Bity inteligencji, czyli czytanie globalne w dwóch językach połączone z wiedzą encyklopedyczną i nie tylko (Maja ma 22 miesiące)

Czemu wiedzę encyklopedyczną wprowadzam dopiero teraz, czyli o naszych priorytetach

Jakoś tak intuicyjnie wyszło, że we wczesnej edukacji mojej Mai za priorytet uznałam matematykę. Nie wiedząc, czy sobie poradzę z jednoczesnym wprowadzaniem matematyki i czytania globalnego, uznałam, że czytać każdy się nauczy prędzej, czy później. Nie jest to już takie pewne w przypadku matematyki. Zgadzacie się?

Jeśli śledzicie mojego bloga od samego początku to wiecie, że wprowadzanie programów Domana zaczęłam właśnie od matematyki, kiedy Maja miała 5-6 miesięcy. Po pewnym czasie, gdy moja córeczka nieco podrosła, w wieku 9-10 miesięcy wprowadziłam czytanie globalne.

Teraz wiem, że przebywając na macierzyńskim od samego początku dałabym radę działać z obydwoma programami Domana jednocześnie. Możliwe jednak, że z nieco mniejszą liczbą sesji czytania globalnego na etapie jednoczesnego wprowadzania ilości z wykropkowanymi kartami oraz działań. W tym okresie mieliśmy aż 6 sesji matematyki dziennie. Czytanie globalne wprowadziłam w momencie jak zostały mi same działania w liczbie 3 sesji dziennie. O szczegółach możecie poczytać tutaj.

W sumie żałuję, że nie zaczęłam wcześniej, więc jeśli tylko macie taką możliwość – zacznijcie. Powtarzam to jak mantrę od czasu do czasu i tutaj też powtórzę za Domanem, że im wcześniej, tym lepiej i łatwiej dla rodzica. Jestem pewna, że gdybym zaczęła program Domana niemalże od urodzenia dałabym radę jednocześnie realizować matematykę, czytanie globalne i bity z wiedzą encyklopedyczną.

Z drugiej strony, jeśli jesteśmy pracującym rodzicem to wczesny start zapewni nam dłuższy okres czasu do realizacji programu i będziemy mieć pewność, że pomimo to, że realizujemy go mniej intensywnie niż ktoś kto nie pracuje, spokojnie zdążymy.  Presja jest w sumie w przypadku matematyki. Dziecko jest w stanie przyswoić tzw. matematykę intuicyjną do ok. 30 miesiąca życia według Domana. Według innych źródeł do 3 lat. Na czytanie globalne mamy czas praktycznie do 5-6 roku życia, z tym, że wiadomo, im mniejszy maluch, tym więcej informacji możemy mu przekazać, im starszy, tym wybredniejszy i bardziej niecierpliwy i tym bardziej będziemy musieli się „okombinować.” Starsze maluchy też często zaczynają się interesować literami, a znajomość liter i próby ich składania już wyklucza czytanie globalne.

Na chwilę obecną kontynuujemy matematyczną przygodę na etapie mieszanym tj. z kartami z kropkami i cyframi. Już doszliśmy do działań. Doman takiego przejściowego etapu nie przewidział, ale z uwagi na to, że moja córeczka ma tylko 22 miesiące, a skończyliśmy program Domana na kropkach, chciałam jeszcze dodatkowo przedłużyć jej kontakt z kropkami i innymi ilustracjami ilości właśnie do około 3 lat. W ogóle w matematyce teraz cuda robimy, bo znalazłam niezwykle ciekawe inspiracje, ale o tym we wpisie poświęconym tylko i wyłącznie matematyce.

To co się u nas dzieje w czytaniu globalnym też się nadaje na osobny wpis, więc tylko napiszę krótko, że pomimo tego, że i ja i mój mąż skończyliśmy już gotowe zestawy plansz, nadal kontynuujemy wprowadzanie nowych słów, wyrażeń i zdań. Jednakże dzieje się to w sposób zupełnie eksperymentalny. Okazało się, że Maja od dawna dawała mi sygnały, co powinnam zmienić, a do mnie to w pełni nie docierało. Zresztą to nie są tylko moje wnioski. Dziękuję tutaj mamie- w sumie mojej imienniczce za niezwykle inspirujące dyskusje, które doprowadziły do tego, że niejako otwarły mi się oczy i zaczęłam zauważać rzeczy, które podświadomie widziałam, ale do mnie nie do końca docierały. Ale o tym wkrótce.

A dzisiaj dowiecie się szczegółów dotyczących możliwości poszerzania wiedzy o świecie u maluszków oraz o tym, jak można to połączyć z czytaniem globalnym i nauką języka obcego. Służą do tego pomoce nazwane przez Glenna Domana bitami inteligencji. Po wymianie doświadczeń z jedną mamą, która niejako specjalizuje się w pedagogice Marii Montessori doszłam do wniosku, że są to zmodyfikowane przez Domana karty trójdzielne Montessori. Pragnę tu podziękować obu mamom – Agnieszce oraz Eli za konsultacje w sprawie tego, co tutaj o tych kartach napisałam. Pewne informacje zaczerpnęłam z Internetu, a te, wiadomo, nie zawsze są rzetelne. Wolałam zapytać kogoś, kto ma solidną wiedzę w tym temacie. Jako, że mamy teraz można powiedzieć, rozsądną ilość sesji matematycznych i tych z czytaniem, bity z wiedzą encyklopedyczną wpisują się idealnie w nasz program. Teraz właśnie mamy na nie czas i już zaczęliśmy kolejny program Domana, który podobnie jak program czytania globalnego i matematyki ma o wiele głębsze działanie na mózg maluszka niż tylko wzbogacanie jego wiedzy.

Bity inteligencji a karty trójdzielne Montessori

Bit inteligencji według Domana to najprościej mówiąc fakt przedstawiony za pomocą obrazka. Niezwykle ważne jest, aby karta z ilustracją zawierała tylko jeden element, co oznacza, że jeśli informacją, którą chcemy przekazać dziecku jest np. to jak wygląda gil, na obrazku powinien się znaleźć tylko ten ptak, bez tła oznaczającego inne elementy np. drzewa, góry, niebo itp. Podobnie taka karta powinna być podpisana jednym słowem, czyli nawiązując do mojego przykładu słowem „gil.” W pedagogice Marii Montessori występują bardzo podobne karty informacyjne i po tym, jak wyszukałam je w Internecie widziałam przewagę tych domanowskich, bo na tych, które były opisane jako pomoce Montessori mogłam zobaczyć na przykład osę na kwiatku z całym krajobrazem w tle. Niemniej jednak jedna z wyżej wspomnianych mam oświeciła mnie, że Maria Montessori żyła na początku XX wieku, kiedy dominowały ryciny bez tła i rozpraszaczy, więc w tych czasach zasada Domana co do jednego elementu nie była potrzebna, a pomoce sprzedawane przez sklepy internetowe już spełniają tą wskazówkę Domana. To co znalazłam to materiały stworzone przez kogoś na własny użytek, czy na użytek bloga i jako, że w książkach Montessori nie ma otwarcie napisane czego nie powinno być na ilustracji, bo w tych czasach i tak tego nie było, to niekoniecznie wszystko co znajdziemy w sieci jest takie jak powinno być. 

Każda z kart trójdzielnych Montessori to podobnie jak bit inteligencji Domana informacja dla dziecka z ilustracją i podpisem. Jednakże dodatkowo mamy osobno tą samą kartę z ilustracją, ale już bez podpisu, jak również samą kartę z podpisem. Z kart korzystamy w tzw. lekcjach trójstopniowych, w których po prezentacji danej karty, a następnie identyfikacji tej karty wśród innych następuje etap produkcji, w której dziecko próbuje dopasować podpis do właściwego obrazka. W Internecie znalazłam  różne wersje tego typu lekcji, łącznie z informacją, że w przypadku małych dzieci, korzystamy z kart bez podpisu. Według Domana od samego początku wprowadzamy również podpis ilustracji.

Innym rodzajem lekcji trójstopniowej opisanej w jednej z książek Montessori (dzięki uprzejmości jednej z mam dostałam skan) jest prezentacja materiału, potem proszenie dziecka o wybór właściwej opcji. W przypadku kart będzie to wskazanie właściwej karty, a w 3 etapie lekcji dziecko powinno nazwać prezentowany materiał lub właściwie dopasować podpis do obrazka. Jeśli się nie uda, całą lekcję od początku powtarzamy.

W mojej opinii za dużo sprawdzania i powtórek. W metodzie Domana jest jakby pierwsza część tych trójstopniowych lekcji – prezentacja nowego materiału. Druga część ograniczona do minimum i praktycznie nie musi jej być. Wracania też nie ma, nawet jeśli dziecko wybierze niewłaściwą kartę. Po prostu bez cienia negatywnych emocji mówimy, że to ta druga jest właściwa i tyle.

Nasze bity inteligencji

Pierwsze 3 zestawy bitów inteligencji nabyłam ze strony Fundacji Ingenium. Jako, że karta z ilustracją i karta z napisem są osobno można z nich korzystać jak z kart trójdzielnych Montessori, przy czym poprawność kontroluje rodzic, a nie dziecko, bo nie mamy drugiego egzemplarza, na którym dziecko może sprawdzić dopasowanie. Nie widzę jednak w tym żadnego problemu, jako, że Doman generalnie odradza sprawdzanie i kontrolowanie umiejętności dziecka i ja naprawdę rzadko to robię, a im więcej pracuję, tym rzadziej. Nawet jak macie nieco więcej czasu niż ja to pamiętajcie, że robimy to jak najrzadziej i tak, aby dziecko nie czuło żadnej presji. O sprawdzaniu wiedzy dziecka szczegółowo pisałam tutaj.

Mam w tym temacie jeszcze inną informację od kolejnej mamy. Dziękuję tutaj kolejnej mamie -pani Dianie za podanie możliwości wykorzystania bitów dla tych, którzy są fanami Montessori. Jeśli  chodzi o układanki Montessori, czyli sprawdzanie poprawności, można (na użytek własny na kolorowym ksero) powielić tył etykiety (czyli ściągę) i pociąć na puzzle. Tej metody używa Helen Doron, tzn. zalaminowana ściąga pełni rolę zbiorczej planszy ,,matki” lub tabeli sprawdzającej. Kopia etykiety zostaje pocięta na puzzle, które laminujemy (po kilkanaście kawałeczków w jednej folii), aby następnie wyciąć gotowe puzelki. Następnie bawimy się w grę ,,Teraz moja kolej, teraz twoja kolej, teraz kolej na tatusia…pokaż mi orła” itd. Osoba, która odpowiada na pytanie bierze puzelek i przykleja go niebieską, przylepną plasteliną do planszy zbiorczej w odpowiednim miejscu. Pani Diana miała okazję widzieć 8- miesięczne dzieciaczki w akcji, kiedy bawiąc się nieświadomie ,,rozwiązują” swego rodzaju test i według niej to niezapomniane przeżycie. Ta „plastelinka” jest dla nich wszystkim.  

Muszę zrobić coś takiego i zobaczyć, czy sprawdzi się taka zabawa z moją córeczką. Póki co czasem kładę zdjęcia dwóch ptaków i daję jej napis, odczytuję i mówię „Put it on jay.” (Połóż to na sójce.) Całkiem fajnie sobie radzi. 

Na początek wybrałam 3 zestawy z 2 kategoriami ptaków:

– ptaki Polski

– ptaki domowe

Wiedza encyklopedyczna dla dziweci
Bity inteligencji
Rodzaje ptaków
Bity inteligencji

W sumie w naszej kolekcji znajduje się 30 kart, co oznacza 60 dodatkowych słów w czytaniu globalnym dla mojego maluszka w w sumie w języku polskim i angielskim. Karty spełniają wszystkie 6 głównych zaleceń Domana dotyczących programu wprowadzania wiedzy encyklopedycznej dziecku, gdyż:

1. Przedstawiają każdego ptaka szczegółowo (nie jest to szkic, tylko wyraźne, wysokiej jakości i odzwierciedlające rzeczywistość zdjęcie).

2. Każda prezentuje jednego ptaka i tylko ptaka, który ewentualnie siedzi na gałązce na białym tle.

3. Każda z kart łączy się z podpisem; dodatkowo dla celów praktycznych i z myślą o zabawach kartami np. w dopasowywanie karta z napisem jest oddzielona od karty z ilustracją. Jeśli preferujemy mieć wszystko razem producent poleca koszulki foliowe, które są bardzo praktyczne w tym względzie.

4. Każda karta prezentuje coś nowego dla Mai (ptaki do dla nas zupełnie obce słownictwo, ale może znajdą się maluszki, które będą umiały chociaż niektóre z tych występujących na naszych kartach nazwać inaczej niż „ptak”). Doman w swojej książce „How to Multiply Your Baby’s Intelligence” (Jak pomnożyć inteligencję swojego dziecka”) kładzie duży nacisk na to, żeby bit zawierał informację zupełnie nową dla dziecka. W naszym przypadku na przykład nie ma sensu prezentować karty z ilustracją kota i podpisem „kot,” bo Maja już dawno to zwierzę zna. Co innego, jeśli prezentujemy całą rodzinę kotowatych. To dla niej będzie nowość.

5. Każda karta jest duża, pasujący do niej napis również, do tego stopnia, że nawiązuje rozmiarowo do zaleceń Domana co do pierwszych słów w czytaniu globalnym, które prezentujemy dziecku od skończenia 3 miesiąca życia. My już co prawda takich rozmiarów nie potrzebujemy po ponad roku czytania globalnego z Domanem, ale w niczym też duża karta nie przeszkadza. Myślę, że dużym plusem jest to, że karty można wykorzystać z dziećmi w różnym wieku, poczynając od 3-miesięcznych maluszków. Są uniwersalne. 

6. Każda z kart jest czytelna. Dziecko od razu wie, że podpis dotyczy ptaka, który jest przedstawiony na ilustracji.

Dodatkowo:

1. Jak już wspominałam podpisy do kart są w dwóch wersjach językowych: w języku polskim oraz w języku angielskim (my kończymy angielską wersję, po jakimś czasie mój mąż wprowadzi polskie słowa).

2. Karty są wykonane z grubego, wysokiej jakości papieru, razem z nimi otrzymaliśmy segregator oraz koszulki foliowe.

3. Każda kategoria składa się z 10 kart, co spełnia minimum wyznaczone przez Domana.

4. Informacje prezentowane na kartach w ramach danego zestawu są ze sobą związane np. wszystkie ptaki w danym zestawie to ptaki domowe.

5. Bity prezentują wiedzę rzeczywistą, co może być bardzo istotne dla fanów Montessori.

6. Do każdej kategorii jest osobna plansza, która służy rodzicowi za ściągę (bardzo przydatna- uwierzcie mi). Możecie ją zobaczyć na poniższym zdjęciu.

Glenn Doman
Bity Domana

Przykłady kart, o których mówię możecie zobaczyć na poniższych zdjęciach, w różnych wersjach (w koszulce, rozłożone, wpięte do segregatora, który może służyć jako książka z wiedzą encyklopedyczną):

Rozwijanie prawej półkuli mózgu
Wiedza encyklopedyczna
Plansze według Domana
Stymulacja prawej półkuli mózgu
Programy Domana
Wiedza encyklopedyczna
Karty trójdzielne Montessori a bity
Metoda Domana i bity inteligencji

Moje wrażenie:

– mnóstwo nazw ptaków, których nie znałam ani w języku polskim, ani w angielskim (przyznaję się :P),

– okazało się, że nawet jak znałam jakiegoś ptaka z nazwy nigdy bym go nie rozpoznała na rysunku (wcześniej wspomniana przeze mnie ściąga była niezbędna, abym mogła odpowiednio dopasować podpisy do ptaków),

– będzie wyzwanie, jak przyjdzie do proszenia Maję o dopasowanie napisu do obrazka (sama będę się musiała nauczyć, co gdzie). Póki co biorę po dwa ptaki, jak na zdjęciu głównym do tego wpisu i jeden napis. Planuję kiedyś rozłożyć więcej i poprosić o położenie napisu na właściwym. 

– od razu jak zobaczyłam karty wiedziałam, że posłużą nam również w ramach poszerzania słownictwa mojej córeczki w czytaniu globalnym. Dla tych, co realizują program Domana w języku polskim napiszę, że nasz ojczysty język jest na tyle trudny, że musimy pokazać dziecku o wiele więcej słów niż jest to wymagane w języku angielskim, żeby mogło rozszyfrować wszystkie reguły, które nim rządzą. Nawet jeśli macie gotowy zestaw plansz, to za mało. Mam potwierdzenie od jednej z mam, że jej znajoma przerobiła z dzieckiem tylko gotowy zestaw plansz i na tym zakończyła i nie zadziałało. Bity inteligencji są świetnym dodatkiem do gotowych lub samodzielnie wykonanych kart ze słowami lub wspaniałą kontynuacją czytania globalnego, gdy już nam się zestaw plansz wyczerpie. I nie mówię tu tylko o pojedynczych słowach, bo na przykład z kartami ilustrującymi różne rodzaje ptaków dostaliśmy też informacje o każdym gatunku. Możemy te informacje przepisać większą czcionką i wykorzystać do czytania globalnego.

Reakcja Mai, która jest o wiele ważniejsza od moich przemyśleń:

– lubi ptaki, a najbardziej te kolorowe, bądź w intensywnych kolorach, 

– kiedyś ją słyszałam jak mówiła do siebie „mallard” (kaczka krzyżówka), co oznacza, że zapamiętuje,

– nasz „jay,” czyli polsku „sójka” miał orzeszek w dziobie i kiedyś w momencie, gdy pokazałam sam napis Maja komentowała sama „eating a nut” (je orzeszka), co jej potwierdziłam pokazując rysunek.

Tematyka bitów

Jak pisze Doman we wspomnianej przeze mnie książce „How to Multiply Your Baby’s Intelligence” (Jak pomnożyć inteligencję swojego dziecka”) tematyka bitów jest nieograniczona. Co więcej Doman uważa, że wykropkowane plansze matematyczne, czy karty ze słowami do nauki czytania to też swego rodzaju bity inteligencji. Jak widać pojęcie „bita inteligencji” jest bardzo szerokie i ogranicza nas tutaj jedynie nasza wyobraźnia oraz umiejętność wyszukania odpowiednich materiałów. Mnie akurat z dostępnych tutaj bitów zaciekawiły ptaki. Kogoś innego mogą zainteresować nazwy instrumentów muzycznych albo jeszcze coś innego. Co do wyboru tematyki radzę się kierować własnymi zainteresowaniami w przypadku bardzo małych dzieci i zainteresowaniami dzieci od momentu, kiedy jakiekolwiek zainteresowania przejawiają.

Moja córeczka ma dopiero 22 miesiące i widzę w niej zainteresowanie matematyką i książkami, ale nie potrafię jeszcze sprecyzować konkretnej dziedziny poza matematyką, która ją szczególnie pasjonuje. Dlatego do momentu, kiedy to ujawni będę jej pokazywać różności. Może tak delikatnie bym się skłaniała w kierunku tego, że wykazuje delikatne zainteresowanie w kierunku zwierząt, zwłaszcza owieczek, ale tak nieodznaczające się od zainteresowania innymi tematami, że w sumie mogę powiedzieć, że interesuje się wszystkim, więc można jej podsuwać wszystko.

Jako, że wybór bitów, w momencie, gdy je znalazłam był dość mały – zasugerowałam producentom inne tematy, w tym planety, państwa i narządy wewnętrzne. Dwa pierwsze tematy to moje pomysły. Ostatni to inspiracja zaczerpnięta z wymiany doświadczeń z innymi mami. 2,5-letnia córka jednej z nich, również wychowywana dwujęzycznie ponoć niesamowicie się interesuje wszelkimi informacjami dotyczącymi tego, co mamy wewnątrz swojego ciała. 16-miesięczna Lila również podobno reagowała na bity z narządami wewnętrznymi z o wiele większym entuzjazmem niż na ptaki. Inne tematy bitów pojawią się tutaj początkiem marca – ptaki już przerobione, więc czekam. A może wy też dorzucicie propozycje tematów na bity? Puki co wstawiam zdjęcie dostępnej tematyki na dzień pisania tego posta. 

Prezentacja bitów inteligencji

Według Glenna Domana prezentacja powinna nam zająć nie więcej niż 10-15 sekund. Jak widać obowiązują te same zasady, co w przypadku czytania globalnego i matematyki, czyli bardzo szybkie prezentacje. Jako, że takie właśnie prezentacje najbardziej stymulują prawą półkulę mózgu staram się bity prezentować właśnie w ten sposób jak najczęściej. Jednakże czasem po prostu się nimi bawimy, jak wspominałam tutaj.

Na potrzeby tego artykułu odświeżyłam nieco swoją wiedzę wracając po raz kolejny do lektury wybranych rozdziałów z książki Glenna Domana „How to Multiply Your Baby’s Intelligence” (Jak pomnożyć inteligencję swojego dziecka”), którą czytałam chyba z 10 lat temu pisząc pracę licencjacką i widzę, że nie do końca zastosowałam się do wszystkich zasad podczas prezentacji. Podążałam w sumie za regułami dotyczącymi czytania globalnego: pokazywałam najpierw napis głośno go odczytując np. „rook” (gawron), a potem szybko pokazywałam ilustrację danego ptaka. Według Domana powinnam powiedzieć całe zdanie: „This bird is a rook.” (Ten ptak to gawron.) Dopiero po kilku dniach powinnam swoją wypowiedź skrócić do jednego słowa, a ja od razu tak skróciłam. Będę o tym pamiętać przy następnej prezentowanej kategorii. Ma to dla mnie sens, gdyż informujemy dziecko, ze „rook” (gawron) to ptak, czyli wiążemy nową wiedzę (specyficzny gatunek ptaka) ze starą (każde dziecko zna ogólne słowo „ptak”), dzięki czemu rozwijamy nowe połączenia w mózgu, a tym samym inteligencję naszego malucha.

Nie musimy pokazywać od razu 10 kart. Doman radzi, aby prezentować nieco mniej kart niż dziecko chce, czyli jak pochłonie 15, prezentujemy 10, jak jest zainteresowane 10-cioma kartami jednorazowo, prezentujemy 5 itp. Mi do tej rady, żeby zostawić lekki niedosyt ciężko się dostosować i przyznam się, że raczej się nie stosuję. Jak Maja mówiła „more” (więcej), o czym wspominałam na przykład tutaj, skakałam z radości i pokazywałam tyle materiału, ile się dało, dopóki nie przestała wołać o więcej. Może i błąd, ale tylko ten, kto wdraża wczesną edukację wie, ile radości daje, jak dziecko prosi o więcej, bo to nie jest coś, co się zdarza codziennie. Fajnie by było, co nie? Zwykle prezentujemy, prezentujemy i jeszcze raz prezentujemy i jesteśmy zadowoleni jeśli nasz maluch patrzy na karty czekając cierpliwie, a im mniejszy maluch tym dłużej na efekty.

Wspomniana już tutaj pani Diana prezentowała córce 10 bitów i w wymianie doświadczeń napisała mi, że teraz z perspektywy czasu, nie może wprost przecenić tego stopniowania napięcia. Według niej to bardzo ważne, aby zostawić niedosyt, miejsce na pytania, niezaspokojoną do końca ciekawość i przestrzeń dla dziecka do bycia samoukiem i poszukiwaczem. 

Podobnie jak to było w czytaniu globalnym i we wczesnym nauczaniu matematyki, Doman nakreśla szczegółowy harmonogram prezentacji bitów inteligencji, określający ilość i częstotliwość. Podobnie jak to było w przypadku jego innych programów, uważam, że proponowana przez niego intensywność jest wykonalna, ale w przypadku gdy rodzic nie pracuje i gdy dziecko jest bardzo małe. Jak już wspominałam wiele razy, podstawowe zalecenia do wszystkich programów autorstwa Domana nadają się do realizacji w 100% z niemowlętami. Później należy je modyfikować, co Doman oczywiście sugeruje, ale niestety często nie wprost, tylko pomiędzy linijkami i możliwe nawet, że polskie tłumaczenia jego dzieł tego nie oddają. Nie wiem, nie czytałam, bo preferuję czytanie w oryginale, ale raz przejrzałam dość pobieżnie polskie tłumaczenie jego książki dotyczącej czytania „How to Teach Your Baby to Read” (Jak nauczyć swoje dziecko czytać) i znalazłam  1 błąd. Dodatkowo w oryginale Doman podał listę dwóch książek odpowiednich do czytania globalnego. W wersji polskiej są 4 tytuły, co mnie w sumie ucieszyło i już się zabierałam do zakupu, ale niestety wygląda na to, że nie istnieją, bo nie mogę ich nigdzie znaleźć. Te wymienione w oryginale mamy w naszej biblioteczce i nawet doczekały się recenzji u mnie. Ciekawe co by było, jakbym się wczytała w polską wersję głębiej. 

Wracając do prezentacji Doman proponuje 3 zestawy po 10 kart, każdy prezentowany 3 razy dziennie. My się bawimy z jednym, początkowo liczył 5 kart, potem 8. Trzymając się ściśle pierwszej wersji sugerowanej przez Domana, czego oczywiście nie musimy robić, bo on sam często podkreśla, żeby dostosować tempo do dziecka, dodajemy kolejne kategorie w kolejnych dniach, aż dojdziemy do 10. Oczywiście każdy z zestawów prezentujemy bardzo szybko 3 x dziennie, co daje nam 30 sesji. W każdym zestawie po 10 dniach codziennie odkładamy 1 kartę i dodajemy 1 nową, co nam daje 10 nowych kart dziennie.

To oczywiście minimum odkładanych kart i możemy je wymieniać szybciej – do tego się teraz stosuję. Tak samo 10-dniowy okres, w którym dziecko widzi tą samą kartę to sugestia i wydaje mi się, że możemy się do niej stosować, gdy zaczynamy np. z 3-miesięczniakiem. Powinniśmy zaobserwować po jakim czasie dziecko traci zainteresowanie i ewentualnie skrócić ten okres prezentacji tego samego materiału. Możliwe, że zwłaszcza starsze dziecko zapamiętuje informacje na bitach o wiele szybciej niż po 10 dniach, w których widzi daną kartę 3 razy. Tak, jak wspominałam, zaczynałam według zasad dotyczących czytania globalnego, czyli po 5 dniach zaczęłam wymieniać 1 kartę dziennie. Ostatnio zwiększyłam tempo do wymiany 3 kart dziennie na nowe i się zastanawiałam nad 4-ma, a teraz po ponownej lekturze fragmentów „How to Multiply Your Baby’s Intelligence” (Jak pomnożyć inteligencję swojego dziecka”) oraz dzięki trwającym już jakiś czas rozmowom z jedną mamą wiem, że mogę z moją Mają pracować jeszcze szybciej.

Początkowo nasz zestaw z wiedzą encyklopedyczną liczył 5 kart, ale gdy zaczęłam szybciej odkładać stare i dodawać nowe i zwiększyłam go do 8 kart. Doman pisze, że jeśli nasz maluch nie potrzebuje 10 dni z danym faktem, żeby go zapamiętać odnieśliśmy sukces w rozwoju jego wzroku i pamięci wzrokowej. Dzieje się to zwykle kilka miesięcy po rozpoczęciu wprowadzania bitów. Myślę, że jako, że my bity z wiedzą encyklopedyczną dopiero zaczynamy, tu zadziałały pozytywnie na pamięć wzrokową Mai czytanie globalne oraz matematyka, bo plansze do realizacji tych programów to też swego rodzaju bity. W książce „How to Multiply Your Baby’s Intelligence” (Jak pomnożyć inteligencję swojego dziecka”) jest informacja, której nie znalazłam w pozostałych pozycjach, których autorem jest Glenn Doman: może się okazać, że dziecku wystarczy, że zobaczy daną kartę raz lub dwa razy i tyle wystarczy. Pomyślcie – zamiast 30 razy, 2 razy, co oznacza tylko 2 sesje jednego dnia. Mam bardzo mocne podejrzenia, że ta sama zasada dotyczy programu czytania globalnego i gdzieś pewnie pomiędzy linijkami jest to napisane, ale nie tak wprost jak tutaj. Teraz już wiem, że powinnam mojej dziewczynce prezentować wszystkie karty tylko raz lub dwa razy, a o szczegółach na jakiej podstawie doszłam sama do tego, tylko bałam się wprowadzić zanim znalazłam potwierdzenie u samego Domana wkrótce w innym poście. Tylko czemu Doman tego jednego zdania, które potwierdzało moje podejrzenia nie napisał w swoich innych książkach? To ułatwiłoby realizację jego programów milionom rodziców na całym świecie. A brak tej informacji w książce chociażby „How o Teach Your Baby to Read” (Jak nauczyć swoje dziecko czytać) sprawił, że wielu rodziców myśli, że należy zawsze i z każdym dzieckiem robić np. 20 sesji dziennie i bardzo szybko się zniechęcają i oni i dzieci. 

Ale wróćmy do 30 sesji dziennie z 10 kartami do prezentacji w każdej w przypadków bitów inteligencji z wiedzą encyklopedyczną. Wykonalne? Z niemowlakiem i przy ogromnej determinacji rodzica, który innych dzieci nie ma i który już raczej nie da rady zająć się matematyką czy czytaniem globalnym – tak. W każdej innej sytuacji – raczej nie. My sobie działaliśmy na spokojnie z jednym zestawem x 3 dziennie. Kolejna kategoria pójdzie w tempie 2 x dziennie jeden zestaw kart i na następny dzień nowy zestaw.

Co się dzieje z odłożonymi bitami?

Kupiliśmy karty z bitami inteligencji z wiedzą encyklopedyczną. Pokazaliśmy i odłożyliśmy. I co dalej? Wprowadzamy nową kategorię – to wiadome, ale co ze „starymi” kartami? Przecież nie zainwestowaliśmy w karty, żeby korzystać z nich tylko przez kilka dni. Jasne, że nie! Prezentacja bitów to tylko wstęp. Do odłożonych kart wracamy w trakcie realizacji tzw. programu inteligencji Domana. Oznacza to, że korzystamy z nich jeszcze przez długi czas. Ale o tym programie napiszę innym razem.

Na koniec wspomnę jeszcze, że bity, które nabyłam z Fundacji Ingenium są świetnie przygotowane do realizacji programu inteligencji z uwagi na to, że drugą stronę mają zadrukowaną szczegółowymi informacjami na temat danej ilustracji. Tak jak w opisie 10 bitów = 100 faktów. To, że mamy rozpisane w punktach informacje np. o danym gatunku ptaka naprawdę zaoszczędza mnóstwo czasu, bo wszystko mamy gotowe. Z tych tych informacji sami wybieramy te, które chcemy dziecku zaprezentować, bądź prezentujemy wszystkie jak leci.

Informacje o ptakach
Wiedza encyklopedyczna

Z grupy dla rodziców wspierających edukację swoich dzieci, którą założyłam na Facebook’u wiem, że jesteście bardziej zainteresowani czytaniem globalnym, niż matematyką. A jak jest z bitami prezentującymi wiedzę encyklopedyczną? Jeśli podobał ci się mój wpis udostępnij i podziel się z innymi. Będzie mi  bardzo miło, jeśli zostawisz komentarz i podzielisz się swoim doświadczeniem.

Jeśli chcecie być na bieżąco zapraszam do śledzenia fanpage na Facebook’u i do subskrypcji mojego bloga (okienko na stronie głównej).

Jako, że nie znalazłam grupy dla rodziców wplatających metodę Domana w wychowaniu swoich dzieci, sama ją założyłam na Facebook’u. Na razie „raczkujemy,” ale liczę na to, że niedługo nasze grono się rozrośnie i będziemy mogli wymieniać się doświadczeniami. Widząc, ilu rodziców dołączyło w ciągu dwóch dni od jej powstania, zapowiada się ciekawie.

Agnieszka Basta

Miłośniczka książek i języków obcych. Z zawodu nauczyciel języka angielskiego. Pasjonatka metod wspierania rozwoju dziecka już od urodzenia. Pomysł na bloga zrodził się z praktycznego doświadczenia z córką. Teoria doszła później. Jeśli chcesz maksymalnie rozwinąć potencjał swojego dziecka jesteś we właściwym miejscu. Mamy ten sam cel. Motywem przewodnim bloga jest metoda Domana oraz dwujęzyczność zamierzona wzbogacone o elementy metody Shichidy oraz metody Heguru. Jeśli chcesz być w stałym kontakcie ze mną zapraszam do zapisu na newsletter i dołączenia do grupy oraz polubienia fanpage na Facebooku.

2 odpowiedzi do “Bity inteligencji, czyli czytanie globalne w dwóch językach połączone z wiedzą encyklopedyczną i nie tylko (Maja ma 22 miesiące)”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *