Angielski przez piosenki, czyli repertuar dziecięcy wpadający w ucho

MAJA I PIOSENKI

Pewnie część z was widziała nagranie z Mają śpiewającą fragment piosenek „Head and Shoulders” oraz „Twinkle, Twinkle…” na moim fanpage na Facebook’u. Jeśli nie to zapraszam do obejrzenia. Kolejne wersje tych piosenek oraz polskojęzyczne „Aaa…kotki dwa” możecie obejrzeć i odsłuchać oglądając filmiki z jednego z ostatnich wpisów.

Ostatnio pisałam o roli muzyki w życiu dziecka praktycznie od 6 miesiąca przed narodzeniem, ale skupiłam się głównie na specyficznym typie muzyki, czyli na muzyce klasycznej i filmowej. Dzisiaj chciałabym się podzielić piosenkami z typowego repertuaru dziecięcego, które wprowadziłam nieco później niż muzykę, o której pisałam tutaj. Piosenki, które przedstawię są naszymi hitami. I to nie tylko dlatego, że Maja je lubi. Podobno łatwo sprawić, żeby taki maluch lubił określony typ muzyki, czy określoną piosenkę. Wystarczy, że ma z nią kontakt. Dlatego jeśli puszczamy dziecku swoje ulubione utwory, jest duża szansa, ze staną się jego ulubionymi.

Z powyższych względów, aby zawęzić listę naszych piosenek do tych, które naprawdę są u nas hitami przyjęłam jeszcze jedno kryterium niż „lubienie.” Maja co najmniej jeden fragment większości z nich potrafi zaśpiewać, a jeśli nie to chociaż powiedzieć kilka słów z tekstu. Jedną z tych piosenek umie całą, o czym już wspominałam niedawno w podsumowaniu wideo rozwoju jej mowy. Ostatnio zaczęła śpiewać prawie całą kolejną – „Baa, baa, black sheep,” którą możecie posłuchać klikając wideo w drugiej części tego posta.

Na tej podstawie uznałam, że są to piosenki idealne dla takich jak ona maluszków w wieku 18-21 miesięcy oraz dla nieco starszych dzieci i przedszkolaków mających kontakt z językiem angielskim po raz pierwszy. Jest duża szansa, że słuchając ich zaczną nam śpiewać lub korzystać ze słownictwa w nich zawartego, a może bawić się tymi słowami, tak jak to się dzieje u nas.

Z własnego doświadczenia wiem, że jest to niezwykle przyjemne dla naszego ucha jak maluszek śpiewa. Każde nowe słowo w codziennej mowie też cieszy. A jak dziecko urodzone w Polsce, mieszkające w Polsce i mające rodziców Polaków śpiewa głównie po angielsku to satysfakcja rodzica ogromna. Oczywiście chciałabym, żeby język polski był na takim samym poziomie jak angielski jeśli chodzi o piosenki, ale w tym jest już rola taty i ostatnio zaczęła go zachęcać, aby dbał o śpiewanie w języku polskim. Na efekt czekałam tylko do kolejnego dnia, ale o tym innym razem, bo ten wpis jest typowo o angielskich piosenkach.

Z tych samych, przetestowanych na Mai piosenek korzystam też ucząc angielskiego w grupach przedszkolnych. Sprawdzają się, bo maluchy dość szybko zapamiętują słowa. W ogóle muszę powiedzieć, że o ile nie bardzo odnajdywałam się wcześniej w grupach przedszkolnych, teraz dzięki Mai radzę sobie o wiele lepiej, a świadczy o tym też to, że 100% naszych lekcji jest w języku angielskim.

ODROBINA TECHNOLOGII 

Technologii nie unikniemy i chociaż staram się ograniczać kontakt Mai z komputerem. Telewizja jako taka u na praktycznie nie istnieje. Pierwsze piosenki, które Maja pokochała były jednocześnie słuchane i oglądane na komputerze.  Jakiś czas temu zakupiłam pen-drive’a i wróciliśmy do słuchania bez oglądania, czyli do początków z odtwarzaczem CD. Nagrałam Mai wszystkie wymienione poniżej hity plus kilka innych piosenek (tak, żeby było więcej) oraz muzykę poważną lub filmową, przy której zasypiała zaraz po urodzeniu. Wam polecam zrobić to samo, żeby jak najrzadziej sadzać maluszka przed monitorem komputera. Wszystkie nagrania z YouTube można pobrać w postaci MP3 i nie tylko przez tą stronę.

Od razu napiszę, że kolejność piosenek, które wam przedstawię jest zupełnie przypadkowa. Jakbym miała je ułożyć w kolejności zgodnie z zainteresowaniem Mai to co kilka dni musiałabym tego posta edytować, co jest w praktyce niemożliwe.

Moja już 21-miesięczna córeczka od dawna zawsze odpowiada na pytanie jaką chce piosenkę. W przypadku odtwarzacza nie wiedzieć czemu zawsze jest to „No, night,” czyli jej wersja „Good night” i od niej zwykle zaczynamy. A chodzi o piosenkę „Sweet Dreams” Super Simple Songs:

Oczywiście komputer też czasem jest wykorzystywany, zwłaszcza w porach karmienia, bo wtedy jedzenie przychodzi bez większego bólu. I tu też zawsze Maja ma wybór. Zapytana, którą piosenkę chce odpowiada:

„Finger,” a chodzi jej o „One Little Finger” Super Simple Songs

Maja całą piosenkę rozumie np. jak jej powiem „point your finger up” podnosi palec do góry oraz czasem recytuje całe wyrażenia np. „put it on your foot” (połóż go na stopie).

“Shark,” a chodzi o dość popularną “Baby Shark Dance” Pinkfong

Szczerze mówiąc tą piosenkę poznałam dzięki maluchom w przedszkolu. Mojej córeczce niesamowicie wpadła w ucho, o czym możecie się przekonać oglądając jeden z filmików z moich wideorelacji rozwoju mowy Mai do 20 miesiąca życia, które znajdziecie tutaj i tutaj. Sami posłuchajcie poniższego nagrania. Zobaczycie, że wpadnie wam w ucho i będziecie sobie nucić. Przez długi czas nie było dnia, żeby nie śpiewała: „mummy shark, doo, doo, doo, daddy shark, doo, doo, doo, grandma shark, doo, doo, doo.” Zaczęła nawet wprowadzać gesty jak na oryginalnym wideo.

„Twinkle Twinkle Little Star” Super Simple Songs.

Nie potrafię wyjaśnić, czemu mój dość fajnie mówiący już i po angielsku i po polsku „bejbik” wybrane wyrażenia zupełnie zniekształca. Przez długi czas upominając się o tą piosenkę mówiła cały tytuł jako „Tinku ta,” co możecie usłyszeć na wideo zamieszczonym w tym wpisie. Jeszcze wcześniejsza wersja tytułu w ustach Mai brzmiała „tin ton.” Tą kołysankę wraz z wcześniej wspomnianą „Sweet Dreams” śpiewam Mai codziennie przed snem. I zaskoczyło z dnia na dzień. Niby „Tinku ta” i koniec, a tu w pewien czwartek przed świętami 20-miesięczna wtedy Maja zaskoczyła mnie śpiewając całą od A do Z. Szczęka mi dosłownie opadła. Ciekawe, czy tak ze wszystkim będzie zaskakiwać. Wykonanie tej piosenki w interpretacji mojej Mai możecie zobaczyć na Facebook’u oraz na ostatnim filmiku z tego wpisu.

„E-I-E-I-O,” czyli „Old MacDonald Had a Farm” Super Simple Songs

Oprócz tego, że Maja potrafi mi powiedzieć, że chce „e-i-e-i-o” i ja już wiem, o co chodzi, umie też zaśpiewać „baa, baa here, baa baa there (..) everywhere” i wydaje mi się, że to pomaga jej w zrozumieniu słów typu „everywhere” (wszędzie), czy „everybody” (wszyscy), których poprawnie używa.

„Quack, quack,” czyli „Five Little Ducks” Super Simple Songs

„Numbers,” czyli „Numbers Song” TinySchool.tv.

Od razu napiszę, że o ile inne piosenki tu wymienione powinny przypaść do gustu wszystkim maluchom to ta niekoniecznie. Zawsze możecie spróbować, ale zakładam od razu, ze możliwe, że moja Maja ma szczególny pociąg do cyfr i matematyki przez naszą wczesną edukację matematyczną. Zresztą nie tylko taki efekt uboczny tej matematyki z Domanem mamy, ale o tym w innym wpisie. O tej piosence już wspominałam pisząc o pierwszych rezultatach już ponad rocznego kontaktu z matematyką. A może po prostu wszystkie maluszki w tym wieku kochają matematykę zanim je szkoła zniechęci? Sprawdźcie sami puszczając poniższe nagranie swoim dzieciom. 

„Sheep,” czyli „Baa baa black sheep have you any wool” TinySchool.tv.

W tym przypadku też myślę, że chodzi o specyficzne zainteresowania mojego dziecka, które ma przytulankę owieczkę, którą kocha ją nad życie. Nie dość że z nią śpi to jeszcze „włóczy” ją wszędzie. Mamy z tym trochę problem, bo owieczka jest biała, a ciężko wziąć ją do ewentualnego prania. Zresztą ulubionej przytulanki dziecka podobno nie powinno się prać zbyt często i zmywać z niej znajomych zapachów.

Maja umie już prawie całą piosenkę, ale niestety jeszcze nie tak wyraźnie i czysto jak „Twinkle, Twinkle,” więc wstrzymuję się z nagrywaniem. Jedna z owieczek „puszcza bąka” na końcu piosenki – taki śmieszny moment i ostatnio jak Maja słuchała tej piosenki przy jedzeniu za każdym razem jak dochodziło do tego momentu wypluwała wszystko, co miała w buzi. Przekornie chciała tą piosenkę jeszcze raz i jeszcze raz. Ja miałam ubaw, moja mama problem 😛 

“Rain, rain, go away” Super Simple Songs

Niestety nie udało mi się z kamerką przyłapać Mai śpiewającej, ale  musicie mi uwierzyć na słowo, że śpiewa “Rain, rain, go away, come again another day…..play.” Podejrzewam, że z tej piosenki wzięło się jej ulubione wyrażenie „go away,” którym się bawi, o czym pisałam np. tutaj.

„Head and shoulders..” Tinyschool.tv

Jak możecie zobaczyć na filmiku podsumowującym rozwój mowy Mai w wieku 19 i 20 miesięcy, jak również na Facebook’u opanowała drugą część tej piosenki.

“Itsy bitsy spider”  Tinyschool.tv

Często upomina się o tą piosenkę mówiąc jej początek. Zresztą tą piosenkę niemalże codziennie rano jej śpiewałam jak była kilkumiesięcznym bobasem.

 „Jingle Bells” APPUSERIES

Zaśpiewałam Mai po raz pierwszy tą piosenkę tak testowo, z okazji świąt. Już pisałam chociażby tutaj, że nie jestem w żadnym wypadku mistrzem w śpiewaniu. Maja była oczarowana i prosiła o „again” (jeszcze raz) i „again” i „again”. Oglądała potem oczywiście wersję na YouTube. Śpiewa początek.

„Row, Row, Row Your Boat” Super Simple Songs.

Maja potrafi zaśpiewać pierwsze zdanie. Z tą piosenką się bawimy udając, że płyniemy łódką. Według wielu źródeł takie kołysanie dziecka stymuluje jego mózg, a tym samym pozytywnie wpływa na jego rozwój.  Ostatnio jednak się zastanawiałam, czy w wideo do tej piosenki nie ma nic, co mogłoby być straszne dla maluszków. Chora teraz Maja obudziła mi się ostatnio w nocy i pierwszym jej słowem było „boat.” Czy mogła mieć jakiś zły sen z tym związany? Przeglądnęliśmy wideo z mężem i wydaje nam się w porządku. A wam?

„Little Snowflake”  Super Simple Songs.

Polecam tą piosenkę wszystkim rodzicom, którzy chcą usłyszeć jak słodko brzmi w dziecięcych ustach słowo „snowflake,” tak nieco inaczej wypowiadane.

 „Hello, Hello” Super Simple Songs

To piosenka, której tekst Maja zna głównie z tego, że ja ją śpiewam. Zaledwie kilka razy widziała wideo. Troszkę zmodyfikowałam tekst dodając:

„Hello, hello, 

How are you, 

Hello hello, 

I’m fine, thank you”

Często, gdy zaśpiewam początek, Maja sama dodaje „How are you?”

I na koniec piosenka, która została wprowadzona przeze mnie celowo z uwagi na imię mojej córeczki. Dość trudny tekst, więc raczej na śpiewanie maluszka nie ma co szybko liczyć, ale jeśli ktoś z was ma córeczkę o imieniu Maja, to myślę, że warto ją wprowadzić. A może ktoś z was ma po prostu sentyment to bajki o pszczółce Mai z dzieciństwa? Dość ciężko znaleźć pełną wersję w języku angielskim, a tutaj macie gotową.

Tak się przyznam, że ta piosenka pojawiła się u nas dużo wcześniej przed pozostałymi piosenkami dziecięcymi. Teraz Maja potrafi powiedzieć jej tytuł i jak na razie tyle. 

Moje doświadczenie okazało się przydatne? Jeśli tak, udostępnij i podziel się z innymi.  Co myślicie o piosenkach dziecięcych, które zebrałam? Macie jakieś swoje hity do polecenia? Będzie mi  bardzo miło, jeśli zostawisz komentarz i podzielisz się swoim doświadczeniem.

Jeśli chcecie być na bieżąco zapraszam do śledzenia fanpage na Facebook’u i do subskrypcji (okienko na stronie głównej tego bloga).

Agnieszka Basta

Miłośniczka książek i języków obcych. Z zawodu nauczyciel języka angielskiego. Pasjonatka metod wspierania rozwoju dziecka już od urodzenia. Pomysł na bloga zrodził się z praktycznego doświadczenia z córką. Teoria doszła później. Jeśli chcesz maksymalnie rozwinąć potencjał swojego dziecka jesteś we właściwym miejscu. Mamy ten sam cel. Motywem przewodnim bloga jest metoda Domana oraz dwujęzyczność zamierzona wzbogacone o elementy metody Shichidy oraz metody Heguru. Jeśli chcesz być w stałym kontakcie ze mną zapraszam do zapisu na newsletter i dołączenia do grupy oraz polubienia fanpage na Facebooku.

23 odpowiedzi do “Angielski przez piosenki, czyli repertuar dziecięcy wpadający w ucho”

    1. To jest doskonałe rozwiązanie zwłaszcza w przypadku dzieci 🙂 U dorosłych bym wprowadzała w ramach urozmaicenia nauki (np. słownictwo slangowe, którego w podręcznikach nie ma), ale nie w formie nauki tylko i wyłącznie przez piosenki.

  1. Za bajtla dostałam od kuzynki ze Stanów książeczkę z tekstami i kasetę z muzyką – kochałam te piosenki szczerze i do dzisiaj się łapię na nuceniu ich 🙂 część z nich była prosta (Twinkle Twinkle, This Little Light of Mine), a niektóre całkiem poważne, dawały mi mocne fory w słownictwie (z tych, które mi teraz przychodzą do głowy to Baby Belluga, Down the Bay – taka ładna o Jamajce, i mój hicior – Oh, when I was a little girl – o dziewczynce-niejadku).
    Ale to wszystko pewnie na kolejne etapy edukacji 🙂

    1. Ooo dziękuję za nowe tytuły. „This Little Light of Mine” i „Baby Belluga, Down the Bay” oraz „Oh, when I was a little girl” to wszystkie nowości dla mnie. Muszę sprawdzić, czy mojemu maluszkowi się spodoba.

      1. Na niektóre pewnie jest jeszcze za wcześnie, ale przypomniało mi się, że długo katowałam taką prostą piosenkę „i like to eat apples and bananas”, w której się podmieniało samogłoski i strasznie dużo radochy z tego było 😉

  2. Czyli wychodzi na to, że z pomocą „Twinkle Twinkle” nauczysz się nie tylko grać na keyboardzie, ale i nauczysz dziecko angielskiego 🙂

    Sam się uczyłem podstaw angielskiego na piosenkach lata temu, nauczyciel miał na nas sposób – znana piosenka i słówka w tekście do uzupełniania – w zasadzie takie dwa w jednym: I
    Rozumienie ze słuchu i pisownia.

    1. Dokładnie 🙂 Oczywiście nasz repertuar to raczej dla maluszków,dla klas 1-3 też się nada, ale z piosenkową inspiracją można iść o wiele dalej, modyfikując listę adekwatnie do wieku uczniów. Też od czasu do czasu wprowadzam piosenki na moich lekcjach. Niestety w polskich szkołach jest za duży nacisk na egzaminy i na gramatykę, przy jednocześnie niewielkiej liczbie lekcji, więc nie mogę tego robić zbyt często. Ale widzę, że przy piosence i wszelkich bezpodręcznikowych formach nauki, uczniowie naprawdę dobrze się bawią i dużo zapamiętują.

  3. Nie sądziłem, że dziecko w tak wczesnym okresie swojego życia może być tak podane na edukację języka obcego 😮 Dobrze wiedzieć! W marcu na świat przyjdzie mój syn pierworodny, dlatego pewnie nieraz jeszcze zajrzę na Twojego bloga w poszukiwaniu inspiracji!
    A co do samej nauki języka angielskiego, mam kuzyna, który od najmłodszych lat oglądał bajki w języku angielskim. Jego mama zauważył, że młody zaczyna powtarzać całe zdania, więc jako przedszkolaka zapisała go na lekcje angielskiego. Niedługo trzeba było czekać, aby zaczął logicznie i świadomie mówić po angielsku.
    Natomiast znajoma zrobiła coś takiego, że w zasadzie od urodzenia dziecka, ona mówiła do niego w języku angielskim, a tata w języku polskim. Z czasem kiedy dziecko zaczynało mówić, widząc mamę wypowiadało angielskie słowa, natomiast widząc tatę polskie. W przedszkolu ich dziecko posługiwało się już zarówno angielskim, jak i polskim na jednakowym poziomie.
    Także znając te dwa przypadki i po przeczytaniu Twojego tekstu myślę, że warto pracować nad dzieckiem już od najmłodszych lat, bo to inwestycja w jego przyszłość, z której płynąć będą same korzyści 🙂

    1. Gdzieś wyczytałam, że jak dziecko do 2 roku życia będzie miało okazję usłyszeć język obcy, to później nie będzie miało problemu z wymawianiem dźwięków, które w języku ojczystym nie istnieją. Dlatego chociaż u nas angielsko-polsko to staram się też, aby Maja czasem miała kontakt z językiem włoskim, który będę też wprowadzać, ale nieco inaczej. Myślę też nad 3-cim, którego mogłabym się z nią uczyć tak jak robi autorka tego bloga. Trochę boję się, że hiszpański będzie mi się za bardzo mieszał z włoskim.Jak oczekujesz na dziecko to niedługo wpis dla Ciebie, czyli jak zacząć metodę Domana z noworodkiem i niemowlakiem do 3 miesiąca życia. My zaczęliśmy później i to opisuję na blogu, ale już redaguję artykuł w tym temacie w związku z pytaniami mam w wiadomościach prywatnych.
      A co do bajek mój szwagier twierdzi, że angielskiego nauczył się oglądając bajkę „Muzzy,” więc Twój kuzyn nie jest odosobnionym przypadkiem.
      Widzę, że nie wczytałeś się jeszcze w bloga. U nas jest dokładnie tak jak u Twojej znajomej 🙂 Polecam obejrzeć filmiki we wcześniejszych postach, które pokazują jak moja córeczka mówiła w obu językach w wieku do 20 miesięcy. Do mnie idea wczesnej edukacji bardzo przemawia zwłaszcza dlatego, że praca to jest dla rodzica, dla dziecka zabawa, ono nawet nie wie, że się uczy.

    1. Ja jeszcze z tego rocznika, że angielskiego w zerówce niestety nie miałam, ale zauważyłam, że pamiętam wiele piosenek i rymowanek właśnie z zerówki, czy ogólnie z dzieciństwa, chociaż nie było wtedy nauki tak prawdziwie na pamięć, tylko przez zabawę. Za to np. mam wrażenie, że całą wiedzę historyczną zapomniałam, nawet podstawy. A powiem, że to był jeden z moich ulubionych przedmiotów i zawsze kilka zeszytów umiałam na pamięć i co jakiś czas wszystko powtarzałam i tak przez całą szkołę podstawową i liceum. Coś w tym jest, że mózg dziecka do lat 6 zapamiętuje i nie zapomina. Późniejszą wiedzę szybko zapominamy jak tylko przestaniemy mieć z nią kontakt. A ja teraz wiadomo…w historii nie siedzę. Ale w piosenkach i wyliczankach w języku polskim też nie, a pamiętam.

  4. Żona się ze mnie śmieje ale ilekroć puszczaliśmy Filipowi „Little Snowflake” zanosiłem się do płaczu 🙂 Co ja poradzę, że ta linia melodyczna chwyta za serce.

    Dzięki za ten przegląd. Większość znałem ale kilka rzeczy jest dla mnie nowością 🙂

  5. Metoda wydaje się ciekawa. Trochę szkoda mi syna, którego uczyliśmy angielskiego metodą nazywania rzeczy w domu. Z czasem bardzo go to złościło a nas męczyło. Oczywiście było to jakieś 15 lat temu i wiele się od tego czasu zmieniło.
    Bardzo ciekawy materiał
    Pozdrawaiam

    1. Dziękuję za komentarz 🙂 Ja idę za filozofią Glenna Domana, czyli jak coś dziecko denerwuje to zupełnie odpuszczamy. Próbujemy za jakiś czas, można też spróbować podejść nieco inaczej, zmodyfikować naszą metodę. U mnie taka reakcja złości była, ale na pierwsze piosenki w języku włoskim 🙂 Wyłączyłam od razu. Nic na siłę. Za kilka dni było kolejne podejście, tym razem bez żadnego buntu i teraz Maja sama się upomina o dwie z nich. Oczywiście u nas bardzo angielsko jest, a włoski to tylko maleńkie urozmaicenie bardziej na oswojenie się z tym językiem.

  6. Moja po obejrzeniu „Mamma Mia” rozkminia ostatnio piosenki Abby. „Money MOney MOney” to jej ulubiona i faktycznie spory kawałek umie zaśpiewać poprawnie, resztę słów zastępuje własnymi wymyślonymi, ale co ciekawe, melodycznie zna całość – wie gdzie zwrotki, gdzie refren.
    I faktycznie nauczyła się dzięki temu sporo fraz, których używa na codzień.
    Ma dopiero 5 lat.

    1. 5 latek i już takie ambitne piosenki. Piosenki Abby znam, ale sobie zanotuję na przyszłość, że wpadają w ucho nieco starszym maluszkom. Dzieci są według mnie niesamowite, bo potrafią jakoś odgadnąć znaczenie zwrotów z piosenek i użyć poprawnie nawet w nieco innym kontekście.

  7. Moje dzieci tez uczyły sie języka przez piosenki z bajek jak „Postmann Pat”, Bob budowniczy i inne. Teraz jako nastolatki słuchają dużo sportlife. Córka nauczyła sie szybko słów piosenki do Despacito, tylko dlatego, ze jej sie spodobała ta piosenka.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *