Kolejny etap matematyki metodą Domana: ciągi liczb (Maja skończyła 11 miesięcy)

CO NOWEGO WPROWADZILIŚMY IDĄC ZA SUGESTIAMI DOMANA W KWESTII MATEMATYKI DLA DZIECI

CIĄGI LICZBOWE

Po wielu tygodniach działań na kropeczkach, które wyjaśniałam szczegółowo w poprzednim wpisie zdecydowałam się na kolejny krok: ciągi liczb.

Mam takie założenie, żeby nowe rzeczy wprowadzać stopniowo, więc dzisiaj w porannej sesji zamiast 3 działań i możliwości wyboru rozwiązania do czwartego zaprezentowałam ciąg liczb dokładnie taki, jak na zdjęciu powyżej, czyli: 2,4,6,8,10,12,14,16,18,20. W pozostałych dwóch sesjach matematyki zostają jeszcze działania. Jutro zrobię dwie sesje z ciągami, a od kolejnego dnia już działania na jakiś czas odstawiamy i działamy tylko na ciągach liczb.

Glenn Doman w swojej publikacji „Jak nauczyć małe dziecko matematyki” („How to Teach Your Baby Math”) szczegółowo omawia jedynie wprowadzanie liczb 1-100 oraz wprowadzanie działań typu mnożenie, dzielenie, dodawanie i odejmowanie, umożliwianie dziecku wyboru rozwiązania oraz dalsze rozwijanie umiejętności liczenia na coraz dłuższych działaniach. Wygląda na to, że kluczowy etap zabawy z matematyką mamy za sobą. A co dalej? Według Domana po skończeniu tego etapu mamy tysiące możliwości i ogranicza nas tylko wyobraźnia nas, jako rodziców. Spośród tych możliwości pokrótce opisuje kilka, jednakże w moim odczuciu bardzo ogólnie, bez szczegółowych wskazówek. Wśród tych możliwości są na przykład ciągi liczb.

Nie byłam pewna, czy podobnie jak pokazywałam 3 działania matematyczne w jednej sesji mam teraz pokazywać 3 ciągi liczb, czy tylko 1. Doszłam jednak do wniosku, że pokazanie kilku ciągów typu 2,4,6,8,10,12,14,16,18,20 zajmie o wiele więcej czasu niż pokazanie trzech działań. Biorąc pod uwagę ruchliwość i niejednokrotny brak uwagi Mai, zdecydowałam się na jeden.

Druga sprawa: przez ile czasu prezentować ciągi liczb? Wskazówek brak w tym względzie, ale intuicyjnie zrobię tak, jak to było z działaniami, jak już wprowadziłam wszystkie rodzaje i mieszałam: kilka tygodni. W związku z tym, że na tydzień muszę niedługo wyjechać kolejny etap zaczniemy pewnie końcem kwietnia. Po pewnej ilości prezentacji ciągów liczbowych.

REAKCJA MAI I MOJE ODCZUCIA 

Byłam ciekawa, jak zareaguje na coś nowego z kropeczkami. Starałam się jak najszybciej kłaść karty jedna na drugiej jednocześnie mówiąc liczby. Szczerze mówiąc dla mnie było to fajniejsze niż działania, bo z działaniami choćbym nie wiem jak się starała tak szybko się nie da. A tu szybkość błyskawiczna.

Maja cały czas z zainteresowaniem obserwowała. Bardzo mnie to ucieszyło z uwagi na to, że czasem naprawdę ciężko złapać jej uwagę. W sumie jest to zgodne z tym, co Doman pisze o dzieciach w tym wieku. Ma tyle spraw na głowie o ile można takiego stwierdzenia użyć w stosunku do niemowlaka (gdzie by się tu wspiąć, oo lampka, nowy dźwięk, okruszek), że czasem nawet o kilka sekund uwagi jest ciężko 🙂 Tak…tak…to mój uśmiech 🙂

Wiem, że od małego dziecka nie można oczekiwać, że usiądzie i będzie przez nie wiadomo ile czasu skoncentrowane na materiale, który chcemy pokazać, przybierając oczywiście odpowiednią „naukową” minę. Przez jest tyle równie ciekawych, a być może nawet ciekawszych rzeczy wokół. Na szczęście kilka sekund uwagi wystarczy. Czasem te kilka sekund trzeba rozdzielić przerwami, a czasem wystarczy trochę kreatywności i wymaganą przez Domana sekundę uwagi na kartę mamy gwarantowaną. Ale to temat na osobnego posta.

Niemniej jednak zawsze staram się respektować uczucia Mai. Mam taką zasadę, że nigdy nie przerywam jej zabawy. Jeśli się zdarzy, że nie chce zerknąć na karty i akurat nie jest czymś zajęta, próbuję jednego z moich trików. Jeśli to nie zadziała to jest sygnał dla mnie, że naprawdę nie ma ochoty i odkładam karty na dłuższą chwilę. Czasem próbuję znowu i udaje się po 15-30 minutach, czasem Maja potrzebuje dłuższej przerwy, a zdarzyło się nam nawet odpuścić cały dzień, chociaż nigdzie nie wyjeżdżałam. I nie ma tu czego żałować i czym się martwić.

Wg. Domana przerwy w nauce nie szkodzą, a wręcz jak są potrzebne pomagają. Przede wszystkim musimy pamiętać, że nie możemy nic robić na siłę. To samo tyczy się ilości sesji dziennie. Każdy powinien metodę Domana dostosować do siebie i dziecka. Z jednym dzieckiem damy radę 5 zestawów kart robić, z innym tylko 1 albo to pracujący rodzic nie da rady więcej. Ważna jest systematyczność i dobra zabawa, nie ilość.

Mój wpis okazał się przydatny? Jeśli tak, udostępnij i podziel się z innymi.  Jestem ciekawa, czy wy też próbujecie uczyć wasze maluchy matematyki, czy może zostawiacie to szkoleBędzie mi  bardzo miło, jeśli zostawisz komentarz i podzielisz się swoim doświadczeniem.

Jeśli chcecie być na bieżąco zapraszam do śledzenia fanpage na Facebook’u i do subskrypcji.

Agnieszka Basta

Miłośniczka książek i języków obcych. Z zawodu nauczyciel języka angielskiego. Pasjonatka metod wspierania rozwoju dziecka już od urodzenia. Pomysł na bloga zrodził się z praktycznego doświadczenia z córką. Teoria doszła później. Jeśli chcesz maksymalnie rozwinąć potencjał swojego dziecka jesteś we właściwym miejscu. Mamy ten sam cel. Motywem przewodnim bloga jest metoda Domana oraz dwujęzyczność zamierzona wzbogacone o elementy metody Shichidy oraz metody Heguru. Jeśli chcesz być w stałym kontakcie ze mną zapraszam do zapisu na newsletter i dołączenia do grupy oraz polubienia fanpage na Facebooku.

2 odpowiedzi do “Kolejny etap matematyki metodą Domana: ciągi liczb (Maja skończyła 11 miesięcy)”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *