem rodziców. Czy zajęcia są podzielone na bloki/ moduły?

Justyna: Tak, dzieci zawsze są pod opieką rodzica lub opiekuna. Rodzice i opiekunowie muszą być aktywni i zaangażowani, bo w tym wieku dzieci raczej obserwują rodziców i przejmują inicjatywę kiedy są na to gotowe. Zajęcia są podzielone na kilka części, które się płynnie przenikają. Czas poświęcony pojedynczej aktywności odpowiadał zdolnościom koncentracji małego dziecka. Logistyka podczas tych zajęć jest bardzo sprawna, a nad wszystkim czuwa trenerka wraz z asystentką odpowiedzialną za przygotowanie zaplecza technicznego.

Teachyourbaby: Jak często odbywają się zajęcia? To naprawdę tylko 50 minut tygodniowo?

Justyna: Tak. Zajęcia trwają 50 minut plus dodatkowe 10 dla rodziców i trenerki, która omawiała poszczególne zagadnienia dotyczące dzieci i udzielała indywidualnych wskazówek.

Teachyourbaby: Czy mieliście jakąś piosenkę powitalną, jako wstęp do zajęć? Jeśli tak to, czy możesz zdradzić jaką i czy miała ona jakieś znaczenie? Co było jej celem? A może był jakiś inny rytuał na początek?

Justyna: Rytuałem na początek było wskazanie na zegarze godziny, o której rozpoczynały się zajęcia, daty w kalendarzu, opisania pogody na zewnątrz, i krótki okrzyk powitalny: “Dzień dobry dzieci, dzień dobry nauczycielu, dzień dobry rodzice, dzień dobry nauczycielu!” Co miało bardzo pozytywny wpływ na zaangażowanie wszystkich obecnych, tak samo dzieci jak i rodziców.

Teachyourbaby: Ile powtórek mieliście na kartę przy prezentacji kart? W rightbrainlibrary, z której korzystam sugerują 50-200 kart dziennie codziennie przez 2 tygodnie. Tyle na początek. Z innego źródła mam informacje o prezentacji 100-200 kart jednorazowo i danego dnia żadna się nie powtarza drugi raz. Możesz się do tego odnieść?

Justyna: Podczas pojedynczych zajęć flashcardy wykorzystywane były dwukrotnie: pierwsza seria dotyczyła pojęć z bardzo wąskiej kategorii (np. odmiany melonów lub rasy psów pracujących). Druga seria dotyczyła czytania globalnego. Karty, ok. 20-30 w serii, zmieniane były bardzo szybko.

Teachyourbaby: Jak szybko odbywały się prezentacje? 

Justyna: Tempo odczytywania było bardzo szybkie, dla mnie czasami aż nadto. Odnosząc się do temp zawartych w rightbrainlibrary to wskazałabym na tempo trzecie i czwarte.

Teachyourbaby: Niesamowite. My z tej prędkości czwartej też korzystaliśmy, ale miałam co do niej wątpliwości, bo ciężko jest cokolwiek zrozumieć. Przynajmniej na początku. Po pewnym czasie przyłapałam się na tym, że rozumiem. Jakby słuch mi się wyostrzył. Jak zeszliśmy do jednej powtórki na kartę to wybrałam prędkość trzecią. A czy możesz podzielić się przykładami zabaw, które były zalecane lub w które się bawiliście na zajęciach?

Justyna: Było około 10 komponentów między innymi tangram przemiennie z irotą, flash cardsy, trening pamięci (mnemotechniki, odtwarzanie ciągów liczb (6, 8, 10)), spostrzegawczości, slajdy edukacyjne, próby szacowania ilości np. rozrzuconych cukierków, dodawanie i działania matematyczne, gimnastyka, poznawanie liter, mandala, elementy dramy, czytanie książek.

Teachyourbaby: Co to jest irota?

Justyna: Irota to figury geometryczne w różnych kolorach, które układa się na magnetycznej tablicy i tworzy różne figury. Działa podobnie jak tangram. Irota nie była powiązana z kolorami, odtwarzało się te same figury, które były zaznaczone konturem w zeszycie pracy.

Teachyourbaby: Hmmm..nie wiem czy czegoś takiego nie mamy np. koło które składa się z różnych części, czy podobne serce. 

Justyna: Tak też. My raczej robimy zwierzęta.

Teachyourbaby: My mamy na wzorach propozycje zwierząt itp. i powoli wdrażamy, a co do samych kształtów bez instrukcji sama bym nie dała rady ich stworzyć.

Justyna: Ja czasami mam problem aby zmieścić tangram na swoje miejsce (śmiech).

Teachyourbaby: Haha! Teraz już pamięciowo opanowałam. Szkoda, że wcześniej nie znałam tej nazwy irota, bo pisałam m.in. o tangramach wpis na blogu. My mamy te wszystkie figury piankowe, ale poddałaś mi pomysł, żeby zakupić tangram na tablicę magnetyczną i zakupiłam. W przypadku zwierząt mieliście różne kolory części?

Justyna: Raczej zbiory np. psowate, koniowate. 

Teachyourbaby: Pamiętasz może na jakiej zasadzie to układaliście?  Był wzór na kartce i trzeba było to samo, czy może samemu wymyślać z głowy, czy np. obok ułożony dokładnie taki sam i trzeba było odwzorowywać?

Justyna: Tak aby dziecko wytwarzało skojarzenia ale nie syntetyczne. Odwzorowywanie. Dostawaliśmy kartkę z konturami i dzieci musiały ułożyć odpowiednie kształtu w te kontury. Irotę układało się wypełniając podane kontury, to była praca typowo odtwórcza.

Teachyourbaby: Aha…my coś takiego robimy z tangramem i ostatnio drewnianymi klockami. To znaczy ja robię. Maja mi pomaga albo…przeszkadza. W każdym razie obserwuje. My tyle robimy, że to nie jest systematyczna aktywność niestety. Myślę, że dobrze byłoby zorganizować w domu takie 50 minut intensywnej nauki-zabawy raz w tygodniu. 

Justyna: Tu mamy akurat tangram, ale irota działa tak samo. Moja na początku nie wiedziała o co chodzi ale po miesiącu już sama to robiła. Istotne było aby dzieci układały to szybko. Jeśli nie to albo rodzic albo trener pomagała i sprzątała. Na ułożenie jednej figury dzieci miały około 45 sekund do półtorej minuty. Jak zaczynaliśmy miała 1,5 roku.

Teachyourbaby: Niesamowitą masz córeczkę, że opanowała w miesiąc. Chyba spróbuję z tą prędkością. 

Justyna: No tam wszystko jest szybko. Dzięki temu dzieci się nie męczą i nie zniechęcają. A za następnym razem wiedzą ze nie ma czasu ma dyskusje tylko biorą i układają.

Teachyourbaby: Podejrzewam, że w grupie dzieci to jeszcze fajniej wychodzi, bo jedno patrzy na drugie. Indywidualnie inaczej.

Justyna: No to różnie z tą grupą. To raczej kwestia prowadzenia przez trenera i zorganizowania. U nas zajęcia były bardzo dobrze ogarniane i wszystko szło jak w zegarku. To dużo dzieciom pomaga.

Teachyourbaby: Co do slajdów edukacyjnych to było coś takiego jak bity inteligencji w Domanie? Kojarzysz w ogóle tą część metody, którą my działamy? Na przykład pokazywanie dzieciom kart na przykład z  gatunkami ptaków, figurami, czyli przekazywanie wiedzy encyklopedycznej.

Justyna: Tak, ale raczej to były slajdy dotyczące kultury wysokiej i geografii. Flashcardsy nie byly ze sobą powiązane, ale były ich dwie kategorie. Jedna kategoria flash cards dotyczyła bardziej kategoryzacji i wtedy były flash cardsy z samymi rysunkami i na przykład kategoria owoce tropikalne i 25 cards z różnymi owocami. Później Asian cuisine (kuchnia azjatycka) i 25 kart z elementami kuchni. Analogicznie dalej około 5-6 kategorii o ile nie więcej. Slajdy edukacyjne działały na zasadzie bitów inteligencji podobnie jak w Domanie. W drugiej serii były zupełnie inne karty, za pomocą których uczono czytania globalnego. 

Teachyourbaby: Kultura wysoka, czyli savoir vivre i zasady zachowania?

Justyna: Nie, nie. Kultura wysoka dotyczyła w wiedzy z zakresu kompozytorów, malarzy, dramatopisarzy, czy też miejsc związanych ze sztuką i historią.

Teachyourbaby: Może wróćmy jeszcze do tego, o czym mówiłaś wcześniej. Zdziwiły mnie litery i nauka alfabetu, o którym wspomniałaś i chciałabym poznać szczegóły. Poznawanie liter w wieku 1,5 roku?

Justyna: Litery akurat nie były niczym dziwnym większość dzieci w tym wieku, czyli rok-dwa lata, znała alfabet. Moja córka też. To były raczej ćwiczenia techniki pisania i opanowywania poprawnego trzymania kredek.

Teachyourbaby: No to nieźle z tym alfabetem. U Domana jest zupełnie inne podejście.

Justyna: U mojej córki jakoś samo przyszło i poznała alfabet.

Teachyourbaby: A w jakim języku były prowadzone zajęcia? Jaki alfabet poznawaliście, bo chyba nie angielski? Zgaduję: chiński?

Justyna:  Zajęcia były prowadzone w języku angielskim z elementami chińskiego.

Teachyourbaby: Robiliście któreś z aktywności: Image Play, słuchanie muzyki alfa, trening wzroku (wodzenie za szlaczkami), pamięć Peg, pamięć Pi, szybkie czytanie? Możesz podać przykłady?

Justyna: U dzieci w tym wieku dużą wagę przykładano do peg memory, były przygotowane materiały do przyporządkowywania skojarzeń, konstruowania własnych. Raz w miesiącu zmieniano zestaw odpowiadający kolejnych liczbom.

Teachourbaby: Na czym polegała aktywność związana ze skojarzeniami własnymi?

Justyna: Własne skojarzenia polegały na tym ze musieliśmy wymyślić historyjkę pomiędzy podanymi obrazkami które odnosiły się to cyfr lub liczb np. Jeśli 1 to był patyk, 2 to był drwal a 3 to grzyb to tworzyłam historyjkę sama i wychodziło: „Patyk przy drwalu który zbierał grzyby.” 

Teachyourbaby: Aha, czyli tworzyliście taką mini linking story. Zbieram się do tego cały czas z rightbrainlibrary. Na razie wydrukowałam i przedstawiłam karty i przy okazji mieliśmy dodatkowe słowa w czytaniu globalnym. Robiliście jakieś ćwiczenia rozwijające pamięć fotograficzną oprócz mandali? Jakie?

Justyna: W celu rozwijania pamięci fotograficznej mieliśmy ćwiczenia z użyciem mandali, szacowania i przyporządkowywania liczb do ich wizualizacji.

Teachyourbaby: Czy na zajęciach jest jakaś praca domowa/ aktywności do zrobienia w domu?

Justyna: Po każdych zajęciach otrzymywaliśmy krótkie podsumowanie jakie aktywności można wykonać w domu, natomiast my nie byliśmy do tego specjalnie przywiązani i raczej nie pracowaliśmy z córką poza zajęciami. Z perspektywy czasu bardzo tego żałuję.

Teachyourbaby: Czy dostaliście jakieś zalecenia co do wieku ćwiczeń, że np. mandale są od tego i tego wieku?

Justyna: Wszystkie ćwiczenia, aktywności, które były wprowadzane na zajęciach były dostosowane do wieku dzieci, bez wyjątku.

Teachyourbaby: Jakie efekty obiecuje centrum metody?

Justyna: Centrum metody raczej niczego nie obiecuje, przynajmniej takie jest moje wrażenie. Nie można obiecać subiektywnych odczuć rodzica, ani efektów, które są zależne od wielu czynników, w tym otoczenia czy wychowania lub dalszej edukacji. 

Teachyourbaby: To na pewno dla nich na plus. Doman też w sumie obietnic nie składa. Przynajmniej nie odniosłam takiego wrażenia. Według mnie też wszystko zależy od innych czynników, a przede wszystkim od nastawienia rodzica i od tego, na ile urozmaicone środowisko stworzy dziecku. A jakie efekty zaobserwowałaś u swojego dziecka? Zaobserwowałaś jakieś szczególne zdolności?

Justyna: Obecnie moja córka ma 3 lata i trzy miesiące, jest na pewno dwujęzyczna. Zaczęła komunikować i komunikuje się nadal w języku angielskim. Język polski to dla niej język mniejszościowy, który rozumie. Język zabawy to często język chiński. Ma dobrą wrażliwość językową, bo odróżnia zasłyszane języki od siebie, stara się ich nie mieszać, chociaż w ostatnim czasie zaobserwowałam żartobliwe dodawanie polskich słów do angielskich zdań, ponieważ córka zauważyła, że stosowanie przez nią języka polskiego sprawia nam radość.

Jestem daleka od przypisywania jej szczególnych zdolności, ale uważam że jak na swój wiek jest inteligentna i spostrzegawcza. Dobrze radzi sobie z liczeniem, zaczyna interesować się muzyką. Chodzimy na zajęcia ze skrzypiec. Fizycznie jest silna, ale ze względu na jej wrodzoną i odziedziczoną ostrożność stosunkowo niechętnie chodzi sama. Preferuje jazdę w wózku. Emocjonalnie w moim odczuciu jest bardzo wrażliwa i empatyczna, jak również troskliwa i opiekuńcza. Ma ogromny dystans do innych dzieci oraz silne przywiązanie do własnych dzieci. Adaptacja do nowych aktywności zajmuje jej 2-3 miesiące w języku polskim i miesiąc w języku angielskim. Córka w wieku 2,5 roku znała alfabet, ale ma z nim problem bo literuje od prawej strony. Całe wyrazy we właściwy sposób.

Teachyourbaby: Jak całe wyrazy u córki ok to w porządku i nie ma się czym martwić. Na alfabet ma jeszcze czas.

Justyna: Zanim skończyła 3 lata zaczęła czytać. Albo znała na pamięć całe książki albo sama z siebie czyta globalnie. Padliśmy z mężem na twarz. Powtarza to co kilka dni przy różnych książkach ulotkach kartach. Podalabyś mi linka do książek globalnego czytania ? Czy ewentualnie to co jest u Ciebie ma stronie to jest to?

Teachyourbaby: Bardzo możliwe, że czyta globalnie. Na pamięć też może część znać, ale większej ilości książek po prostu nie sposób zapamiętać. Wow! Cieszę się razem z tobą. Linki są u mnie na stronie.

Justyna: Ostatnio pokazywałam u siebie na filmie jak Twoja córeczka czyta fajnie wydane książki i napisałaś ze to są książki do czytania globalnego.

Teachyourbaby: Na razie mam tylko 2 artykuły o książkach do czytania globalnego w języku angielskim i również 2 o książkach w języku polskim.

Justyna: To było na trampolinach nagrywane.

Teachyourbaby: Tak 🙂 Tam jest link do książek. Mojej to ja raczej jeszcze czytam, chociaż sama często siada i przegląda. Ma dopiero 27 miesięcy, chociaż kto tam wie. Czasem kończy za mnie zdanie. Szkoda, że nie rozmawiałyśmy wcześniej, bo jedna z mam robiła zbiorcze zamówienie tych książeczek. Ja sama zamówiłam jeszcze bajki Ezopa wydane w ten sposób, bo nie miałam.

Justyna: Wiesz co jest tak ciężko zapanować nad wszystkimi źródłami. Dla córki muszę ogarnąć i angielski i chiński. Czasami mam wrażenie ze zamiast poświęcać jej czas w zabawie tylko siedzę i szukam sensownych źródeł.

Teachyourbaby: Hehe 🙂 Ja się chińskiego z Mają chciałam uczyć. Test na sobie i klapa. Nie mogę nic zapamiętać. W rightbrainlibrary też są flashcards z językiem chińskim i właśnie na nich się testowałam.

Justyna: To przychodzi z czasem. Dużo daje pisanie. Ja pin Yin jako tako. Ale znaki to koszmar. Ale moja córka zaczyna chwytać już znaki wiec mam postawiony cel i chce zdawać po kolei certyfikaty hsk.

Teachyourbaby: Naprawdę podziwiam!

Justyna: Daj spokój! To taka fantazja! (śmiech) Ja podziwiam domanowanie. Dla mnie Doman to zdecydowanie za dużo, ale niektóre elementy bardzo mi się podobają.

Teachyourbaby: Obciążenie jest, ale jak mi nieraz Majka z czymś fajnym wystrzeli to w skowronkach cała chodzę pomimo zmęczenia. Zresztą strasznie mnie to ekscytuje, co z nią robię i ta ekscytacja to normalnie jak jakaś adrenalina działa. Przy niej praktycznie zmęczenia nie czuję. Nadal wydaje mi się to takie nie do wiary…niesamowite.

Justyna: Znam to! Miałam tak po pół roku treningu prawopolkulowego. Do tej pory zauważany pewne efekty tamtych zajęć.

Teachyourbaby: Ja w prawopółkulowy dopiero wchodzę.A wracając do pytania możesz zdradzić nam jeszcze jakieś inne informacje co do rozwoju swojej córeczki?

Justyna: Jej charakter sprawia, że wiele rzeczy przychodzi jej z trudem, bo jest bardzo uparta i często odmawia wykonania najprostszych czynności, które zna i potrafi tylko ze względu na jej własny brak chęci. Nazywam to asertywnością i pewnością siebie. Jeżeli mogłabym jej przypisać jakieś cechy, które zawdzięcza metodzie to zapewne jest to zdolność błyskawicznego kojarzenia faktów, bardzo dobra pamięć i akceptacja dla mających miejsce w jej życiu zmian.

Często w sytuacji kiedy mogłaby o coś zapytać, przychodzi do mnie i stwierdza fakt jednocześnie prosząc abym temu zaprzeczyła lub to potwierdziła. To też kwestia zaufania do nas, nie ukrywamy z mężem, że zbudowanie relacji opartej na wzajemnym szacunku i bezgranicznym zaufaniu jest dla nas priorytetem jeśli chodzi o wychowanie córki, co też potwierdziło się podczas zajęć Heguru: rozwój emocjonalny dziecka i zapewnienie mu poczucia bezpieczeństwa jest jednym z najważniejszych czynników sprzyjającym dalszemu rozwojowi. Jak już wspominałam, metoda traktuje dziecko holistycznie, od rozwoju emocjonalnego, intelektualnego, po rozwój fizyczny.

W materiałach dodatkowych często był poruszany aspekt jak wspomagać dziecko w rozwoju fizycznym, kładziono nacisk na stymulowanie dziecka na każdym etapie rozwoju, tak samo w raczkowaniu czy samodzielnych chodzeniu, stąd też można wywnioskować że to raczkowanie także wspomaga rozwój i przyczynia się do proporcjonalnego i zrównoważonego rozwoju obu półkul mózgowych, to też potwierdziło się podczas rehabilitacji córki metodą NDT Bobath, gdzie rehabilitantka często wspominała, że pełzakowanie czy raczkowanie nie jest obojętne dla rozwoju mózgu, ponieważ podczas raczkowania dziecka uruchamiane są i stymulowane do działania obie półkule.

Teachyourbaby:  A wprowadzasz jakieś działania na własną rękę teraz po powrocie do domu, bo wiem, że już wasz pobyt w Singapurze się skończył?

Justyna: Zaraz po powrocie nie byłam w sumie przywiązana do żadnej metody, bo chciałam poobserwować w którym kierunku pójdzie córka. Badałam grunt żeby przy godzinie 0 mieć już usystematyzowana wiedzę. Niestety sama bałam się podjąć kontynuacji treningu prawopółkulowego. Czasem się jedynie swobodnie bawiłyśmy się tangramem, irotą i wizualizacją liczb. Z muzyką jedynie cały czas szłyśmy metodą Suzuki. Teraz, rok po powrocie i usystematyzowaniu sobie życia w nowym miejscu chciałabym zacząć czerpać z rightbrainlibrary jako jedynego dostępnego w zasadzie źródła podobnych materiałów, które poznałam w Heguru. Oprócz tego korzystamy z zajęć Suzuki (nauka gry na skrzypcach), ale nie jestem przekonana czy córka pozwoli zagłębić się bardziej w temat, bo ostatnio nie jest zainteresowana aktywnością w tym kierunku

Teachyourbaby: Myślałam o muzyce, ale to nie moja działka. Można powiedzieć, że słoń mi w dzieciństwie nadepnął na ucho, fałszuję i w ogóle.

Justyna: Ja też. Ale stwierdziłam ze za cenę uzyskania pożądanej melodii córka wybaczy lekkie rzępolenie.

Teachyourbaby: A co do treningu prawopółkulowego to ja chociaż wykorzystuję zasoby prawopółkulowej biblioteki, czyli rightbrainlibrary to jak najwięcej staram się robić poza komputerem. U nas wiadomo…Doman…jak najszybciej, jak się da plus jako, że matematykę intuicyjną według Domana praktycznie skończyłyśmy to robiłam przez jakiś czas matematykę według Shichidy i flashcards właśnie według Heguru. Poza tym Mandale, Linking Story itp.

Justyna: My właśnie to odpuściliśmy. Córka sama nie potrafiła się wkręcić. Jakoś w grupie jej to fajniej szło. No i chyba brak jej nauczycielek tez robi jednak swoje. Ale teraz w wakacje nie będziemy mieć żadnych zajęć wiec może się zmobilizuje

Teachyourbaby: Jeszcze mam pytanie co do liter: sama pytała, czy ją uczyłaś? Pytam, bo moja się rwie do liter, jak nic. Zna cały alfabet po angielsku, nieraz jak pokazuje jakieś słowo to recytuje, że tu jest a,b,c (śmiech).

Justyna: Jakoś samo przyszło. Usłyszała na jakiejś bajce abc train. Zaczęła nam przynosić znikopis i mówiła aby napisać „ej”  Alfabet zaczęła poznawać sama, obejrzała jedną bajkę, a później poprosiła o więcej, i tak już zostało, jak miała 1,5 roku umiała juz wszystkie litery.

Teachyourbaby: Jak samo to fajnie. Ponoć przed 3 rokiem życia lepiej nie wprowadzać alfabetu, chyba, że dziecko samo się zainteresuje.

Justyna: Zorientowaliśmy się, że jej chodzi o alfabet. Został wprowadzony w 18 miesiącu na wyraźnie życzenie córki. A jej życzenia są niesamowicie wyraźne, wręcz dosadne. Po roku umiała już wszystkie litery. I niektóre wyrazy umiała sama przeczytać, ale właśnie globalnie. Na 2,5 roku miała problem z rozróżnianiem małych liter od tych wielkich. Założyłam, że ma na to czas.

Teachyourbaby: O tym, żeby uczyć na małych literach pisałam na blogu. Wielkimi literami piszemy tylko nazwy własne. Moja od dawna szła bardziej w kierunku cyferek niż alfabetu, ale od jakiegoś czasu alfabet na całego i mam zagwozdkę, bo chcę globalnie. Aktualnie ma 27 miesięcy. Uczyć alfabetu jej nie zamierzam, ale jak pyta to odpowiadam. W końcu nie będzie wiadomo, co u nas zadziałało jak zacznie czytać (śmiech).

Justyna: No właśnie nie wiem jak to jest. Do 2,5 roku wszystkie materiały miała z wielkimi literami. Małe stanowiły dodatek. Faza z pisaniem jej przeszła. Była chętna, ale za bardzo ingerowałam.

Teachyourbaby: Moja ma fazę na rysowanie i mówi czasem, że pisze 0 i 1, chociaż o ile to co „napisze” 0 to przypomina to 1 to po prostu kreska. Może twoja córeczka ma małą przerwę w zainteresowaniu pisaniem i to wróci. Ja u swojej zaobserwowałam takie skoki…zainteresowanie kartami wg Domana…potem okres, że zerowe…innym razem aż upomina się o więcej. Zwłaszcza jeśli chodzi o działania matematyczne, czuję ogromny niedosyt w powietrzu, bo brakuje mi znaków itp., żeby jednorazowo przygotować więcej niż 7-8 działań, a i tak kombinuję: część na kartach, część napisane na tablicy, część 100%. Mnożenie robi furorę. A co do małych liter to nie tylko moje zdanie. Nie ukrywam, że korzystam też z wiedzy innych, oprócz własnego eksperymentowania. Przekonał mnie przykład, który Maria Trojanowicz-Kasprzak przedstawiła w artykule o literach. Słowa pisane wyłącznie wielkimi literami są ciężkie do czytania nawet dla nas. Z DRUGIEJ STRONY W KSIĄŻKACH, GAZETACH I OGÓLNIE NIEMALŻE WSZĘDZIE MAMY MAŁE LITERY. NAPISAŁAM TO WIELKIMI LITERAMI CELOWO, ŻEBY PORÓWNAĆ JAK SIĘ TO CZYTA.

Justyna: Haha! Racja! Ale myślę że w przypadku wczesnej edukacji po prostu wielkie litery są łatwiej przyswajalne dla dziecka. Nie mają dodatkowych elementów jak łączenia itp. występują jako dodatkowe aby dziecko wiedziało ze istnieją dodatkowe znaki. W sytuacji kiedy zaczyna uczyć się pisać wchodzą nowe znaki które się zdarzyły opatrzeć i które łatwiej płynnie zapisać niż wielkie. I myślę ze to tutaj ma sens. Póki co nie wymagam od córki aby pisała do mnie listy z drugiego pokoju (śmiech)

Teachyourbaby: Zależy od podejścia. W języku polskim tak od razu ci powiem jest też druga metoda, można powiedzieć, że konkurencyjna dla globalnej- sylabowa. Są zwolennicy i przeciwnicy jednej i drugiej. Zdaje mi się, że tam są wykorzystywane wielkie litery.

Justyna: A znam…to z naszych czasów, ale przy języku angielskim ciężko pracować na sylabowej.

Teachyourbaby: A co do dodatkowych elementów też o tym pisałam na blogu. Do czytania globalnego jest potrzebna jak najprostsza czcionka, bez dodatkowych elementów np. Century Gothic, Verdana, czy Calibri. Według mnie najlepsza jest Calibri, przynajmniej na początek. Teraz mieszamy. Oczywiście pismo drukowane, nie pisane, bez łączeń. A co do angielskiego – mamy alternatywę w postaci phonics. Jak klikniesz na pierwszy baner na moim stronie głównej bloga to Cię przekieruje do programu online do nauczania czytania. Ściągnęłam bo sama byłam ciekawa. Przerobiłyśmy tylko te 10 darmowych lekcji, bo natknęłam się na program dość późno. Jest połączenie phonics i czytania globalnego. Całkiem fajne. Myślę o zakupieniu czegoś takiego w wersji hiszpańskiej. 

Justyna: Ja jestem a raczej byłam zwolenniczka phonics. Ale jak obserwuje córkę to bardziej chyba dla niej będzie odpowiednia globalna. Dobrze zapamiętuje znaki. A zaczyna też rozpoznawać chińskie i gdyby na to jej się nałożyło foniczne czytanie pinyin to podejrzewam że bym tego nerwowo nie zniosła. 

Teachyourbaby: Są zwolennicy jednej i drugiej. Wydaje mi się, że phonics fajne, ale dla nieco starszych dzieci. Dla takich maluszków niemalże od urodzenia tylko globalna. Połączenie jednego i drugiego chyba najlepsze, bo w sumie same słowa z podobnymi dźwiękami to też słowa przedstawione globalnie, no chyba, że ich fragmenty są zaznaczone innym kolorem, to już nie. 

Justyna: Zdecydowanie, ale to już w mojej ocenie musi być wyczucie dziecka.

Teachyourbaby: Dokładnie, ale dziecko pokaże jak będzie starsze. Mojej sobie nie wyobrażam przy fonetycznej.

Justyna: Moja za mała jeszcze.

Teachyourbaby: Moja też 😛 Tak jeszcze dodam, że autorzy tego programu z Brillkids zrobili tak tą fonetyczną, że jest jak globalna, chociaż w moim odczuciu trochę za długie lekcje przygotowali dla takich maluszków. Zresztą my takich książek, które są oznaczone phonics nie unikamy. Dla mnie to w sumie normalne książki poza tym, że dużo słów w danej pozycji ma podobny dźwięk w sobie. Nadal traktujemy je jak całość.

Justyna: Wyobrażasz sobie sytuacje: przychodzi dziecko i mówi ze oni będzie teraz czytać metoda globalna (śmiech). U nas to czytanie tez jest zależne od materiałów. Są książki z których córka potrafi przeczytać całe wyrażenia. To jest zazwyczaj druk pikselowy, ale wystarczy ze jest nagromadzenie tekstu i Times New Roman i córka się zniechęca i woli opisywać obrazki co oczywiście nie jest dla mnie żadnym problemem bo lubię jak mi opowiada. Ale tak zauważyłam więc póki co fajne jest to co krótkie i mniej standardowe dla nas.

Teachyourbaby: Tak jak widziałaś na moim blogu nasze książki do czytania globalnego zawierają raczej mało tekstu i duże rozmiarowo litery. Przede wszystkim dziecko najpierw koncentruje uwagę na tekście, a potem odkrywa obrazek. Ale to nie tak, że my wszystkie książki mamy pod globalne. Biblioteczka rośnie w różne różności.

Justyna: No właśnie nasze nie są wcale. Córka sama obserwowała jak czytamy. Zauważyła ze są tam litery i zaczęła odtwarzać z jednej tej co my czytaliśmy. I teraz jak widzi ten sam wyraz w innej książce to go powtarza.

Teachyourbaby: Fajnie. A pamiętasz, jak ci pisałam jakieś pół roku temu, że moja liter nie zauważa, jako takich i że swoją uwagę koncentruje na cyfrach. To się zmieniło. Litery ją, że tak powiem, kręcą. Podejście do książek jest stałe – uwielbia i przynosi czasem jedną za drugą.

Justyna: Każde ma swoje własne zainteresowania 🙂

Teachyourbaby: Dokładnie. Ja uważam, że dziecku należy pokazać jak najwięcej….dać mu kontakt z różnymi dziedzinami i samo wybierze co jest dla niego najfajniejsze. Dziecko, które nigdy nie miało kontaktu z matematyką i nie wie co to jest na pewno matematyki nie wybierze. Dlatego chcę pokazać Mai wszystko….i słowa…i cyfry…i całe książki…i świat bliższy i dalszy.

Justyna: No to jesteśmy zgodne.

Teachyourbaby: Czy Twoja córka chodzi do przedszkola? A jeśli tak, to czy nie nudzi się? Czy widać, że odbiega rozwojem intelektualnym od innych dzieci?

Justyna: Moja córka nie chodzi do przedszkola. Mamy wątpliwości co do zasadności posyłania dziecka do przedszkola w takim wieku. Nie sądzę aby odbiegała od innych dzieci, natomiast moim zdaniem te dzieci które chodzą do przedszkola mogą być bardziej samodzielne i odważniejsze, z większą swobodą się komunikują, ale także przejmują ewentualne negatywne wzorce od innych dzieci na które my nie mamy żadnego wpływu

Teachyourbaby: Czy w Singapurze są inne takie centra szkoleniowe poza Shichidą i Heguru?

Justyna: W Singapurze jest wiele centr szkoleniowych, ja poznałam dwa, ale jest ich o wiele wiele więcej.

Teachyourbaby: Jakie jest podejście Singapurczyków do wczesnej edukacji? Jest popularna?

Justyna: W Singapurze edukacja to bardzo istotną kwestia i przykłada się do tego bardzo dużą wagę i to od najmłodszych lat.

Teachyourbaby: Jakie jest podejście Singapurczyków do edukacji w ogóle? Jest ważna?

Justyna: Singapurski model edukacji w mojej ocenie jest jednym z najlepszych systemów na świecie, co widać, biorąc pod uwagę chociażby to w jakim tempie rozwija się kraj. Sami Singapurczycy twierdzą że ich dzieci to ich przyszłość, a tę przyszłość kreuje właśnie edukacja. Dzieci uczą się poprzez zabawę od najmłodszych lat, dzięki temu później osiągają niesamowite rezultaty, czy to w matematyce, czy w muzyce, a do tego są stosunkowo pewni siebie i otwarci na innych ludzi. Edukacja w Singapurze jest jedną z droższych na świecie jeśli chodzi o całkowity koszt wykształcenia dziecka, co też na pewno czyni ich bardzo wymagającymi względem jednostek oświatowych, nauczycieli czy tez samych dzieci. Bardzo dużą rolę odgrywa tamtejsze ministerstwo oświaty, które skrupulatnie opracowuje programy nauczania i dostosowuje je do zmieniających się realiów, dbając jednocześnie o tradycje każdej z nacji która zamieszkuje w Singapurze.

Teachyourbaby: Czy możesz się podzielić swoimi spostrzeżeniami i obserwacjami w zakresie roli dzieci w społeczeństwie oraz podejścia Singapurczyków do ich wychowania?

Justyna: Singapurczycy generalnie przestrzegają prawa i zasad współżycia społecznego i to przejawia się również w zachowaniu dzieci i nastolatków. Jednocześnie dzieci mają ogromną przestrzeń do zabawy i rozrywki: ogólnodostępne fantastycznie zaprojektowane i wyposażone place zabaw, baseny, centra rozrywki, parki, ogrody, muzea oraz ogromną ilość możliwości do rozwoju najbardziej wyszukanych zainteresowań.

Teachyourbaby: U nas taka dostępność fajnych miejsc dla dzieci to jedynie w sferze marzeń. Może masz jakieś warte zapisania wspomnienia z tego okresu w Singapurze, o które nie zapytałam?

Justyna: Singapur jest dla mnie taką małą nadzieją dla świata. Tam zderzyłam się z niespotykaną uczciwością, porządkiem i szacunkiem do drugiego człowieka. To daje poczucie bezpieczeństwa, a bezpieczeństwo – wolność. Cały system, w tym system edukacji jest bardzo skrupulatnie planowany, a następnie egzekwowany i rewidowany. Chociażby ostatnie reformy, poparte badaniami naukowymi, mają na celu osłabienie rywalizacji, zwłaszcza wśród młodszych dzieci, i nacisk na rozwijanie kompetencji przyszłości: kreatywności i przywództwa. Wreszcie warto wspomnieć chociażby o tym, że np. Wielka Brytania rozważa przyjęcie singapurskiego programu nauczania matematyki lub o pozycji singapurskich uczelni wyższych, konkurujących z najlepszymi na świecie.

Istotna jest również świadomość rodziców. To oni tworzą rynek, a więc i dostęp do nowoczesnych metod nauczania takich jak choćby Heguru. Dla kontrastu:  poszukując zajęć dla naszego dziecka w Polsce, często dowiadywaliśmy się, że grupa po prostu się nie zebrała, ew. kończyło się na dwóch-trzech zajęciach.

Popyt na edukację w Singapurze objawia się zresztą czasem w dosyć zaskakujący sposób: wyobraźmy sobie dewelopera, który oprócz placu zabaw, planuje w obrębie osiedla… wyciszony pokój do nauki gry na instrumentach. To wszystko sprawia, że planowanie rozwoju i edukacji dziecka jest banalnie proste, a zarazem przyjemne.

W Singapurze to w zasadzie jest wszystko. Podobnie jak na całym świecie. Mam wrażenie ze Europa zatrzymała się na łacinie i ruszyć nie może żyjąc ciagle triumfem na Imperium Osmańskim (śmiech).

Teachyourbaby: Aha 🙂 Ciekawe gdzie tu Polska. Ja po pierwszej wizycie w Anglii stwierdziłam, że jesteśmy jakieś 10 lat do tyłu. Względem Singapuru pewnie miliony lat świetlnych. Jeszcze mam pytanie co to jest Heguru „Hado Reading” program? Na taką nazwę się natknęłam szukając informacji o tej metodzie?

Justyna: Hado reading to program opracowany przez założycieli metody Heguru który ma na celu ekspresowe czytanie, tempo pozwala na wertowanie książki strona po stronie. Podejrzewam, że większość komponentów realizowanych podczas zajęć wprowadza elementy tego programu, ale z tego co się orientuje zasadniczy program jest wprowadzany dla odrobinę starszych dzieci.

Teachyourbaby: Czy slajdy na zajęciach Heguru były wyśwetlane komputerowo? Czy cokolwiek mieliście komputerowo, czy wszystko ręcznie? Wg informacji z rightbrain w Heguru są SuperFlashcards i oni się na nich wzorują i wychodzi na to, że kiedyś odtwarzali na telewizorach, teraz na komputerze.

Justyna: Niewielka część materiałów była wyświetlana na ekranie, większość była w wersji papierowej. Same flashcards były papierowe. Mandala oraz krótkie filmiki edukacyjne były odtwarzane. 

Teachyourbaby: Czy jesteś w stanie mi powiedzieć, jakie warunki muszą być spełnione, żeby coś stymulowało prawą półkulę? Pytam dlatego, że często s potykam się w polskich sklepach internetowych z pojęciem np. „układanki lewopółkulowe” podczas, gdy na podstawie mojej obecnej wiedzy nazwałabym je prawopółkulowymi. 

Justyna: Powtarzano nam, że aby stymulować prawą półkulę należy przede wszystkim zapewnić dziecku bezpieczeństwo i spokój, należy wykorzystywać chwile, kiedy dziecko jest skłonne się skoncentrować. Wszystkie aktywności powinny być stosunkowo krótkie i zmuszające dziecko do szybkich reakcji, aby wykształcić odpowiednie odruchy i nawyki w sposobie myślenia, to znaczy, aby dziecko nie traciło czasu nie „zbędne procesy myślowe”, tylko starało się w krótkim czasie podjąć potencjalnie najlepszą decyzję. Niestety u mojej córki to się nie sprawdza, jej nawykiem jest dążenie do wybierania i przebierania, a każda podjęta przez nią decyzja jest wynikiem czasochłonnego rytuału. 

Teachyourbaby: Czy metoda Heguru to tylko prawopółkulowość, czy są jakieś zadania rozwijające lewą półkulę?

Justyna: Ciężko mi określić czy w Heguru są zadania wspomagające lewą półkulę, ponieważ nie mogę odtworzyć w pamięci żadnych znanych mi ćwiczeń, które miałybyśmy poznać na Heguru, a z drugiej strony wiem, że zawsze kładziono nacisk na harmonijny rozwój, zatem nie mogę kategorycznie zaprzeczyć, ale szczerze powiedziawszy nie przypominam sobie żadnych lewopółkulowych aktywności.  

Teachyourbaby: No właśnie dla mnie na przykład irota, czyli układanie kształtów na gotowych wzorach to prawopółkulowe. W Polsce wiadomo – nie mamy iroty, ale są np. dostępne zestawy klocków do podobnnego układania i są nazwane układanką lewopółkulową. Dziękuję ci za wyczerpujące odpowiedzi na wszystkie pytania. To był naprawdę niesamowity wywiad. Bardzo się cieszę w ogóle, że w gąszczu internetowym udało mi się na ciebie trafić. 

Podsumowanie i kilka słów na zakończenie

Jak mogliście przeczytać, z mojej rozmowy z Justyną wynika, że metoda Domana i metoda Heguru mają kilka cech wspólnych m.in. podejście całościowe do rozwoju dziecka, bity inteligencji, czytanie globalne,  rozwój ruchowy i postawienie całej edukacji w rękach rodzica, jako najlepszego nauczyciela. Ważne jest też urozmaicone stymulujące środowisko wspierające rozwój malucha na wielu płaszczyznach. Wiem, że większość rodziców jest zainteresowanych czytaniem globalnym, ale metoda Domana to też matematyka, rozwój ruchowy i wiedza encyklopedyczna. Poza tym sam Doman nie neguje innych metod pisząc chociażby, że mamy od wieków uczyły maluchy czytać po swojemu. Jeśli coś działa to jest dobre. Metoda Heguru też działa i naprawdę szkoda, że centra tej metody są niedostępne nie tylko na rynku polskim, ale też europejskim. 

Zwrócę wam jeszcze raz uwagę na to, że wszystko co mówiłam odnosiłam do 27-miesięcznej Mai, bo wtedy też wysłałam pytania do wywiadu. Na chwilę obecną moja córeczka ma 2,5 roku (dokładnie 31 miesięcy) i alfabet dawno poszedł w odstawkę, chociaż czasem podśpiewuje ten po angielsku. Na szczęście nazwy liter angielskich nijak się mają do czytania. Szerzej o rozwoju Mai napiszę w osobnym artykule, a tu tylko wspomnę w odniesieniu do tego co mi napisała Justyna, że moja córeczka jest też niezwykle spostrzegawcza (nie była taka, o czym pisałam w artykule o naszych pierwszych grach planszowych) i na pewno nie odziedziczyła tego po mnie, bo u mnie spostrzegawczości nie ma za grosz. Pamięcią też mnie nieraz zaskakuje. Ma o wiele lepszą orientację w terenie niż ja.

Od bardzo dawna rozróżnia języki, a teraz jest w stanie nawet określić, że to język angielski, czy też język mamy, język taty, czyli polski i język włoski. Miesza w jednym zdaniu jak nie umie czegoś powiedzieć albo zdarzy jej się przenieść zasadę tworzenia słów z jednego na drugi. Wiedząc, że mamy czas na włoski, a nie potrafiąc w tym języku się jeszcze swobodnie komunikować wtrąca znane słowa w angielskie zdania. Poza czasem na język włoski tego nie robi. 

Nawet nie przyszło mi na myśl, żeby sprawdzać, czy pamięta ciągi liczb, które jej zaprezentowałam, ale myślę, że na razie to jest niesprawdzalne. Zresztą ja nie sprawdzam poza sporadycznymi sytuacjami, w których chciałam coś nagrać. Trzymam się tego, że do 3 lat tylko prezentujemy, pokazujemy, uczymy, a dopiero od 3 lat możemy coś pokombinować z weryfikacją tego co to dało o ile nasze dziecko jest chętne coś pokazać. Z co zbadała Aneta Czerska wynika, że często w tym wieku pokazują, a pisałam o tym w ostatnim artykule o tym jak zacząć czytanie globalne.

Spodobał mi się pomysł rytuału rozpoczynającego aktywności wraz ze wskazaniem godziny i dnia w kalendarzu. Spróbuję coś pokombinować ze zorganizowaniem Mai raz w tygodniu takich intensywnych 50 minut z różnymi aktywnościami szybko zmieniającymi się. Przemawia do mnie też brak obietnic ze strony twórców metody. Wiadomo, że na każde dziecko zadziała inaczej. Jestem przeciwna przesłaniu, jakie czasem płynie od rodziców rozwijających swoje dzieci i dzielących się efektami w internecie: „Jeśli będziecie robić to, co my będziecie mieć takie same efekty.” Na pewno dziecko wspierane przez rodzica od najmłodszych lat osiągnie o wiele więcej niż by osiągnęło bez tego wsparcia, ale nie można wszystkich wrzucić do jednego worka i sugerować, że pracując tą albo inną metodą osiągniemy z dzieckiem dokładnie to samo, co inni. 

Metoda Domana w praktyce
Podcast bloga teachyourbaby

 

Polecam zaglądnąć też tutaj:

O naszym nowym podejściu do czytania globalnego, w tym pierwsza wzmianka u mnie o metodzie Heguru

Prawopółkulowa biblioteka rightbrainlibrary, o której wspominam w wywiadzie

Wpis o łamigłówkach, w tym o kształtach, które na moje oko można trochę podciągnąć pod wspomnianą w wywiadzie irotę oraz o tangramach 

O drewenianych klockach, o których wspomniałam w wywiadzie 

Link do książkowego spisu treści, w którym znajdziecie recenzje książek do czytania globalnego, o których wspominamy w wywiadzie

Nagrania, wśród których odnajdziecie również wspomniane czytanie na trampolinie

Artykuł, w którym znajdziecie informację o czcionce w czytaniu globalnym

Linki do wartościowych blogów i stron internetowych m.in. innymi do wspomnianej w wywiadzie strony Marii Trojanowicz-Kasprzak

Jak zacząć czytanie globalne z dzieckiem od 2,5 do 4 latach, w tym o tym kiedy możemy się spodziewać, że nasz maluch zacznie czytać (w tym kilka słów o metodzie Cudowne Dziecko)

Nasze pierwsze gry planszowe

 

Ten artykuł okazał się przydatny? Jeśli tak, udostępnij i podziel się z innymi. A może jesteście w posiadaniu jakichś cennych źródeł wiedzy, czy może materiałów dotyczących metody Heguru, czy Shichidy i możecie się podzielić?

Będzie mi  bardzo miło, jeśli zostawisz komentarz i podzielisz się swoim doświadczeniem. Będę też wdzięczna za wszelkie uwagi co do tego, czy nowsze artykuły są czytelniejsze, zwłaszcza, jeśli zgubiłeś się w moim blogowym labiryncie.

Jeśli chcecie być na bieżąco zapraszam do śledzenia fanpage na Facebook’u, na Instagram, na którym wrzucam różności „od kuchni” oraz do subskrypcji (okienko na stronie głównej bloga i kanał RSS). Od niedawna jest też możliwość zapisu na newsletter (jeśli nie wyskoczyło wam okienko podczas czytania bloga piszcie). W momencie jak będę mieć 100 zapisów na newsletter będę na bieżąco się dzielić informacjami dotyczącymi wczesnej edukacji zanim pojawią się na blogu w tematyce prawopółkulowości, czyli metody Domana, metody Shichidy i metody Heguru oraz dwujęzyczności i nauki języków.

Jako, że nie znalazłam grupy dla rodziców wplatających metodę Domana w wychowaniu swoich dzieci, sama ją założyłam na Facebook’u. Dołączając do grupy możecie liczyć na naprawdę ciekawą wymianę doświadczeń.

Agnieszka Basta

Miłośniczka książek i języków obcych. Z zawodu nauczyciel języka angielskiego. Pasjonatka metod wspierania rozwoju dziecka już od urodzenia. Pomysł na bloga zrodził się z praktycznego doświadczenia z córką. Teoria doszła później. Jeśli chcesz maksymalnie rozwinąć potencjał swojego dziecka jesteś we właściwym miejscu. Mamy ten sam cel. Motywem przewodnim bloga jest metoda Domana oraz dwujęzyczność zamierzona wzbogacone o elementy metody Shichidy oraz metody Heguru. Jeśli chcesz być w stałym kontakcie ze mną zapraszam do zapisu na newsletter i dołączenia do grupy oraz polubienia fanpage na Facebooku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *