Idealne książki do czytania globalnego w języku polskim (Maja skończyła 23 miesiące)

W KOŃCU ZNALAZŁAM I DZIĘKUJĘ ZA POMOC

Już kilka razy w postach dotyczących książek do czytania globalnego tutaj na blogu oraz w innych miejscach w Internecie zadawałam pytanie o książki w języku polskim, które spełniają wszystkie kryteria niezbędne do tego, aby w maluchach wzbudzić zainteresowanie tekstem pisanym i aby były w stanie je przeczytać. Można powiedzieć, że po każdej próbie poszukiwań wracałam do punktu wyjścia by stwierdzić, że takich książek w języku polskim po prostu nie ma. Czy tak rzeczywiście jest? 

Trochę to przykre, ale wydawało się, że sytuacja na rynku książkowym pod tym kątem nie zmieniła się ani trochę od czasów Glenna Domana – twórcy idei czytania globalnego w latach 60-tych. Jedyne co udało mi się znaleźć to takie trochę naciągane książeczki do czytania globalnego, które nazwałam nieidealnymi, bo nie spełniają najważniejszych kryteriów, aby w pełni mogły służyć swojemu przeznaczeniu. Pisałam o nich tutaj i uważam, że są fajne po prostu jako książki dla małych dzieci, ale niekoniecznie do nauki czytania dla dzieci poniżej 3 roku życia. 

Wiem, że można tworzyć własne książeczki i nawet kilka utworzyłam i pewnie jeszcze kilka stworzę. Możecie je podglądnąć i pobrać tutaj lub po prostu się na nich wzorować, jak robicie własne. Robienie książeczek specjalnie dla dziecka to naprawdę super sprawa i cieszy, ale ciężko to ogarnąć jak się pracuje. O ile rodzice, którzy mają możliwość edukacji domowej mogą sobie pozwolić na produkcję własną niemalże wszystkich pomocy (nie wszyscy, bo znam mamę, która pomimo to, że nie pracuje nie miałaby na to czasu, bo tyle fajnych rzeczy robi ze swoją córeczką), to pracujący rodzice jak ja potrzebują gotowców.

Z drugiej strony czy nie lepiej poświęcić czas zamiast na produkowanie materiałów na kontakt z dzieckiem? Jestem pewna, że w żaden sposób nie dałabym rady tyle książek naprodukować maluchowi, żeby wystarczyło. Zresztą sam Doman pisze, że dziecko zainteresowane książkami będzie ich potrzebować z czasem coraz więcej.

Nawet przerabianie już istniejących pozycji na chociaż częściowo zbliżone do idealnych za dużo czasu pochłania – przerobiłam aż dwie książki do tej pory tj. na oryginalne litery nakleiłam większe i pisane inną czcionką. Cieszę się, że chociaż odpowiednie książki w języku angielskim znalazłam stosunkowo szybko. Ich recenzje możecie przeczytać tutaj (część 1- książki autorstwa Domana) i tutaj (część 2- nowoczesna wersja książek do czytania globalnego).

Na szczęście dzięki temu, że prowadzę tego bloga dwie mamy –  czytelniczki bloga i nawiasem mówiąc moje imienniczki, bo obie Agnieszki napisały do mnie polecając książeczki wydawnictwa Cudowne Dziecko Anety Czerskiej, a dzięki uprzejmości jednej z nich nie musiałam kupować zestawu w ciemno, bo dostałam skan wnętrza do wglądu. Dziękuję wam z całego serca za te skarby. Bez was na pewno bym do nich nie dotarła albo dotarłabym już za późno, a tak to w sam raz ich zakup zbiegł się ze skończeniem gotowego zestawu plansz do czytania globalnego w języku polskim. Przypomnę, że etap z książkami dostosowanymi przede wszystkim do możliwości wzrokowych dziecka to przedostatni etap w programie Domana.

SERIA KSIĄŻECZEK „POCZYTAM CI MAMO. POCZYTAM CI TATO” DR ANETY CZERSKIEJ – AUTORKI METODY CUDOWNE DZIECKO WSPIERANIA ROZWOJU OD URODZENIA

Seria zawiera 12 książeczek, które są przeznaczone do nauki czytania małych dzieci, jak przeczytałam na stronie wydawnictwa od urodzenia do 7 roku życia. Na okładkach książek jest oznaczony wiek 0-6.  Jeśli widzieliście moje wpisy o idealnych książkach do czytania globalnego w języku angielskim i porównacie zdjęcia książek możecie się zastanawiać, co takie jest w tych książkach Anety Czerskiej, że nazwałam je idealnymi. Już wyjaśniam.

Jak widać książki do czytania globalnego nie muszą być wizualnie identyczne, aby były odpowiednie. Nie muszą też być kolorowe. W takich książeczkach bowiem najważniejszy jest tekst. Może niektórym z was książeczki wydadzą się mało ciekawe właśnie ze względu na tą prostotę i brak przyciągających uwagę dziecka wielobarwnych ilustracji, ale dla mnie to nie jest żaden minus. W dzisiejszym przeładowanym wieloma bodźcami świecie, w którym funkcjonują nasze dzieci, to nawet dobrze,  jak czasem książka daje minimum bodźców odwracających uwagę od najważniejszego – od tekstu. Chociaż chciałam zrobić tutaj zestawienie plusów i minusów, jak w przypadku poprzedniego zestawu książek w języku polskim to przy pierwszym podejściu do tego wpisu udało mi się znaleźć aż jeden minus, który i tak nie umniejsza ich wartości. Ostatnio doszedł drugi już bardziej poważny, ale o tym za chwilę. 

NA PLUS: 

Moja opinia „w plusach” z uwzględnieniem kryteriów, jakie powinny spełniać książki do czytania globalnego, o których pisałam tutaj

+ czarno białe ilustracje, a raczej rysunki jak w malowankach

Poczytam ci mamo
Książki-malowanki

Pamiętacie, jak pisząc recenzję książek autorstwa samego Domana wspomniałam, że te książki z ręcznie namalowanymi ilustracjami dość słabo wypadały w naszej kolorowej i bogatej biblioteczce? A tamte ilustracje jednak kolor w sobie miały, podczas gdy w serii Anety Czerskiej kolorów nie ma w ogóle, ani na okładce, ani w środku. Zresztą możecie to zobaczyć na zdjęciach i filmikach, które zrobiłam na potrzeby tego wpisu.

Jak możecie zobaczyć na filmikach wideo w dalszej części tego wpisu strony z czarnym tekstem przeplatają się ze stronami zapełnionymi prostymi rysunkami. Powiedziałabym, że książki urzekają swoją prostotą. Cieszę się, że wyróżniają się spośród innych książeczek, jakie posiadamy. Maja, która teraz już kojarzy którą książkę przynieść mi (tę angielską), a którą tacie (po polsku) będzie miała ułatwione zadanie. Te książeczki oczywiście są przeznaczone dla taty. 

+ podwójne wykorzystanie

Wiadomo książki służą do nauki czytania, bo do tego zostały stworzone i to ich nadrzędny cel. Jednakże w przypadku tych książeczek od razu przychodzi do głowy drugie ich wykorzystanie: jako malowanki dla nieco starszych dzieci. Moja Maja ma dopiero 23 miesiące, więc trochę jeszcze odczekam zanim jej pozwolę, a raczej zasugeruję malowanie po książkach, bo jeszcze na to nie wpadła. Uwielbia malować…owszem, ale na zasadzie zamazywania i kreślenia wszystkiego. Jak się nieco usprawni w tym zakresie, możliwość malowania po książkach, które będzie pewnie do tej pory umiała przeczytać, będzie zapewnieniem jej dodatkowego kontaktu z nimi.

+ treść książek jest bardzo prosta jak przystało na pierwsze książki dla małych dzieci

Uważam, że pod tym względem książeczki mają przewagę nad książkami samego Domana, o których pisałam tutaj. Poziom 1 zaczyna się od 2-3 wyrazowych zdań np. „Tata czyta,” czy „Lora lubi las.” Dla zupełnych maluchów wychowywanych na planszach do czytania globalnego to łagodne przejście z etapu zdań na planszach do etapu książek, a dla starszych dzieci ułatwienie czytania. W podobny łagodny sposób czytanie jest wprowadzane w książkach anglojęzycznych wydanych przez Brillkids.

Pierwsze książki do czytania
Książki z prostymi zdaniami

+ zdania na kolejnych stronach danej książeczki dotyczą jednej tematyki np. czynności, czy upodobań

Przykładowo w książeczce „Co oni robią ?” mamy zdania o różnych członkach rodziny i czynnościach jakie wykonują. W książce „Co oni lubią ?” mamy powtarzane co stronę słowo „lubi” w zdaniach o różnych osobach i ich upodobaniach. Podobnie jest w książce „Co oni mają ?” ze słowem „ma.”

Książki do czytania globalnego
Czytam globalnie

+ stosunkowo duży odstęp pytajnika, przecinka, czy kropki od słowa (zwróćcie uwagę na zdjęciach wyżej) 

Celowo przepisując tutaj tytuły książek też robię taki odstęp jak w oryginale. Brawo za dla Anety Czerskiej za ten pomysł. Przejrzałam jeszcze raz moje angielskie skarby i takiego zabiegu w nich nie znalazłam. Nie znam naukowych podstaw do tego, ale skoro spacje pomiędzy wyrazami powinny być wystarczająco duże dla dziecka, żeby wszystko się mu nie zlewało w jedną całość, to myślę, że to samo tyczy się odległości znaków interpunkcyjnych od słów. Tak na logikę podobnie jak czytając zdanie: „Mama rozmawia” nie powinniśmy mówić „Tu pisze: mama rozmawia,” bo maluch zakoduje, że to dwuwyrazowe zdanie czytamy, jak cztery słowa: „Tu pisze mama rozmawia,” to jeśli np. pytajnik, czy wykrzyknik są postawione zbyt blisko danego wyrazu to maluch może te znaki zapamiętać, jako element danego słowa, czyli „robią?” zamiast „robią.”

+ duży odstęp wyrazu od wyrazu

+ najlepsza czcionka do czytania globalnego (o czcionkach pisałam tutaj). Nasze pierwsze książeczki już przerobiłam zgodnie z najnowszą wiedzą odnośnie czcionek, ale jako, że pojawiły się u nas jak Maja miała ok. 14 miesięcy, w plikach do pobrania zostawiłam nasz oryginalny rozmiar liter, aby pokazać od czego zaczynaliśmy. Możecie dostosować do swoich maluszków.

+odpowiedni rozmiar słów z puntu widzenia rozwoju wzroku małego dziecka (więcej o tym, jakie powinny być pierwsze książki pisałam tutaj)

+ na jednej stronie książki znajduje się maksymalnie jedno zdanie

+ książki zawierają ok. 15-20 słów. Doman co prawda zalecał, aby pierwsze książki mieściły się w przedziale 50-100 słów, ale ja to rozumiem, jako górną granicę. Zresztą dzięki temu, że książeczki są krótkie jest dużo szansa, że nasze dziecko już przerobiło na planszach niemalże wszystkie zamieszczone w nich słowa

+ tematycznie mieszczą się w obszarze wiedzy bliskiej każdemu dziecku

Weźmy chociażby książkę o zabawie w kałuży. Pokażcie mi dziecko, które nie chce wskoczyć do kałuży, jak tylko ją zobaczy. Moja mała Maja pamięta ze świnki Peppe „muddy puddles” (błotniste kałuże) i jak tylko jesteśmy na spacerze szuka jakiejś, do której może wskoczyć. Była swego czasu mocno rozczarowana, jak w czasie mrozów wszystkie zamarzły.

+ ich styl mi osobiście bardzo odpowiada, a to czy rodzicowi książka się podoba też jest bardzo ważne, a pisałam o tym tutaj, 

+ w jednej książeczce tekst się rymuje, co na pewno ułatwia zapamiętywanie dzieciom, a poza tym nie od dzisiaj wiadomo, że małe dzieci uwielbiają rymowanki (szkoda, że tylko w jednej)

+ fabuła wszystkich książeczek kręci się wokół tej samej rodziny, dzięki temu pewne słowa są utrwalane bez poczucia sztywnych powtórek (to jest niezwykle istotne w przypadku starszych dzieci, bo nawet Doman pisze, że powtórki  w zbyt dużej ilości są nudne dla dzieci)

Jak nauczyć dziecko czytać
Czytanie globalne w języku polskim

+ książeczki powinny się spodobać zarówno chłopcom, jak i dziewczynkom (Karol bawi się samochodem, a w nieco dalszej części książki zobaczycie, że Karolcia klockami)

Metody nauki czytania
Czytanie globalne
Pierwsze książki
Nauka czytania

+ książeczki nie szufladkują roli mamy i taty w rodzinie np. w jednej to tata sprząta

+ układ poziomy książek, który pozwala na to, aby całe zdanie mieściło się w jednej linijce

Niby taka prosta rzecz, a ja na to nie wpadłam. To znaczy w moich pierwszych książeczkach dla Mai odwróciłam ustawienia w dokumencie na opcję poziomą, ale niepotrzebnie wyśrodkowywałam tekst i przez to żadne ze zdań nie zmieściło się w jednej linijce. W sumie w książeczkach angielskich do czytania globalnego jest z tym różnie, ale intuicyjnie czuję, że ten sposób tworzenia pierwszych książeczek jest najlepszy. Wygląd tych książeczek zainspirował mnie, żeby nowe spersonalizowane książeczki dla Mai tworzyć właśnie w ten sposób, nie dość, że zmieniając orientację w dokumencie z pionowej na poziomą to jeszcze dbając o to, aby zdanie mieściło się w jednej linijce jak się tylko da. 

+ okładka każdej książeczki wygląda identycznie, jedyną różnicą jest tytuł (zwróćcie uwagę na zdjęcie główne do tego posta)

Dla mnie to plus, bo Maja chcąc wybrać swoją ulubioną książeczkę z zestawu będzie musiała zwrócić uwagę na tytuł książki, czyli na tekst i na to jak się różni w stosunku do innych. 

+ książeczki promują czytanie

Już na okładce mamy 2 rysunki: dziecka czytającego z mamą i dziecka czytającego z tatą. W niektórych książeczkach tata czyta, w innych mama na przykład opalając się na plaży. Dla mnie to jest pokazanie, że książka to fajny sposób na spędzanie czasu dla całej rodziny.

Dziecko uczy się czytać
Książki promujące czytanie
Jak sprawić, żeby dziecko lubiło czytać
Książki promujące czytanie

Plus od Mai, bo oczywiście jej reakcja jest najważniejsza:

Możliwe, że teraz po prostu ma taki etap w rozwoju, ale prosi nas, aby wybrane książeczki czytać jej nawet 10 razy pod rząd. Wśród tych wybranych są właśnie książeczki wydawnictwa Cudowne Dziecko. Patrzy z zaciekawieniem na tekst, komentuje obrazki, tylko czekać, aż z dnia na dzień weźmie i przeczyta. I wtedy nie będzie wątpliwości, czy czyta czy nie czyta, bo tekst jest oddzielony od obrazka, a nie tak jak na wideo, które zamieściłam tutaj. Poza tym pokazuje nam, że ma bardzo dobrą pamięć. Wystarczyło, że raz mój mąż skomentował obrazki w jednej książce, ona przy kolejnej lekturze komentowała jego słowami. Recytuje już niektóre krótsze zdania, ale jako, że małego dziecka nie powinno się zmuszać do czytania na głos, a pisałam o tym tutaj, to ciężko zbadać, czy to czytanie, czy „pamięciówka.” Czekam na przebłysk, że sama weźmie książkę i bez żadnej zachęty z naszej strony zacznie czytać. 

Na wideo możecie zobaczyć, jak tata czyta jej jedną z książeczek. Tak przy okazji, wiedzieliście, że czytanie w męskim wydaniu lepiej działa na mózg dziecka? Ja niedawno czytałam badania na ten temat.

JAK WPROWADZAMY NOWĄ KSIĄŻECZKĘ

Pisząc jedną z recenzji idealnych książeczek do czytania globalnego w języku angielskim pisałam, że prezentowałam Mai od razu wszystkie 25 pozycji z zestawu, oczywiście nie naraz, ale ile chciała jednorazowo i bez jakiegoś specjalnego przygotowania do tej lektury. Teraz nieco zmieniłam strategię na bardziej zgodną z zaleceniami Domana z uwagi na to, że przez to, że mój mąż odpowiedzialny za język polski nieco mniej się angażuje we wczesną edukację niż ja, cały czas mam poczucie, że pod względem nauki czytania polski jest zaniedbywany.  O zaleceniach Domana w tym zakresie pisałam tutaj.

Najpierw pilnuję, żeby moja córeczka znała wszystkie słowa (te które nie pojawiły się u nas na gotowych planszach, drukuję i daję mężowi do prezentacji) zanim dam jej książeczkę. Przez to do tej pory udało nam się wprowadzić jedynie 6 pozycji, ale każda jest hitem. 

MAŁY MINUS: 

Jedyny zdawałoby się po pierwszym wrażeniu minus to miękkie strony i miękka okładka, ale to samo w sumie mogę powiedzieć o moich anglojęzycznych skarbach. Na obecną chwilę Maja nie niszczy i nie gryzie książek, ale kto wie, ile by wytrzymały w dobrym stanie w przypadku dużo młodszego dziecka. Nie chcę z tym zestawem zrobić tego samego błędu co z książkami wydanymi przez Brillkids. Jako, że nasze skarby były dość drogie cenowo, bo wtedy jeszcze nie uzbierałam zniżki 10% na swoim koncie (teraz już jest dla mnie i dla wszystkich, którzy skorzystają z kodu BKAFF167008), o czym pisałam tutaj, chowałam je przed Mają w obawie o zniszczenie i codziennie wybierałam kilka do czytania. Po tym jak zaczęła bawić się w czytanie jednej nieidealnej książki do czytania globalnego, do której miała swobodny dostęp postanowiłam zmienić strategię. Teraz wszystkie książki są rozsiane po całym domu. Te z wydawnictwa Cudowne Dziecko też powoli wkraczają na scenę, a te które już weszły są do dyspozycji Mai, kiedy tylko zechce.

DUŻY MINUS: 

Jedna z książeczek zawiera błąd – literówkę. Niby mała rzecz i ja dość wyrozumiała jestem, ale uważam, że jak za coś płacę zasługuję przynajmniej na informację, że książki są tańsze, bo jest taki błąd. Takiej informacji w opisie książek nie ma. Nawet gdyby była też bym je kupiła, bo lepszych na polskim rynku nie ma. Nie ma nawet takich podobnych.

Kupowałam z przekonaniem, że są idealne. Akurat na skanach, które dostałam wszystko było w porządku. Za to w książce „Zdrowie” zamiast „Aby zdrowym być” jest napisane „Abym zdrowym być.” Pisałam do wydawnictwa i otrzymałam taką oto odpowiedź:  „Dziękuję też za informację o literówce. Książki nie były wznawiane, dlatego nie było okazji do poprawiania błędu. Rodzice radzili sobie zamalowując korektorem literę „m”. Z tego powodu obniżyliśmy cenę książek, gdyż pierwotnie książki kosztowały około 110-120 złotych. Nie pamiętam dokładnie, bo było to wiele lat temu. Teraz wyprzedajemy już końcówkę tego nakładu, a naszym sztandarowym produktem jest zestaw 9 książek na 9 tygodni, który był już trzykrotnie wznawiany. Zestaw zawiera 9 z tych 12 książek oraz karty z wyrazami, zdaniami oraz gry bingo, a także instrukcję. W zestawie nie ma wspomnianej literówki, bo nie ma tej książki.”

Niby wszystko wyjaśnione i ja czepialska nie jestem, ale wiem, że innej mamie, która zgłosiła tą literówkę wydawnictwo zaoferowało wymianę książki na taką bez błędu. Ja dostałam tylko informację, czemu ten błąd w książce się znalazł i tyle. Rozumiem, że mam tą niepotrzebną literę sobie korektorem zamalować 😛 Nie rozumiem skąd to nierówne traktowanie.

Edit: Dostałam odpowiedź od samej Anny Czerskiej, że niestety nie jest możliwa wymiana tej książeczki na nową bez błędu, bo już nie jest wydawana. Tak, czy tak uważam, że informacja o błędzie powinna się znaleźć w opisie książek dla kupujących tą końcówkę serii. 

 SZCZEGÓŁOWA SPECYFIKACJA 

– pogrubiona czcionka ok. 2 cm 

– miękkie strony, ale dość gruby papier

– żeby zobaczyć rysunek do tekstu trzeba odwrócić stronę

– ilustracje to tak naprawdę malowanki

– książeczki liczą ok. 10-12 stron

– na końcu każdej książeczki jest zbiór wszystkich zdań w niej zamieszczonych, co można wykorzystać do sprawdzenia przed wprowadzeniem książki, czy dziecko poznało już na planszach wszystkie słowa zawarte w książce bez konieczności przeglądania całej pozycji. 

Nauka czytania
Książki do nauki czytania

Jako, że z tymi książkami postanowiłam działać dokładnie według zasad Domana, o których pisałam tutaj, z tego zbioru zdań korzystam przygotowując karty ze słowami, które w książce się pojawiają, a których jeszcze u nas nie było. Dla was już zaczęłam wrzucać wszystkie pojedyncze słowa tutaj.

Dopiero jak Maja pozna wszystkie słowa, a następnie wyrażenia dwuwyrazowe z nimi, a czasem nawet zdania wprowadzam jej za pomocą męża książeczkę. Dla tych, co czytają bloga pobieżnie lub jeszcze nie doczytali wcześniejszych postów napiszę, że ja w czytaniu globalnym w języku polskim uczestniczę pośrednio, jedynie jako osoba przygotowująca materiały i motywująca męża (czytaj: czasem zmuszająca :P) do działania. Moją działką jest głównie język angielski z uwagi na strategię wychowania dwujęzycznego, jakiej się podjęłam.

– książki są podzielone na 3 poziomy pod względem trudności

Poziom 1: zdania dwu- lub trzy-wyrazowe, powtarzalność wybranych czasowników np. „lubi,” „ma,” „jest.

Nauka czytania
Książki na początek przygody z czytaniem

Ilustrację z rysunkiem przedstawiającym Karolcię wrzucałam we wcześniejszej części tego wpisu na początku wymieniania plusów książeczek. 

Poziom 2: zdania trzy- lub cztero-wyrazowe, różnorodność czasowników, co umożliwiło rymowanie się tekstu w jednej książeczce, powtarzalność rzeczowników.

Jak nauczyć małe dziecko czytać
Książki do nauki czytania
Jak nauczyć dziecko czytać
Książka do czytania globalnego

 

Poziom 3: czterowyrazowe zdania, ale ze znacznie dłuższymi słowami.

Jakie książki
Materiały do czytania globalnego
Kiedy zacząć czytać dziecku
Książki dla małych dzieci

TEMATYKA KSIĄŻEK DO CZYTANIA METODĄ GLOBALNĄ

Myślę, że tytuły pozycji należących do Poziomu 1 tych urzekających prostotą książek-malowanek mówią same za siebie:

  1. „Kto to jest ?”
  2. „Co oni robią ?”
  3. „Co oni mają ?”
  4. „Co oni lubią ?”
  5. „Co się dzieje ?”

Poziom 2 króciutko opiszę:

  1. „Zabawa w kałuży” – o radości po deszczu.
  2. „Porwanie” – historia porwania i uratowania księżniczki ze szczęśliwym zakończeniem
  3. „Zdrowie” – promocja zdrowego stylu życia, czyli co robić, aby zdrowym być.
  4. „Kapelusz mamy” – przygoda z wiatrem, który porwał kapelusz.
  5. „Sporty zimowe” – co kto robi, a czego ktoś nie potrafi.
  6. „Zima” – opis zimowych zabaw i zimowej aury.

Poziom 3 również opiszę:

  1. „Wspólna zabawa” – co kto robi i co zrobił np. „Karolcia wybudowała most.”

Podsumowując, jest bardzo rodzinnie i znajomo, a jednocześnie prosto. Poniżej możecie zobaczyć jak wybrane książeczki wyglądają w środku:

 

Recenzja z tego posta okazała się przydatna? Jeśli tak, udostępnij i podziel się z innymi.  W recenzjach idealnych książek do czytania globalnego, jakie udało mi się znaleźć do tej pory przedstawiłam w sumie trzy różne wersje takich książeczek. Który format książeczek wam najbardziej odpowiada wizualnie: zrecenzowane tutaj książki Anety Czerskiej, książeczki Brillkids, czy może książki samego Domana? Będzie mi  bardzo miło, jeśli zostawisz komentarz i podzielisz się swoim doświadczeniem.

Jeśli chcecie być na bieżąco zapraszam do śledzenia fanpage na Facebook’u i do subskrypcji mojego bloga (okienko na stronie głównej).

Jako, że nie znalazłam grupy dla rodziców wplatających metodę Domana w wychowaniu swoich dzieci, sama ją założyłam na Facebook’u. Z radością informuję, że grupa już liczy ponad 200 członków.

6 odpowiedzi do “Idealne książki do czytania globalnego w języku polskim (Maja skończyła 23 miesiące)”

  1. Poważne niedopatrzenie z tą literówką. Jeśli tekstu jest masa to nie jest to problemem, ale przecież w tego typu książkach każdy wyraz jest na wagę złota. Może dlatego właśnie nie wznawiano serii, bo nikt nie chciał im kupić książki do czytania globalnego z błędem.

    1. Zgadzam się. Podobno ma się pojawić po mojej interwencji informacja, że taki błąd jest w tej końcówce serii. I tak jak napisałam w artykule kolejne serie już będą bez tej błędnej książeczki.

  2. Nie jestem mocno wkręcona w Domana:) ale gdybym była na pewno skorzystałabym z Twoich rekomendacji. Dlaczego? dlatego, że naprawdę przykładasz się do tego co robisz. Analizujesz, sprawdzasz, oceniasz, dopytujesz i recenzujesz w bardzo obiektywny sposób. Tego właśnie szukają osoby, które mają zamiar wprowadzić u swoich dzieci czytanie globalne. Gdybym zgłębiła temat kilka lat wcześniej niewątpliwie pokusiłabym się o zakup książek dla moich dzieci. I tak rozważam, kupno tych pozycji dla mojej starszej córki, która zaczyna swoją przygodę z czytaniem (niestety nie wprowadziłam w porę Domana). Może spróbuję na pierwsze czytanie, chociaż książeczka wydaje się za łatwa dla 6 latki. Może wykorzystam je wówczas dla 3 letnich sióstr. Niemniej jednak fajnie, że przeprowadziłaś test i są wnioski.

    1. Dziękuję za miłe słowa 🙂 To prawda, staram się być obiektywna i niekoniecznie mi zależy, żeby komuś zrobić reklamę, ale żeby wyrazić swoją własną opinię i akurat w przypadku książek oceniam obiektywnie pod względem kryteriów wyboru książek zaproponowanych przez Domana. Z 3-latkami wciąż można wprowadzać czytanie globalne, o ile nie znają liter ale jest już trudniej i trzeba być niezwykle kreatywnym. Trzeba jak najszybciej z nimi dojść do etapu książek, co wymaga dość dużego nakładu pracy, żeby takie przygotować. Jak stwierdzisz, że nie dasz rady jednak, bo przegapiłaś moment łatwego wprowadzania Domana, to niedługo będę miała inne propozycje rozwijania dzieci w tym wieku, nie wymagające takiego nakładu pracy. Ja uważam,że cokolwiek, ale naprawdę cokolwiek, co zrobimy z dziećmi więcej niż przeciętni rodzice, mocno zaprocentuje w przyszłości.

  3. Dzisiaj dotarły do mnie zamówione, pod wpływem tego bloga, książeczki wydawnictwa Cudowne Dziecko. Moje 3-letnie córki są nimi zachwycone. Od razu usiadły, gotowe do słuchania. Musiałam przeczytać serię 3 razy, dopiero odpuściły. Tak więc jeżeli chodzi o zainteresowanie dzieci tymi pozycjami to 5+. Zobaczymy jak będzie jutro…czy książki okażą się równie interesujące:)
    Z punktu widzenia Rodzica, to trochę ciężko przerzuca mi się strony. Wydaje mi się, że gdyby strony, lub chociaż okładka, były grubsze, łatwiej by się z nimi pracowało.
    Reakcje dzieci na tekst (te najbardziej zabawne): Książeczkę „Co się dzieje?” moje dziecko skomentowało w ten sposób: Tata posprzątał a piesek robi siusiu. „Sporty zimowe” doczekały się komentarza typu: Dlaczego tata nic nie potrafi robić? 🙂 nim dotarłyśmy do sanek, oczywiście.
    To taki komentarz na gorąco. Mam oczywiście inne spostrzeżenia, o nich jednak innym razem 🙂

    1. Cieszę się, że córeczki są zachwycone 🙂 Miałam pisać, że 3 razy to nic, ale doczytałam, że całą serię 3 razy. Wow! U nas nawet do 10 x dochodzi czytanie jednej książeczki, ale jednorazowo Mai wprowadzałam jedną, więc nie miała opcji upominać się o serię:D Ja już tyle różnych książeczek mam, że nawet chyba nie zwróciłam uwagi na przerzucanie stron. Na pewno dla Mai byłby to problem. Jej paluszki lubią bardziej grube strony. Dziękuję za podzielenie się komentarzami córeczek 🙂 Uwielbiam czytać takie rzeczy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *